Rachell
Stały forumowicz-
Postów
147 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez Rachell
-
Sprawdzałam ceny w Internecie i ta "kwasówka" za mb nie jest aż tak bardzo droga. Ceny nawet po 28 zł/mb (o różnej średnicy)
-
Chyba zwariuję... Kocioł po ostatnim zdarzeniu stoi i czeka na hydraulika, który 2 lata temu go montował. Aktualnie nie ma jego na miejscu. Jest "na robocie" w innym mieście. Wróci niebawem. Zaplanowany miałam od dzisiaj generalny remont domu. Także wymiana dwóch grzejników dlatego doszło dzisiaj do spuszczenia wody w grzejnikach. Nie było jej aż tak dużo po ostatnim wydarzeniu, ale wracam do tematu czyli tego cholernego kotła. Od ostatniego zdarzenia rura wychodząca z kotła była mokra, w miejscu gdzie są "pakuły" niewiele kapało. Pomyślałam, że to na wskutek tej cholernej awarii gdy tymczasem po spuszczeniu wody z grzejników (rano) teraz wieczorem wchodzę do kotłowni a boczna strona pieca mokra. Z boku jest przymocowana dmuchawa i to właśnie jej obudowa mokra a na podłodze kałuża. Powycierałam, ale czuję, że rano może być źle. Co mam robić?! Czy mój kocioł jest już do wyrzucenia?! Jakie koszty mnie czekają?! Mam już nowy sterownik ale to pikuś z całą resztą wydatków!!!
-
W starym domku parterowym (ok. 60 m kw) jest ogrzewanie z kuchni węglowej. Są 4 grzejniki w tym jeden drabinkowy w łazience. W tym roku będzie doprowadzany gaz. Pewnie "fachowcy" podpowiedzą synowi "co i jak", ale ja wolę dowiedzieć się od doświadczonych ludzi dlatego postanowiłam napisać na tym forum o co mi chodzi. Po pierwsze jak duży powinien być taki kocioł (mój węglowy ma za dużo KW)? Czy w stary komin może być wpuszczona rura kwasoodporna? Czy może to być kocioł kondensacyjny? Z jaką komorą spalania najlepiej?
-
Mam nadzieję, że pompy nie są uszkodzone. Sterownik będę jutro miała nowy. Może znajdzie się "fachowiec" co mi go zainstaluje. Wodę do wanny wypuszczałam ale tylko przez krótką chwilę, a kocioł bałam się otworzyć od góry, a swoją drogą to nic by się chyba nie stało gdybym drzwiczkami dolnymi spróbowała usunąć węgiel np. na taczkę i na dwór. Kocioł jest osmolony, zwłaszcza drzwiczki górne. Człowiek uczy się na błędach. Dziś domyślam się dlaczego tak słabo się rozpalało (popiół niewybrany), a także dlaczego doszło do przegrzania (wody w instalacji nie dopuściłam). No cóż, stało się. Widzę, że nie mnie pierwszą i pewnie nie ostatnią taka przykra przygoda spotkała.
-
Rozpalałam w kotle tak jak zawsze (od góry), ale nie tak jak zawsze się rozpaliło, a właściwie coś tam się tliło. Nawet drzewo, którego było kilka kawałków nie spaliło się do końca. Potrzebowałam ciepłej wody do kąpieli, więc odłączyłam kocioł od prądu a w gniazdo elektryczne włączyłam bojler. Byłam przekonana, że w kotle po prostu wygaśnie, tak jak to wygasało w starym kotle bez elektroniki, gdy klapkę dolną się zamknęło, ale tak się nie stało. Pomimo iż sterownik nie był włączony a zatem dmuchawa nie pracowała a wszystkie drzwiczki od kotła były pozamykane to i tak się rozpaliło, tylko ja w tym czasie byłam na górze a kocioł na dole. Był późny, piątkowy wieczór a ja sama w domu gdy dobiegły mnie dziwne dźwięki dochodzące od grzejników. Szybko zbiegłam do kotłowni. Nie otwierając drzwiczek kotła zorientowałam się, że jest w nim ogień więc bezmyślnie włączyłam sterownik, który zaczął "wariować". Niemalże natychmiast go wyłączyłam i wpadłam w panikę. Zadzwoniłam do znajomego, który czasem przez telefon podpowiadał mi "mądre" rady. Dziś wiem już, że rady tego wieczora a właściwie nocy (01:30) były najgłupszymi z możliwych. Otóż gdy opowiedziałam co się dzieje on doradził mi abym uchyliła dolne drzwiczki (od popielnika). Wówczas szybciej się wypali to co jest w kotle i wszystko ujdzie kominem. Gdy to zrobiłam w kotle zaczęło "buzować", a w grzejnikach "tłuc". Wówczas on podpowiedział mi abym pozamykała zawory (obieg wody - do grzejników i z powrotem). Tak zrobiłam wówczas zrobiło się jeszcze głośniej - huki, trzaski i hałas nie do wytrzymania, a grzejniki były tak gorące, że ręki do nich nie mogłam przyłożyć. Z kotłowni uciekłam na górę i czekałam sama nie wiem na co - albo to koniec mojego pieca, albo ręka boska mnie z tej opresji uratuje (pomyślałam). Nagle poczułam zapach topiącego plastiku a gdy zapaliłam światło widziałam coś w postaci szarego dymu unoszącego się do sufitu. Z bijącym mocno sercem zeszłam do piwnicy, ale już na klatce schodowej nie było światła (trzecia faza). Wróciłam na górę. Świtać zaczęło a około 09:00 przyjechał Pan, który układa w piwnicy terakotę. Włączył automatyczny bezpiecznik, który jest na zewnątrz domu i wówczas zobaczyliśmy co się stało. Na wskutek zbyt wysokiej temperatury kotła stopieniu uległ sterownik. W kotle cała smoła się wypaliła (to akurat na plus). Dzisiaj dopiero zamówiłam nowy sterownik euroster 11 WB. Dzisiaj bo wcześniej szukałam "fachowca" i nie znalazłam. Hydraulik powiedział, że to sprawa elektryka a elektryk, że hydraulika więc wzięłam sprawy w swoje ręce. Jutro z nowym sterownikiem w dłoni zgłoszę się do firmy hydraulicznej. Może widząc nowe urządzenie coś mi pomogą a póki co od tygodnia marznę i efekt jest taki, że jestem na zwolnieniu z powodu zapalenia krtani i zapalenia zatok przynosowych. Dziś mogę powiedzieć, że z powodu zbyt małej wiedzy na temat ogrzewania domu "udusiłam" lub jak kto woli "ugotowałam" kocioł...
-
"nierówny" napisałam razem. To nie moja wina, że mój telefon z "inteligentną" klawiaturą zdecydował inaczej. A tak swoją drogą to ten wątek jest o węglu a nie pisowni języka polskiego, zgadza się? Cieszę się, że się zrozumieliśmy ;)
-
Dzięki kolego. Chodzi mi o to czy bryłki są dużej czy średniej wielkości. W mojej dostawie gat I orzecha jest BARDZO zróżnicowany pod względem wielkości. Są bryły i bryłki a ten workowany był niemalże jednakowej wielkości.
-
@aszka, pobędziesz tu dzień lub dwa a zostaniesz odesłania do przeczytania tematów na tym forum. Podobno tu już wszystko zostało napisane to i Twój problem zapewne także ;)
- 3 odpowiedzi
-
- Kotły zasypowe
- Kotły na paliwa stałe
- (i 2 więcej)
-
Gdybyś czytał wszystko co ja piszę to przeczytałeś także to iż miałam i mam żal do instalatora że nie powiedział mi prawdy, że po prostu mnie oszukał ale tylko za to mam do niego żal. Gdyby mi powiedział co to za kocioł i jak należy w mim palić dodając, że trzyma on ciepło nawet do 30 godzin to wybrałbym ten właśnie kocioł. Miałam dolniaka a teraz mam gorniaka. Każdy człowiek powinien w swoim życiu popróbować wszystkiego. Skoro spamuję na maksa to lepiej odejdę stąd aby nie psuć krwi niektórym forumowiczów. W razie problemów poczytam w internecie co fachowcy mają do powiedzenia. Dziękuję za dotychczasowe, cenne podpowiedzi. Pozdrawiam i ciepełka tej zimy życze.
-
Albo ja się nie znam na węglu albo dzisiaj zostałam nabita w butelkę. Rano zadzwoniłam na skład. Zapytałam skąd jest węgiel. Gama szeroka, wybór wielki. Pojechałam i na miejscu dostałam podpowiedź aby zamiast groszku, który błyskawicznie się spała kupić miał. Tak też zrobiłam. Na pierwszy rzut poszedł orzech I a na drugim miejscu orzech II. Kupiłam jeszcze 500 kg dla syna. Węgiel bez nazwy, po prostu "węgiel kamienny". Nie mam pojęcia z jakiej kopalni, ale nie "ruski". Podobno dobrze się pali no i tańszy od orzecha. Syna węgiel mnie nie obchodzi za to mój tak. Orzech I - wcześniej gdy kupowałam w workach to ten węgiel wyglądał zupełnie inaczej, tak jakby był wyselekcjonowany. Rowniutki jak jeden w jeden no i wielkością taki w sam raz, niezbyt duży. Ten dzisiejszy to taki jakby był pomieszany z kostką ale tą drobniejszą. O co chodzi? Czy to co napisałam wcześniej o handlarzach węglem mnie trafiło? Jak wygląda orzech luzem?
-
@kupfer zazdroszczę tak czystego kościołka. Mając taki nie musiałabym go tak często myć ;-)
-
Podpisuję się pod tym co @łysy napisał. Pomyślałam dzisiaj jak to cudownie będzie gdy tuż przed Wigilią rozpalę w piecu i dopiero na drugi dzień czyli wieczorem w pierwszy dzień świąt zejdę do kotłowni na chwilę bo czyścić nie będę tylko załaduję, podpalę i pójdę na górę aby dalej świętować. Dolniaki są dobre jak są...dobre. Mój stary dolniak był koszmarem a mąż co godzinę schodził do pieca a wracał czasami tak zaczadzony, że hej. Czasem to podkładanie tak go wciągnęło, że na parę godzin znikał. Może właśnie to jest dla Panów największym plusem dolniaka ? hahahaha ;)
-
To jestem prawie "w domu", bo to zdjęcie niżej to tak jakbym mój kociołek otworzyła na "najwyższym piętrze" ;)
-
@łysy to masz problem. Kiedyś to Ty tutaj królowałeś i pewnie niektórzy forumowicze tak jak Ty mnie teraz, mieli Ciebie w dzień i w nocy przed oczami (a może i dosyć) bo to, iż pozjadałeś wszystkie rozumy to da się zauważyć ale nie miej mi za złe tego iż bywam na tym forum. Ja naprawdę potrzebuję pomocy (mimo wszystko) doświadczonych ludzi. Tematy tu poruszane są dla mnie jak z kosmosu, ale nie poddaję się. Nie mam problemów z posługiwaniem się komputerem mimo moich 55 lat jednak laptop a komórka to jest różnica. Niestety do końca listopada to komórka prowadzić mnie będzie poprzez te internetowe przestworza.
-
Przypomniałam sobie z jakiej kopalni jest orzech II, węgiel który jako drugi dzisiaj kupiłam. To Wieczorek. Czytając komentarze to dobry zakup dzisiaj zrobiłam, ale i tak muszę się przekonać abym mogła ten zakup pochwalić
-
Sorry @łysy" ale ja nie lubię się cofać. Myślę, że nie zaszkodzi odpowiedzieć na pytanie a już napewno to do dobrego wychowania nalezy
-
@łysy wielki szacunek dla Cienie za poprzedni post. Tylko Ci, którzy NIGDY nie palili w "górniaku" chwalą "dolniaka" no ale niektórzy uważają, że do pieca trzeba co chwilę schodzić chcąc mieć ciepło w domu więc niech chodzą podczas gdy inni czas wolny zdecydowanie ciekawiej spędzają (od 09:00 jeszcze do pieca nie schodziłam i nie zejdę do jutra do południa) ;)
-
Ci to za kocioł i ile kosztował? Sorry ale to ważne ;)
-
Dodam jeszcze, że jestem świeżym palaczem w gorniaku i budzę się rano w bardzo ciepłym domu. Nigdy tak nie było z dolniakiem kiedy trzęsłam się jak galareta zanim napaliłam w kotle. Jak to się dzieje? Normalne, rozpalam zawsze popołudniu. W moim kotle pali się około 24 godzin więc NIGDY rano nie jest mi zimno ;) zresztą to wszystko zależy od nas samych, czym palimy i jak. Nasze umiejętności biorą tu górę. To tak jak ktoś ma prawo jazdy a NIGDY nie będzie dobrym kierowcą, a zatem uczmy się od siebie a będziemy mistrzami dla własnej przyjemności ;)
-
Wiecie jakim samochodem jeżdżę? Z automatyczną skrzynią biegów. Nie wyobrażam sobie innego auta. Wielu moich znajomych zarzeka się, że nigdy takiego auta nie kupią. Podobnie jest z kotłem górnego spalania. Połowę życia paliłam w dolniaku. Ciągle było w domu chłodno, huśtawka temperatury i problem kto ma podłożyć do pieca. Siedzą goście przy stole a ja muszę wyjść do kotłowni. KOSZMAR. Dziś mam totalny komfort. Rozpalałam, zamykam drzwiczki i mija godzina, dwie, dziesięć a ja cieszę się ciepełkiem, temperatura stała, plus 23 w mieszkaniu (nigdy takiej przy dolniaku nie miałam). Po dwóch dobach (ja jeszcze tego nie osiągnęłam ale osiągnę zapewniam Was) schodzi się do kotłowni a po max 40 minutach znów cieszymy się ciepełkiem i zapominamy co to kotłownia, a czas leci szybko tak z dolniakami jak i gorniakami ;)
-
No i jest "wyngiel". Już widzę komentarze, że kupiłam "wyngiel" do d... ale kupiłam bo nie miałam innego wyjścia, bo czymś trzeba palić. Jest orzech I z Wesołej i orzech II z... zapomniałam, ale jak sobie prprzypomnę to od razu się pochwalę. Niestety groszku nie kupiłam bo Pan mi odradził, ale za to kupiłam miał, podobno gruboziarnisty. Czy dokonałam dobrego wyboru to się okaże za kilka dni ;)
-
Wynika z tego, że każdy węgiel jest do dupy. To może drewnem należy palić? Mniej wygodne bo częściej należy podkłać ale... (?)
-
Kota w worku to ja nie chcę. Na składzie obejrzę i jeszcze wagę sprawdzę. Muszę wiedzieć za ile płacę ale za co to też do końca nie będę wiedziała bo podejrzewam, że sprzedawca poda mi kopalnię taką jaką ja bym chciała usłyszeć a jeśli nie to też prawdy nie musi mi powiedzieć. No chyba żebym chciała w jego faktury popatrzeć ale na to pewnie mi nie pozwoli. Sprzedawcy węgla to w sporej liczbie oszuści. Sorry jeśli kogoś uraziłam, ale mam podstawy aby tak pisać
-
Przyznam się szczerze, że ja jeszcze węgla na zimę nie kupiłam. Napewno jutro kupię bo zapowiadają temperatury ujemne. Oczywiście palę węglem ale tak na próbę kupiłam workowany orzech I i II oraz groszek. Z jakiej kopalni jest najlepszy węgiel? Na tym się nie znam. Pośród moich znajomych nikt na to nie patrzy. Ważne aby węgiel kupić na składzie u Pana... bo od niego węgiel "dobrze się pali". A jeśli on ma z kiepskiej kopalni to też kupię. Przecież nie pojadę na Śląsk po węgiel? Jestem spod Warszawy
-
@szari bez podtekstów proszę ;) @młodzieniec był tym, który dał mi pierwsze wskazówki gdy byłam zagubiona i wystraszona mając problem z kotłem. Inni koledzy na tym forum mnie zignorowali a jeszcze inni mało "psem nie poszczuli" gdy zorientowali się, że ja "baba" i wchodzę na męskie terytorium.
