Skocz do zawartości

ZawiJan99

Stały forumowicz
  • Postów

    545
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Treść opublikowana przez ZawiJan99

  1. Sprostowanie. ZawiJan99 jest byłym pracownikiem IChPW i nie ma u siebie żadnych certyfikatów, czy atestów, ani nowszych, ani starszych. Dodam także, że - jako pracownik IChPW - od połowy 2009r. do odejścia na emeryturę nie zajmował się w instytucie (ani wykonawczo, ani kierowniczo) badaniami atestacyjnymi.
  2. Przypomnę, co napisałem wcześniej Wierzyłem, naiwnie może, że Pan Pieklorz vel Jarecki79 pokaże nam tutaj raporty z badań akredytowanych i certyfikaty dla kotłów Skam-P 12kW i powie - "Patrzcie. Tak powinny wyglądać prawidłowe raporty i certyfikaty." A my wszyscy, tak myślałem, może naiwnie, polecimy po firmowych stronach internetowych producentów i sprzedawców różnych kotłów, sprawdzimy co tam mają i będziemy ich mękolić o pokazanie stosownych dokumentów (na wzór dokumentów dla kotłów SKAM-P). O takowych dokumentach dla kotła SKAM-P 7kW nawet nie myślałem, bo moja wiedza podpowiada mi, że spełnienie kryteriów normy EN 303-5:2012 jest w ich przypadku technicznie niemożliwe (jeśli się mylę - proszę niech mnie ktoś sprostuje). Liczyłem, że Pan Pieklorz vel Jarecki79, jako osoba doskonale obeznana z zagadnieniami produkcji i sprzedaży kotłów, bez najmniejszych problemów da sobie radę z tak prostym zadaniem praktycznym. Rozczarowałem się jednak. Dalej widzę rozwadnianie tematu, ściąganie go na manowce, z próbami przykrycia go nawałem innych informacji pozornie tylko z nim związanych. Trudno. Spróbuję więc sam rozjaśnić Wam wszystkim ten temat, na tyle, na ile dam radę. Nie jestem ani sprzedawcą, ani producentem kotłów - toteż nie mam obowiązku rozeznawać się w tych problemach tak dokładnie jak oni. Spróbuję jednak.
  3. Nowy palnik BURNER-SM jest zdecydowanie lepszy od starego BURNER-S. Wybaczcie, że nie będę wyjaśniał, dlaczego tak jest. Zobaczycie jednak sami, że tak jest rzeczywiście. Proszę nie oceniać palnika BURNER-SM po obserwacji kotła bietki, w której w wyniku takiej a nie innej instalacji wodnej pracuje on w pobliżu granicy swej wydolności. Te duże moce nie są jego optymalnym obszarem pracy.
  4. Nie ma żadnego problemu technicznego z rozbudową typoszeregu M-ki w kierunku większych mocy, jednakże brak dostatecznie dużego zapotrzebowania na większe kotły ze strony rynku nie zachęca producenta do takich działań. Następną w kolejności będzie więc w Ogniwie mniejsza M-ka 14kW.
  5. Nie mam zamiaru polemizować. Jedni chwalą, inni ganią... jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził. Powiem tylko, że licencja sprzedana przez IChPW firmie Elektro-System obejmowała wyłącznie sposób sterowania spalaniem za pomocą wykorzystania analizy zmian trendów temperatury spalin. Algorytm zastosowany w sterowniku eCoal jest wyłącznym dziełem firmy E-S, nie znamy go nawet (ja z zawijan_2), więc nie mam podstaw do podejmowania dyskusji w tym temacie. Nasza współpraca z f-mą E-S zakończyła się już jakiś czas temu.
  6. eCoal zawsze był mułowaty. Zaczynanie pracy w automacie przy bliskim maksymalnego zapotrzebowaniu ciepła przez ogrzewany obiekt nie jest dobrym pomysłem. Inaczej by to wyglądało, gdyby zacząć pracę z automatem od początku sezonu grzewczego, przy zapotrzebowaniu niskim. Nie zapominaj, proszę, że eCoal "widzi" tylko temperaturę spalin i temperaturę wody wylotowej. Ty widzisz jeszcze wypełnienie palnika, płomień, spieki, popiół, niedopały, zadymienie... masz o wiele łatwiej :) Co nie? P.S. Te wykresy, Twój i bietki, są przecież całkiem podobne :) Co nie?
  7. Coś Wam jeszcze powiem... W 2004r., kiedy zaczynałem zajmować się takimi maleńkimi kotłami jak Wasze, temperatura spalin wylotowych na poziomie 170*C była uważana za ryzykowne minimum. Badania atestacyjne kotłów retortowych wykonywano wtedy przy temperaturach spalin wylotowych rzędu 200*C i więcej. Lata lecą... :)
  8. Przepraszam bardzo, że zapytam... A jak długo verb próbował pędzić go "na automacie"? Nie twierdzę, że dałby radę, żeby nie było, ale też nie ma jeszcze dowodu, że nie da. Zadano mi takie, mniej więcej, pytanie - "bardzo podoba mi się ten kocioł, czy da radę ogrzać 380m2?" - odpowiedziałem, że da radę. I wyobraźcie sobie, że jestem bez mała pewien, że będzie on jeszcze także pracował "na automacie". P.S. Żeby nie było... verb prowadzi go perfekcyjnie. Podziwiam Go.
  9. Przepraszam bardzo, że zapytam... a co, nie daje rady??? Przecież dzisiejszej nocy było już minus 14*C - a w domu marzli, czy nie??? I nadal, jeśli dobrze widzę, daje radę.
  10. Posłuchaj, proszę, uważnie. Ja wierzę, że te kotły, które ma w swojej ofercie sprzedaży Pan Pieklorz vel Jarecki79, mają stosowne certyfikaty. Dlatego myślę też, że je pokaże i będziemy wreszcie wszyscy wiedzieli, jak one naprawdę wyglądają. Z wypowiedzi Pana Jarecki79 na forum muratora wynika, że on najlepiej ze wszystkich wie, jak takie badania i takie certyfikaty powinny wyglądać. Dlatego nie łam sobie głowy, poczekaj, Pan Pieklorz vel Jarecki79 przeczyta moje pytanie i udzieli prostej odpowiedzi, takiej jakiej oczekujesz. Ta tabelka, która jest pod linkiem na blogu czysteogrzewanie naprawdę nie jest certyfikatem - to akurat wiem. Może to być co najwyżej jakiś fragmencik certyfikatu. Blog czysteogrzewanie jest blogiem amatorskim i głowę daję, że tam nikt nie wie, jak certyfikat wygląda. Opublikowali jakieś coś, sami nie wiedząc co. Wierzę w ich dobrą wolę, ale ich kwalifikacje w tej materii pozostawiają wiele do życzenia. Może się wypowiedzą skąd to mają - wiem, że czytają fora, więc chyba trafią także na ten wątek. Jednym słowem - nie warto się pieklić. Pan Pieklorz z pewnością pomoże nam wszystkim dowiedzieć się, jak wygląda taki certyfikat i pokaże go nam. A Pan, Panie Nawigatorze, naprawdę nie widział jeszcze nigdy żadnego certyfikatu. Trudno uwierzyć. Choć to możliwe.
  11. Na stronach firmowych sprzedawców i producenta kotłów Skam-P nie znalazłem także Deklaracji Zgodności. Jeszcze raz powtórzę... Ja nikomu niczego nie zarzucam. Ja tylko pytam. Czy to, co napisałem, jest niejasne? A na moje pytania oczekuję prostej odpowiedzi. Tak, jak Pan pisze. Jeszcze takiej nie otrzymałem, mimo wielokrotnych zapytań. A pytam, bo też nie wszystko wiem. Panu też zadałem pytania i też nie otrzymałem prostej odpowiedzi.
  12. A widzi Pan pod tym linkiem jakiś certyfikat? Bo ja nie widzę. Widzę tylko jakąś tabelkę z wynikami badań kotła Skam-P 17kW. Proszę także oglądnąć sobie skan certyfikatu pokazany przez firmę Kostrzewa (z linku, który ktoś podał tutaj powyżej) i powiedzieć, czym się one różnią.
  13. ZawiJan99 nic nie zarzuca Panu Pieklorz vel Jarecki79. Może tylko to, że za każdym razem, kiedy pada pytanie lub rozpoczyna się dyskusja o certyfikacji i dokumentach z tym związanych, Pan Pieklorz vel Jarecki79 tak rozwadnia temat swoimi licznymi przydługaśnymi wywodami, nie zawsze w temacie, aby czytelnik rozumiał jak najmniej, a najlepiej wcale. Dlatego ZawiJan99 postanowił sobie, aby podyskutować o certyfikacji na przykładzie dokumentów certyfikacyjnych kotłów, które Pan Pieklorz vel Jarecki79 ma w swojej ofercie handlowej, wierząc głęboko, że tak nieskazitelny biznesman i doskonały fachowiec ma wszystkie "papiery" w absolutnym porządku, więc może wreszcie wspólnym wysiłkiem pokażemy ten temat tak, aby czytelnik zrozumiał wszystko. A do Pana, Nawigatorze forum, mam takie dwa pytania: Pierwsze... Czy jako potencjalny konsument mam prawo zapytać - "Czy kotły Skam-P Plus 12kW, Skam-P Premium 12kW oraz Skam-P Premium 7kW mają niezbędne "papiery" dopuszczające je do obrotu na rynku... a jeśli mają - to dlaczego nie nie ma skanów tych dokumentów na stronach firmowych sprzedawców i producenta?" Drugie... Czy mam prawo zadać takie pytanie na tym forum?
  14. Tak. Możesz tak domniemywać. Jednak nie daje Ci to pewności, że stosowne dokumenty rzeczywiście istnieją. W razie wątpliwości - taka deklaracja daje Ci podstawę do żądania od producenta przedstawienia dowodów.
  15. Taka deklaracja zgodności nie jest certyfikatem. Jest tylko deklaracją, w której producent deklaruje, że wie jakie są warunki dopuszczenia wyrobu do obrotu na rynku oraz że posiada stosowne dokumenty potwierdzające spełnienie tych warunków (w tym także, że posiada niezbędne badania wykonane przez zewnętrzne jednostki posiadające akredytację na ich wykonanie, czyli certyfikaty - jeśli takie badania są potrzebne). Jest to formalna informacja producenta, która w przypadku braku odpowiedniego udokumentowania naraża go na poważne reperkusje finansowe. Jak widać, Kostrzewa upublicznia nie tylko własną Deklarację Zgodności, ale także certyfikat jednostki akredytowanej z badania według obowiązującej normy EN 303-5:2012, zawierający wyniki uzyskane w tym badaniu. Ja osobiście nie widzę żadnego sensownego przeciwwskazania, aby takie certyfikaty upubliczniać. Zaś utajnianie ich przed klientami uważam za naganne ukrywanie przed klientem udokumentowanych i istotnych charakterystycznych cech wyrobu. Przyznaję, że nie wiem, jak w świetle prawa wygląda obowiązek informowania klienta o istotnych cechach charakterystycznych wyrobu. Nie jestem prawnikiem. Może jednak znajdą się tu także prawnicy, którzy będą potrafili wyjaśnić tę kwestię.
  16. Panie Pieklorz vel Jarecki79 Napisałem Panu wyraźnie, że nie będę z Panem dyskutował o certyfikatach, dopóki nie opublikujesz Pan certyfikatów dla kotłów, które Pan sprzedajesz na rynku, lub podasz Pan linki do tych certyfikatów. Nie pomogę Panu stawiać zasłony dymnej, która ma na celu, BYĆ MOŻE, ukrycie przed potencjalnymi klientami braku takowych. Piszę "BYĆ MOŻE", bo nie wiem , czy sprzedawane przez Pana kotły mają stosowne certyfikaty dopuszczające je do obrotu na rynku. Nie widziałem takich certyfikatów ani na stronach producentów tych kotłów, ani na stronach ich sprzedawców. Dopóki ich nie zobaczę - nie mogę nic powiedzieć na ich temat, ani porównywać ich z certyfikatami wystawianymi dla innych kotłów. Na razie przygotuję materiały pokazujące, jak takowe certyfikaty wyglądają... bo może Pan jednak tego nie wiesz. Będzie Panu łatwiej określić jednoznacznie, czy sprzedawane przez Pana kotły takie certyfikaty mają, czy nie.
  17. Chyba wyraźnie napisałem we wstępnym wpisie na niniejszym wątku, że "Świadectwa badania na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”, wydawane przez Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu od roku 2001 nie są certyfikatem". Świadectwa te są ważne, bo niby czemu miałyby stracić swą ważność, skoro zostały wystawione z ważnością bezterminową. Nie są one jednak certyfikatami uprawniającymi do wprowadzenia kotła do obrotu na rynku. Były one (i jeszcze gdzieniegdzie są) wykorzystywane w programach dofinansowujących proekologiczne modernizacje kotłowni, jako udokumentowanie określonych wielkości sprawności i emisji kotłów. Mogły być te świadectwa wykorzystywane także jako udokumentowanie poziomu sprawności i emisji tlenku węgla (CO) z kotła (bo były to bezsprzecznie badania akredytowane), czyli jednego z elementów wymaganych przez normę EN 12809 jako warunku wprowadzenia kotła do obrotu na rynku. Norma EN 12809 ustalała tylko wymagane kryteria sprawności i emisji CO z kotła (nie wymagała badania emisji OGC, ani pyłu, które to wymogi wprowadziła dopiero norma EN 303-5). Widzę, Panie Pieklorz vel Jarecki79, że zgadzasz się ze mną w tym zakresie, co mnie zresztą nie dziwi, bo w swoich licznych wypowiedziach na forach dajesz dowody doskonałej znajomości zagadnień związanych z certyfikacją kotłów.
  18. Jak widzę, Panu Pieklorz vel Jarecki79 tak skutecznie udało się zamącić sprawę badań, świadectw i certyfikatów dla kotłów małej mocy na paliwa stałe (takich, o jakich tu piszecie), że zrobił wodę z mózgu (jak to ładnie ktoś napisał na tym forum) całkiem sporej grupie osób. Spróbuję odwodnić te mózgi. To wcale nie jest trudne. Wystarczy naprawdę niewiele uwagi z Waszej strony, aby to zrozumieć. I trochę chęci, oczywiście. Świadectwa badania na „znak bezpieczeństwa ekologicznego”, wydawane przez Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu od roku 2001 nie są certyfikatem. Nie mają umocowania prawnego, nie stoi za nimi żaden akt prawny, który nadawałby im określoną prawem formę i treść. To są wyłącznie dokumenty IChPW, wydawane w oparciu o obowiązujące w tym instytucie procedury wewnętrzne. Certyfikat, który stanowi dokument decydujący o możliwości wprowadzenia kotła do obrotu na rynku, może być wystawiany wyłącznie w oparciu o stosowne akty prawne. Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej, do dnia 30.06.2013r., taki certyfikat opierał się na normie europejskiej EN 12809, która dokładnie precyzowała, jakie warunki muszą być spełnione, aby można było wprowadzić kocioł do obrotu na rynku. Od dnia 01.07.2013r. taki certyfikat opiera się na normie europejskiej EN 303-5:2012. Uprawnienia do wystawiania takich certyfikatów mają tylko jednostki badawcze posiadające stosowne akredytacje w tym zakresie, między innymi: Instytut Energetyki Laboratorium Badań Kotłów i Urządzeń Grzewczych w Łodzi. Urząd Dozoru Technicznego Centralne Laboratorium Dozoru Technicznego w Poznaniu. Instytut SZU w Brnie (Czechy). Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu (tylko w zakresie badań energetyczno-emisyjnych). To tyle tytułem wstępu.
  19. Ja tylko nieco wyprzedziłem ofertę Pana Pieklorza :) ...ale masz rację, założę nowy wątek.
  20. Czemu do kosza??? Wystarczyłoby utworzyć nowy wątek. Ale... może nie...?
  21. No, cóż... Skoro uważa Pan, że prawo się nie liczy...
  22. Znasz te definicje? Przypomnę Ci: Nominalna moc cieplna - maksymalna moc trwała ustalona przez producenta według wymagań niniejszej Normy Europejskiej dla każdego rodzaju paliwa (źródło: EN 303-5:2012) Podtrzymuję swoją wypowiedź na FM, którą zacytowałeś. Te wypowiedzi nie są ze sobą w sprzeczności.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.