Treść opublikowana przez Kristofer82
-
Kocioł DS MPM
Pozostaje powolne otwieranie klapy. Niemniej podzielę się spostrzeżeniami. Otóż u mniej, jak się już ładnie pali i nie widać ognia, a więc nad żarem jest jeszcze przyzwoita ilość "czarnego" węgla, dymu w komorze w zasadzie nie ma. Dodam, że mam włożoną blachę zmniejszającą komorę o ok. 1/3, gdzie ta blacha jest odsunięta o słaby centymetr od ścianki kotła - dzięki czemu chyba jest lepsza wentylacja.
- Kocioł DS MPM
-
Kocioł DS MPM
Mhm - dom jest młody to i instalacja na cienkich rurkach i grzejnikach aluminiowych - czyli jak pompka nie idzie to po niedługim czasie wystudzenie grzejników. Dodam, że kominek mógł być lepszy. Człowiek był młody i goooopiii - wziął co polecali w sklepie. Niestety nasz kominek nie ma powietrza wtórnego - aczkolwiek - jego zamontowanie wymaga ingerencji w konstrukcję - niemniej zrobię je z czasem. To pierwszy minus. Kto wtedy o nim słyszał. Zresztą jak teraz mówię o czymś takim jak PW w okolicy to ludzie wielkie oczy robią. Że niby co - podawać powietrze w dwóch miejscach -jak i po co? :D Taki dalszy sąsiad teraz robił kotłownię, centralne i nowy piec. Jaki - w sumie to nie wie - zlecił to hydraulikowi. A hydraulik jak to hydraulik - dmuchawa aby się nie męczyć i na wszelki wypadek "trochę" większy jak potrzeba żeby przy syberyjskich mrozach dogrzał bez problemu. Próbowałem swego czasu rodziców przekonać, aby próbowali palić od góry w swoim śmieciuchu, ale jakoś to do nich nie przemawia. Drugi minus kominka to moc - wydaje się być za duży - jak się wsad zapali i trochę wieje na zewnątrz - to przy zadanej temperaturze powiedzmy 60 stopni do 75 dobija jak nic - i więcej się zdarza - mimo przymkniętego szybra (chociaż tutaj może też być wina komina - ponad 10 m wysokości o średnicy 20 cm w kwadracie - ale RCK zakładał nie będę ;)). Wyłożyłem komorę do połowy szamotem - trochę poprawiła się kultura pracy - i tak już zostawię -plus docelowo powietrze wtórne
- Kocioł DS MPM
-
Kocioł DS MPM
:) - w sumie nie myślałem o tym - generalnie lubię palić w kominku - problem robi się tylko przy mroźnych nocach z dokładaniem. Dokładając ok. 22 wieczorem do tzw. pełna, kominek wygasał ok. 3 - 4 nad ranem (stawała pompa). Wprawdzie żar potrafił się utrzymać jeszcze do 5-6 rano (po dołożeniu drewna się wszystko rozpalało), niemniej ciepła na dom nie dawał. Niestety wiązało się to z pozostawianiem żaru centralnie na środku paleniska, aby powietrze go mocno roziskrzyło i zapalił nowy wsad. MPM-a kupiliśmy właśnie w celu utrzymania temperatury przy rzadszym dokładaniu i lepszym utrzymaniu zadanej temperatury. Jak to wychodzi ilościowo. U mnie jeden załadunek kominka to ok. 4 szczapy - mam drewno długie i grubo połupane (nigdy nie ważyłem opału). W trakcie dnia przy mrozach rano ładowałem ok. 3/4 komory kominka, dołożenie jak się kończyło wypalać, czyli z reguły trochę po południu (wszystko zależy od temperatury i manewrowania powietrzem i ciągiem kominowym - szybrem - w kominku), potem drugi załadunek taki sam i pod wieczór słabe pół wsadu, na noc do pełna. Niestety z reguły kominek trzeba wygaszać aby wybrać popiół - mój ma bardzo małą szufladę na popielnik...., poza tym palenisko też trzeba oczyścić i modulować jego mocą. Tutaj z reguły ile włożysz - tyle spali. Drewno nie jest tak elastyczne w podtrzymywaniu temperatury jak węgiel. Jak ma powietrze - się pali - jak nie ma - nawet kominem potrafiło sobie zassać tyle aby się stosunkowo mocno palić. W tym tygodniu przepaliłem kominkiem raz do południa i nagrzał dom wystarczająco - dopiero na noc uruchomiłem mpm-a. Ale nie mamy mrozów. W MPM-ie obecnie nie palę ciągle a przepalam. Nie mamy termostatów tylko ręczne pokrętła na grzejnikach i mimo niemalże maksymalnego skręcenia zaworów na grzejnikach mocno się nagrzewają jak na piecu ustawione ok 65 stopni. Ile spalam? Skromna podpałka, wiadro węgla 10l i ok. 2 średnich szczap drewna (muszą się zmieścić w pionie w pomniejszonej komorze o 1/3) - przy największych mrozach zasypałem maksymalnie 1,5 wiadra węgla - reszta jak powyżej. Wczoraj zadusiłem płomień i zostało ok 1/4-1/3 węgla węgla w komorze i połowa wrzuconego drewna. Płomień zadusiłem rano bo byłoby w domu za gorąco. Drewno kładę tylko dlatego, że palę marcelem i jak pozostaje go niewiele (przestaje zakrywać cały palnik), po odgazowaniu i "przekształceniu się w koks" jego mała ilość nie chce się palić - drewno na wierzchu pomaga mu w procesie spalania resztek. Wydaje się, że spalanie jest na korzyść MPM-a, niemniej jak mocno - ocenię dopiero przy większych mrozach przy paleniu niemalże ciągłym (takie było też założenie przy zakupie pieca). Bo w kominku - ile włożysz - tyle spalisz jako że po niedługim czasie zapala się cały wsad. Palenie od góry pozwala trochę proces wydłużyć ale nie za wiele.
-
Kocioł DS MPM
Prawda ile to drewno potrafi schudnąć jak jest ścięte :) - przewoźnicy jak wożą z lasu przy buku przyjmują wagę ok 1m3 = 1t. Jak ma jakieś 15% wilgotności waga spada do ok 730-750 kg - pytanie czy pod dachem bez wymuszonego osuszania można taką wilgotność osiągnąć :) Co do smoły - potwierdzam że sporo pomaga zostawienie niewielkiej szczeliny pomiędzy blachą zmniejszającą ruszt a ścianą kotła - 5-10 mm stabilizuje proces - ściany kotła owszem są zasmolone niemniej drzwiczki otwierają się bez problemu. Widać taka wentylacja sporo pomaga. A tak z ciekawostek - nieco innych. Mam dwa źródła ciepła - kominek z płaszczem wodnym oraz mpm-a - wpięte do jednego obiegu. Przy paleniu po prostu zamykam jeden zawór na kotle nieużywanym (z wiadomych przyczyn lepiej nie zamykać dwóch ;) ). Nie zwracałem na to wcześniej uwagi - dopiero ostatnio (jako że po instalacji mpm-a odciąłem kominek i odłączyłem sterownik z czujnikiem od prądu). Otóż jak zamykałem zasilanie (a nie powrót) kotła nieużywanego - to nagrzewało mi w nim wodę (wyszło, jak postanowiliśmy sobie przepalić w kominku, a nie mpm-ie i przypadkiem zajrzałem do kotłowni). Teraz zamykam powrót i wody nie ogrzewa. Ciekawe zjawisko - wydawało się że powinno być odwrotnie i moje wcześniejsze postępowanie wynikało z rad hydraulika. Niepotrzebnie do tej pory grzałem 95 litrów wody (tyle mieści się w kominku).... :P Zippo68 - zauważyłeś poprawę spalania po założeniu centralnego wezyra? Ja oryginalne też wypieprzyłem. Spalanie wydaje się być satysfakcjonujące - w zasadzie dopóki zasyp nie opadnie na tyle, że pokazuje się ogień - dymienia nie ma bądź jest znikome. Zamknięcie dopływu pw dołem, otwarcie krótkiego obiegu i uchylenie drzwi zasypu "oddymia" komorę w kilkanaście sekund. Dlatego zastanawiam się, czy z wezyrami w ogóle kombinować? Ewentualne dymienie "oczkiem" od zasypu (mam górny zasyp) sporadycznie pojawia się, gdy podaję powietrze z popielnika i znad rusztu.
-
Kocioł DS MPM
Przegrodę jak najbardziej założyć - przy obecnych temperaturach nie ma sensu palić aż tak dużo opału na raz. Jak u mnie 33 daje radę, to tym bardziej węgiel typu 32.1 nie powinien sprawiać problemu. Miarkownik mam zamontowany poziomo bez udziwnień i się sprawdza. Warto założyć zawór mieszający bądź inne ustrojstwo, które podniesie temperaturę powrotu wody do kotła.
-
Kocioł DS MPM
Tak - wiem - powinien się spiekać itd. Niemniej taka tabliczka była na nim wbita, taką informację mam też na dokumencie WZ - taka też była informacja w specyfikacji dostawy, którymi dysponuje sprzedawca (kaloryczność powyżej 30 MJ). Być może jest inny - bo jaka to mówią - sprzedawca nie do końca wie co ma na składzie i co się z węglem dzieje zanim dotrze z kopalni do lokalnego składu. Niemniej jest czarny i błyszczący - na pewno nie jest to węgiel płomienny.
-
Kocioł DS MPM
speed21 wszystko zależy od warunków klimatycznych ogrzewanej powierzchni, ocieplenia i rodzaju opału. Niemniej wydaje się że dużo spalasz na chwilę obecną. Ja na noc (ok 16-17) zasypuję wiadro 10 l i to starcza do rana. Niemniej rodzaj paliwa tutaj bardzo dużo znaczy. Pisałem o tym kilkanaście postów wcześniej. Jak wrzuciłem ekogroszek (tani z marketu) - spalił się z prędkością światła. Jak palę Marcelem (niby orzech II ale wygląda to raczej na niesort) - wystarcza na długo. Chociaż Marcel dla takiego pieca nie jest przewidziany bo to typ 33, ale póki co się nie spieka. A w domu cieplej aniżeli potrzeba - ale co zrobić - żona tak lubi i dzieci też - mi wystarcza 21 - góra 22 stopnie (im o 2-3 stopnie więcej).
-
Kocioł DS MPM
ano - ta warga czy też gzyms - jak zwał tak zwał - ma wydaje się odbijać płomień tak - aby szedł bardziej poziomo - o ile dobrze pamiętam w palniku dikij pietia komora była prostokątna a nie wirowa - ten gzyms sprawiał że płomień się od niego odbijał i wirował, a nie uciekał pionowo do góry do wymiennika. Zamieszczony przez Ciebie przekrój to jego dzieło
-
Kocioł DS MPM
brodekb palnik możesz czyścić pogrzebaczem od strony wymiennika. Trochę więcej zabawy, ale można go przyzwoicie oczyścić bez demontowania blachy i nie trzeba do końca pieca wystudzać. Co do szamotki nad palnikiem - ja wyciąłem taką w kształcie cyfry 3 - wirowanie wydaje się być lepsze niż przy oryginale (momentami wydaje się, jakby robił się mały cyklon).
- Kocioł DS MPM
-
Kocioł DS MPM
no właśnie - ta warstwa żaru - jak się wytworzy - to drewno spali nawet jak je będziemy układać pionowo. Dziś też tak zrobiłem - dla podtrzymania ognia w trakcie dnia - wytworzyłem przyzwoitą warstwę żaru za pomocą węgla (nie za grubą - tak aby przyzwoicie zakryć ruszta) i na to dwa niewielkie kawałki drewna ułożone pionowo (duże się nie zmieszczą z uwagi na zmniejszenie paleniska) długie na ok. 45 cm. Udało mi się w ten sposób podtrzymać ogień i pracę pompki przez większość dnia do godz. 16.30 - gdy drugi taki załadunek już ładnie osiadł to na górę węgiel i spokój do rana ;). Przy drewnie powietrze podaję od dołu - działa miarkownik i góry przez wizjer w drzwiach załadowczych - przy rozgrzanej instalacji w taką pogodę jak obecnie rozwiązanie takie w zupełności wystarcza do utrzymania temperatury w trakcie dnia i gdy nie mamy zasyfionego kotła (a dokładniej paleniska i palnika) nic nie dymi górą. No tylko że - tego wszystkiego trzeba się nauczyć przez obserwację i próby. Pamiętajmy że piec jest zasypowy bez automatyki. To nie podajnik na ekogroszek czy pelet (chociaż i te też trzeba dobrze ustawić aby spełniały swoje funkcje), gaz bądź pompa ciepła. Wymaga trochę od użytkowników. W kotłowni trzeba z nim trochę czasu spędzić aby się go nauczyć i palić jak najoptymalniej. No chyba że wychodzimy z założenia - nieważne jak, byleby było ciepło (jak moi sąsiedzi....). Kocioł nie jest idealny, ale przy odrobinie chęci ogrzewanie domu jest na satysfakcjonującym poziomie. Występują pewne uciążliwości, niemniej z większością łatwo sobie poradzić (chociażby poprzez wyrobienie rutyny z niektórymi czynnościami) Osobiście czekam na większe mrozy - dopiero bowiem wtedy okaże się, ile "przewymiarowałem" kociołek. Jeżeli ktoś szuka idealnego rozwiązania, które nie wymaga żadnej wiedzy i ingerencji i jak to się mówi - jest "idioto - odporne", to niestety kocioł nie jest dla niego. Powinien raczej celować w pompę ciepła bądź piec gazowy, które to - jak mówią zwolennicy - też coś mają: przycisk start stop (albo on/off - jak zwał tak zwał) ;).
-
Kocioł DS MPM
Informacja o ilości spalanego opału za dużo wam nie da. Piec każdego użytkownika to bowiem zupełnie inne warunki spalania. Dla przykładu - przy obecnych przymrozkach spalam ok. 15 l (czyli 1,5 wiadra 10-cio litrowego) węgla wymieszanego z trocinami (podobno 10 l waży ok. 7 kg węgla - u mnie powinno być mniej z uwagi na trociny; nigdy jednak wiader nie ważyłem - dlatego podaję orientacyjnie) plus bardzo skromna rozpałka drzewna. Przy czym węgiel to Marcel. Ponieważ jednak węgiel ten ma stosunkowo dużą granulację, a istotnie zmniejszyłem palenisko (obecnie ma wymiary ok. 16 x 17 cm, gdzie fabryczne wymiary komory to - o ile się nie mylę 24 x 33 cm) - lubi się powiesić. Kupiłem w związku z tym na próbę ekogroszek w markecie 2 worki - dodam że tańszy na tonie w stosunku do marcela o 140 zł (i jest mokry, a Marcel przywiozłem suchy jak pieprz w końcówce lata, także płaciłem po części za wodę a nie paliwo do pieca). I nagle to, co wcześniej starczało na całą noc i poranek (tylko trzeba było ruszyć tyłek go zruszyć bo się powiesił) skończyło się dużo szybciej - rano (5 godzina) piec był już zimny, gdzie wcześniej jeszcze przez kilka godzin porannych pompka potrafiła na zasypie chodzić. Fakt - ładnie się wypaliło i sporo tańszy węgiel - niemniej coś mi się zdaje że różnica w cenie nie zrekompensuje szybszego wypalania się - i ta wilgotność opału .... - ktoś tu próbuje zarobić na dodawaniu wody... Dodam, że droższy ekogroszek w markecie (w tym dużo droższy od kupionego przeze mnie Marcela) też był mocno wilgotny.
-
Kocioł DS MPM
Tak - połóż zwykłą blachę od strony palnika. Przy drewnie bowiem tamtędy ucieka dużo powietrza do palnika bez uczestniczenia w spalaniu drewna. Blachę dotnij na wymiar - dzięki temu nie oprze ci się na rusztach a będzie ciut nad nimi i nie będzie blokować ani się ruszać przy przerusztowaniu. Płomień powinien być jak najjaśniejszy - żółto biały - im bardziej pomarańczowy/czerwony tym słabsze spalanie i zadymienie okolicy ;) - a przecież nie o to chodzi.
-
Kocioł DS MPM
Grabaz i Masełko - przy paleniu drewnem przesłońcie część rusztu od strony palnika - tak ok. 1/3. Dzięki temu większa część pp będzie uczestniczyła w spalaniu a nie uciekała do palnika. Paliłem drewnem układanym pionowo i zdawało to egzamin. Wrzucałem przy tym dodatkowo trochę węgla pod drewno, aby wytworzyć niewielką warstwę żaru. Obecnie palę węglem z domieszką trocin pozostałych po cięciu drewna. Komora spalania - co tu dużo mówić - mocno pomniejszona. Mało, że korzystam z blachy zmniejszającej ruszt (gdzie pod ruszt położyłem tutaj tez blachę - aby pp nie błądziło pod blachą zmniejszającą, tylko uczestniczyło bezpośrednio w spalaniu, to dodatkowo po bokach dołożyłem jeszcze zwykłe cegły, aby zmniejszyć komorę. Przy takiej temperaturze na zewnątrz rozwiązanie wydaje się być dobre. Obecnie cały czas utrzymuję ładny płomień w palniku - wcześniej kocioł często przechodził w czuwanie i po otwarciu powietrza musiał od nowa się rozhulać. Także palenisko mam bardzo malutkie i bez problemu dobija do ok. 65 stopni. Wyżej nie ustawiam - grzejniki w domu gorące a na powrocie dzięki ręcznej regulacji i tak mam ok. 55 stopni. Mniejsze palenisko wymaga jednak drobniejszego węgla aby się nie wieszał. Rozwiązanie raczej nie dla drewna którego mam sporo. Wrzucam obecnie jedynie na zasypany węgiel małą ilość (1-2 szczapy - drobniej połupane) i tyle w temacie). No i siłą rzeczy obecnie przepalam a nie palę ciągle - na dworze jest za ciepło. W domu mamy 23-24 stopnie. Palę Marcelem - póki co się nie spieka a ładnie wypala mimo że typ 33 (może to zasługa trocin - nie wiem). Zobaczymy jak będzie przy większych mrozach, ale coś mi się wydaje że kociołek będzie sporo przewymiarowany... no nic - za błędy (wpływ rodziny) trzeba płacić.
-
Jak Rąbać Drewno Na Opał?
Pan łupie mocno po bokach na drobne kawałki. Ciekawe, czy tak by mu to drewno pękało łupiąc przez środek a nie po bokach. W środek bije tą siekierą Choper - tutaj widać, że w każde uderzenie wkłada dużo więcej siły. Siekiera X też wymaga więcej siły co zresztą widać na filmie. Ciekaw jestem jakby mu szło na dębie, grabie, czy buku (ten drugi chyba najgorszy). Ostatnio miałem buka tak poskręcanego, że kliny musiały bić do samego dołu i każde włókno dosłownie trzeba było do końca rozcinać. Za pierwszym razem do łupania 30 m3 drewna pożyczyłem od kuzyna łuparkę, która łupała w dwie strony (spalinowa na zasadzie tłoku). Szło to szybko i sprawnie tylko dla efektywnej pracy potrzeba z 2-3 osoby :D (jedna kładzie wałki na łuparkę, druga obsługuje łuparkę, trzecia donosi drewno :D). Siekierę kupiłem dla relaksu aby się więcej ruszać i póki co przy niej zostanę (siekieromłot Fiskars - o ile dobrze pamiętam coś koło 3,5 kg i zwykła - chyba z 30-letnia). Idzie przyzwoicie - trzeba się oczywiście trochę namachać, ale właśnie o to chodzi :) Z tym że rąbałem trochę dłuższe kawałki (40-50 cm). U mnie wałki z reguły mają powyżej 30 cm średnicy.
-
Kocioł DS MPM
matejanek - tutaj dym będzie - kwestia postępowania przy otwieraniu komory. Ja zamykam dolny dopływ powietrza i powoli otwieram komorę (mam górny zasyp), tak, że dym zdąży wciągnąć do palnika. Jeżeli masz słaby ciąg komina, możesz jeszcze przełączyć klapkę krótkiego obiegu aby spaliny miały bliżej do komina.
-
Kocioł DS MPM
No właśnie - spalać efektywnie czy utylizować. Można nie robić nic w mpm - i palić się będzie, dom dogrzeje bez problemu tylko ile w tym efektywności - gdy w większości czasu piec chodzi w podtrzymaniu. Niestety trudno zmusić go do pracy na mocy nominalnej, gdy za oknem prawie wiosna. Bufora nie mam gdzie wstawić - nie wspominając o dodatkowych kosztach. Kotłownia mała dlatego też wszystko z podajnikiem odpadło (podobnie jak bufor). Jak robiłem próbę i piec się rozhulał, spalanie było bardzo dobre, niestety przy takiej aurze zbyt długo nie potrwało bo nie miało co tego ciepła odebrać. Dlatego też wolę trochę poeksperymentować, coś dołożyć i móc w jakimś stopniu modulować mocą kotła a dzięki temu w miarę efektywnie i czysto spalać opał, niż - jak większość sąsiadów - zakopcić okolicę poprzez jego utylizację. No bo zimą trzeba palić, a jak się pali to musi się ostro dymić. Ciekawe czy tak mówili, jakby to w ich stronę ten dym cały czas leciał. Mam sąsiadów, że trzeba szybko okna zamykać gdy rozpalają i tak przez co najmniej pół godziny (prawie świata nie widać), a i w późniejszym etapie palenia "szału nie ma" - delikatnie mówiąc. Piece kilkuletnie. Doskonale widać, kiedy piec załącza dmuchawę oraz kiedy dokładają. Ja chciałbym inaczej. I efekt taki jest, z tym że niektórych niewielki dymek (często od czasu do czasu) zadowala (kurcze jak bym chciał żeby mój sąsiad generował chociaż połowę tego dymu co obecnie), innych nie i kombinują jak się go pozbyć. Nie oszukujmy się - mpm musi być w miarę uniwersalny i jest w przedziale budżetowym (w cenie polecanych na rynku lokalnym śmieciuchów i zachwalanych przez sprzedawców - o przewymiarowaniu już nie mówiąc - no Panie 25 kw to by musiało być tak z dziada, pradziada - obowiązkowo dmuchawa - jak najwyżej trochę przydymi) - dlatego cudów od niego wymagać nie można. Wczoraj przyjechał przyszły szwagier - hydraulik. Akurat byłem w kotłowni - okres rozpalania i pierwszego nagrzewania układu. Nie mógł uwierzyć, że piec idzie na dużej mocy, bo z komina brak dymu albo znikomy. Żona mi już dawno powiedziała, że mam sobie odpuścić, bo w porównaniu z sąsiadami jest bajka, ale człowiek jakoś taki - patrzy coś jeszcze zrobić, podłubać. Dzisiaj robię test z blachą - dzięki Gredy :). Jest już prawie to co chcę. Ale może być trochę lepiej ;)
-
Kocioł DS MPM
aaa - no to też zamierzam tak zrobić, tylko wyłożyć ze wszystkich stron tą komorę - nie tylko od strony komory załadowczej. Tylko właśnie nie wiem, czy przez to za bardzo tej komory nie zmniejszę - bądź co bądź odejdzie ok 6 cm a tam chyba tylko 12 jest - więc zrobi się dosyć wąski tunel - chyba że uda mi się kupić płytki 2 cm, ale to już mocno delikatne jest.
- Kocioł DS MPM
-
Kocioł DS MPM
Dokładnie - przez dowolne pochylenie tej blachy można w zasadzie płynnie regulować zmniejszenie komory (niemniej z uwagi na jej kształt zmniejszamy co najmniej o 1/3 ruszt - jest ona wygięta i postawienie jej w pionie w moim mpm 17-19 zasłanie 1 z trzech rusztów). Mniejszy ruszt to mniejsza ilość opału, która się pali, wskutek czego piec musi dłużej dobijać do zadanej temperatury. Niemniej przy obecnych temperaturach jest to nawet wskazane - lepiej palić ciągle ale mniej za jednym razem niż trzymać przez większość czasu piec tylko w podtrzymaniu . Ja zamówiłem regulator ciągu kominowego - mam komin kwadratowy o przekroju 20 cm i potrafi z pieca wszystko wyciągnąć przy obecnych wiatrach. Z obserwacji - palę głównie drewnem - niestety nie mogę się pozbyć do końca dymienia - zapewne złe ustawienie powietrza, ale to co jest dobre na dany moment po dłuższej chwili już nie. Zdaję sobie sprawę, że może to wynikać z palenia drewna ustawianego pionowo - przez co w środku i więcej powietrza krąży w komorze zamiast od razu uczestniczyć w spalaniu i zasyp opada nierównomiernie. Zacząłem je drobniej łupać aby poprawić spalanie, ale wskutek tego zasyp szybciej się kończył. W związku z tym wróciłem do wcześniejszego sposobu. Czyli rozpalam, na wierzch wrzucam trochę węgla (tak słabą 1/3 wiadra 10 l) i na do drewno grubo połupane - mieści mi się ok. 3 sztuk szczap. Wczorajszy efekt: piec utrzymywał się w pobliżu zadanej temperatury ok 5 godzin od chwili rozpalenia (rozpalałem przed 17, a byłem zajrzeć o 21.30 - temperatura zadana 70 stopni - termometr na piecu pokazywał 68 i w komorze jeszcze była mała ilość drewna), gdzie wcześniej po 3 musiałem iść dołożyć (pozostawała tylko niewielka ilość żaru). W sumie noc była ciepła i stwierdziłem że dokładał więcej nie będę :D Tylko ten dym - nie zawsze ale występuje. Wprawdzie to Pan Pikuś w porównaniu z sąsiadami, ale zapewne może być lepiej. Zamierzam też trochę zmniejszyć i wydłużyć ten lejek palnika. Dołożę na ruszt przed przed tym szamotem jedną płytkę szamotową (o grubości 3 cm) w komorze zasypowej z mniejszym otworem aby bardziej zbić płomień. Ciekaw jestem czy to poprawi płomień i dopalanie spalin. Chcę też docelowo całą pierwszą komorę nad palnikiem wyłożyć szamotem - niestety w lokalnym sklepie nie mają płytek :P Muszę poszukać gdzie indziej. Z tego co wiem to Gredy stosował takie rozwiązanie. Czy poprawia to kulturę spalania?
-
Kocioł DS MPM
Sarmata - niezły patent :D Ja po prostu przy drewnie trochę uchylam wizjer na drzwiach zasypowych na stałe i reszta na miarkowniku, który dzięki temu może zamykać klapę do końca. Dymienie wizjerem praktycznie nie występuje - tylko przy jakichś "anomaliach" i tak jak piszesz - ze smoły robi się taka skorupa którą łatwo zeskrobać i później spalić. Niemniej - no właśnie - zauważyłem, że piec zaczyna mi dymić (albo wcześniej nie zwróciłem uwagi) z komina, kiedy z pracy przechodzi w czuwanie. Jest zbyt mała ilość powietrza i nie dopala spalin - mam to obecnie przy drewnie - póki co zrezygnowałem z węgla (za ciepło). No i przy dokładaniu drewna też dymi - niestety ja dokładam dopiero, jak poprzedni zasyp jest prawie w całości spalony z uwagi na długość polan i ich pionowe układanie (polana mają po 40-50 cm).
-
Kocioł DS MPM
Palnik możesz sprawdzić - patrząc górą przez ten wizjer - na pewno szamot jest czysty - bo to tutaj jest wysoka temperatura a nie w komorze zasypowej. Wymiennik i komin też będą czyste - jak w palniku wszystko ładnie wypala. Ilość smoły w komorze zasypowej wynika właśnie z tego, że to nie w niej się pali - zobacz sobie na dół tej komory -zaraz nad rusztami też masz czysto - tak wysoko jak pali się zasyp. Dopiero powyżej jest smoła. Do tego można albo przywyknąć, albo podawać powietrze od góry. U mnie co do zasady opcja pierwsza- na górnych drzwiczkach zasypowych raczej miarkownika nie ustawię:D
-
Kocioł DS MPM
Czy wasze mpm-y gwiżdżą? W dalszym ciągu eksperymentuję z moim piecem, aby jakoś najłatwiej przemęczyć się z paleniem drewna w pionie. Dziś sobie wymyśliłem, że dorzucę ... trocin. I tak też zrobiłem - niestety bardzo szybko okazało się, że ładunek był za duży i zadusiło płomień. Drewno się tylko na dole okopciło i tyle było z palenia. W związku z tym wybrałem drewno i wyciągnąłem większość trocin. A jako że komora zasypowa w MPM 17-19 jest dosyć długa - nie wybrałem wszystkiego. Odsłoniłem tylko część rusztu i rozpaliłem na nowo - na zapalone drewno wrzuciłem węgiel i uchyliłem tak na 1/4 drzwi popielnika, aby to co zostało z trocin na ruszcie mogło się łatwo wypalić. Po chwili - gdy zajął się węgiel, płomień z palnika sięgał niemalże do samej góry. Najpierw był żółto-pomarańczowy a potem przechodził w bardzo jasny żółty i ... piec zaczął gwizdać.