Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

Robercikus

Stały forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Robercikus

  1. Też tak myślę... Zresztą w rozmowie z serwisantem wyszło, że ruszt awaryjny jest głównie po to, by kocioł uzyskał klasę jakąś tam '...eko', a jak chce się na nim palić, to trzeba wyłączyć pracę podajnika na sterowniku i postawić sobie taborecik w kotłowni :-) pozdr Robert G.
  2. Uuuffff... aleś mnie okadził :-DDD. No z tym jest trochę problem, bo retorta ma swoją moc i już udało mi się zoptymalizować jej pracę - po prostu daje czadu, aż kocioł osiągnie zadaną temperaturę, a jak już jest, to się wyłącza. Teraz, choć co noc są mrozy jeszcze niewąskie, to w dzień już kocioł chodzi coraz dłużej na podtrzymaniu, a ja nie bardzo potrafię ustawić palnik na małą moc. Chyba już teraz tak musi być - popracuje, nagrzeje, a potem stoi, aż znowu będzie potrzebny. W nocy za to działa jak w pełni zimy, bo i minus dziesięć się zdarza... pozdr. Robert G
  3. Bo luka się wkradła :-)... Na poddaszu już sytuacja jest ciut inna - testowałem. O ile parter - szczególnie jak u mnie - z większością podłogówki - nie da się zarządzać w cyklach dobowych, o tyle poddasze już bardziej. Tu jest betonowy strop, ściany murowane, ale cała reszta już lekka - krokwie, deski, wełna i płyty gk na profilach. To wszystko ma małą akumulacyjność i gdybym tu całkowicie wyłączył grzejniki, a z dołu nie szłoby ciepło od podłogówki, to jednak góra wychłodzi się szybciej niż dół, za to też i łatwiej ją dogrzać. Poddasze daje się bardziej regulować pod względem zmienności temperatury w ciągu doby, ale też nie są to jakieś wielkie wahania. :-), bo te tony betonu swoje robią. pozdr Robert G.
  4. Nie przejmuj się... pierwszy sezon, to zawsze większe zużycie. Ja też wygrzewam dom pierwszy sezon i też ponad 4 tony już spaliłem, tyle, że przewidywałem takie zużycie. Dom mam za to już suchy - może czasem nawet za suchy - momentami wilgotność spada nawet do 25 proc. Co do tego zaworu i temperatur.... Na zdjęciu, które zamieściłeś widać, że termometr wskazuje niewiele ponad 40 stC. Dlaczego tak mało !? Koniecznie musisz podnieść tą temperaturę, bo Ci korozja zeżre kocioł ! Jak ten - widoczny na zdjęciu - termometr będzie pokazywał co najmniej 60, to ustawisz sobie jakieś pośrednie położenie zaworu 3d. A tak swoją drogą... ten zawór jest wspólny dla podłogówki i grzejników? Jak masz dużo podłogówki w domu, to się może i sprawdzi, ale jak ta podłogówka, to max kilkanaście m2, to stanowczo powinna być osobno sterowana. Ponadto... Na podłogówkę nie powinna iść wyższa temperatura niż jakieś 30 - 35 stC, a najlepiej nawet poniżej 30. Na grzejniki natomiast co najmniej ze 40 - 45. Jak to sobie ten Twój instalator wyobrażał, że wszystko powiesił na jednym zaworze 3d, to nie mam pojęcia :-). pozdr Robert G
  5. Tak czytam o tych sterownikach pokojowych i pogodowych... i zastanawiam się jaki by to u mnie mogło mieć sens - o ile w ogóle ??? Dom jest murowany, dobrze docieplony - mury mają sporą bezwładność. Jest też sporo podłogówki, która też ma ogromną bezwładność. Bieżącej zimy było cokolwiek dni, kiedy miałem okazję dobrze sobie przetestować działanie tej mojej instalacji - to pierwsza zima w nowym domu. Mam na wszystkich grzejnikach zawory termostatyczne, na podłogówce zawór 3d, a między obiegiem kotłowym, a grzewczym nie mam żadnego zaworu, tylko są one odseparowane wymiennikiem płytowym. Co się okazuje...? W siarczysty mróz często-gęsto bywało tak, że w domciu ciepło - jakież 20 stC, a większość grzejników po prostu zimna !!! Jakbym je pootwierał, to bym chyba nie wytrzymał. Owszem, w pomieszczeniach w skrajnych częściach budynku zakręcenie/wychłodzenie grzejników znacząco wpływa na subiektywne odczuwanie temperatury, ale ogólnie widzę, że grzejnikami nie posteruję komfortem cieplnym, bo jak mi się wydaje, wszystko doskonale załatwia te 60 m2 podłogówki. Podłogówki znowu nie da się ot tak sobie ujarzmić w cyklach dobowych - ona się rozgrzewa kilkanaście, do kilkudziesięciu godzin, a potem nawet jak się ją całkowicie wyłączy, to jeszcze przez cały dzień, albo dwa trzyma to ciepło i żadnych wahań nie da się uzyskać przez takie wyłączanie, włączanie, obniżanie temp na zaworze 3d, podwyższanie... Następna sprawa, to oszczędności... Zauważyłem, że jak się wychłodzi dom - bywało, że wyjeżdżałem na kilka dni i wygaszałem wtedy instalację - to potem dogrzanie go trwa ze dwie doby, a węgla idzie tyle, że to jest totalna masakra. Wniosek...? Ciepło, które uciekło trzeba uzupełnić. A oszczędność? Może wynika ona jedynie z chwilowej obniżonej temperatury wewnątrz, ale gdyby takie obniżanie miało trwać całymi tygodniami, to byłoby sensowne, ale nie w cyklach dobowych :-). Zatem pytam znawców - bo ja laik jestem - czy zakładanie takiego sterownika ma jakiś sens??? W domu jesteśmy cały czas - pracujemy w domu - zużycie opału też mam już na tyle zoptymalizowane, że w porównaniu z innymi użytkownikami tego samego kotła mam podobne w przeliczeniu na m2. Myślę sobie, że takie wyłączanie kotła, zatrzymywanie pompek, czy może jeszcze inne kombinacje, mogą doprowadzić do przyspieszonej korozji niskotemperaturowej, a oszczędności mogą już nie dać :-). Schładzanie czy dogrzewanie pewnych pomieszczeń załatwiam ręcznie - kręcąc zaworami przy grzejnikach. Wadą może jest tylko to, że muszę to robić ręcznie, ale może są jakieś zawory na grzejniki z czasową nastawą...? :-) co to się same przestawiają o zadanych godzinach na odpowiednie położenie? Ale czy to w ogóle ma sens...? Może się mylę, ale jakoś centralne sterowanie temperaturą w średnio rozbudowanej instalacji chyba nie bardzo się sprawdza :-), Szczególnie, że dobrze docieplony dom pracuje jako całość, a w dodatku murowany - wspomniane setki ton ciężkich materiałów - ma dużą bezwładność. Jak ktoś ma lekki dom - w technologii szkieletowej - to oczywiście takie sterowanie dobowe ma jak najbardziej sens, bo dom w kilka godzin zdąży się sam wychłodzić, a potem dogrzanie go nie pochłania tak gigantycznych ilości ciepła :-). W murowanym jakoś tego nie widzę, bo on w ciągu doby całkowitego wyłączenia ogrzewania wychłodzi się max o 2 stC, a przez kilka godzien zasledwie - może o 0,5 stC i ani z tego wyraźnie subiektywne odczucie, ani oszczędność, bo potem te pół stopnia trzeba nadrobić intensywniejszą pracą kotła :-). Co o tym sądzicie? pozdr Robert G
  6. Już w innym wątku trochę przybliżyłem, to skopiuję tę część: Grudzień 2010 - temperatury średnie bliskie -10 i sporo silnych wiatrów - poszło ok 1 tony węgla, ale uczyłem się jeszcze ustawień Styczeń 2011 - temperatury średnie wyższe - może coś ok - 3 do -4 stC - poszło 30 worków - 750 kg węgla Luty 2011 - temperatury jak pisałem wcześniej - podobne jak w grudniu - poszło 30 worków, ale nie na 31, tylko na 28 dni. Teraz mamy marzec i zima nie odpuszcza - tak wczoraj, jak i dziś w nocy miałem -18 stC, za to w dzień jest bardzo ładnie, bo słonecznie, ale w cieniu mrozik trzyma - schodzi ok 25 kg/dobę. W październiku i listopadzie spaliłem dużo za dużo, bo jeszcze prace budowlane trwały, a ja uczyłem się ustawień. Od 15.10 do 15.11 - 930 kg Od 15.11 do 30.11 - 500 kg Razem po podliczeniu wszystkiego wyszło mi do dnia dzisiejszego ok 4100 kg. Gdyby jednak nie te nieszczęsne pierwsze miesiące, to poszłoby mniej - szacuję na ok 3,5 t..., ale to dopiero przyszły sezon pokaże. pozdr. Robert G.
  7. Jak chcesz wchodzić w pellety, to weź pod uwagę powierzchnię magazynową - duuużo takiej powierzchni. Pellet trzeba kupować w okresie, kiedy jest tanio - wiosna - i przechowywać do zimy. Jest bardzo lekki i zajmuje mnóstwo miejsca, a jak go rzucisz na podwórku, to nie będzie nadawał się do palenia zimą. Przemyśl to, bo koszty magazynowania mogą zadecydować o nieopłacalności takiego rozwiązania. pozdr Robert G
  8. Tak. Serwisant wymienił u mnie tę starą - z wyjmowanym środkiem - na taką w całości. Coś ściął kątówką, coś przyspawał - nie wnikałem - i ustawił kocioł. Do dziś chodzi na 'jego' ustawieniach i jakby był sprawniejszy - lepiej dopala, jest mniej spieków, popiołu jakby mniej, ale to trochę za krótko, by coś wyrokować ostatecznie :-) Jeżeli chodzi o kanał nawiewowy pod retortą, to gość mówił, że odkręca się śrubę dostępną z dolnych drzwiczek i wszystko można wyczyścić. Z mojej starej retorty wysypaliśmy chyba pół wiadra szarego syfu... po spaleniu ok 3,5 tony węgla. pozdr. Robert G.
  9. Drogą dedukcji... :-))) A tak na poważnie - nie jest to żadne precyzyjne wyliczenie, a jedynie szacunek dokonany na podstawie czasu dochodzenia do temp zadanej i potem przerwy. Po prostu stosunek [czas pracy / czas całego cyklu] x nominalna moc kotła. Rzecz jasna przy ustabilizowanej sytuacji - brak dodatkowych czynników takich jak niedogrzany dom, czy podgrzewanie w tym czasie CWU, albo jakieś inne okoliczności zaburzające normalną pracę. Dodatkowym punktem orientacyjnym jest dla mnie tu ilość spalonego opału w jednostce czasu - przyjmuję, że przy moim węglu - 24 MJ i sprawności ok 70 - 75 % z każdego kilograma węgla wyzyskuję jakieś 4,8 kWh. Wszystko się zgadza :-). Chyba, że to tylko iluzja jakaś... :-) pozdr Robert G.
  10. A skąd kolega ma takie informacje...? :-) O ile mi wiadomo, to przyjmuje się 100 W/m2 w łazienkach i 60 W/m2 w innych pomieszczeniach. W praktyce to wygląda tak, że mój dom - wcale nie jakiś energooszczędny - zużywa w największe mrozy - [-23 stC - tegoroczny rekord] ok 8 - 8,5 kW mocy na powierzchnię 180 m2. Zatem na 1 m2 wystarczy niecałe 50 W/m2. pozdr. Robert G
  11. Hello :-) U mnie też był kilka dni temu, a piszę dopiero teraz, bo chciałem zaobserwować, czy jest różnica w pracy kotła. Różnica jest !!! Nie muszę nic teraz grzebać w palniku pogrzebaczem - wcześniej musiałem palenisko rozgarniać. Gość mówił, że i sadzy będzie mniej - jeszcze tego nie stwierdziłem organoleptycznie, bo to dopiero po jakimś tygodniu widać, o bakłażanie natomiast nic nie mówił :-))), mieliśmy inne tematy. Co do ustawień, to zaproponował mi taki układ: podawanie 10s przerwa 45s przedmuch w podtrzymaniu 10s podawanie w podtrzymaniu co 15 min wentylator dał na 1 klapkę zalecił ustawić na jakieś 2-3 cm. Co do temperatur, jakie trzymam na kotle - wysokie [standardowo 68 stC, jak cieplej trochę to zmniejszam do 65] Stwierdził, że bardzo słusznie - kocioł jest przez to dobrze zabezpieczony przed korozją. Mówił też, że niska temperatura wody wchodzącej może powodować znaczne nieprawidłowości w związku z dużą różnicą temperatur - nawet odkształcenia, czy pęknięcia. Warto zatem zadbać o to, by w obiegu kotłowym woda krążyła niewiele się tylko schładzając na wymienniku - jak u mnie - czy na zaworze 4d. Ogólnie z serwisu jestem zadowolony - wszystko sprawnie i bez zbędnych utrudnień. Owszem, na kilka godzin trzeba było wygasić piec, ale dom nie zdążył się wychłodzić mimo siarczystego mrozu i domownicy nie odczuli, że kocioł wygaszony :-). pozdrawiam Robert G.
  12. Z jednej strony racja, ale... Statystyka, to jedno z kłamstw cywilizacji, a jak problemy dotyczą nie samych kotłów, tylko serwisu, to już całkowita klapa. Zdaję sobie sprawę jak duże znaczenie ma pewien komfort psychiczny Kowalskiego, kiedy pod telefonem z drugiej strony jest pan, który chętny jest pomóc. Wyobraź sobie sytuację, kiedy na dworze mróz kilkunastostopniowy, a tu kocioł coś 'nietegez' i leżysz, a hrabiostwo w serwisie łaskę robi, że przyjeżdża, albo że w ogóle raczy coś bąknąć, a o samym przyjeździe można tylko pomarzyć. Serwis to serwis - ma być na żądanie klienta !!! i koniec, zwłaszcza że za przyjazd słono sobie liczy. Z taką firmą, która lekceważy sobie tych, z których się utrzymuje, bym raczej w konszachty nie wchodził :-). pozdr Robert G.
  13. Okna bardzo wychładzają, dlatego w projekcie trzeba uwzględniać ich ilość i powierzchnię i brać to potem pod uwagę przy obliczaniu kosztów ogrzewania. Dodatkowa sprawa... jak one w istocie są zamontowane...? Pracowałem kiedyś w pewnej instytucji, gdzie wymieniono okna w ramach tzw termomodernizacji... Nad parapetem, a pod ramą okienną zostawiono szczelinę, gdzie kartkę można było swobodnie wsunąć i... wiało stamtąd bardzo mocno. Po interwencji zaklejono tę dziurę silikonem. Może u Ciebie te okna też tak 'na odwal się' są zamontowane...? pozdrawiam Robert G.
  14. ?? Musisz po prostu porządnie ocieplić ten swój dom... innej rady nie ma, inaczej sbankrutujesz, bo większość ciepła ucieka na zewnątrz. A to odbija się na portfelu... pozdrawiam Robert G
  15. Kocioł 15 kW powinien Ci wystarczyć - nawet uwzględniając grzanie CWU. Co do marki kotła, to nie mogę Ci doradzić, bo każda sroczka swój ogonek chwali. Ja mam Bawaria Seko, ale 25 kW i nie wiem, czy są kotły tej firmy, ale mniejsze. Jeżeli chodzi natomiast o instalację... Zrób na dole dużo podłogówki - suuuper sprawa, na pewno nie pożałujesz. pozdr. Robert G.
  16. Zamówiłem kafle i umówiłem zduna - ma mi postawić piec w salonie - dom nowy - mówił, że będzie to piec pięciokanałowy. Jeżeli chodzi o ogień... no cóż :-), można kupić drzwiczki z szybą, ale wtedy odpada palenie węglem, jak się zdaje, bo to dużo sadzy generuje. Ja nastawiam się i tak właśnie na drewno jako opał alternatywny i sam piec też jako alternatywne źródło ogrzewania - na wypadek 'draki' :-) A tak swoją drogą... Czy ktoś potrafiłby wyjaśnić jak się oblicza moc grzewczą takiego pieca? Chciałbym wiedzieć jakie będę miał osiągi i na ile sprawdzi się on jako alternatywne źródło ciepła. Nadmienię tylko, że w największy mróz jaki zanotowałem tej zimy, kocioł CO pracował z szacowaną mocą ok 8 - 8,5 kW i to wystarczyło do utrzymania w domu temperatury 20 stC. W holu mam otwartą przestrzeń na poddasze i liczę trochę na to, że jak napalę w piecu, to ciepło sobie powędruje do góry... :-) Czy moje przypuszczenia mogą być słuszne? pozdrawiam i będę wdzięczny za sugestie. Robert G.
  17. Tylko zauważ, że termos jest konstrukcją o zupełnie innym charakterze... Tylko, że w ratownictwie trzeba uzyskać pewien kompromis - materiały, które się dostarcza/dowozi na miejsce zdarzenia, muszą być małych rozmiarów, zatem trzeba pogodzić się z tym, że nie będą tak efektywne, jak powinny być. Trochę na zasadzie \coś za coś'... Otóż chodzi... W ratownictwie stosuje się rozwiązania 'półśrodki', podczas, gdy w domach nie ma ograniczeń typu 'przestrzennego' i można z powodzeniem zastosować na ściany kilkanaście cm styropianu... spróbuj zastosować na ściany cieniutką blachę odbijającą promieniowanie, to się przekonasz, czy to działa... ja obstawiam, że nie działa. Ma sens, ale raczej mniejszy niż większy, bo gdyby miało to być cokolwiek skuteczne, to musiałoby być tego styropianu z 5 cm, a nie 1 :-))). To się nadaje jedynie do ciepłych pomieszczeń. Do nieogrzewanych kotłowni już nie za bardzo... Policz sobie i sam zobaczysz jakie są straty przy takim 'ociepleniu'. pozdr Robert G.
  18. No fajnie... :-), tylko, gdyby to promieniowanie miało aż tak kardynalne znaczenie, to w obie stopy powinno być jednakowo ciepło... W tę na styropianie dlatego, że istnieje izolacja przepływu ciepła przez bezpośredni kontakt, ale jednak się ciepło wypromieniowuje, a w tę na blasze, bo nie ma promieniowania, a jest za to wychłodzenie przez bezpośredni kontakt. Jednak różnica w komforcie jest, zatem dużo więcej ciepła ucieka przez bezpośredni kontakt, niż przez wypromieniowywanie. gdyby te dwie straty były sobie równoważne, to odczuwałbyś ciepło obiema stopami, a tak jednak nie jest :-). Coś z tą teorią nie tak. A w końcu mury kiedy stykają się bezpośrednio z zimnym powietrzem - np minus 20 stC, to jest bezpośredni kontakt, jakby je obić blachą, która też będzie miała minus 20, to będzie w domu cieplej... Jak nie dotknę to nie uwierzę :-DDD Kiedy natomiast okleisz mury styropianem, to: Na styku mur-styropian będzie temp powiedzmy plus 16 stC, po to, by już kilkanaście cm dalej - w warstwie tynku - było minus 20. - ot... bosa stopa stojąca na styropianie :-) I owszem, możemy sobie mówić o przepływie energii przez promieniowanie, a nie przez kontakt, ale wszystko rozpatrujemy w kontekście ocieplenia domu czy nie...??? pozdr Robert G
  19. No wiem wiem... :-) To odwieczny spór o to czy folia pod podłogówkę coś w końcu daje, czy nic... :-DDD Ja dałem, bo instalator mi to jakby narzucił, a nie protestowałem, ale nie bardzo w toto wierzę. Po prostu ciepło ucieka tam, gdzie napotka na chłodniejsze środowisko - w prosty sposób - od cieplejszego ośrodka do chłodniejszego. Jak dom zaizolujesz cieniutkim 'czymś', to będzie ono chłodne... no niestety ;-( i jak myślisz? czy skoro będzie to zimne, ale błyszczące, to nie przedostanie się tam ciepło z murów...??? Izolacja ze styro czy wełny ma tę zaletę, że na styku mur-styrompian, nie ma znaczącej różnicy temperatur i stąd przenikalność z muru do styro jest mała, a i sam styro nie przepuszcza. Jak nie wierzysz, to połóż na śniegu kawałek styropianu i kawałek blachy..., a potem stań jedną bosą stopą na styropianie, a drugą na blasze... Nie mam wątpliwości co stwierdzisz jeżeli chodzi o komfort :-). I nic tu nie pomoże teoria o izolacyjnym działaniu błyszczącej blachy !!! Po prostu stopa na blasze będzie marzła, a ta na styropianie jednak od podłoża nie... Chyba temu nie zaprzeczysz...??? :-) pozdr Robert G
  20. No dobra, ale akurat wypromieniowywanie ciepła przez podczerwień jest minimalne, a z kolei dużo większy zysk jest z wpromieniowywania ciepła w słoneczne dni. Zatem izolowanie domu patrząc głównie na promieniowanie podczerwone, mija się z celem. Dużo większy uzysk jest z tego promieniowania, gdy jest ładna pogoda, niż strata w zimne dni. Sam się o tym przekonuję, kiedy w lutym słońce już dużo wyżej, niż w grudniu i styczniu, a tu przyświeci do salonu - od razu jest znacząco cieplej - nawet do dwóch stopni. A i w grudniu w pamiętne mrozy, kiedy słońce przyświeciło, też robiło się cieplej - i to wyraźnie. pozdrawiam Robert G
  21. Czyli chcesz podważyć prawa fizyki funkcjonujące tu z powodzeniem...? Termoizolacyjność styropianu polega na tym, że jest on spienionym tworzywem w którym znajduje się mnóstwo kuleczek wypełnionych uwięzionym powietrzem. Powietrze - jak wiadomo - jest najlepszym izolatorem i skoro nie ma ono możliwości mieszania się, to stanowi właśnie to o co nam chodzi. Tynk na styropianie owszem, izoluje dodatkowo - głównie przed działaniem wiatru. Jednak przed mrozem już cieniutka warstewka nie zaizoluje, bo nie ma powietrza, które by oddzieliło od zewnętrznego chłodu. Dlatego śmieszą mnie te wszystkie torby termoizolacyjne, które można znaleźć w sklepach spożywczych przy zamrażarkach, a są cieniutkie jak papierek, albo też otuliny na rurki CO, czy CWU wykonane ze styropianu o grubości 1 cm... :-). To coś analogicznego do kurtki - ubierz sobie cieniutką kurteczkę, ale z materiału, który nie przepuści powietrza, a potem dla porównania ubierz kurtkę puchową, gdzie warstwa oddzielająca ciało od otoczenia jest rzędu 5 cm... i sam się przekonasz w której z nich będzie cieplej :-))). Nie ma cudów - fizyka nie jest do przeskoczenia. Żeby zapewnić dobrą termoizolacyjność trzeba zastosować odpowiedni do tego materiał - lekki, o małej pojemności cieplnej i o minimalnym przewodnictwie cieplnym. Te kryteria spełnia uwięzione powietrze - styropian, albo wełna mineralna, które to materiały sprawdzają się we współczesnym budownictwie. pozdr. Robert G.
  22. Ja mam właśnie odwrotnie. Tak jak kolega guitar pisał - jak przepływy przez wymiennik są równe, to i schładzanie wody po obu stronach będzie porównywalne, a to z kolei prowadzi do tego, że do kotła wraca woda chłodniejsza. Stąd doszedłem do takich ustawień na podstawie tzw prób i błędów :-). Woda w obiegu kotłowym krąży ciut szybciej - to jest krótki obieg, a kotłownia u mnie jest pomieszczeniem ciepłym, zatem woda wracająca do kotła jest tylko nieznacznie chłodniejsza od wody wychodzącej z niego. Po drugiej stronie wymiennika natomiast zachodzi wyraźnie większe podgrzewanie wody, dlatego, że krąży ona nieco wolniej - wchodzi do wymiennika chłodna i jest podgrzana do gorącej - nie mam pojęcia ile ma stopni, ale parzy :-). Faktem jest, że grzejniki są u mnie ciepłe tylko górą, ale to takie grzejniki, które mają się sekcjami nagrzewać - kermi - i mi wcale nie przeszkadza, że nie są całe ciepłe. Zresztą, jak otworzę zawór termostatyczny na wyższą wartość, to grzejnik robi się cały gorący w kilka chwil. Podsumowując stwierdzam, że pompki niech sobie chodzą na najniższych biegach umożliwiających poprawne funkcjonowanie instalacji grzewczej, ale skoro nie ma zaworu 4d na kotle, to trzeba zapewnić gorący powrót kombinacją ustawień pomp i tu sprawdza się wyższy bieg na kotle, a niższy za wymiennikiem. pozdrawiam Robert G
  23. Robercikus no no ładny domek. Dzięki Panowie... :-). no wiesz ludzie rozpisują się na forum i przy większych domach i nie tak docieplonych spalają podobno od 12 -18 kg na dobę zatem pytam ustawiam i walczę :) Ja bym tam do tych deklaracji mniejszego spalania podchodził sceptycznie... Ostatnio zdobyłem świadectwo charakterystyki energetycznej domu - przygotowuję go do odbioru - i okazało się, że wg wyliczeń mój dom ma zużyć coś ok 126 kWh/m2 - mowa o całym roku... Dom jest docieplony przyzwoicie - wcześniej o tym pisałem, nie będę się powtarzał - to teraz proste wyliczenie. Ogrzewam faktycznie ok 180 m2 x 126 kWh = 22 680 kWh Licząc średnio 4,5 do 5 kWh wyzyskanej energii przy uwzględnieniu sprawności kotła, jakości węgla i takich tam, wychodzi że muszę spalić od 4536 do 5040 kg węgla w ciągu roku - wliczając w to CWU. Skoro tak, to biorąc pod uwagę te 200 dni grzania po średnio 20 kg/dobę plus te pół tony na CWU latem wszystko się zgadza. Zatem jeśli ktoś ściemnia, że mu wystarczy 12 kg do ogrzania dużego domu w mroźny dzień, to ja mam podejrzenia, że on spala jeszcze ze 30, albo 50 kg jakiegoś drewna w kominku, ale o tym już nie mówi, bo by gorzej wypadł :-))). Fizyki się nie przeskoczy... dom jak ma być dogrzany - ma mieć taką temp w której da się funkcjonować, to swoją konieczną dawkę ciepła musi otrzymać. Chyba, że ktoś chwaląc się niskim zużyciem siedzi jednocześnie w trzech swetrach i ma na termometrze +10 stC... No to w takim razie może i coś zaoszczędzi, ale jakim kosztem...? :-) pozdr Robert G.
  24. Ale przed wymiennikiem na obiegu kotłowym masz zawór 4d...? W takim razie nie ma znaczenia dla kotła na jakim biegu będzie pompka pracować - ustaw na najniższym możliwym kiedy jeszcze wszystko funkcjonuje - chodzi o oszczędność energii elektrycznej.. Za wymiennikiem możesz sobie ustawić wyższy bieg niż przed - np 'przed'-1 bieg, a 'za'-2 bieg. Wtedy grzejniki będą bardziej równomiernie się nagrzewać. Jak chcesz jednak zaoszczędzić, to ustaw wszystko na 1 bieg i o ile działa dobrze, zaoszczędzisz na rachunku za prąd. pozdrawiam Robert G.
  25. A ja myślę, że to nie o czułość pieca na wiatr chodzi... :-) Zwiększone zużycie węgla w okresie wietrznym wiąże się bezpośrednio z tym, że dom jest bardziej wychładzany, a co za tym idzie, musi być intensywniej dogrzewany. U mnie w dobrze ocieplonym domu zachodzi dokładnie to samo zjawisko i bynajmniej nie ma to nic wspólnego z samym działaniem/wrażliwością kotła. Zimniej w domu, bo wiatr wywiewa ciepło - kocioł spala więcej. Takie proste prawo :-) Piszesz o czasach podtrzymania, ale nie piszesz o histerezie... :-), a to jest główny czynnik wpływający na długość czasu podtrzymania - histereza mała, czasy podtrzymania krótkie, histereza większa, kocioł będzie funkcjonował dłużej w podtrzymaniu. pozdr Robert G

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.