Było trochę czasu w długi weekend i wyremontowałem kocioł (Camino 3/6 1978), tzn założyłem mu jedne i drugie drzwiczki, czopuch, ruszt przedpaleniskowy oraz miarkownik Regulus. Zasypałem kocioł na maxa i odpaliłem.
Jako że było na zewnątrz dość ciepło, kocioł ustawiłem na 50st a i tak w domu było za ciepło, ok. 22-23st i trzeba było co jakiś czas otwierać okna :).
Przy takiej temperaturze palił mi się ok. 20 godzin.
Dość często obserwowałem temperaturę oraz spaliny z komina.
I tak: po rozpaleniu oraz w pierwszej fazie palenia temperatura na kotle podnosi się dość wolno i z komina trochę kopci. Może nie tak jak kiedyś kiedy nie wiedziałem o paleniu od góry ale i tak chyba za dużo. Dym jest koloru szaro-jasno-niebieskiego i nie jest go mało. Nie wiem czy taki powinien być ten dym i tyle?
Po całkowitym rozpaleniu wsadu już na etapie koksu, z komina prawie nic nie widać i to mnie bardzo cieszy. Trzeba dobrze się przyjrzeć by coś zauważyć.
Miarkownik dość stabilnie trzyma temperaturę i generalnie chyba jestem zadowolony.
Ale widzę że będę musiał trochę poeksperymentować z powietrzem wtórnym bo podejrzewam że dość duża ilość dymu w początkowej fazie zależy od tego PW. Co prawda próbowałem majstrować przy górnej klapce w pierwszym etapie i jakoś specjalnie nie zauważyłem różnicy w ilości dymu. Ale to ciężko porównać.
Różnica była za to w drugim etapie palenia bo po lekkim 1-2mm odchyleniu klapki w górnych drzwiczkach temperatura na kotle podniosła się o te 2-3 stopnie. Uznałem więc że na tym etapie powietrze wtórne nie jest potrzebne i całkowicie zamknąłem górną klapę co poskutkowało tym że temperatura w przybliżeniu była taka jak na miarkowniku a różnicy w ilości i jakości dymu z komina nie zauważyłem.
Tak się zastanawiam czy ilość dymu w pierwszym etapie nie wynika z ustawionej zbyt niskiej temperatury na kotle? Może dopiero jak przyjdą większe mrozy i trzeba będzie ustawić 60-70st ilość dymu się zmniejszy?
A może właśnie tak ma być jak jest u mnie? Proszę bardziej doświadczonych użytkowników górnego palenia o rozwianie moich wątpliwości lub poradę co jest u mnie nie tak. Z KPW nie eksperymentowałem na razie. Może na tym trzeba się skupić?
Pozdrawiam:
Krzysztof