Skocz do zawartości

bobi70

Stały forumowicz
  • Postów

    199
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez bobi70

  1. to prawda. ale należy rozróżnić skąpstwo od ekonomicznego rozsądku-gospodarności
  2. najpierw daj te fotki. czopuch to od zawsze element laczacy kociol z przewodem kominowym wiec tu raczej nic ci sie nie rozpadlo po drugie-kotly mialowe to raczej zawsze spalanie gorne. po trzecie- wybuchy- spowodowane zazwyczaj zbyt niska temp palenia. kociol a w szczegolnosci mialowiec optimum uzystkuje pow 60 st. inaczej dusi sie i nagromadzenie gazow spalinowych robi sie niebezpiecznie duze. stad strzaly. ale- w gornych drzwiczkach zwykle powinna byc zamontowana klapka bezpiecznikowa ktora powinna w czesci rozladowac wybuch gazow na zewnatrz a nie w komin (masz??) znajomy dla zredukowania jeszcze bardziej stzalow, taka klapke zamontowal w samym stalowym czopuchu.
  3. wiec z mojej strony CBDU kolego. mylimy tu pojecia. ty stosujac niska dawke nawozenia na swojej dobrej ziemi wyciagniesz 4 tony. ja z ta sama dawka wyrobie poltorej albo dwie. i tu pies jest pogrzebany. ty nie mozesz wogole myslec o przelicznikach zboze/wegiel, bo jestes za cienki w ha. nawet jesli bierzemy twoja pszenice pod uwage to za rok ona z agrotechnicznego pktu widzenia rosnac nie powinna bo szybko zapomnisz o swoich 4 tonach.(plodozmian!) ja z gory zakladam uprawe owsa dla celow opalowych, ty jak znaczna wiekszosc zabierajacych tu glos musisz kupic owies dla ogrzewania i kombinujesz czym w danym roku jest najtaniej. ja probuje tylko dowiesc, ze stosujac bardzo prosty sposob myslenia - nie narobic sie, nie wioze tego owsa do skupu, ktory dzis chce mi dac lekko ponad 400zl, bo koszty dodatkowe z tym zwiazane powoduja, ze (podkreslam-liczac w cenie wytworzenia) poprostu mi sie to nie oplaca. stosujac metode uprawic owies i sprzedac, a potem kupic wegiel, mysle ze w tym roku osiagamy poziom 1150 za ekogroszek lub 300zl za owies - z ktorej strony slupka komu wygodniej. mowiac krotko. owies ze swa cena w tym roku i jej niestabilnoscia okresowa udowadnia, ze jest fajnym paliwem dla tych ktorzy moga go wytworzyc we wlasnym zakresie, malo tego - to i inne fora tez to udowadniaja, gdyz zainteresowanie owsem do celow opalowych zwielokratnia sie w okresach dolka w cenach zboz. biedny narod (lub skompy) szuka taniej.
  4. uwierz mi gdybym nie mial dostepu do "wlasnego" owsa, szukal bym rozwiazan weglowych ale sytuacja w jakiej jestem, niejako determinuje sposob palenia. majac dostep do ziarna wytworzonego we wlasnym zakresie, nie widze paliwa tanszego. no chyba ze ktos ma weza w kieszeni, to niech sobie jezdzi sprzedawac, kupowac i niech bedzie zadowolony ze mu o zyla taniej wyszlo. ja nie mam na to czasu. i jak sam zauwazyles, pole obrabiam jak znajde chwile, bo to przyjemnosc i fajnie sie mozna odstresowac od codziennosci. reszte pomaga mi jeden z niewielu normalnych na okolicy, i jakos to sie kupy trzyma. dla jasnosci... zyje z zupelnie czegos innego.
  5. jesli masz tak dobra ziemie ze ci rodzi po 4 t pszenicy bez nawoazenia.... ja zeby ukosic 4t musze dac ze250kg polifoski i chocaz ze 60-80kg azotu w czystym skladniku. - policzysz sam ile wlozylem w sam nawoz? na owies wystarcza mi pole po TEJ pszenicy + 40-50kg azotu w czystym skladniku, dobra odmiana i kosimy 2-2,5. generalnie 2 ha wystarcza mi na opalenie chaty i bywa ze zostaje. ten rok jest np genialny jesli chodzi o plon owsa u mnie. urombane jest tyle, ze mozliwe iz plon z 1,5 ha zaspokoi moje potrzeby.
  6. to jest wlasnie kolego PROSTY sposob myslenia Polaka. prosze nie obraz sie. ja powtarzam. uprawiajac nawet te 2ha. jestes uniezalezniony od ceny 600. ale uzalezniony tez od ceny 250 jak 2 lata temu bylo. (kupic mozna bylo taniej niz uprawic) mnie uprawa wychodzi (korzystajac w czesci z najemnej pracy) okolo 350 zlotych/t. pisalem juz o tym. i nie mam zamiaru sprzedawac tego towaru, choc moge sprzedac powiedzmy po 600. dlaczego? bo kurde nie lubie sie up***lic w robocie po lokcie. musze to uprawic, zaladowac, zawiesc, sprzedac, przywiesc wegiel, (zeby bylo taniej -luzem) zeskladowac. palac owsem po MOJE 350, mam za przeproszeniem w dupie przynajmniej polowe tych czynnosci, a czas i prace ktora tez kosztuje. rozumiem tu oczywiscie tych ktorzy nie moga sobie uprawic lub im sie nie chce. ja mam 8 ha pola, ktore los nieszczesliwy mi zeslal wiec czesc wykorzystuje na uprawe owsa do kotla. to wszystko. jesli chcesz kupic owies po 400/ nie wiem skad jestes. obdzwon ogloszenia z lubelskiego. jak wezmiesz ze znajomymi patelenke, to jest ta cena mozliwa. tym bardziej ze spada lekko.dojdzie ci niestety transport. prosze mnie dobrze zrozumiec. ja nie mam zamiaru udowadniac ani naklaniac nikogo do palenia owsem. ma to oczywisty sens jesli liczysz tak jak ja, tj po kosztach wytworzenia i mozesz go uprawiac sam. jesli jestes uzalezniony od zakupu- zdecydowanie bylo i bedzie z tym sensem roznie.
  7. no nie bardzo rozumiem kolego do czego pijesz. po pierwsze, wegla na kopalni nie kupisz bo od 2 lat (chyba ze cos sie zmienilo) kopalnie nie sprzedaja drobnicowo, tylko na wagony. ostatnia ktora tego zaprzestala to Bogdanka. poza tym cena orzecha II to nie wiem skad sie bierze dla ciebie taka. ja majac ja na takim poziomie nie myslalbym o opalaniu czegokolwiek owsem. aktualny cennik KWK Myslowice - 533 netto, dodaj Vat 23 oczka i transport. cennik KWK Myslowice ja palac owsem, nie dodaje sam sobie Vatu i licze PO CENIE WYTWORZENIA. a ta akurat łatwo mi policzyc bo sporo korzystam z pracy najemnej. zreszta jesli masz ochote, znajdziesz na tym forum moje wypociny na ten temat. wegiel natomiast musze kupic z Vatem, transportem itd. z zalozenia opalanie owsem jest dla tych ktorzy moga go tanio pozyskac. a jedyny sposob pozyskania taniego, to wytworzenie we wlasnym zakresie. kazdy inny sposob pozyskania bedzie mial w sobie jakis % zysku posrednika, czy tez rolnika tracacego czas na targu. nie mamy o czym gadac. jesli do tematu owsianego opalania podchodzimy tylko od strony "polskiej biedy" to nie jest to najlepszy sposob na zaoszczedzenie kasy. ja natomiast wytwarzajac paliwo sam od ruchow cen na rynku zboz jestem prawie niezalezny. ot i caly sekret- to tak jakbys Ty mial kopalnie i sam sobie mogl ufedrowac.
  8. i tu tez chce cie zweryfikowac poz 5 cennika lokalnego skupu - OWIES PLATNOSC netto/brutto 7DNI-430,00/460,10 30DNI-450,00/481,50 60DNI -470,00/502,90 GENERALNIE U MNIE HANDLUJE SIE Z ZAGRODY TANIEJ NIZ SKUP NETTO jak chcesz kupowac z targu na worki to twoj biznes przy wydajnosci 1,5 do tony wegla wychodzi wiec tak samo lub lepiej u mnie np polski orzech II (dobry w miare) 800/tona
  9. widzisz kolego i tu sie mylisz. ja oczywiscie mam swiadomosc, ze nie kazdy ma takie mozliwosci. ale owies dla mojej kotlowni uprawiam sam. i czy on bedzie po 600 czy po 300 to mnie wychodzi w tzw cenie wytworzenia. a ona od roku ubieglego, czy jeszcze roku wstecz wiele sie nie zmienila.
  10. Kolego Lukadom jak dla mnie bzdury, futurystyka i Science Fiction pale owsem 3 sezon. znam ludzi ktorzy pala owsem grubych kilka lat. grubych tj ponad 6-7 kiedy idea ta wychodzac w Polsce z Miechowa pod Krakowem rozprzestrzenila sie na kraj. w Miechowie bowiem powstaly pierwsze w kraju instalacje do tego celu. ale nie o historii. z praktycznego punktu widzenia. ani u mnie, ani u znajomych palacych owsem, w kotlach mniej lub bardziej zaawansowanych, tj. od zwyklych kotlow niskotemeraturowych na paliwo stale z przystawka w postaci palnika, czy tez w kotlach bardziej zaawansowanych-specjalizowanych tylko do owsa, nie wystepuje cos nadzwyczajnego co opisujesz ty. zawratosc kwasnych zwiazkow czy moze inaczej pro-kwasnych czyli generujacych powstawanie kwasnego srodowiska w weglu, jest o wiele wyzsza niz w biomasie. zauwazmy ze zawrtosc siarki i chloru stanowi 0,03-00,5% a weglach siega nawet 1% (niektorych gatunkach) takze nie tu jest problem. problem wiaze sie z zawratoscia wody, ktora w weglu wystepuje w znacznie mniejszym %. mowiac krotko, spalanie "czarne" jest suchsze" niz biomasowe. ale ... spalajac na 35stopniach owies, masz prawo spodziewac sie kondensatu, ale spalajac wegiel na tej temperaturze jeszcze wiekszej. i nie wynika to z zawratosci wody a roznicy temperatur na przewodzie kominowym i palenisku. spalajac na 50-60stopniach nie widze zadnych dziwnych zjawisk o ktorych piszesz. kwasowka zastosowana w przewodzie w twoim przypadku, to jakis szajs grubosci puszki po piwie i jakosci chinskiej. stad moze zjawisko o ktorym piszesz. moze to zwykla zaroodporna blacha a nie kwasowka. a tego typu blacha na kwasy jest nie odporna. ale nawet jesli... po 2 latach palenia nie ma szans na takie zjawiska. w twoim przypadku z wkladem kominowym zostal pzrezarty komin blaszany i kondensat wylazl na sciany?? a jestes pewny ze to w czym mieszkasz jest bezpieczne?? powtarzam 7 lat palenia u znajpmych mi ludzi. bez wkladow. w zwyklych kotlach. bez zadnych ubocznych zjawisk. 3 sezon u mnie i wszystko jest ok. bez wkladu w zwyklym ceramicznym kominie i zwyklym kotle weglowym z przystawka wstawiona w drzwiczki. pozdrawiam i
  11. ogrodnictwo z ktorego sie utrzymuje. chcialbys wiedziec ile naprawde potrzebuje nakladow. dlatego rozdzielam te dwie czesci mojej dzialalnbosci. rolnictwo 8 hektarowe z ktorego utrzymywac sie nie mam sensu i ogrodnictwo - dochodowe. myslac o antenach satelitarnych, nie mysle o tanich pierdzidelkach za ceny o jakich wspominasz kupione w Biedronce. musisz pamietac ze do zestawu jeszcze potrzebny jest tuner o ktorym nie piszesz nic. do nikogo nie mam pretensji o wydatki na antene. ale zniesc nie moge typa ktory bedzie mi przez caly dzien opowiadal jak w rolnictwie ciezko i nieoplacalnie, ale na antene i abonament go stac. a takich sa dziesiatki przynajmniej w mojej okolicy. zgodzisz sie ze mna chyba ze jak cie nie stac na szynke to kupisz podkardlanke. ale jak cie nie stac na chleb to anteny chocby taniej nie kupujesz. a jesli doplaty zamiast na inwestycje wydajesz na luksus, to wlasciwie nie mamy o czym gadac. i jesli na antenach widze napisy N, Cyfrowy Pol***, Cyf****. to napewno sa to takie groszowe wydatki o jakich tu czytam, policzmy abonamenty! nie tlumacz mi przyjacielu. znam przynajmniej swoja wies i nie mamy tu o czym gadac. jesli chodzi, natomiast o zboze. po pierwsze. uprawa intensywna ma na celu zmaksymalizowanie plonu, co zgodzisz sie chyba za wyjatkiem br nie zawsze idzie w parze z maksymalizacja zysku. ja myslac o uprawie ekstensywnej, nie mowie o zupelnym zaniechaniu czynnikow plonotworczych jakimi sa nawozy czy ochrona. ale zastosowaniu ich na minimalnym wymaganym dla osiagniecia celu poziomie. gadamy o owsie. innego nie praktykowalem. owies jest agresywny i silnie konkurencyjny we wzroscie. mozna ograniczyc ochrone. do celow opalowych mozesz zrezygnowac z fungicydu. mozesz zastosowac mniej nawozu. tak jak napisal Vernal. owies a owies. w tym roku owies mam slaby. nie ze wzgledu na niedonawozenie czy inne problemy. w moim rejonie po pierwsze wiekszosc byla ze wzgledu na mokra wiosne, zmuszona do opoznienia siewu. po drugie, sloma wczesnie spalona przez upalne letnie slonce i ziarno sila rzeczy niedoksztalcone. ale czy tegop zaluje- przeciwnie. wcale nie. kilka postow wyzej pisalem o tym. ze slabego ziarna jest mniej popiolu. popiol jest mniej strukturalny- bardziej sypki. znacznie mniej jest ziaren niedopalonych. zuzycie objetosciowe jest szybsze ale wydatek energetyczny z kilograma wyglada na zupelnie taki sam. mowiac krotko. w roku ubieglym sypalem do zasobnika worek i troszke srednio na dobe. teraz poltora. ale worek w ubieglym roku wazyl 45 kilo a w tym roku 35. matematyka wskazuje ze jesli chodzi o zuzycie w kilogramach na uzyskana do ogrzania domu energie- jest takie samo. ja badan nie prowadzilem, ale mialem kontakt z paroma osobami z firm hodowlanych, ktore zajmowaly i zajmuja sie tematem energii. konkluzja ze wszystkich kontaktow jest jednakowa. to ziarno owsa jest najlepsze do celow energetycznych ktore charakteryzjue sie jak najwiekszym udzialem luski i plewy w stosunku do ziarniaka. w moim przypadkowym doswiadczeniu z roku 2010, potwierdza sie to. czyli, kwestionuje tu to co napisales duzy plon ziarna (w przypadku owsa) wcale nie musi oznaczac jego dobrej (wiekszej) przydatnosci na cele opalowe. a na potwierdzenie mojej tezy o owsie- bezluskowy pieknie wyksztalcony i ogromny na opal nie nadaje sie wogole. czyli w przypadku tego zboza, rozmawiamy bardziej o spalaniu nie ziarna a luski plewy, ostek itd. sam ziarniak najprawdopodobniej energetycznie nie ma tu nadrzednego znaczenia, choc nie twierdze ze nie ma w nim energii. w przypadku owsa jednak, energia ziarniaka to w znacznej mierze energia zawartego w ziarniaku tluszczu. w spalaniu wysokiej jakosci ziarna, powtorze choc pisalem juz o tym wyzej, zaobserwowalem otwieranie sie ziarna co swiadczy o sporym udziale bialka i tluszczu w owsie. popiol byl bardziej strukturalny. choc dopalony (porownalbym to do zgniecionej w kulke gazety). spalona a dalej jest kulka. tego typu popiol szybciej zapelnia popielnik w kotle, gdyz lekki uklada sie jeden na drugim. wydaje sie wiec, przyjacielu ze nalezy tu rozroznic to o czym kolega Vernal napisal w tym watku- tona owsa to nie zawsze to samo co tona owsa. wyglada jednak na to (nie jest to uszczypliwosc w twoim kierunku), ze wielu kolegow lubi poteoretyzowac, nie majac nic wspolnego ze spalaniem ziarna. jeszcze jedno. spalanie - kociol i palnik do zboz. nie mowie tu absolutnie o spalaniu nasypowym lub w adaptowanych retortach. choc po czesci warunki sa zbiezne, to sam proces zupelnie inaczej moze przebiegac.
  12. przyjacielu. to jest tak. 5 lat AR mam za soba. magisterke na ekonomice obroniona na 4. utrzymuje sie z ogrodnictwa wraz z cala rodzina..place place KRUS. z prawnego punktu widzenia oraz z praktycznego jestem rolnikiem. rozumiem co miales na mysli i nie czuje urazy. ale z forowaniem swoich okreslen powinienes uwazac. chocby nawet z tej przyczyny, ze nieopatrznie powiesz glosno na wschodzie polski o kims kto ma 5-8 ha ziemi ze jest hobbysta a nie rolnikiem i caly do domu nie wrocisz. a to dlatego ze tutaj wiekszosc zdecydowana ma tyle. dzieki Bogu nie utrzymuje sie z roli. wspolczuje tym ktorzy przez 5 lat ostatnich (to nie jest "czasem" jak piszesz a prawidlowosc) sieli np zyto i mieli sie z niego utrzymac. nie owijajmy w papierki. kilka lat ostatnich jesli prowadzisz uprawe na poziomie agrotechninki A1 lub A2 to poprostu do tego dokladasz. i nie ma znaczenia czy masz 5 czy 500 ha ziemi. o ile jestes rzeczywistym rolnikiem wiesz o czym mowie. jesli w praktyke obroci sie plan o likwidacji doplat do rolnictwa, to zgodzisz sie ze mna chyba, ze nie utrzymasz sie. tajemnica poliszynela jest bowiem to, ze koszt uprawy pokrywa zysk z niej. a doplata jest zarobkiem, pod warunkiem sredniego lub niskiego nakladu. nie masz gwarancji ze po zlikwidowaniu doplat ceny zbytu plodow rolnych wzrosna. nie znam takiego, w mojej okolicy ktory zbiera po 7 czy 10 ton pszenicy. nie zawsze jest to rekompensowane iloscia nawozu. klasa ziemi moj drogi. u mnie IVa stanowi pewien szczyt mozliwosci. o czym zreszta rozmawiamy. rodzina zamojszczyznie na I i II gospodaruje i wyciagniecie 10 ton pszenicy to jest sztuka. dlatego podpisuje sie pod glosem w tej dyskusji, ze czasem poprostu nie warto sie gimnastykowac bo naklady nie przeradzaja sie w zysk. oczywiscie. o ile ktos ma dobre warunki gospodarowania, dobra ziemie i w odpowiednim areale... zgodze sie ze moze i jest jakis sens. ja swoich 8 hektorow nie wybieralem. los mi nieszczesliwy je zeslal. i doszedlem do wniosku ze jesli mam w te ziemie w calosci ladowac. to przy dzisiejszych realiach nie ma to sensu. zysk nie rekompensuje nakladow. przeciwnie. wiecej zarabiaja ci, ktorzy inwestuja niewiele. wiec uprawa nawet ekstensywna owsa. niskonakladowa. jest lepszym rozwiazaniem niz ladowanie kasy w glebe. czy mam racje? a to sie dopiero okaze. guzik mnie obchodza teoretyczne wyliczenia ODRu. ja praktycznie musze wynajac ludzi do czesci roboty. wiem ile im placilem. wiem ile zebralem. wiem ze u mnie nie rodzi sie raczej wiecej niz 2,5-3 tony owsa z ha. dziekuje. to mi wystarcza. bo moj poziom wiedzy matematycznej jest juz wystarczajacy zeby skalkulowac proste dzialanie. ta metoda wychodzi mi ok 300 zl za tone. w przeliczeniu na wegiel daje to 450 zlotych. nie widze na rynku innego paliwa ktore da takie kwoty. twierdze, ze dzisiejszy wzrost cen zboz jest zwiazany wylacznie z totalnym nieurodzajem w roku 2010. za rok moze sie okazac ze zboza stanieja do poziomu sprzed roku 2010, przy jednoczesnym oczywiscie utrzymaniu wzroslych cen produktow macznych. oczywiscie jesli bedziemy to liczyc wg ceny zbytu. wychodzi troche cos innego. ale ja tego nie czynie bo nie jestem pazerny. znam pazernych, ktorzy palili drzewem z wlasnego lasu. bo niby to taniej. teraz zaluja, bo nie maja lasu. zboze w opale (owies), ma zdecydowana przewage nad innymi paliwami. po pierwsze dlatego, ze liczac to w gospodarstwie po koszcie wytworzenia, nie osiagniesz nigdy tak niskich kwot. (inaczej liczyc nie mozesz, wedlin z wlasnego uboju tez nie liczysz po cenie ew sprzedazy tylko po ile ci wyszlo z wyprodukowania prosiaczka i przerobu). czemu wiec mialbys liczyc zboze inaczej dla siebie. po drugie dla owsa opalowego mozesz przeznaczyc ten kawalek gruntu ktory jest relatywnie najslabszy. po trzecie. gdyby palenie np owsem moglo byc popularniejsze i odrzucimy zahamowania etyczne itd. rolnicy przestana lamentowac na niskie ceny. oplacalnosc niskonakladowego owsa w zbycie zdecydowanie by wzrosla. niektorzy maja 4 i 5 klase ziemi i tu niestety pszenica zie nie rodzi. po czwarte. jest paliwem ekologicznym i nie smolisz atmosfery. po piate. jest paliwem odnawialnym i jego obieg od poczatku do konca mozesz zamknac we wlasnym gospodarstwie. po szoste wreszcie, jak pisalem wyzej jesli mam jechac na skald opalu kupowac wegiel czy groszek, ladowac na przyczepe owies i wywozic go do mieszalni pasz albo na tiry. to przecie wykonuje 2x te sama robote dla uzyskania jednego celu- osiagniecia ciepla. oczywiscie wszystko to, nie dotyczy tych ktorzy owies musza kupic. rozmawiamy o warunkach kiedy moge go sam wyprodukowac dla siebie.
  13. obawiam sie kolego, ze to nie to forum o ktore ci chodzi. proponuje skorzystac z forow rolniczych ogloszeniowych jest takich kilka. jesli bedziesz miec problem uderz na priv do mnie. podesle ci linki
  14. unosisz sie z deka niepotrzebnie kolego. po pierwsze, bycie rolnikiem nie oznacza sprzetu za 300 tysiecy. i amortyzacja budynkow nie koniecznie cie dotyczy. liczenie wszystkiego co do zlotowki, pokaze ze uprawa czy hodowla czegokolwiek nie jest oplacalna zupelnie. kilka postow wyzej jest moja oszczedna kalkulacja kosztow produkcji owsa bez liczenia bezposrednio wlasnej sily roboczej. nie opartm sie na kalkulacjach agrotechniki poziomu a1 lub a2, ktora jest o tyle poprawna, ze uwzglednia dokladnie wszystko. nawet to czego nikt nigdy nie liczy. poszedlem po mniejszej linii oporu i policzylem prace najemna. z wlasnym sprzetem i praca najemnego czlowieka oraz jego paliwem. wiem bo czaem zmuszony jestem najac. nie mam szans zajmujac sie wlasnym ogrodnictwem zrobic wszystkiego w polu poprostu z braku czasu. owies ma taka przewage nad innymi zbozami jesli chodzi o jego przydatnosc opalowa, ze mozesz uprawiac go ekstensywnie, uzyskujac zadawalajacy jak na cele opalowe plon niskimi nakladami.. podkreslam- cele opalowe. pszenica i inne zboza (ktore jak twierdzisz niewiele sie roznia od owsa-smiechu warta opinia) w uprawie ekstensywnej daja plon na tyle niski ze lepiej tego wogole nie zaczepiac. owies jak na cele opalowe wystarczy posiac i deko podnawozic. jest na tyle konkurencyjny w stosunku do innych gatunkow, ze mozna nawet byloby probowac uprawy bez ochrony chemicznej herbicydowej lub z bardzo podstawowa, a napewno mozna zrezygnowac z opryskow fungicydami. ktos kto odrobine wie na ten temat, z latwoscia policzy koszt ochrony w zakresie pelnym i wie jakie staowi to obciazenie dla ha. zreszta po co liczyc, sa wspomniane przez ciebie opracowania. moja stycznosc z rolnictwem polega na tym, ze mam w dzierzawie 8ha ziemi. musze ja uprawiac bo musze. czasem los jest nieprzewidywalny. zykle 2-3 razy w tygodniu przejezdzam kolo sklepu i przez cala wies na ktorej sa owe hektary. i patrze... nie mow mi przyjacielu wiec, na co (bez urazy dla czesci mieszkancow wsi) rolnicy wydaja pieniadze z doplat bo opowiadasz nieprawde. ja zyje i pracuje na wschodzie Polski. odsetek gospodarstw prowadzonych zle, gdzie pieniadze unijne z dopalt sa konsumowane jako zysk a nie inwestowane jest na tyle duzy, ze moja ocena jest w pelni uprawniona. jesli chcesz to zobaczyc na oczy- zapraszam. na privie wymienie sie adresem. wskoczysz i pogadamy na miejscu. skoczymy pod wspomniany sklep, pogadasz sobie z ludzmi. policzysz ile we wsi jest budynkow bez anten satelitarnych.
  15. widzisz ja tez jestem rolnikiem. ale mysle nieco inaczej. czemu-- po pierwsze nie ma groszku po 700. to o czym mowisz za te pieniadze jest odsiewem z ruskiego wegla, ktory do prawdziwego groszku ze slazaka sie nie umywa. polski groszek na kopalni kosztuje wiecej niz 700. jesli ja mam, jechac i kupowac groszek (nawet po 700). przyjmijmy 700 jako cene wytworzenia. to wole wsypac do pieca owies. gdzie w moim przypadku cene ogolnego wytworzenia szacuje na ok 300. w przeliczeniu na wegiel da mi to ok 450zl. i tak. po pierwsze taniej. po drugie nie smaruje sie 2 razy- raz sypiac owies a drugi raz wegiel. nie uwazam, zeby palenie weglem bylo w jakikolwiek sposob lepsze od owsa. palenie owsem klopotliwsze od wegla. a ekonomie trzeba kalkulowac prawidlowo. ja licze koszt wytworzenia owsa po cenie wytworzenia a nie zbytu. gdybym mogl wykopac sobie sam wegiel i policzyc go sobie po cenie wytworzenia. wtedy bym sie zapewne zastanawial inaczej nad ekonomia. poza tym, tak jak pisalem kilka postow wyzej-- rolnik ma doplate i powinienes to takze policzyc jako swoj dochod obnizajacy koszt wytworzenia, a nie dochod do kieszeni pozwalajacy kupic flaszke czy antene satelitarna. dzieki. wg mnie CBDU
  16. gdyby kogos z kolegow to inetresowalo zadalem sobie minimum trudu w poszukiwaniach czujnik poziomu urzadzenie to uruchomi uklad ladujacy i oczyszczajacy ziarno sparwa dotyczy oczywiscie zasypywania owsem raz na rok :D identyczne urzadzenie mogloby uruchamiac usuwanie popiolu owsianego z kotla gdyby np producent wpadl na pomysl z przestawianiem zworki w ukladzie elektronicznym - nadmiar / niedomiar, byloby to moze ciut drozsze ale bardziej uniwersalne mowiac krotko czujka zaczyna widziec popiol na okreslonym poziomie kotla i uruchamia podajnik czyszczacy. swoja droga ja chyba wole wysterowac to z czasowki. natomiast do nasypywania--niezastapione
  17. po jakims czasie obserwacji tego co sie dzieje z owsa "slabego" jaki jest w moim rejonie generalnie w tym roku stwierdzam: zgodze sie z kolega trezba spalic dokladnie tyle samo kilogramow dla uzyskania okreslonej porcji energii. roznica jaka z owsa slabego jest u mnie na zdecydowany plus- duzo mniej popiolu. i tego nie potrafie rozkminic. porownanie jest proste. do dluzszym pakowaniu pieca tegorocznym ziarnem dokopalem sie do kilku workow, pozostalych z ub roku. uzytkujac owies tegoroczny, czyszcze raz na tydzien. ubiegloroczny 2 razy na tydzien. pozdrawiam
  18. ładowanie raz do roku jest raczej nie mozliwe. nie wiem jak u kolegow. ja stosujac Bioterm mam taka sytuacje, ze raz na tydzien dwa musze czyscic podajnik. producent zastosowal sprezynowy. wiekszosc czyba tego typu urzadzen jest zasilana ze sprezyny. od czasu do czasu na dole podajnika wytrzasnie sia taka ilosc drobin i kurzu, ze podajnik nie pobiera wystarczajacej ilosci ziarna i palnik staje. zeby uniknac tego problemu, nalezaloby zsastosowac podawanie dwustopniowe. tu sie klania opracowanie bardziej skomplikowanego podawania powinno wygladac to tak. jesli ktos ma wystarczajaco duze pomieszczenie (ja na pol zimy) na sklad ziarna, to ladujemy tam nawet luzem ziarno zanieczyszczone prosto spod kombajnu. podloga cos na ksztalt silosu do ziarna. zmijka pelna zaciaga ziarno do zbiornika wstepnego. uruchamianie zmijki podajacej poprzez czujnik foto. tu jednoczesnie poprzez niewielki cyklon moznaby ziarno odwiac, zeby uniknac wspomnianego okresowego zapychania podajnika sprezynowego. ziarno czyste zsypywalo by sie do niewielkiego zbiornika z ktorego juz dowolna metoda, chocby poprzez podajnik sprezynowy zaciagal by je piec. dokladajac oczyszczak o jakim pisalem wyzej moznaby, moze nie raz na rok, ale raz na miesiac zejsc do kotlowni. niestety klania sie tu pomieszczenie wystarczajaco duze. nie wszyscy takim dysponuja.
  19. witam uzywam palnika Bioterm montowanego z pewnych technicznych wzgledow w gorne drzwi kotla. majac do dyspozycji zeliwny ruszt, zdemontowalem go i w ten sposob cala wysokosc kotla jest u mnie pojemnikiem na popiol. kociol ze spalaniem gornym i dolnym. wiec mam go ustawionego na "gorniaka" i cale palenisko moge zagospodarowac popiolem. rozwazalem i rozwazam temat automatycznego wyciagania popiolu raz na jakis czas z pieca. choc u mnie nie jest to uciazliwe-robie to praktycznie raz na tydzien. pomysl z odkurzaczem rozwazalem. u mnie stara dmuchawa w tylnej scianie pieca, po zdemontowaniu pozwolilaby na wpuszczenie rury ssacej. mam jednak watpliwosci co do tego pomyslu. po pierwsze.jak sam zapewne zauwazasz w palniku od czasu do czasu tworzy sie nieco spiekow-pumeksu. jest twardy i ciezszy od popiolu. tego odkurzacz nie chwyci. po drugie. jesli ma to chodzic w cyklu zupelnie automatycznym, to nie masz wplywu na to co w danej chwili zassie odkurzacz. zawsze jakies iskry ze spalonych ziaren moga sie tam dostac. a iskry czy rozzarzone ziarenka poza kotlem raczej nie sa do przyjecia. moj pomysl jest inny. w prawdzie teraz bez ciecia kotla raczej go nie zrealizuje, ale mogloby to wygladac tak- w scianie kotla wstawiona rura. przez nia przepuszczona zmijka, taka jak do zboza. o pelnej spirali na osi-nie takiej jaka stosujemy w podajnikach rurowych do palnika. oczywiscie krotka i cienka. zmijke zasila czasowka z progamowalnym zegarem. cykl jaki tam chcesz-raz na dzien raz na tydzien. w zaleznosci od warunkow. na koncu zmijki dowiazany worek, albo jakis wiekszy zasobnik. tym rozwiazaniem wyciagniesz wszystko z pieca. na spodzie kotla w popielniku mozna dac cos na zasadzie stozkowatego naczynia, z ktorego zmijka bedzie zasysac popiol. jesli rozwiazanie moglo by sie opierac o dostatecznie duzy zasob popoiolu w kotle, to metoda eksperymentow, mozna wprowadzic takie cykle oprozniania, zeby na spodzie popielnika zawsze cos zostawalo. minimalizujesz wtedy mozliwosc wyciagniecia resztek zaru wypadajacego zawsze z palnika.
  20. trochę zdezaktualizowane ale odpisać chyba warto. mam owies własny, ale z tej przyczyny, że nie zawsze mam czas zająć się wszystkim czasem najmuję kogoś do pracy. nie widzę więc powodu żebym ewentualnej pracy własnej nie policzył tak samo jak pracy najemnej. ostatecznie, jeśli ktoś wychodzi z założenia że jego praca nie stanowi kosztu - po prostu dokłada do biznesu. koszty u mnie na hektar, z założeniem własnego ziarna siewnego, kształtują się mniej więcej tak: orka 200,00 siew agregatem 120,00 oprysk herbicyd 50,00 środki chemiczne (np.Mustang) 50,00 nawóz ok 150kg saletrzaku 100,00 kombajn 250,00 w moim rejonie i glebie owsa przy niskich nakładach nawozowych nie wyciągnie się więcej niż 2,5-3,00t. przyjmuję więc 2,5. i mamy równiutkie 3 stówy. takie relacje w kosztach są stabilne od kilku lat. natomiast jeśli chodzi o owies to w tym roku jest słaby, szybko spalona słońcem słoma i słabo nabrane ziarno. a cena rynkowa skupu kształtuje się ok 600 zł. palący owsem zakupowym muszą więc policzyć go po 900 w przeliczeniu na tonę węgla. twierdzę w ten sposób, że opłaca się na własne potrzeby kupić kawałek ziemi i go obsiewać choćby w monokulturze. jeśli doliczyć do tego dopłatę (obszarową i uzupełniającą)--ok 850zł do ha w 2010, to dostajemy sytuację, że mając własny kawałek ziemi. koszty uprawy na 1 ha owsa (w oparciu o moje dane) wynoszą +100 zł. tzn owies jest za darmo i państwo dokłada stówkę na cukierki do tego. jak by się dobrze postarać, to można wyrwać jeszcze co nieco składając wniosek o dopłatę do paliw ekologicznych. nie twierdzę tu, że palenie ziarnem zakupowym nie ma sensu. ale przy pewnych założeniach może okazać się naprawdę drogie. jeśli np. okaże się że zima 2010/2011 pokaże co potrafi, jeśli nie przyjdzie odwilż a będzie tylko dopadywać, to znów będziemy mieli do czynienia z wyprzeniem zbóż ozimych. wtedy niby udział jarych w zasiewach, w tym owsa wzrasta, ale jednocześnie zapotrzebowanie na zboża maści wszelakiej rośnie. tak czy owak, ja palę owsem w palniku rurowym. zużycie w tym roku większe, bo jak napisałem masa ziarna i jego kaloryczność niższa.
  21. nie bardzo mnie zrozumiales Veranal. moj owies wyjdzie po 3 dychy dzis i za 5 lat przy zalozeniu stabilnych kosztow oprodukcji. tj paliw robocizny itd. natomiast cena rynkowa mimo 30 dych kosztow moze sie zwiekszyc czego niestety nie przewidzisz. dzis juz niektorzy zacieraja rece gdyz zboza ozime miejscami w 100 wyprzaly. oczywiscie owies jest jary. ale jesli w zwiazku z nizsza podaza wystapi wzrost cen ozimych, nie wykluczymy wzrostu cen takze jarych. wtedy ja mam po 30 a ty moze po 40 lub lepiej. ale to tylko teorie....
  22. moj piecyk zuzywa podobne ilosci z tym ze jade na samym zbozu. docieplony dom ok 180m2 i ok 300 litrow w zeliwiakach (ktorych nie zamienie na inne :mellow: ) po 1 sezonie owsianym stwierdzam ze jest to rewelacja i poki sie da jade na zbozu. moj komfort polega na tym ze moge je miec z wlasnej uprawy. z tym ze ja szacuje ze w tym roku z wlasnej uprawy kosztuje mnie wiecej niz kupny.
  23. robilem rozne proby z owsem. przy spalaniu malych ilosci i odpowiednim napowietrzeniu nie powinno byc problemu. natomiast przy spalaniu duzych ilosci, np, zaladowanym piecu na ruszt, bywalo roznie. generalnie niezle rezultaty osiagalem przy spalaniu metoda tradycyjna i kotle odpalonym od gory. w moim przypadku, stalopalnosc calego paleniska do 5 godzin. wtedy jednak pojawial sie problem--- uzupelnienie paliwa. zasypanie kotla generowalo niesamowite dymienie o bardzo malo przyjemnym zapachu i faktycznie pojawialy sie strzelania gazow.
  24. czy przeginaja... nie wiem. uzytkuje palnik Bioterm 25. mimo trwajacych 4 lata rozwazan nt ZA i PRZECIW oraz zrobic czy kupic, wybralem to drugie. po pierwsze, kazdy swoj pomysl ceni wiec co do tego, nie ma chyba sensu zagladac komus do kieszeni. zawsze wolno sprobowac samemu. faktem jest jednak, ze moj palnik ma kilka elementow elektronicznych, czujek i fotokomorek. sterownik do tego. reduktorek na slimaku podajacym. reduktorek zasilajacy palnik. kilka elementow toczonych itd. badzmy szczerzy. wykonanie tez sie liczy wiec nie wiem czy w tym jest az taki wielki zarobek. jesli bedziesz chcial zrobic to w jakosci "fabrycznej" prawdopodobnie nie zaoszczedzisz strasznie wiele. tym bardziej, kazda pomylka bedzie cie kosztowac nowy element, robocizne itd. palnikowi z Biotermu wystarczy otwor minimum bodaj 19x19cm wiec powinienes sie wpasowac. z Term-Softu ma jakas nakladke szamotowa i ta chyba powoduje wieksze gabaryty otworu. grzeje dom gdzie teraz jest wlaczone jakies 180 m2. wewnatrz mam 23-23,5 stopnia. dom stary ale ocieplony z wymienionymi oknami. instalacja starego typu, zeliwiaki. przy obecnych warunkach (ponizej -10 st) zuzycie wychodzi mi ok 50kg na dobe. w okresie kiedy temp zblizala sie do 0st zuzycie wynosilo o 50% mniej. jedynym problemem jaki spotkalem po drodze, jest to ze nie jestem w stanie utrzymac prawidlowej temp na kotle. dzis. mam 50 co powoduje ze w domu jest 23. kaloryfery sa poprzykrecane na 1/3. gorzej jest w czasie kiedy jest cieplej. wtedy 50 na kotle jest za duza wartoscia. a to juz nie zdrowo dla pieca. musze rozwazyc zamontowanie mieszacza. z komina zero dymu praktycznie. przy duzym mrozie lekkie mglawienie dostrzegalne. zapach, czego sie balem, wyczuwalny rzadko (delikatny piekarniany) i to przy bardzo sprzyjajacych warunkach wietrznych.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.