Po pierwszym tygodniu palenia karlikiem stwierdzam, że:
- jest moc
- nie spieka, spala się bardzo ładnie na pył z małymi kalafiorkami
- popiołu jest mało
- sadzy jest dużo
Z sadzą w swoim kotle ogólnie już się oswoiłem i przywykłem do generalnego czyszczenia co tydzień. Ale karlik przyrasta wyjątkowo szybko. Póki co manewry ustawieniami dmuchawa/podajnik nie dają nadto widocznych efektów, ale dam sobie jeszcze trochę czasu.
Bardzo wygodne foliowe worki, węgiel raczej suchy. Z trakowania na stronie przewoźnika wynika, że palety odebrane od dostawcy na następny dzień roboczy po zamówieniu. Później trochę się przeciągnęło (łącznie do 1,5 tygodnia), ale po drodze był 1 listopada. Ogólnie mam pozytywne wrażenia co do samego węgla jak i logistyki.