vito217
Forumowicz-
Postów
17 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez vito217
-
Prawdę mówiąc nie wiem, jest mały czerwony zbiornik koło komina mniej więcej na poziomie pieca, ale czy to to ręki nie dam. Co do zaworu to został wymieniony i problem znikł. Natomiast mam jeszcze takie pytanie... Istnieje jakaś możliwość fizycznego zmniejszenia mocy pieca? Myślałem np o wstawieniu cegieł szamotowych w celu zmniejszenia paleniska. Chociaż wydaje mi się to trochę takie... no nie wiem... Caly problem polega na tym że nie chcę jakoś specjalnie w to inwestować, w przerabianie instalacji albo kupowanie nowego pieca. Za rok i tak zapewne będę myślał o tym żeby całkowicie to przerobić na gaz
-
No wiele brakuje tej instalacji z tego co się orientuję jest to układ zamknięty. Nigdzie w domu na piętrze nie ma zbiornika wyrównawczego. W najbliższym czasie mam plan budowy domu obok i tam już chce pompę ciepła zamontować a obecny dom przerobić z powrotem na ogrzewanie gazowe z butli tak jak to było pierwotnie zrobione. Dlatego chce zrobić to co jest konieczne czyli naprawić póki co te stukanie.
-
Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym naczyniem. Proszę o łopatologiczne wyjaśnienie. W przypadku jak się gotuje woda zawsze wywala pierwszy zawór bezpieczeństwa. Niestety nie ma nic co by automatycznie dopuszczało wodę do układu. Cały problem w tej instalacji jest taki że piec jest wzięty dwa razy za duży jak na ten dom i gotowanie się wody to norma.
-
No grawitacyjnie to tam nic nie działa. Kiedyś miałem awarię i pompa nie działała jedyne grzejniki jakie były zimno-letnie to dwa małe na poddaszu. Przy temp zew -20. Także obieg grawitacyjny jest czysto teoretyczny. Także według was można z czystym sumieniem pozbyć się tego zaworu?
-
Mój błąd ściana ma być z 23 cm i 15 styropianu. Tak planuje powietrzną.
-
Jestem na etapie projektu domu, jeszcze przed zleceniem zaprojektowania ogrzewania. Zdecydowałem się na p pompę ciepła. I tu jest moje pytanie, na czym według was można zaoszczędzić a na czym nie należy przy tego typu ogrzewaniu. Czego należy się absolutnie wystrzegać.Z takich znanych danych dom ma mieć około 120m2 powierzchni użytkowej, ma stać na płycie a ściany planuje zrobić z 44cm phorotemu + 15cm styropian. Dodam jeszcze że zastanawiam się nad rekuperacją.
-
Jednak jest ten zawór. Nie skojarzyłem że on to on. Dopiero jak znalazłem taki filmik na yt to wyszło. Rozumiem że trzeba go w takim razie wymienić. Tylko nie rozumiem co tam się dzieje że tak się robi. U mnie objawy są identyczne jak na filmiku. Dodam jeszcze że całe obejście pompy jest nowe bo kobita tak rozpaliła w piecu jak pod diabelskim kotłem, i zaczęło ciec. Między innymi właśnie ten zawór był wymieniany i ma może pół roku. A tak wygląda u mnie to w całości https://zapodaj.net/9c6acbf0435c6.jpg.html
-
Mam taką oto pompę czy ten odpowietrznik to ta duża śruba na śrubokręt płaski? Jeśli tak to jaka jest procedura odpowietrzenia. <a href=https://zapodaj.net/cb3754b5c582b.jpg.html>23146300_954592191364937_1379263738_n.jpg</a>
-
Zaworu różnicowego nie ma. W jaki sposób odpowietrzyć pompę ? Tak jak standardowo układ czyli na grzejnikach czy jakiś inny sposób jest?
-
Sitko jest czyste. Jeśli chodzi o podłączenie grzejników to tutaj bym nie szukał przyczyny bo właściwie prawie 20 lat było dobrze, i tarabani ewidentnie przy pompie. A Czy powodem takiego zachowania może być zapowietrzenie. Właśnie gdzieś w okolicy pompy?
-
Problem jest taki, że gdy pompa się włącza to czasami zaczyna strasznie tarabanić woda w rurach, ciężko mi to jakoś opisać, tak jak by ktoś młotkiem tłukł w rury. Pomaga na to czasami przymknięcie zaworu przed pompą albo za. We wcześniejszej pompie miałem regulacje biegu i jak przełączało się z 1 na 2 też pomagało. Kombinacje dowolne czasami wystarczyło tylko zamknąć zawór i otworzyć czasami trzeba było kilka razy to zrobić. Jak już uciszy się to działa. Wspomniałem że we wcześniejszej pompie... Bo stwierdziłem że może w niej tkwi problem i wymieniłem na inną. Przez parę dni był spokój teraz problem wrócił. No nie mam pojęcia co z tym zrobić. Jakieś pomysły?
-
W ebokTauron mam takie dane Moc umowna: 26 Zabezpieczenia przedlicznikowe: 40 A Mnożna: 1 Czy możliwe że moc umowna to 26kw ?? nie ma jednostki dlatego nie jestem pewny Myślałem nad takimi grzejnikami jednak pozostaje problem zamarzania wody w rurach. Kotłownie mam przytuloną do bryły budynku tyle że jest zrobiona z drewnianej ramy ocieplonej styropianem i dach wełną. I w normalnych warunkach do -10 nic sie nie dzieje gdy jest zimniej a nie jest palone potrafi sobie trochę przymarznąć. Myślałem także nad dodaniem koncentratu glikolu do układu jednak do wody użytkowej już się nie da, a ona też jest zagrożona zamarznięciem.
-
TO jest dla 10* http://cieplowlasciwie.pl/wynik/1vfy a to dla 15* http://cieplowlasciwie.pl/wynik/1vg1 różnica między ogrzewaniem elektrycznym między 10 a 15 stopni wynosi 1300 zł rocznie.
-
Sorry Panowie, wkleiłem nie to co trzeba. To jest to co być powinno http://cieplowlasciwie.pl/wynik/1v2e styropian 10
-
wyszło coś takiego http://cieplowlasciwie.pl/wynik/1v24
-
To chyba skuszę się na prąd zakładam że jeśli będzie miał utrzymać w domu temperaturę 7-8 stopni to myślę że zamknę się w granicy 600 zł za miesiąc
-
Mam dom o powierzchni 80m2 postawiony z pustaka żużlowego, ocieplony styropianem chyba 8cm. Dom jest ogrzewany piecem co na węgiel, i to się sprawdza. Tyle że w domu jest ktoś przez parę dni w miesiącu i o ile w miesiącach w których temperatura nie spada poniżej zera nic się nie dzieje co najwyżej w domu zimno jak w kostnicy i trzeba dwa dni grzać żeby można było komfortowo siedzieć. Ale problem się zacznie jak przyjdą mrozy zastanawiam się nad dwoma wariantami: Założenie pieca elektrycznego co lub gazowego (pod istniejącą instalację żeby przemieliło wodę w rurach coby nie zamarzła) Bardziej przemawia do mnie ogrzewanie elektryczne z racji mniejszej awaryjności i bezobsługowości. Z tego co wyczytałem potrzebowałbym pieca o mocy 6kw. Teraz pytanie ile orientacyjnie taki piec zużyje kw przez 3 miesiące grudzień styczeń luty. Wiem że ciężko to określić ale chodzi mi o jakieś racjonalne widełki od do żebym mógł określić czy w ogóle jest to w jakiś sposób opłacalne. Chciałbym żeby w domu przy mrozach piec pełnił funkcję przeciwzamrożeniową. A gdy ktoś będzie w domu wyłączyć ogrzewanie elektryczne i korzystać dalej z ogrzewania węglowego. Może macie jakieś inne rozwiązanie? Ważne żeby było w miarę tanie, nie opłaca mi się zakładanie pomp ciepła bo tak jak pisałem w domu jest ktoś przez pare dni w miesiącu. Przez większość czasu stoi pusty. Tak żeby dać jakikolwiek obraz zapotrzebowania ciepła w domu: korzystając z pieca węglowego, przy minusowych temperaturach zużywam tonę węgla brunatnego i kamiennego (50/50) na miesiąc przy -20 trzeba grzać przez całą dobę żeby rano dało się wyjść z łóżka. Przy temperaturze około zera wystarczy palić tylko w dzień. Mam nadzieję że to da jakieś wskazówki do określenia zapotrzebowania.
