Spostrzeżenia w paleniu MPM
Witam
Palę drewnem bukowym sezonowanym pomieszanym z węglem Marcel w ten sposób, że po rozpaleniu wrzucam ok 2 kg węgla i na to drewno - ułożone pionowo z uwagi na długość (drewno to papierówka stosunkowo gruba o długości ok. 40-45 cm; W sumie na taki zasyp mieści mi się ok 1/2 - 3/4 połupanego wałka). Blachą regulującą zmniejszyłem palenisko o 1/3. Pytanie do Greddy czy w takim przypadku dobrym rozwiązaniem nie będzie też zakrycie tej 1/3 rusztu blachą - aby powietrze tam niepotrzebnie nie wędrowało? Taki zasyp wystarcza obecnie na ok. 5 - 6 godzin palenia (przez taki czas grzejniki utrzymują temperaturę) - niemniej nie ogrzewamy ok. 50 m2 na piętrze - pokoje nie są używane.
Piec dobija do zadanej temperatury ok. 70 stopni (czujnik elektroniczny sterownika pompy potrafi przekłamać nawet o 6 stopni w dół w porównaniu do czujnika termometru zainstalowanego na zasilaniu), niemniej po wypaleniu się większości węgla ta spada do ok. 65 stopni. Wszystko zapewne przez skromny zasyp paliwa (węgiel nawet nie zakrywa w całej wysokości palnika) i to drewno - mało że układane pionowo to jeszcze ze sporymi szczelinami (nie da się inaczej aby go nie sklinować... i mogło opadać).
Dodam, że dołożyłem kawałek płytki szamotowej nad palnik - robiąc w komorze palnika nad tą 3 z szamotu - w której są otwory do powietrza wtórnego- taki gzyms - wzorem Dikij.Petia.
Przy rozpalaniu piec dymi stosunkowo mocno. Zauważyłem jednakże, że jeżeli wpuszczam powietrze przez zasyp a nie wyczystkę, dymienie jest mniejsze i ładniejszy płomień. Dołożenie płytki spowodowało też, że języki płomienia sięgają wyżej niż przedtem - wcześniej w zasadzie płomień wirowy kończył się na wysokości palnika (tej 3-ki). Obecnie sięga ponad 2x wyżej - ponad wyłożony szamot. Nie wiem czy jest to zjawisko pożądane - aby płomień był aż tak wysoki? Czy zdemontować tę płytkę? Dodam, że wirowanie nadal występuje, niemniej wydaje się być mniejsze, za to z drugiej strony płomień do góry wydaje się iść stosunkowo szeroko przez ten gzyms - jakby był rozbijany we wszystkie możliwe strony.
Jak ceramika się nagrzeje - dymienie właściwie niemalże całkowicie ustaje (trzeba się naprawdę przyglądać, aby zobaczyć dymek i to nie cały czas a sporadycznie - w porównaniu z sąsiadami można by powiedzieć że nie palę ;) ). Dodam, że pw mam otwarte w obydwu wyczystkach maksymalnie, zaś z tego co zauważyłem to dojście powietrza pierwotnego po wygrzaniu powinno być stosunkowo małe. Jak jest zbyt duże - dymienie się pojawia. Wydaje się w związku z tym, że dopływ pw powinien być jeszcze większy - przy sporym dopływie pp. Chociaż takie skutki mogą być też wynikiem małej ilości załadowanego paliwa. Sytuacja mogłaby się diametralnie zmienić, gdyby cała wysokość palnika była zakryta węglem a nie tylko jego część. Zobaczymy jak sytuacja będzie wyglądać zimą przy niższych temperaturach, bo obecnie wykorzystanie mocy pieca jest niewielkie, a przez to zapewne i spalanie nieefektywne.