Skocz do zawartości

FireFlame

Stały forumowicz
  • Postów

    352
  • Dołączył

Treść opublikowana przez FireFlame

  1. Mały "updejt" Próbowałem "dusić" kociołek drewnem na ~50st, i marne efekty, wcale mniej nie spaliłem, mam wrażenie że nawet więcej. Tak jak to ktoś napisał na którymś z forumów: "możesz grzać słabiej i chodzić w kufajce, ale oszczędności nie będzie", i miał rację ! Wychodzi, że chociaż trochę muszą "furkotać" płomyczki w kotle, aby ekonomicznie spalać i nie zadymiać okolicy. To oznacza w moim kociołku dobranym mocą "na styk" palenie na minimum 60-65 st. Niżej się "dusi" opał. I powiem szczerze że przy takim paleniu ciężka sucha sosna, bezdymnie się spala, z komina nic nie widać... Brzózka za to ładną ma korę, pachnie trochę mysim moczem ze stęchlizną, dłużej się pali, ale dużo gorzej grzeje... Grubo porąbana sosna z pnia (sucha) jest w/g mnie najlepsza, i płomyk ładnie utrzymuje i grzeje, i od pnia też cięta jest ciężka. I już widzę że będzie conajmniej o połowę taniej niż węglem, czysto, tylko roboty z przygotowaniem sporo. Do szczęścia brakuje mi dolnego spalania w tym kociołku (przystawki) coś ala to (Biovent_SLC_Schnitt 2):
  2. Minęło trochę księżyców...., łańcuch od pilarki podostrzony, dziśiaj miała test na (najgrubsze) ~50cm, brzoza sosna, i jak w masło. Gorzej z łupaniem klocków. Siekiera pamięta czasy Gierka. Natomiast grzanie tym towarem w kotle... bajka ! Nawet na sośnie bezdymnie się pali (drewno z posuszu, sosna sucha jak pieprz, brzoza trochę mokra). Się pytam uprzejmie jak mam tę smołę wyprodukować do zatkania komina z w/w sosny, bo za cholerę nie potrafię. Kocioł 65-70 stopni. Będę z raz na dobę przepalał "chałupę" póki mrozy nie nastaną. A w ogóle to pozostanę raczej przy drewnie. Prędzej zmienię kociołek na taki zgazowujący plus bufor niż kolejną tonę węgla kupię. No ssory taki mamy klimat. Chyba że węgiel PL kupię po takiej cenie (300 zł, loco Kopalnia, loco Gdynia), w swojej miejscowości. Aha ! za 2 metry mieszanki, brzoza plus sosna (z dowozem) dałem 200 zł. I chyba zakupię większy konkret na zimę :) Znaczy się, nawet w kiepskim kociołku można sobie popalić :D
  3. Trza by jakiś morał wyciągnąć z tego tematu, znaczy "niskobudżetowy" kociołek 8kW z marketu ala "Cichewicz" No to wszystko tu jest "ala" Spawy są tam gdzie zabrakło blachy, bo tak się ekonomiczniej wycięło z arkusza ... Przeszkadzają w czyszczeniu i eksploatacji. Zadzior metalu pod klapą powietrza pierwotnego spowodował "rozbujanie" kotła do 100st. i zagotowanie wody jak wszyscy spali... łojejku... klapka się zacięła, a przeca miarkownik dobry... Masakra.... Codziennie, albo co kilka dni czyszczę "wymiennik" powyżej paleniska. Drzwiczki zrobili na "śrubki" motylkowe.... Bez komentarza. Wiecie co jest grane... Moc!!!! Taaa........ Się ma koks to będzie grzał. Cała reszta opału to d...a. Chyba że dwa razy większy kociołek (taki właśnie zaraz kupię), albo nie przekraczasz temp. 50-60st. (teraz akurat przekraczam, ale na czyściutkim paliwie, ze śladowymi ilościami popiołu, czyli drewnie... Jaki pieniądz, taki towar, ale za dużo większe pieniążki też rewelacji w marketach nie widziałem. ------------------ Marzy mi się kociołek zgazowujący drewno. Oszczędność. Ekologia. Wygoda. Tylko ta kasa....
  4. Przecie napisałem że ma na tyle dużą "wężownicę" w sobie że "przychamowuje" piec. Bałem się nawet kupując ten zasobnik, że "kociołek" nie uciągnie. Okazuje się że "uciąga" i nareszcie czuje że ma co grzać. Naprawdę idzie z biegiem pieca. Mam możliwość pomacania wystających elementów z zasobnika, tudzież dopływu/odpływu wody, i mogę powiedzieć że jeśli odpływ jest ciepły, to mam ciepłą wodę...I trwa to kwadrans na drewnie... Pompka obiegowa "Grundfos" na pierwszym biegu...., od iluś lat... (25/40/60 W) :) Pozdrawiam
  5. 4 osoby dorosłe dbające o higienę. Zmywa się też naczynia ręcznie... Przynajmniej 2 osoby biorą konkretny prysznic codziennie... Zbytek? Myślę że standart.
  6. Nadtopiłem stalowy tygiel, topiąc w nim inne metale na ruszcie, na węglu w piecu kaflowym, więc sorry...
  7. Witajcie Palacze Kotłów C.O. :P Precz z węglem !!! <_< Mam dość !!! :wacko: Dość tego popiołu, żmudnego rozpalania, dymienia z komina, czyszczenia pieca.... Mam jedno życie jak inni, i w d...pie mam już ten węgiel... Zaopatrzyłem się w pilarkę łąńcuchową jakiś czas temu, zajechałem jeden łańcuch "OREGON" mam teraz nowy "CARLTON" i jadę już spokojniej po wszystkim co mi się napatoczy. Ale do rzeczy. Suchym drewnem pali mi się w moim kociołku bezstresowo.... 3 minuty od rozpałki i bucha ogień w kominie, warunek: suche (jak pieprz) szczapki itd... Rozpalam czasami nawet samymi "zapałkami" oderwanymi z drewna, i......, dziękuję bardzo za inny opał niż drewno. Nareszcie mam gorąco w domu, popiół wynoszę raz na tydzień kubełek może... Palę nawet trocinami co mi zostaną z przerzynki drewna, i mają moc w sobie jak cholera !, aż kociołek szumi jak czajnik tuż przed zagotowaniem wody. Warunek: nasypać, otworzyć na maxa w popielniku powietrze, i nie zadusić, zostawić "szparę" dla ognia. No i w zasadzie jakbym palił gazem... Pozdrawiam !! Idzie przerzyć i na górniaku, ale nie na tym szmelcu co sprzedają po 800-900 zł i nazywają węglem. Teraz szukam drewna w wałku 10-20 m3 Się przetnie pilarką, rozłupie, podeschnie... i dwa sezony z głowy za ~2000zł :D
  8. Cześć chopie. Może nie mam takiego metrażu ale już ze starą chałupą powalczyłem, paląc węglem, później gazem, znowu węglem, w końcu trochę drewnem i ... Nawet 5 cm styropianu na chałupie zrobi ci tak jak piec 100 kW. Na nowe domy dają minimum 20 cm styropianu. Pozdrawiam.
  9. Pocenie się rur, kotłow, hydroforów... taaa. Jakieś parę lat temu z hakiem zaczęła mi szwankować pompa hydroforowa w piwnicy (sam nówkę zakładałem ). Że człek już starszy o parenaście lat i zdrowie nie te samo, więc zawezwałem miejscowego "speca" od hydroforów, pomp, .. regeneracja, ... montaż, etc... Ku memu zdumieniu orzekł że wszystko mam źle zrobione i cieknące bo na wszystkich częściach widać krople wody. Taaa... tylko że woda ze studni głębinowej ma 4 st.C a było upalne lato... Hmm, nie dyskutowałem, tylko oddałem słabo ciągnącą (samozasysającą) pompę do regeneracji "Panu Specowi". Po naprawie pompa przestała zasysać sama wodę i trzeba było ją zalać wodą (musiałem wyrzeźbić w ssaniu dodatkowy trójnik, pionową rurę 1m i dekiel, coby zalać wodą do uruchomienia), aby zaczęła pracować. Ciśnienie jakie dawała "nówka 4,5", "uszkodzona to 2,8 ", "po naprawie" "2 z bólem". Nic dodać, nic ująć. Później, zaraz kupiłem kompaktowy hydrofor z "dalekiego wschodu" w markecie za 350 zł (800W), i pracuje 10 lat do dziś, sam oczywiście montowałem. "Regeneracja" nieszczęsnej pompy (1,1kW) kosztowała 250 zł, pieniądze w błoto... Ale to nie wszystko. Sąsiad też korzystał z usług tego "fachowca", regenerując u niego pompę rodem z PRL, kilkukrotnie. Za każdym razem coraz gorszy efekt... Ostatni efekt był taki; werdykt: filtr w studni zapchany dlatego nie ciągnie. :wacko: Wybił nową studnię za odpowiednie tysiące zł, i co ? Zakłada zregenerowaną pompę i..... wody nie ma. Zgadnijcie co się działo dalej. :rolleyes: Dziękuję pseudofachowcom co nie wiedzą co to wilgoć kondensacyjna z powietrza, i chrzanią robotę :angry:
  10. Mam dylemat z ciepłą wodą poza sezonem grzewczym. Tzn. kociołek jaki posiadam, mam jak w w/w temacie + zasobnik ciepłej wody 120 l. z wężownicą spiralną (20-25kW, nie chce mi się schylać do ukrytej tabliczki znamionowej) firmy Galmet, spisują się znakomicie do celu nagrzania wody do celów użytkowych, mycia etc. Pół godziny od rozpalenia w kotle patykami + grubsze szczapy za pare minut i mam 70-80 st. na kotle i zasobniku w zasadzie też, bo ten ze względu na 3-4x większą moc wężownicy idzie prawie z biegiem pieca. No i tu jest problem bo zasobnik naładowany (120l.) a w kotle opał... :wacko: Mam nieużywany zbiornik luzem stojący piętro niżej w piwnicy o pojemności 300l., od hydroforu, tudzież, wolną pompkę "C.O." i kilkanaście metrów "pexa" pozostałe po instalacji. Zastanawiam się, czy nie dało by się tego jakoś sensownie połączyć, aby uzyskać bufor ciepłej wody, razem 420 l. ? Wtedy rozpalał bym raz na dwa-trzy dni pewnie, i spokój. Oczywiście poszła by izolacja termiczna na ten zbiornik hydroforowy. Tylko jak to ciepło z wymiennika "Galmet 120l." sprzęgnąć z tym zbiornikiem piętro niżej? Wiem że nagrzewało by się wolniej, ale też pozwoliło by to na dopalenie drewna do końca, zamiast grzania komina. Narzucił bym do oporu i 420l gorącej wody.... Mam różne pomysły, ale wolałbym zasięgnąć opini forumowiczów, może ktoś coś takiego popełnił, albo zna dobre rozwiązanie ...(niedrogie, rzecz jasna) :) A może wrzucić ten zbiornik 300l piętro wyżej, na strych ? Grawitacyjnie coś wykombinować ? Nie wiem tylko co na to strop ... ^_^
  11. Się działo naprwdę, byłem w strachu.... :D Nie róbcie tego w domu, ale... fajny był płomień z tych orzechów, czyściutki, biały wręcz,, taka burza ognia co wszystko spala, brr..., strach się nie bać.
  12. No i człowiek uczy się przez całe życie. Wczoraj miałem doświadczenie z kotłem które mogło zmienić moje życie ... I wcale nie chodzi o sposób podłączenia kotła itd... Raczej, tak jak w tytule tematu: "Kocioł Zasypowy - Górniak - 8 Kw Jak Palić, Czym Palić" Na szczęście nic się w końcu nie stało, ale to też dzięki mojej "zimnej krwi" i "doświadczeniu w temacie palenia w kotle na paliwo stałe." PISZĘ TO KU PRZESTRODZE INNYCH !: Niby zwykły mały górniak 10kW max, alee... jak na resztę żaru na ruszcie wsypiesz trzy garście orzechów włoskich zebranych z własnego ogrodu, bo larwy się jakieś zalęgły..., to co się stanie ? No fajnie zacznie grzać, jakbyś nasypał koksu jakiegoś łatwopalnego. A co się stanie jak wrzucisz resztę .orzechów z robakami, czyli całą reklamówkę, tak jak ja ? Ja mam stary dom i mocny komin, podłączenia od pieca do komina wytrzymały, jednak w międzyczasie musiałem szybko tłumić ogień wodą, bo komin chyba by się stopił. Niestety do końca nie stłumiłem (błąd), bo nie sądziłem że ma aż tyle energii w sobie. Później to już były tylko strzały, (wszelkie powietrze odcięte a temperatura rosła). Z popielnika na trzy metry, przez powietrze wtórne tak samo, no i oczywiście w komin. Przytomnie pozamykałem wszelkie powietrze, bo każda próba uchylenia drzwiczek, czy uchylenia powietrza wtórnego kończyła się strzałem, tak konkretnym, że w całej "kotłowni" było siwo od dymu i popiołu. _Po 3 godzinach udało mi się bezpiecznie rozbujać kocioł, dosypując węgla szufelkę (aby płomień był w końcu) i jakoś się uspokoiło, bo wsad orzechowy już prawie (PRAWIE !) odgazował. No i zaraz wtedy osiągnęłem 70 st. w 5 min od 45. Nieźle co ? (resztki niedopalonych orzechów). Do dzisiaj mam taki cug w kominie jakiego nie pamniętają "najstarsi górale" A komin czyściłem kilka razy w ostatnich miesiącach osobiście, przyłącze dymowe od pieca do komina, też conajmniej 3 razy. Reasumując. Jak masz mocne nerwy, mocny komin, grubą skórę, siły do sprzątania, wrzucaj orzechy (włoskie przetestowałem) do kotła, lepiej podziałają niż: sadpal, kominiarz, wycior, czasem może być tylko potrzebny kapitalny remont domu. :)
  13. Zupełnie nie mam zamiaru myśleć o innych bo inni o mnie też nie myślą. Co do spalania materiałów organicznych, czy to węgiel, drewno, opony, plastik ..itd.. należy spalać w wysokiej temperaturze (~1800+), przy dostatecznej ilości tlenu, i w czasie zapewniającym całkowite spalanie. Takie warunki zapewnia np.: stary, poczciwy piec kaflowy. Reprezentujesz jakieś lobby energetyczne ?
  14. Czekam że się odezwą "starzy" palacze, ale..., albo kup zwykły większy piec (dobry), albo jakiś inny ekologiczny. Ten po prostu masz za mały. Trochę niepokoi mnie tak duże zużycie paliwa. Ale może być tak że trafiasz na kiepski towar. Ja tak miałem, aż do dzisiaj.....
  15. Witam Myślałem że to ja mam problem : http://forum.info-og...lic-czym-palic/ Wygląda że kocioł ma za małą powierzchnię grzewczą w stosunku do deklarowanej mocy. Mój kociołek ma prawie taką samą powierzchnię "całkowitą" (celowo mówię całkowitą, bo producenci wliczają do powierzchni grzewczej wszelkie zakamarki kotła, nawet te które nie grzeją). I przy tej podobnej powierzchni grzewczej ma zadeklarowaną moc :10kW węgiel, 8kW drewno. No i te parametry też nijak się mają do rzeczywistych warunków użytkowania bo: 1.Nie sposób kupić idealne paliwo w/g testów producenta. 2.Kocioł traci moc nawet o 50% po kilku dniach na wskutek zarośnięcia, zabrudzenia sadzami, smołą, popiołem..... - kanałów dymnych itd. Przygnieciony swoim doświadczeniem powiem że najlepiej zainwestuj w kocioł zgazowujący drewno. Pozbędziesz się czarnych rąk, sadzy, popiołu (wysypiesz na trawnik albo grządki aby zdrowo rosło). Jak się postarasz to dostaniesz jeszcze dopłatę z gminy do takiego kotła bo to jest eko. No i najważniejsze: będziesz miał zawsze dwa razy taniej niż inne alternatywy.
  16. No i mam niespodziankę, a już tyle wagonów spalone... Zakupiłem na oddalonym składzie węgla 0,5 tony (aby się nie przejechać za mocno) węgla kalibru "orzech" z kopalni Piast podobno, bo autoryzowany..., bezpośredni..., itp. Pierwsze parenaście godzin "klęłem jak szewc", bo w kotle zaczęły się gromadzić jakby "kamienie". No ale z upływem czasu i rusztowań (coby kamienie się odpopieliły i chciały spalić), okazuje się że mam jakiś koksujący węgiel...., ho..era, żebym znalazł taki na początku zimy. Co prawda na początku niemiłosiernie kopci, ale też smoły z niego nie ma tylko sadza, za to dwa razy mniej go wrzucam niż te "węgle" z początku zimy, kosztem częstego "grzebania" w kotle. W zasadzie stałopalność zbliżyła się do 10 godzin. trudno zresztą mówić o stałopalności, bo bez rusztowania, grzebania, kocioł pomału przygasa z upływem godzin. najlepsze jest to że po 10 godzinach miałem jeszcze temperaturę na kotle 45 stopni (z 65 na początku) i bzdziło się w środku na tyle że dwa drewienka i parę węgielków wystarczyło aby w kilkanaście minut rozbujać kocioł do pracy (no i w tym momencie grzebanie,rusztowanie). No i bądź tu mądry jak palić i czym palić... Trochę mi się zaczął węgiel podobać na powrót. Pamiętam że kiedyś, dawno temu..., popalałem koksem groszkiem i to był lux opał. No niestety dzisiaj są ceny zaporowe na koks, bo i podobno węgla na koks w kraju nie ma i trza go importować. No to co w takim razie się wykopuje na handel w kraju? Ja tu widzę tylko rozwiązanie typu podajnik "szufladowy" do kotła na wszystko; tj. miał, flot, węgiel, zrębka, trociny, torf, w. brunatny, pelet, mielone opony, plastik, itd + sprytne sterowanie nadmuchem u dołu i nad wsadem. Najlepiej jakby się bezdymnie dało spalić jeszcze skoszoną trawę i zeszłoroczne liście. Wiosna idzie. Pozdrawiam Forumowiczów.
  17. "Co do rury dymowej" ... "bo wiosna" ... Dzięki za odzew. Szamot będzie na pewno. Może nawet wyjdzie z tego dolniak, górno-dolniak, testy pokażą (głównie chodzi o oszczędność paliwa). Wiosny jakoś nie widzę, choć uparcie wypatruję, a i na wiosnę też kociołek potrzebny do taniego grzania CWU. :rolleyes:
  18. Skupiłem się na dodatkowej półce 'wymiennika'. Im bardziej profesjonalnie staram się ją wykonać i zawieśić, to mam coraz gorsze osiągi. Najlepsze były pierwsze testy na prowizorycznych wieszakach, 'połka z szamotki', dwa druty-haczyki do wymiennika, spalanie jak w kotle zgazowującym prawie, sadza zaczęła odłazić, niebieskie płomyki. temp. zamiast 60... to ..70... . Obecnie stalowe blachy nie dają efektu 'dopalania'. Sam już nie wiem czy 'szamotka' jest jakimś cudownym katalizatorem spalania? Wpakowałem się w blachy (3 mm) bo nie chciałem tyle tracić z wys. komory spalania (najcieńsza szamotka w mojej okolicy to 3 cm). Magia czy co ?
  19. Czym ty właściwie chcesz palić, wszystkim!?
  20. Taaa, mówimy o paleniu drewnem, lub pelletem, brykietem, zrębkami itp., a tu popiół stanowi max 0,5% paliwa. Ja po spaleniu 0,5 tony brykietu z drewna mam raptem zapełniony 12l kubełek na popiół, jeszcze stoi obok kotła jakby był w razie czego potrzebny, na wiosnę rozsypię na trawnik aby nawieźć. Pozdro.
  21. Jeszcze muszę kilka razy przeczytać aby zrozumieć do końca sedno działania, ale już mi się przeraźliwie podoba koncepcja polegająca na zautomatyzowaniu procesu podawania paliwa. Ta myśl zaprząta również mą głowę, do tego stopnia że nie mogę spać po nocach i wtedy chodzę dokładać do kotła (podobny). Ja też coś podobnego mam na myśli, uzupełnionego o elektronikę i czujnik lambda w czopuchu (akurat z elektroniką jestem od wielu lat na ty, a z piłą łańcuchową i drewnem oswajam się dopiero od tego sezonu, ale z dobrym skutkiem...). :P Pamiętam że przeglądając materiały w "sieci www" natrafiłem na kilka podobnych rozwiązań. Przynajmniej jedno fabryczne, bodaj holenderski kociołek z podajnikiem, gdzie palnik jak retorta prawie, a jednak tłokowiec (opisane na jednym z forum o ogrzewaniu, nie pamiętam czy tu, czy na innym). Pozostałe dwa to filmiki na youtube: podajnik do "kozy" (bo nie chciało mi się wstawać, czy jakoś tak, hehe) i oczywiście: "własny układ nawęglania". Jest jeszcze czwarte rozwiązanie, opatentowane w PL, głównie chodzi o sposób podawania biomasy/paliwa, znów opisane na jednym z forum, teraz opis niedostępny, ale opis patentu można z sieci ściągnąć. Nie pamiętam nazwiska i marki ... ale pamiętam że emeryt skonstruował podajnik na wszelką biomasę do kotła i ogrzewał 300m dom nieocieplony. Polak. Użytkownik jednego z forum-ów. Jego kotły są sprzedawane aktualnie, może ktoś z forumowiczów kojarzy gościa i konstrukcję ? Gdzieś mam na kompie ale muszę dobrze poszukać... :D W każdym razie kierunek dobry, jednak bez testów trudno wyrokować, ja trzymam kciuki :) Pozdrawiam.
  22. No i mam takiego zwykłego górniaka jak na rys., trudno w nim osiągnąć temp. wyższe niż 60-70 st. nawet na węglu, bo za szybko są studzone spaliny ze względu właśnie na niezbyt dużą komorę spalania. Oczywiście jak się postaram to można, ale wtedy..: zasyp prawie cały lub cały, siedzenie przy piecu, 50 kg węgla na dobę i voila! mam 8-10kW ze specyfikacji producenta i 85-90 st. No to..to nie ma sensu. Naprawdę ciężko kupić dobry węgiel w regionie gdzie mieszkam, (właściwie to znam tylko z opowieści że taki istnieje za 880~900 za tonę, i pamiętam antracyt jak babcia s.p. kupowała, teraz to lipa, towary zastępcze, nawet ekogroszki). Dlatego po testach węgla kilku renomowanych składów, zainteresowałem się paleniem w tym skądinnąd małym kociołku brykietem z drewna( porównywałem kaloryczność paliw, wilgotność, sposób spalania, skutki uboczne, etc, wujek google wszystko wie..). Po próbach wyszło że alternatywą cenową i "kaloryczną" jest dla węgla kamiennego, właśnie brykiet z drewna. Notabene, palę brykietem z drewna iglastego, który stoi na szczycie kaloryczności brykietów z drewna. Kto myśli że dębowy lepszy, niech sprawdzi informacje o kaloryczności brykietu... Plasuje się w rankingu kaloryczności na niżych poziomach kaloryczności węgla (20~21MJ). No tak, tylko że na węglu wcale nie miałem więcej ciepła, za to drożej i kupa popiołu codziennie. Tu mam kubełek popiołu koło pieca, spaliłem już chyba z 0.5 tony brykietu i dopiero ma górkę (kubełek ~12l.) Tak wiec palę brykietem z drewna, okazjonalnie drewnem, jako uzupełnienie. Węgla więcej nie kupię. Za cenę 1t. węgla mam 1,5t brykietu z drewna o porównywalnej wartości opałowej w stosunku do masy opału (1t vs. 1.5t.). Dlatego też chcę za wszelką cenę ograniczyć odkładanie się smoły w kotle. Nie znaczy to że na węglu mniej mi się odkładało, wręcz przeciwnie- więcej, na dodatek miałem zasypane półki "wymiennika ciepła" popiołem z rusztowania i czyszczenia. Przy brykiecie w zasadzie rusztowania prawie brak, bo wypala się do cna, i popiól przelatuje sam przez ruszta, a na przedwiośnie trafi na ogród.... Najczęściej palę od góry, codziennie czyszczę piec... Codziennie też piec zarasta.... Żebym nie wiem co robił... Powietrze wtórne mam zwykle ustawione na "minimum fabryczne" i na takim ustawieniu kocioł utrzymuje 50~55st., miarkownik tylko doregulowuje do 60st lub otwiera jak się kończy opał. Na brykiecie mam 8h stałopalności przy załadowaniu paczki 10kg+2szt i temp. ~60st. Ostatnio skusiłem kolegę na palenie brykietem bo skarżył się że strasznie ch...y węgiel kupił, ma podobny górniak, jeden tylko kanał wymiennika ciepła, wrzuca 6-7 kostek brykietu i w domu sauna, no ale mniej grzejników ... :) Tak jak mam teraz, to i tak PW przelatuje nad opałem wprost do wymiennika i dopiero tam trochę się miesza z spalinami. Chodzi o to aby je zmieszać z gazami spalinowymi (spalającymi się z powietrza z miarkownika, a więc zawsze za mało tlenu), i dopiero dopalić w wyższej temperaturze skoro jeszcze spaliny nie wystygły.. :unsure: Ot i cała filozofia, szamotkę bym "przewiercił" i zamocował na "haczyki" z pręta stalowego fi5 do wymiennika (poziomej półki). Jak się przepali zrobię nowe. Tak jak na ostatnim rysunku, mniej więcej. Wiem że w piecach "Zębiec" była taka przesuwana blacha nad paleniskiem". Kumpel palił bez tej blachy bo nie wiedział doczego służy. Jak mu powiedziałem to sie zdziwił o ile mocniej grzeje i mniej pali... No ale ja nie mam takiego "Zębca". :D Pozdrawiam "piastun" i wszystkich aktywnych forumowiczów. Czekam na opinie. P.S. Właśnie pewnie by się przydała kierownica PW. nawet w obecnym stanie kusi mnie ją dodać, bo ułatwiła by 'rozdmuchiwanie żaru' tj. uzyskanie wyższej temp. spalania, tak mi się wydaje...
  23. Sprzeczne wymagania 2500zł vs. "Nadmuch, sterownik, drewno-węgiel, służy długo, stałopalność" Nie ma takich kotłów za taki budżet, nie ma takich kotłów za budżet , śmiem twierdzić 5 x tyle. Kup może to co ja, tylko nr1 albo nr2 większy. Wtedy są sprzedawane już z dmuchawą. Sterownik, ...hmmm , dokupisz sobie. Wszystko inne będzie droższe. Szukałem kotła kilka miesięcy temu i o mały włos zdecydowałbym się właśnie na taki mocniejszy z dmuchawą z tego szeregotypu jak mam. Polecam kocioł o stopień większy niż zapotrzebowanie realne na moc bo producenci podaja ją w stosunku do idealnego paliwa, którego na rynku nie ma. Zajrzyj: http://www.bricoman....na-paliwo-stale Ja mam z tej serii: (no to twój zakres cen..): http://www.bricoman....ol-uni-pro-13kw Pozdrawiam ;)
  24. Chcecie wierzyć lub nie ale na system kominowy/ciąg/nagrzewanie rury nie mogę narzekać. Często jest tak że przy spokojnym spalaniu (po ustabilizowaniu się temperatury) mogę spokojnie położyć rękę na tej rurze do komina. Tak jak pisałem wcześniej, robię nowy wylot spalin z blachy 3-ki z wyczystką przy czopuchu. Dajmy temu spokój. Pozdrawiam. :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.