Witam PIEKLORZ-a :)
Wysypałem węgiel i sobie popatrzyłem jak pracuje tłok w moim kociołku. Jak podaje węgiel, to wygląda jakby była trochę mniejszy otwór między tłokiem a górną ścianką. No i tak pomyślałem żeby tak zostawić. Jeszcze jak opróżniałem zasobnik z eko to przez palenisko, a to dlatego że jak wkładałem rękę i odgarniałem opał on cały czas mi się sypał z zasobnika :( Nie wiem czy tak musi być. No i jak wywaliłem cały węgiel pomyślałem żeby lepiej szufladę zostawić wysuniętą. Ale potem zobaczyłem, że opał tak samo się sypie, tylko trącę ręką i się sypie. No dobra, pomyślałem sobie "srać tam " i tak zostawiłem. No i zaraz powstał następny problem :) Ja go ruszyć ręcznie z iryda, a on stoi coś go blokuje :( Oczywiście opału w zasobniku nie było. Wycofałem ( z iryda) i normalnie ponowiłem obrót, poszło. Kilka razy robiłem takie próby i raz blokowało a raz nie. Myślę "srać tam " zasypałem zasobnik opałem. No i miałem problem :)
Co jakiś czas się blokowała szuflada, jak się zbierał dym w zasobniku tak i sie zbiera :) Ustawiłem pozycje tłoka na cofnięty i tak samo raz się blokuje raz nie. I tak po troszeczku przestawiałem czujnik. Wczoraj ustawiłem czujnik po staremu, dałem trochę do przodu i na razie spokój :) Nie muszę wstawać w nocy bo piszczy :) Nie wiem co jest, może coś z szufladą ale bardziej myślę, że coś się dzieje z przekładnią. Praktycznie blokuje sie w każdej pozycji. Raz dobrze raz żle.
I już zaczełem się w... .
Myślę, że ten dym będzie się zbierał. Tak jak pisali Panowie na forum, żeby zmieszać eko z miałem i sobie przypomniałem, że wcześniej paliłem groszkiem ze składu, a tam też było sporo namieszanego miału. I dymu nie było. Teraz palę groszkiem workowanyn i miału nie ma.
I tak już mocno myślę nad zmianą pieca :)
Pozdrawiam