Mamy piec Vaillant, ale on jest raczej mało kłopotliwy. Na początku użytkowania coś mu nie szło, ale podobno chodziło o to, że nasz dom stał sporo lat jako pustostan, więc zanim sprzęt zaskoczył, minęło kilka dni. Inna rzecz, mieliśmy wtedy straszną zimę, bo przez ten czas nagrzewały się po raz pierwszy wszystkie mury. Od razu też zapadła decyzja o dokupieniu do piwnicy i na piętro piecyków typu koza. One dogrzewały dom, ale też dawały fajny nastrój. Dom jest już ciepły, ale piecyki nadal mają wzięcie.