Skocz do zawartości

zel7

Forumowicz
  • Postów

    82
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez zel7

  1. Ok dzięki za odpowiedź. Paliłem tym co było teraz mogę sobie wybrać i chce dokonać najlepszego wyboru. Może ten z Chwałowic będzie się palił jeszcze bardziej elegancko.
  2. Palenia od góry już próbowałem w zeszłym sezonie na węglu, na mieszance i na samym flocie. Na samym flocie szło mi bardzo słabo, najlepsze efekty miałem na samym węglu. Chce właśnie zamówić węgiel bo jest najprościej żeby opanować zasady palenia od góry a potem będę stopniowo wprowadzał flot. Miałem też w zeszłym sezonie Orzech z Jankowic typ 33 i palił się elegancko. Tylko na różnych stronach piszą że najlepiej typ 31 lub typ 32 i w mojej okolicy tylko Chwałowice mają taki typ.
  3. Dzięki za odpowiedź Chodzi o to że naczynie jest puste i znajduje się na strychu i musiałbym dobić sporo wody żeby je chociaż trochę wypełnić. Wydaje mi się że jak woda się zagotuje i wzrośnie ciśnienie i objętość to i tak nadmiar dojdzie do naczynia które w pewnym sensie pełni funkcje "zaworu oddechowego". Jak woda wyparuje to powinienem to zauważyć na manometrze. Teść zawsze utrzymywał w instalacji 0,75 bar i tej wartości się trzymam i wszystko działa więc chyba to zostawię jak jest.
  4. W tym sezonie planuje przerzucić się na palenie od góry w tym celu chce zakupić węgiel orzech 31.2 lub 32.1 (według internetów taki jest najlepszy). W piwnicy mam 1.5 tony flotu z Marcela i 1.5 tonu ekogroszku z Jankowic i zamierzam popróbować różnych kombinacji. Zastanawiam się nad węglem z Chwałowic 32.1. Mogę jeszcze kupić z Jankowic i Marcela ale tam jest typ 33 i według internetów nie jest on najlepszym wyborem jeżeli chodzi o domowe paleniska.
  5. Proszę o wyrozumiałość ponieważ z instalacjami CO mam do czynienia od niedawna i całą wiedzę muszę czerpać z internetu. Mam naczynie wzbiorcze na strychu na samej górze instalacji i ostatnio zacząłem się nad nim zastanawiać Poniżej fotka: W naczyniu są 3 przyłącza niestety nie wiem które do czego ale mam pewne podejrzenia. To na samej górze to odpowietrzenie/przelew jest podłączenie do instalacji (dolne) jest odpływ do kanalizacji (górne) Czy jest ono dobrze zrobione? Mam jeszcze 2 pytania 1. Czy w naczyniu musi się znajdować woda? 2. Generalnie mówi się że woda w instalacji musi być odpowietrzona ale w instalacjach otwartych czynnik cały czas ma styczność z powietrzem czy jednak przesadzam i nic złego się nie dzieje.
  6. Byłem dziś w sklepie.Kilka informacji o wymianie sznura Na drzwi załadunkowe i drzwi popielnika wchodzi 3,4 m przekrój kwadrat 10 mm. Koszt za metr 9,2 zł Pan w sklepie zalecił aby sznur wkleić silikonem wysokotemperaturowym czerwonym. Końcówki sznura najlepiej zakleić szkotem bo się lubią strzępić. Niestety podczas usuwania starego sznura odleciało mi około 5 cm rantu z osłony drzwi załadunkowych. Kupiłem nową osłonę za 159 zł wraz z sznurem już włożonym ;/. Jak ktoś będzie odkręcał śruby z tej osłony niech uważa bo mi z jednej uleciał łeb i trzeba było rozwiercać i gwintować na nowo. Pomiędzy osłoną a drzwiami jest też osłona termiczna o której nie wiedziałem a ta co mam już się rozsypuje. Niestety w sklepie będzie w przyszłym tygodniu, na razie założyłem resztki starej.
  7. Witam, Mam kilka pytań o uszczelnienie drzwiczek pieca (górnych, dolnych, klapka) Jaki sznur uszczelniający należy zastosować do Viadrus U 22? W jaki sposób go zabezpieczyć, na wcisk czy jakimś klejem? Jakieś uwagi co do wymiany? Wszelkie rady mile widziane.
  8. Piec Viadrus U22, 4 człony 23 kW, bez sterownika i bez miarkownika, instalacja grawitacyjna (jest pompa ale zawsze wyłączona bo wystudza piec). Dom: 230 m^2 (wysokość pomieszczeń 2,8 m), dom nieocieplony. Komin, pole przekroju: 320 cm^2, wysokość: 9,2 m. Zapomniałem napisać że przymykam prawie całkowicie czopuch (może tu jest błąd?) Cały sezon paliłem tradycyjnie flotem i mi się skończył i teraz próbuje od góry węglem. Przy paleniu flotem miałem mniej sadzy niż teraz. Teraz to wygląda jak jakaś twarda "narośl" a pod nią cienka warstewka smoły.
  9. Cześć, Teraz cały tydzień paliłem od góry ekogroszkiem. Jedna rzecz mnie martwi po wypaleniu zasypu mam strasznie zasyfiony piec (sadza + trochę smoły). Zasypuje około 2/3 komory, rozpalam patykami, jak osiągnę 60 stopni to dolne drzwiczki zamknięte (nie są całkowicie szczelne więc troszeczkę tam zasysa), spalanie wtórne około 3-4 mm szczeliny na piecu spada do 45 stopni ale potem rośnie do około 55 stopni, pali się około 12 godzin. Nie wiem gdzie popełniam błąd mam kilka podejrzeń: -za bardzo przymykam piec (jak otworzę to w domu robi się za ciepło) -sypie za dużo węgla -węgiel słabej jakości Proszę o pomoc
  10. Witam, 2 sezony paliłem od dołu ale po analizie forum stwierdziłem że najwyższy czas spróbować od góry. Piec Viadrus U22, 4 człony 23 kW, bez sterownika i bez miarkownika, instalacja grawitacyjna (jest pompa ale zawsze wyłączona bo wystudza piec). Dom: 230 m^2 (wysokość pomieszczeń 2,8 m), dom nieocieplony. Komin, pole przekroju: 320 cm^2, wysokość: 9,2 m. Dzień 1 O 14 zasypałem 2/5 komory orzechem na góre drewno i start. Czopuch otwarty na maksa, dolne drzwiczki(PG) 2 cm,rozeta(PW) tylko otwarta podczas spalania drewna. Około 16 na piecu 60 stopni ustawiłem PG na 1 mm, i otwarłem PW na 2 mm, czopuch cały czas otwarty. O 18-19 na piecu 80 stopni a w domu trochę się za ciepło zrobiło. Zamknąłem czopuch i PG a PW zostawiłem 1 mm. Tak dojechałem do 22 na noc nie rozpalałem a rano koło 8 było w domu ciepło. Na dnie paleniska zostały 2 łopaty koksu. Czas palenia około 8 godzin. Dzień 2 o 8 zasypałem około 3/5 komory na dno orzech, potem 2 łopaty zwilżonego flotu, na górę dwie łopaty groszku i drewno. Rozpalanie jak dnia poprzedniego ale jak osiągnąłem temperaturę 55 czopuch zamknięty PG na 1 mm, PW na 2 mm. Na piecu doszło do 65 i tak dojechałem do 17.Czas palenia około 9 godzin. Złożyłem ponownie około 4/5 komory na dno orzech potem warstwa około 5 cm flotu w którym zrobiłem kilka dziur sztilem na to groszek i drewno. Rozpalanie ta sama taktyka co rano niestety przód zasypu mi się bardziej rozpalił i zamiast od góry w mojej ocenie przekształciło się to w "palenie kroczące". Rano około 7 było trochę żaru a reszta się fajnie wypaliła. Czas palenia około 12 godzin. Dzień 3 Postanowiłem rozpalić ponownie. Komora pełna na dno orzech potem flot i na górę dwie łopaty groszku i drewno. W flocie porobiłem dziury patykiem i rozpaliłem. Drewno się wypaliło i to by było na tyle :( . Węgiel się nie zapalił. Do 12 kombinowałem co z tym zrobić, robiłem dziury dorzucałem drewno i w końcu zaczęło się palić. Czopuch na maksa otwarty dolna klapka też. Około 14 już zaczęło się jako taka palić i grzać ale to rozpalenie uznaję za porażkę, Według mnie flot zablokował dopływ powietrza i było go za mało żeby rozpalić poprawnie zasyp. Potem przyszedł teść kazał puknąć się w głowę :) i dziś pojadę flotem od dołu. Uważam że metoda ta na sam węgiel jest super i jedyne co muszę opanować to odpowiednie ustawienie pieca. Chciałbym jednak opanować palenie flotem od góry ale na razie mi nie wychodzi :) Czy jest sens dalej próbować czy jednak musiałbym dorzucić dodatkowy nadmuch? W najbliższym czasie popróbuje jeszcze z samym węglem aby zrozumieć jak sterować kotłem. Jak efektywnie i szybko rozpalić? Dolne drzwiczki i czopuch otworzyć a po osiągnięciu żądanej temperatury przymknąć? Proszę o jakieś porady jak radzić sobie z flotem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.