Kocioł Junkers Cerapur Smart ZSB 14-5C. Domek 79m2 + garaż z kotłownią około 30m2. Ocieplone 10cm grafitu w podłodze, 15cm na ścianach białego, 20cm strop. Kocioł odpalony 22.11, temperatura zadana na kotle 36 stopni. W domu wszędzie grzejniki, na grzejnikach zawory termostatyczne, otwarte na max. W garażu otwarty na pół gwizdka, tylko na przełamanie. Temperatura na zewnątrz około 0 stopni i zimny silny wiatr. Temperatura wody w c.o. jakieś 10 stopni, dom zimny. Zostawione to wszystko na noc. Po 24 godzinach przyjeżdżam i czytam - temperatura w salonie prawie 18 stopni ( jedno dość duże przeszklenie i okno ). W pozostałych pomieszczeniach podobnie. Spoko, myślę, Niska temperatura zasilania, kocioł pewnie sprawnie pracuje. Idę do licznika i szok - 12m3 gazu przez 24 godziny. To się przeraziłem. Pomyślałem, że pewnie przez wyziębioną chałupę. Ale czy to normalne na taki mały metraż? A nie grzałem jeszcze cwu ! Zmniejszyłem więc temperaturę na kotle na 34 stopnie. Przyjeżdzam po 24 godzinach - temperatura w salonie 19 stopni. Zużycie gazu - 8m3. Nie wiem - zostawić to czy się martwić, kombinować coś ze sterownikami? Nie mam do nich przekonania, wolałbym sobie ręcznie na kotle lub termostatami kręcić