U mnie tak jest. Mam kocioł z mocą minimalną 2,1 kW i pracuje prawie non stop od listopada do połowy marca (1-2 przerwy dobowo na grzanie CWU). Przez kilka lat miałem również do czynienia z kotłem gazowym o wysokiej mocy minimalnej, który działał na zasadzie kilka minut pracy, 10 minut przerwy i nie odczuwałem żadnego dyskomfortu termicznego z tego tytułu, a grzejniki były cały czas ciepłe. To o czym napisałeś dotyczy głównie instalacji ze sterowaniem on/off, gdzie po osiągnieciu temperatury zadanej w pomieszczeniu grzanie jest całkowicie wyłączane na dłuższy czas. Tego typu sterowanie jest stosowane nie tylko w kotłach gazowych. Mój znajomy tak ma z kotłem na groszek i jest ciągle poirytowany zimnymi grzejnikami, ale nie chce przerabiać instalacji.
Więc stały komfort termiczny nie zależy od tego, czy grzejesz gazem, węglem, czy pelletem, ale od tego, jak sterujesz dystrybucją ciepła. Kluczem jest zapewnienie ciągłego, stabilnego zasilania instalacji (czy to przez niską modulację palnika w kotle gazowym, czy przez bufor przy paliwach stałych). Jeśli system unika gwałtownych przerw w pracy i nie pozwala grzejnikom całkowicie wystygnąć, komfort zawsze będzie idealny - bez względu na to, jakie paliwo trafia do źródła ciepła.