Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

niemand

Forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  1. Podłącze się do tematu. CWU ogrzewam równolegle w bojlerze kotłem i grzałką (gdy kocioł nie pracuje). Chciałbym zapobiec utracie ciepła z bojlera do obiegu kotłowego. Czy zamontowanie zaworu zwrotnego na wejściu obiegu kotłowego wystarczy; i czy zawór ten nie utrudni przepływu wody przez wężownice bojlera?
  2. Stosuję czasówkę, która steruje trófazową grzałką w zbiorniku 220l. Ustawiłem sobie 4 okresy grzania na dobę, w godzinach kiedy ciepłej wody potrzebuję. Grzałki używam cały rok (także zimą). Po zastosowaniu czasówki zużycie prądu drastycznie spadło. Pamiętaj, że nie możesz przez długi czas utrzymywać temperatury CWU poniżej 60*, ze względu na rozwój bakterii w zbiorniku.
  3. niemand odpowiedział(a) na szari temat w Opał
    Brykiet ma tylko dwie zalety w porównaniu do węgla. Jest nieco czystszy i rozpalony od góry spala się praktycznie bez popiołu. Rozpalony "tradycyjnie" kisi się i niemiłosiernie dymi gryzącym dymem. Paliłem brykietem przez cztery zimy. O ile w temperaturach oscylujących w okolicach zera lub przepalaniu dawał radę, to w duże mrozy zasyp 30kg spalał mi się w 6-7 godz.
  4. Na podłogówkę wypuszczam wodę o temp. 45*. RTL ustawiony mam na tyle samo. Rozgrzanie podłogi 6m2 zajmuje ok.2 - 3 godzin. Oczywiście dużo dłużej przy pierwszym uruchomieniu po lecie. Natomiast w sezonie gdy rozpalam raz na dobe, krócej.
  5. A nie lepiej do takiego domu kupić kocioł mniejszy i palić pełną mocą kosztem rozpalania dwa razy w duże mrozy? W okresach przejściowych (wrzesień-listopad i marzec-maj) będzie problem ze skonsumowaniem ciepła wyprodukowanego przez kocioł. W efekcie skończy to się kiszeniem zasypu, niskimi temperaturami pracy, smołą w kotle i kominie. Jeśli nie mam racji to proszę o sprostowanie. Choć sam będąc w podobnej sytuacji nie jestem w stanie skonsumować ciepła ze swoijego kotła opalanego mało kalorycznymi brykietami z trocin.
  6. niemand odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kotły zasypowe
    Owszem opisywalem. Jednak przez dwie zimy nabrałem odrobinę wprawy. Moim zdaniem fukniecia w moim przypadku są wywołane zbyt małą granulacją. Przegarnięta na koniec pieca warstwa żaru była za szczelna. Nie wiem jakiego konkretnie kotła kopią jest mój. Jednak przy rozpaleniu od góry zdarza mu się przeciągnąć płomień na koniec pieca, chyba że zasypię tez za opłomki. Tak czy owak, póki co dobrze się pali. Nie zużywam za dużych ilości opału, a w domu jest ciepło.
  7. niemand odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kotły zasypowe
    Rozpaliłem dziś wieczorem w zbliżony sposób. W efekcie piec dwa razy fuknał mi w popielnik, a zasyp który normalnie w nawet nieco nizszych temperaturach starcza na 7-8h wypaliło w 4. W duże mrozy używam groszku, najprawdopodobniej ruskiego. Jedyną zaletą jest to, że instalacja szybko się rozgrzała. W przypadku mojego śmieciucha najbardziej optymalne i bezpieczne jest odpalanie od góry.
  8. niemand odpowiedział(a) na bzyqacz temat w Opał
    o skladach wegla.pl byl kiedys reportarz w Uwadze jak to nie dowazaja i sprzedaja zmiotke z placu jako mial.
  9. Kontynuujac. W mrozy sila rzeczy musialem przejsc na 'tradycyjny' sposob palenia. Poniewaz rano zawsze jeszcze byla dosc gruba warstwa zaru. Palilem jednak pewna modyfikacja. Po przerusztowaniu i zrzuceniu calego popiolu do popielnika zamykalem na chwile piec na maksymalnym ciagu aby zar sie rozpalil. Nastepnie przegarnialem zar na tyl pieca a z przodu zasypywalem warstwe wegla. Bardzo ladnie sie rozpalalo i trzymalo jeszcze kilka godzin. Kilkukrotnie w podoby sposob rozpalalem na noc. Dzieki temu, ze w komorze sa oplomki nie zasypuje calego zaru nowym opalem. Po przegarnieciu zaru na tyl pieca zasypywalem na ruszt warstwe wegla, czekalem az piec przeciagnie powietrze przez zar i go dobrze rozpali. Nastepie zasypywalem reszte porcji wegla i na to porcje brykietow. W ten sposob palilem ciagiem przez tydzien najwiekszych mrozow. Zaobserwowalem: - mialem bardzo maly spadek temperatury wody w obiegu do 42 stopni. - piec bardzo szybko lapal temperature pracy - temperatura byla bardzo stabilna - niestety do miarkownika musze dolozyc przeciwwage, poniewaz niechetnie sie otwiera przy spadku temperatury - w komorze gdzie byl zasyp pojawila sie warstewka smoly - powstawalo sporo popiolu, ktory w koncowej fazie zatykal ruszt i zamykal ciag, przez co opal sie kisil - efektem tego raz po otwarciu drzwiczek paleniska piec mi fuknal zapalonymi gazami. - w przypadku dobrej pogody i wysokiego cisnienia przymykalem nieco czopuch poniewaz ciag byl bardzo mocny i wyciagal mi plomien az za czopuch. - aby tak palic potrzebuje dosc grubej granulacji opalu min. 5cm, aby powietrze przez niego swobodnie przechodzilo. - w piecu osadzala sie warstwa sadzy, ktora spalala sie podczas rozpalania. Dzisiaj pogoda jest duzo gorsza (sypie snieg) i piec prze dzien wygasl, wiec rozpalilem od gory. W zasypie mialem tez sporo mialu wiec otworzylem rozetkew drzwiach zasypowych, poniewaz przez ruszt powietrze nie chce przejsc. I niestety wypalilo sie drewno, ktore uzylem do rozpalania i piec praktycznie wygasl. Czesc wegla lezaca na ruszcie na szczescie sie troche rozrzazyla, wiec otworzylem dolna klapke i rozpalilem piec na nowo. Na koniec podsumowanie zuzycia opalu. Przypomne do grzania jest 230m2 (piwnica, parter, pelne pietro), praktycznie caly parter to podlogowka, na gorze tradycyjen grzejniki i podlogowka w lazience. Bojler 220l wspomagany grzalka, ktorej zima wlasciwie nie uzywam. Na dobe palenia w temperaturach od -29 do -15 stopni zuzywalem ok 15kg wegla + 15kg brykietow noca; 5kg wegla i 15kg brykietow w dzien. Czas palenia od 21 (rozpalanie) do 6 - 7 rano. Niestety nie starczylo mi odwagi ;), zeby caly piec zasypac weglem i sprawdzic jak dlugo bedzie sie palil. Na koniec po obserwacjach w jaki sposob spala sie zasyp u mnie w piecu zastanawia mnie jedna rzecz. W dolniakach ruszt biegnie przez cale dno komory zasypowej. Powietrze jest dostarczane od dolu. Jakim wiec cudem opal spala sie w 'palniku'. Przeciez skoro powietrze omywa caly zasyp od dolu to powinien on sie stopniowo rozpalac az bedzie sie palil na calej powierzchni rusztu. A tak chyba nie jest.
  10. Ja u siebie przymykam czopuch jak juz piec rozpali sie na dobre. Nie wiem czy slusznie, ale tak wypraktykowalem opierajac sie na: - gdy czopuch jest otwarty ciag kominowy zasysa mi plomien poza piec, tak ze slysze jak w kawalku rury prowadzacej do komina wypala sie osad. Ponadto trace w ten sposob nardzo duzo ciepla, ktore nagrzewa kotlownie, a nie wode w piecu. - piec rozpala sie do duzo wyzszej temperatury niz potrzebuje. Zeby ja osiagnac musze calkowicie zamknac dolot powietrza. - w tym przypadku zuzywam takze wiecej opalu. Z tym, ze w piecu ani kominie nie osadza mi sie nadmiar sadzy.
  11. Niestety w sterownikach nie mam takiej mozliwosci. Pocwicze z roznymi ustawieniami. Ewentualnie moze cos da puszczenie powietrza rozetka?
  12. Kontynuując. Doszedłem już do takiej wprawy, że rozpalenie pieca do temperatury roboczej zajmuje mi max. pół godziny. Zasyp, który opisałem poprzednio starcza mi na całą noc. Żar leży w piecu cały dzień, przez co temperatura wody w piecu nie opada poniżej 40 stopni i następne odpalenie jest łatwiejsze. Daje się także odpalić piec od dołu, ale wtedy ciężej kontrolować temperaturę i mocniej dymi. Do rzeczy. Zamontowałem miarkownik (Afriso, ale to bez znaczenia). I wróciłem do punktu wyjścia. Miarkownik wykalibrowałem na temperaturę pokazywaną przez sterownik. Widać jak miarkownik pracuje, jednak: 1. Piec nie jest w stanie sam złapać temperatury pracy. Jest bardzo duży rozrzut temperatury 42 - 55 stopni przy miarkowniku ustawionym na 50 stopni. Pompa kaloryferów i CWU jest ustawiona na 50 stopni. Chwilę popracuje, temperatura opadnie do 45 i pompa staje. Temperatura się podniesie, pompa ruszy, ale zaraz temperatura opada. I tak w kółko 2. Piec potrafi sam się zdusić. Zasyp się kisi, zaczyna mocno dymić i osadzać sadzę. Gdybym nie otwierał klapki ręcznie to pewnie zgaśnie. Jak ręcznie otworzę klapkę i rozetkę w drzwiach zasypowych to dostaje zapłonu i potrafi mocno fuknąć. 3. Po 6 godzinach pracy cały zasyp jest wypalony. Temperatura wody w piecu spada do 25stopni. Na następne odpalenie trzeba zużyć więcej opału. Kaloryfery i CWU chodzą na jednej pompie uruchamia się w temperaturze 50 stopni, staje w temp. 45. Podłogówka chodzi na drugiej pompie. Uruchamia się w temp. 50 stopni, staje w temp 40 stopni. Brykiety mam w cylindryczne, wielkości puszek redbulla. Węgiel to gruby orzech (największe kawałki maja do 15cm) zmieszany z odrobiną miału (czyli pewnie ze zmiotką z placu ;))
  13. Wracajac do tematu. Zaczalem eksperymenty z weglem. Obecnie zasypuje w kolejnosci: ok 10kg wegla, 10kg brykietow, a na to wastwe drobnego wegla. Piec jest wypelniony w 3/4. W efekcie rozpala sie dalej tak samo dlugo. Jednak od momentu rozpalenia do calkowitego wypalenia opalu mija ok 10-12godz. Po ok. 2 godz od rozpalenia piec zaczyna utrzymywac stala temp. 50 - 55*C. zawartosc pali sie krotkim jasnym plomieniem. Widac niebieskie ogniki (CO, albo gazy z koksujacego sie wegla?). Komora pokrywa sie bardzo cienka warstwa smoly i cienka warstwa sadzy. Na razie troche obawiam sie zasypac caly piec weglem i rozpalic, poniewaz nie bede mial jak odebrac ewentualny nadmiar ciepla, a nie chce marnowac 200l wody z boilera. Ponadto podczas wcozrajszych wiatrow zona musiala zdusic piec czopuchem, rozetka powietrza wtornego, i klapka powietrza glownego, poniewaz rozgrzal sie do 75*C i temperatura dalej szla w gore. Palac tym sposobem od poczatku listopada zuzylem 120kg wegla, ok 200kg brykietow, ok 1/4 m^3 drewna. Teraz juz wiem, ze orzech, ktory kupilem jest za gruby. Nastepnym razem bede szukal drobniejszego. Ewentualnie kupie groszek. Zaczalem sie rowniez zastanawiac czy nie zrobic spadku z blachy od drzwiczek rusztowych w kierunku tylu pieca, poniewaz zostaje mi tam troche nie spalonego opalu. Dla przypomnienia zalaczam pogladowy rysunek wnetrza pieca.
  14. Wydzialy prawa raz na jakis czas organizuja dni darmowych porad prawnych. Wtedy studenci ostatnich rocznikow dostepni sa za darmo. Ponadto poszukaj na lokalnym portalu moze gmina, MOPS, albo jakas inna instytucja organizuje takie darmowe porady prawne.
  15. Witam ponownie. Widzę, ze dyskusja rozwinęła się w interesującym kierunku :) Ja natomiast czytałem to forum, jak również zalinkowane forum muratora. Po rozpoczęciu sezonu grzewczego miesiąc później niż w ubiegłym roku. Siedziałem w kotłowni i obserwowałem proces spalania. Co prawda nie wydłużyłem znacząco stałopalności na zasypie brykietu, jednak mam następujące obserwacje: 1. Przy zasypaniu samymi brykietami od góry ogień schodzi w dól, aż rozpali się cały zasyp i pali, a właściwie żarzy się warstwa ok 25cm (przy zasypie grubości ok. 60cm). Piec stosunkowo szybko łapie temperaturę. Dużo szybciej tez wraca do temperatury pracy po spadku wywołanym zimna woda na powrocie podczas rozpalania. W zależności od pogody pracuje na ok.54 - 62*C. Klapka popielnika jest uchylona minimalnie, podobnie jak rozetka klapy zasypowej. Klapa w czopuchu jest również przymknięta, ponieważ zauważyłem, że płomień jest bardzo długi i ciąg wyciąga go poza czopuch. Ponadto przy całkowicie otwartym czopuchu piec bardzo szybko rozpala się do temp. ponad 70*C na wyjściu i pali się bardzo krotko. 2. Przy zasypaniu brykietami z pewna ilością miału trocinowego ogień schodzi w dol w kierunku opłomek. Po jakimś czasie na gorze zasypu gaśnie i pali się na samym dole przy przegrodzie za opłomkami (jakby dolne spalanie). Piec rozpala się dużo dłużej. Trzeba również uchylić delikatnie klapę zasypowa, w przeciwnym przypadku nie potrafi wrócić po spadku do temperatury pracy. Gdy się rozpali również minimalnie przymykam klapę popielnika, całkowicie rozetkę klapy zasypowej i przepustnice czopucha. Robię tak ponieważ ciąg przy otwartej klapce i czopuchu jest bardzo mocny. Piec produkuje tyle ciepła, ze nie jestem w stanie go odebrać. Ponadto temperatura rośnie bardzo mocno. Jak wnioskuję bardzo łatwo jet w ten sposób rozbuchać piec. 3. Gdy zostanie ok. 10 - 20cm warstwa żaru, na którą po przegarnięciu jej w stronę opłomek i przegrody, zasypię ok. 15kg brykietu piec również bardzo mocno się rozpala. Wtedy także bardzo ciężko jest kontrolować temperaturę pracy (trzeba praktycznie zdusić płomień co generuje dymienie) 4. Zmieniłem również ustawienie zaworu 3D w obwodzie podłogówki. Teraz niezależnie od temperatury na piecu na podłogówki płynie woda o temperaturze max. 45*C.

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.