Skocz do zawartości

Juzef

Stały forumowicz
  • Postów

    965
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Treść opublikowana przez Juzef

  1. Juzef

    Kocioł Sas

    A wiesz, kiedy w ogóle zahaczysz o to minimum na granicy możliwości takiego pieca (jeśli to mówiąc miałeś na myśli moc nominalną 17kW)? Albo nigdy, albo przy tygodniowych mrozach poniżej -20st. Tutaj kompromis nie zadziała. 23kW to za dużo do wygodnego palenia węglem, a za mało do wygodnego palenia miałem. 17kW wynika stąd, że dla nieocieplonego budynku standardowo przyjmuje się 100W/m2 mocy kotła. To oczywiście zalecenie ogólne. Jeśli mieszkasz koło Suwałk albo chcesz być spokojniejszy, to do 20kW dla palenia węglem możesz śmiało brać. Ale i tak 80% sezonu lata się na góra połowie mocy nominalnej, a tymczasem ludzie boją się, że przez te dwa najzimniejsze tygodnie zimy zamarzną przez zbyt słaby kocioł. O takim przypadku jeszcze nie słyszałem, za to narzekających na skutki wyboru kotła o zbyt dużej mocy jest nieporównanie więcej. Otóż to. Zauważ, że my tu debatujemy nad rozwiązaniem możliwie ekonomicznym i wygodnym dla Ciebie. To nie jest tak, że jeśli zrobisz inaczej, to świat się zawali. Jest mnóstwo ludzi, którzy palą beznadziejnie, a żyją. Co najwyżej dużo za to płacą pieniędzmi albo robotą i nerwami. Ale skoro tutaj wpadasz, to zakładam, że chcesz tego uniknąć. Jeśli miał ma być faktycznie alternatywą, to możesz wziąć kocioł o mocy do 20kW z dmuchawą i palić w nim grubszym węglem, a okazjonalnie będziesz miał też możliwość palić miałem. Palenie miałem rozpalanym od góry raczej nie da stałopalności 24h z uwagi na mały zasyp, ale gdzieś powyżej 12h na pewno się uda. Do grubszego węgla lepszy byłby miarkownik, ale na nim raczej nie pociągniesz miału. Trzeba więc dmuchawę, a jak pisze @bzykos da się ją okiełznać, choć wrażenia ludzi są różne w tym temacie. Jednemu z dmuchawą pali się dobrze, inny zbiera węgiel z dachu i z komina, i pakuje ponownie do kotła żeby wyjść na swoje.
  2. Juzef

    Kocioł Sas

    Komin 24x12cm o wysokości 10m miałby nie dać rady kotłowi 17kW? Bez jaj. To jakim cudem działają kominy w domkach parterowych? Jeśli komin jest czysty, albo chociaż niezapchany sadzą w połowie przekroju oraz kotłownia jest prawidłowo wentylowana, to nie ma się w ogóle co martwić kominem. Proporcje przekroju nie najlepsze, ale sam mam taki komin, do tego krzywo wymurowany, a działa znakomicie. Widzę natomiast kolejnego pacjenta z miałowęglozą. Spieszę więc wyjaśnić znowuż, że nie da się dobrać kotła, który będzie dobrze spalał i miał, i grubszy węgiel. Wynika to z odmiennej zasady doboru mocy kotła miałowego, którą nie ja wymyśliłem. Jeśli wybierzesz tego UWT z myślą o węglu (wtedy moc 17kW jest dobra), to paląc w nim miałem o góry będziesz rozpalał kilka razy dziennie, bo komora zasypowa będzie zbyt mała dla miału. Albo będziesz męczył się dosypując miał przy paleniu od dołu. Jeśli zaś weźmiesz kocioł o mocy ~28kW dla palenia w nim miałem, to rozpalając od góry uzyskasz przyzwoity komfort obsługi, czyste spalanie i stałopalność na poziomie 24h, ale jeśli zarzucisz go grubszym węglem, to pojawią się wszystkie problemy związane z dwukrotnym przewymiarowaniem kotła.
  3. Nie mam doświadczenia praktycznego w miałowcach, ale przytaczałem tu wypowiedź z sąsiedniego forum autorstwa gościa, który w tym mocno siedzi. Tak się składa, że cały tamtejszy wątek przeczytałem i te zalecenia powtarzał wielokrotnie. Tutaj też znajdą się osoby, które potwierdzą, że moc kotła miałowego dobiera się inaczej (o ile nie zapadły w sen letni). 18kW do 80mkw. dla zwykłego kotła to dwa razy za dużo. Dla miałowca - w sam raz. Bo zwykły kocioł dla 80mkw. ma mieć ~8kW mocy nominalnej, a miałowiec też 8kw mocy, ale średnioeksploatacyjnej. Uzyskuje się w ten sposób pojemną komorę zasypową i taki prawidłowo rozpalony (od góry) kocioł załadowany miałem pracuje w okolicach 24h ze średnią mocą odpowiednią dla budynku. Jeśli kocioł od teścia to rasowy miałowiec, a do tego sprawny - bierz. Jeśli zaś jakiś wszystkopalny okaz, to w żadnym wypadku - bo jest dwa razy za duży.
  4. Już chyba ze trzy razy delikatnie sugerowałem, że dla miałowca potrzebujesz moc ~16-18kW, aby zasyp pozwalał na sensowną stałopalność. Chyba, że chcesz zaciągnąć wartę honorową w kotłowni. Niestety wyspawanie tych nowoczesnych kształtów tanie nie jest ;) Ale marketing zaszalał... zwykły wymiennik konwekcyjny nazwać systemem kieszeni wodnych i już można ludzi golić. Innowacyjności to tu nie ma. Dmuchawa + otwory nadmuchowe w bocznych ścianach - wszystko już było. I warto jeszcze zauważyć, że miał węglowy jest wymieniony jako paliwo zastępcze dla tego kotła.
  5. Jako kocioł miałowy oczywiście się nada, ale ja chcę zwrócić uwagę na podstawową kwestię wyboru paliwa, co za tym idzie mocy kotła, a co w konsekwencji da komfort obsługi kotła lub jego brak. Do ogrzania jest 80m2. Do palenia grubszym węglem wzięłoby się kocioł po mocy nominalnej: 8kW powiedzmy. Natomiast miałowca trzeba by dobrać po średniej eksploatacyjnej: ok. 16kW. I to jest podstawowa decyzja na ten moment. Wybór miałowca o zbyt małej mocy (np. ok. 12kW) poskutkuje koniecznością częstszego rozpalania (zakładam palenie miałem od góry) albo nawet (z uwagi na zbyt małą moc kotła) palenia miałem od dołu, co byłoby totalną porażką w kwestii kosztów, wygody i ekologii. Znowuż sypiąc do prawidłowo dobranego miałowca (16kW mocy nominalnej) grubszy węgiel, będzie się on z deka kisił albo da większą moc niż analogiczna ilość miału, bo miałowiec ma za duży ruszt, wielgachną komorę zasypową oraz nadmuch - wszystko co najgorsze dla spalania grubszego węgla. Liczyłem, że jako Dyżurny Spawacz przeliczysz tę wagę na metraż blachy i się nie pomyliłem ;) O to mi właśnie chodziło, że waga sama w sobie nic nie mówi. Ci, co klepią kotły o większej wadze może właśnie liczą na tych, którym wydaje się ona prostym wyznacznikiem jakości kotła.
  6. To tak nie działa. Aby skutecznie odbierać ciepło, spaliny powinny mieć dużą prędkość i przepływać w sposób zaburzony - "szorując" po ścianach kotła. A nie gładko i w linii prostej do komina. Im światło przelotu szersze, tym swoboniej spaliny omijają ścianki wymiennika, lecąc środkiem. Przytkanie szybra, choć powszechnie uważane za oszczędność, można porównać do zatykania rury wydechowej samochodu, aby mniej spalał. To kocioł górno-dolny. Jeśli Ci życie miłe - zapomnij o nim (tu szerzej opisane dlaczego). Producent przyoszczędził na zewnętrznym płaszczu i zmniejszył pojemność wodną kotła. To nie jest wielka tragedia, grunt że blachy od strony paleniska są 6mm. Zanim korozja przeżre taką blachę na wylot, pierwsze puszczą spawy, więc zwykle te 20kg w tę czy w tamtą samo w sobie nic nie mówi o jakości kotła. I to jest chyba przyczyna, dla której Autor wciąż jest w czarnej ze swoją sprawą. Obawiam się, że takiego kotła nie ma, a przez te kilka stron tematu nikt do lepszego wniosku nie doszedł. Kwestia decyzji: co będzie paliwem podstawowym? Jeśli miał, to szukać kotła miałowego i dobrać moc wedle zasad dla kotłów miałowych. Wtedy trzeba się liczyć z tym, że w takim miałowcu palenie grubszym węglem albo odpadami drzewnymi nie będzie tak wygodne jak miałem. Jeśli grubszy węgiel i odpady drzewne, to szukać dobrego dolniaka. Wtedy trzeba liczyć się z tym, że w takim dolniaku samym miałem się nie popali. Miał w mieszance z grubszym węglem pewnie da radę, ale nie samodzielnie.
  7. Z grubsza tak właśnie ;) Oznacza to, że odstęp między półkami wymiennika jest duży, przelot między nimi swobodny i prosty, a tak nie powinno być. Im więcej tych półek, im ciaśniej są upchane, tym (do pewnej granicy) lepiej - skuteczniej jest odbierane ciepło. Dobrze gdyby jeszcze były jakieś elementy zakłócające przepływ spalin. Ale w większości kotłów nic ponad płaskie blachy nie ma, bo to najtańsze w produkcji. Jeśli otwiera się górną wyczystkę kotła, a tam prosty kanał, jedna gładka płyta wymiennika pośrodku a w tle widać wylot do komina, to taki kocioł bardziej zagrzeje komin niż wodę.
  8. Akurat na spawaniu to oni się mogą znać, ale na maile nie będą odpowiadać, bo musieliby zatrudnić do tego dodatkowo kogoś, kto umie pocztę obsługiwać, a aukcje to wystawia syn szwagra w niedziele. Niemniej to niepoważne traktowanie klienta, podobnie jak literówki i błędy ortograficzne w opisie aukcji ("kruciec", "róry"). Ja bym zadzwonił i powiedział, że chcę kupić wyrób, ale szczegóły podam tylko mailowo ;) Co do jakości, trudno mi się wypowiadać po tych zdjęciach. Wszystkie kotły na zdjęciach sprzedawców wyglądają w miarę przyzwoicie, a dopiero zajrzenie z bliska w zakamarki dałoby jakieś pojęcie. Czy "kanały" mają znaczenie? Tak, to w końcu wymiennik konwekcyjny, który jest dość potrzebny. Druga sztuka ma go nieco więcej, ale faktem jest, że psa z budą by tam przepchnął i tak. Choć to akurat typowe dla większości górniaków. Wersja z opłomkami (cyt. "trzy kanały z rórami") to mocna rzecz, ale dochodzi ich trudne czyszczenie i potencjalna awaryjność, jeśli są kiepsko pospawane. Pierwsza sztuka ma mniej wymiennika. Karawana by się tam zmieściła. A na dodatek jest klapka powietrza wtórnego w połączeniu z dmuchawą. Kogoś tam w fabryce pogięło. Ogólnie te kotły są bardzo tanie jak na wyposażenie w automatykę, więc na wysoką jakość bym nie liczył. Ot zwykłe skrzynki na węgiel. Pierwszy ledwo się mieści w klasie B "ekologiczności".
  9. 18-20kg to już bliżej standardu dla takiej mocy kotła górnego spalania. Czystej krwi miałowce mają oczywiście więcej. Tak jak ten, którego wyżej podajesz. W miałowcu 37kg dla 12kW to nic niezwykłego. Konstrukcja typowa, nie wiem tylko czy miałowiec nie powinien mieć nawet więcej wymiennika. Ogólnie to przypomniałem sobie o opisie zasad doboru mocy kotła miałowego. Po przeczytaniu tego nie jestem pewien, czy będzie ekonomicznym palenie w takim miałowcu grubszym węglem albo drewnem. Ale lepiej żeby się wypowiedzieli ludzie, którzy mają większe doświadczenie z kotłami miałowymi, bo może praktyka mówi co innego. Problem sprowadza się do tego, że miałowiec może mieć wielgachny ruszt, wielki zasyp i to jest jego plus. Na 20kg miału jak się uda 12h polecieć to już dobry wynik. Natomiast jeśli do tego samego kotła miałowego zechcesz wrzucać grubszy węgiel i drewno, to owszem, będą się palić, ale w kiepskich warunkach. Dla węgla orzecha albo drewna taki kocioł miałowy będzie miał dużo za duży ruszt i zbyt wielki zasyp. Wsypiesz dużo, to dostaniesz dużą moc i otrzymasz saunę w domu. Pójdziesz przykręcić kurek, to 30kg węgla będzie się tlić, smolić i dymić niemiłosiernie. Słowem z uwagi na tę różnicę w zasadzie doboru mocy miałowca i zwykłego górniaka, widzę zasadniczą trudność w połączeniu tych dwóch funkcji w jednym kotle. Musisz zdecydować, czy głównym paliwem będzie miał, czy grubszy węgiel. Każdy kompromis tutaj będzie zgniły - źle się pali miałem w kotle nie-miałowym, tak jak i grubszym węglem w kotle miałowym.
  10. I to jest cały problem, że droższe nie zawsze jest lepsze. W okolicach 2500zł kocioł bez nadmuchu łatwo znaleźć. Z nadmuchem i sterownikiem - to zwykle ok. 1000zł dodatkowo. Ciekawą opcją wydaje mi się opisywany w sąsiednim wątku kocioł Uni-Pro (strona producenta). Klon Defro, ale tańszy. Wzorem Defro ma niezły wymiennik. Zasyp ~20kg. Wersja 10kW kosztuje jakieś 2000zł, ale bez nadmuchu. Palić w tym samym miałem byłoby chyba trudno, ale mieszanką z węglem - czemu nie. Z nadmuchem kosztuje ~3400zł i tu już według producenta miał pociągnie. Zasadnicza wada opisywana tam przez użytkownika tego kotła - kopciuchowatość - jest stosunkowo prosta do naprawienia - o ile mówimy o wersji bez dmuchawy, wystarczy wywiercić otwór w drzwiczkach zasypowych dla doprowadzenia powietrza wtórnego. W wersji z dmuchawą tego zrobić nie można, ale dmuchawa w zasadzie ma uzasadnienie tylko do spalania samego miału - w innych przypadkach jest zbędna, wygeneruje straty. Oczywiście tamten opis jest autorstwa doświadczonego użytkownika, stąd opinia o potrzebie sporej liczby pracochłonnych modyfikacji, ale dla przeciętnego palacza aż tyle zmian nie będzie konieczne, aby uzyskać zadowalający efekt.
  11. Ale tutaj, jak zresztą w każdej dziedzinie, chodzi o dobranie odpowiednich środków do danego problemu. Dla jednego taka automatyka będzie ułatwieniem życia, a dla drugiego utrudnieniem. Dajmy na to dziadek, który całe życie węgiel szuflował, nie widzi problemu w szuflowaniu go dalej i chce po prostu, aby było ciepło i by nic się nie psuło, a do elektroniki podchodzi jak do jeża. A ktoś, kto się ciut zna i nie chce spędzać godzin w kotłowni, zmajstruje sobie parę wichajstrów do kupy i będzie na swój sposób zadowolony. Fest ciekawy opis, ogólnie rzecz biorąc. Widać spore zrozumienie tematu ogrzewania, a nie tylko użycie automatyki jako magicznego lekarstwa na problemy, które sama stworzyła. Sam próbowałem coś takiego na mniejszą skalę wyrzeźbić najpierw od zera, potem z użyciem Arduino (zresztą dzięki inspiracji z tego bloga;) ) i na razie stanęło na pomiarach temperatur naokoło domu, ale w planach mam sterowanie CWU, kolektorami słonecznymi (jak już je wyrzeźbię) i może kotłem (Camino) jeśli się uda osiągnąć przewagę nad mechanicznym miarkownikiem.
  12. Może trzeba by zacząć od początku i zapytać, jakie autor tematu ma doświadczenia jako operator szufli. Jeśli nigdy miałem nie palił, albo w ogóle węglem mało co, to może się nieco rozczarować. Ja miałem nie palę, ale jestem świadom, że trochę z tym więcej uciążliwości niż z grubszym węglem. Nie bez znaczenia jest też lokalizacja. Pod Rybnikiem łatwiej o dobry i tańszy miał niż pod Szczecinem. Jest tu trochę potencjalnych trudności, o których trzeba pomyśleć, aby się nie okazało, że obcowanie z miałem nie będzie opłacalne. I oczywiście nie warto skąpić na zakupie kotła. Warto i tysiąc więcej dołożyć choćby trzeba było lodówkę u Żyda zastawić, jeśli rzeczywiście jest dobra sztuka, bo żle wybrany kocioł zeżre ten tysiąc złotych już pierwszej zimy na opale. Jednak pierwsze co, to zdecyduj, czy na pewno chcesz palić miałem, bo na razie błąkamy się od miałowca do wszystkopalnych górniaków bez konkretnego pomysłu.
  13. Przeciętny górniak. Jak tak patrzę, to mam nieodparte wrażenie garażowej produkcji. Mało tam wymiennika. 4 półki, powiadasz. Ja z tych zdjęć widzę dwie i pół, a i tak przez górne drzwiczki Warszawę widać, znaczy wylot do komina. Ale przekrojem się nie chwalą, to trudno orzekać. Kocioł ma malutką pojemność zasypową. Średnio kotły górnego spalania 12kW mają komorę na 18-20kg węgla. Tutaj ledwo 11kg. Na mocy nominalnej to pójdzie w niecałe 5h. Na połowie mocy może z trudem dobije do 10h. Co prawda potrzebujesz góra 8kW, ale tak mały zasyp też może być problemem. Rozpalanie więcej niż raz dziennie na dłuższą metę jest męczące.
  14. @adek - świetne podsumowanie z pozycji bardziej świadomego palacza. Czyli nie licząc tej opłomki, której aktualnie chyba nie ma, to jest to 'takie defro, tylko tańsze'. Taki opis do 3/4 kotłów by pasował. Jeśli masz czas, umiejętności, wiertarkę i dostęp do złomu, to możesz poprawić wszystko. Tylko że 95% ludzi używa kotłów w stanie fabrycznym, bo nie chce/nie wie/nie umie tam nic zmieniać. Powietrze wtórne to już pojęcie niemal magiczne, a fabryka pewnie go nie daje również z powodu taniości: taniej produkować drzwiczki bez dziur i pakować je do kotłów z dmuchawą i bez, niż dodatkowo wiercić dziury dla kotłów bez dmuchawy. A ja i tak większość życia myślałem, że klapka w górnych drzwiczkach w Camino służy do zaglądania :) O tym to już inż. Szrajber pisał i raczej to się nie zmieni. Kotła nie kupuje się drogiego i ładnego, by go postawić na podjeździe i aby sąsiedzi zazdrościli. Kocioł to taka skrzynka na węgiel, która daje ciepło. Przecież tam nie potrzeba technologii z NASA, aby to pospawać, a węgiel się sypie i się pali. To dlaczego to miałoby być drogie ;)
  15. Dodałem wyraźniejszą informację, że to nowy producent i należy to brać pod uwagę. Ale to nie pierwszy kocioł, o którym prawie nie ma opinii, a samo w sobie nie jest to dla mnie przyczyną do obniżania mu oceny, bo podstawą jest konstrukcja kotła. A konstrukcja to bardzo podobna do Defro Optima Komfort, który klasę A dostał. Nie wiem jak jest pospawany i pomalowany, ale porównując dostępne materiały, śmiało na A się łapie. Chyba, że coś ważnego pominąłem? Uwagi wszelkie mile widziane.
  16. Defro oferował wersję z czterema drzwiczkami bodaj tylko w połączeniu z dmuchawą. Natomiast z dodatkowymi opłomkami nigdzie nie widzę, więc może to nowość albo odrzut z eksportu. Opłomki to byłaby ciekawa zmiana, ale póki co to jest Defro inaczej pomalowane. Swoją drogą inny świeży producent też wyrzeźbił coś mocno do Defro podobnego: Setlans.
  17. Spoko, właśnie o dopracowanie mi chodzi, a do tego merytoryczna krytyka jest potrzebna. Co z tego, że się napracuję, jeśli wyjdzie gniot, ale nikt nie będzie na to złego słowa mówił z "szacunku" do tej pracy. Jeśli gdzieś podwórkiem zaciągnęło, to raczej incydentalnie. Może nie piszę do końca poważnie, ale też taki był zamiar, by ludzie nie czuli się jakby czytali Polską Normę. Czasem mam odchyły w różne strony, to może i gdzieś przegiąłem ;) Co do słowa 'ranking' to uczepiłem się go dlatego, że ludzie właśnie 'rankingu kotłów' szukają - i tak z googla trafiają. W tej chwili to ponad połowa ruchu. Początkowo tego tak nie widziałem, ale ten ranking chwycił ruch i trzyma. W zasadzie odkąd to rankingiem nazwałem, to założenia ewoluowały dość swobodnie. Jedno co mi na myśl przychodzi w zamian to 'porównanie', ale zmiana tego w tej chwili odbiłaby się negatywnie na obecności strony w wynikach wyszukiwania. Opisy kotłów będę sukcesywnie przeglądał. Kwestia płyty w SWK wzięła się bodaj z czyjejś relacji, albo i skądinąd skojarzyłem, że taka płyta odbija ciepło w kierunku zasypu, co podnosi temperaturę w palenisku, a więc i proces spalania przyspiesza. Na pewno spełnia ta płyta pozytywną rolę, bo wydłuża nieco drogę spalin i robi za deflektor. A skoro zauważalnych wad nie wnosi, to dobra. Jakikolwiek przekrój tego kotła? Nie mogę za nic znaleźć... Jest możliwość decyzji górne/dolne jakąś wajchą albo klapką, czy to typowy górno-dolniak, co bez przeróbek nie pojedzie? Wiem, że z punktu widzenia ludzi bardziej oblatanych w tematyce kotłowej, napisałem pewnie coś na poziomie onetowych artykułów. Ale niedoświadczony człowiek tego nie zauważy. To nie znaczy, żeby mu wciskać ewidentną nieprawdę, ale jemu wystarczy poziom ogólności, który pozwoli wybrać w miarę przyzwoity kocioł. Każdy kocioł z osobna to jednak kilka godzin wertowania internetów, czytania i pisania. Staram się chały nie odwalać i pisać według mej najlepszej wiedzy na dany moment. I to jest problem, że ja zauważyłem głównie wady, a dostępne materiały mnie z tego przekonania nie wyprowadziły. Dodatkowo nikła popularność robi swoje - nie ma relacji jak to działa, kocioł jest zagadką. A przeważające opinie ludzi są takie, że nadmuch w dolniaku jest zbędny, a nawet szkodliwy. Powietrze wtórne jest, o tym wspominałem, ale co do wymiennika, to jest on nie tylko krótki, ale i wąski/o małej powierzchni w porównaniu z innymi kotłami. Jeśli faktycznie tutaj celowo rozpalany jest zasyp i komora zasypowa też odbiera ciepło, to zaczyna to mieć jako taki sens. W takim razie zaktualizuję opis i ocenę Biawara uwzględniając te istotne informacje. Czy można to gdzieś znaleźć u producenta, bo raczej nie w DTR? (chyba że fachowsze oko widzi ;)
  18. Dzięki za uwagę. Miałem na myśli skontrastowanie KSGW z Biawarem - ta sama moc, a zasyp sporo większy, co jednak niekoniecznie przemawiało na korzyść Biawara. Niemniej przeformułuję to, aby nie było wątpliwości. Enka P 12kW - ~20kg Kamen WG 10kW - ~17kg Zębiec Wenus 10kW - ~15kg Żywiec Rubin 10kW - ~18kg KW ma moc 10kW, KWR ma 11kW, a wymiary ich są identyczne. Niescisłości niestety uniknąć się nie da. Często nawet wymiary kotłów i pojemności zasypowe są przybliżone, bo producent dokładniejszych danych nie podaje. Instrukcje bywają nieaktualizowane od 10 lat lub krążą w pięciu wersjach, a w każdej co innego. Jeśli gdzieś przypadkiem mijam się z prawdą - będę dążył do naprawienia tego. I oczywiście nie uważam tego zestawienia za instancję ostateczną - tak jak radzi lysy1l, zapytać na forum zawsze warto. Nie jestem żadnym specjalistą! Nie dolewaj oliwy do ogniwa :) Wg. PWN ranking to "klasyfikacja osób, rzeczy, firm itp. według określonych kryteriów". Niestety w tej dziedzinie kryteria są jakie są. Jak mówiłem, nazwa jest poniekąd dobrana pod grupę docelową i naprawdę, wzorując się na innych dziedzinach/produktach, ludzie szukają w googlu "rankingu pieców/kotłów" właśnie. "jest ok" to żadna opinia. Najcenniejsze są te od bardziej wprawionych palaczy. Jeśli ktoś potrafi wymienić 5 wad i zalet swojego kotła, a na przestrzeni lat kilka(naście) innych ludzi potwierdza te cechy danego kotła, to nie jest to przypadek. Oczywiście nie dla wszystkich modeli jest dość informacji od ludzi. Oczywiście, że nie. Ja staram się póki co trzymać mainstreamu - kotłów na grubsze sorty węgla. Nie ruszam kotłów na drewno czy miałowych. Dla nich konieczny będzie dokładniejszy podział. Artykuły o każdym z kotłów są zwykle tymi ręcoma pisane. Może faktycznie czegoś nie kapuję, a może potraktowałem rzecz powierzchownie, bo zwykły człowiek tego nie potrzebował wiedzieć. Możesz podać przykład? Czy chodzi o technologię spawania czy o coś więcej? Jak wspominałem, co do Biawara: dmuchawa, olbrzymia, długa i płaska komora zasypowa i krótki wymiennik. Czy któreś z tych spostrzeżeń jest błędne? Czy jest coś w Biawarze, czego nie zauważyłem? Cena wbrew pozorom nie jest brana pod uwagę w ocenie. Tu są opisane kryteria. Dakon ma najważniejsze cechy potrzebne w kotle DS. Defro DS nie ma choćby ruchomego rusztu oraz min. moc 20kW - co eliminuje go z listy zakupów wielu potencjalnych kupców lub stwarza pole do wciskania ludziom zbyt dużego kotła przez sprzedawców. Nie jestem wyznawcą Camino, ale nadal go używam. Czy moje wyniki z tej zimy można uznać za katastrofalne? Poprawię jednak opis Camino, bo wcześniej cena nowego nie wydawała mi się tak wygórowana, ale znowu słyszę, że jest drogi... Zresztą celem moim było pokazanie głównie faktu, że niekiedy nie warto Camino bezmyślnie złomować. Tu są opisane kryteria. A ranking popularności byłoby chyba najtrudniej stworzyć :) PS. Nie wiedziałem, że jest limit cytatów poście :D
  19. Cieszę się niezmiernie z krytyki. Naprawdę. Wiem, że wszystkich rozumów nie pozjadałem. Jestem świadom, że moja wiedza nie jest jakaś przesadnie rozbudowana. Wiem, że nazwanie tego 'rankingiem' jest nieco na wyrost, a opisy poszczególnych modeli to zbiór subiektywnych opinii moich i ludzi, którzy te kotły użytkowali. Ale to wszystko wynika z obranej grupy docelowej. To nie jest adresowane do Was - kotłownianych wyjadaczy, ale do ludzi, którzy raz na 10-20 lat kupują kocioł nie mając o niczym pojęcia. Mam na celu próbę ostrzeżenia ich, nim wpadną w szpony sprzedawcy z marketu, który do nowego domku 120m2 podsunie im 25kW górno-dolnego bohomaza za 3,5 tys.zł. z którym będą walczyć przez kolejną dekadę. Dlatego ranking jest nazwany rankingiem (z zastrzeżeniem jednak że nie jest stricte rankingiem), bo tacy ludzie szukają 'rankingu kotłów węglowych', a nie 'zbioru subiektywnych opinii na temat kotłów', nawet jeśli kryje się za tym jedno i to samo. Ależ ja bym tego bardzo chciał! Producenci, przysyłajcie mi swoje kotły do testów :) Niestety wiemy wszysycy, jaka jest natura tych spraw kotłowych. Siłą rzeczy ta moja próba objaśnienia tematu zakupu kotła ludziom, którzy węgla od koksu nie odróżniają, musi cechować się pewną subiektywnością, uogólnieniem i przybliżeniem. Na sucho też wiele nie da się wychwycić, ale ewidentnego gniota można wykryć. Nawet gdybym każdy kocioł mógł w realu przetestować, i tak ktoś to będzie mógł zakwestionować, tak jak widzimy tu niezgodę w kwestii jakości Camino. Skoro już przy nim jesteśmy, to jest on szczególnym przypadkiem. Używam go na co dzień, od niego zacząłem pisanie tego zestawienia i teraz mając punkt odniesienia względem innych kotłów, trochę powściągliwiej bym go ocenił. Choć nadal w pewnych warunkach sądzę, że to świetna opcja (zresztą dlatego go nadal używam). Nowego jednak bym nie kupił. Zabudowana dmuchawa + wieelgaachna komora zasypowa z płaskim rusztem + wymiennik o długości linii prostej łączącej ruszt z czopuchem => czy trzeba coś jeszcze dodawać? W artykule wymieniłem powody takiej oceny. Czy któryś z tych powodów jest niesłuszny? W niektórych artykułach takie odnośniki do postów na forach się pojawiają, jeśli opinia jest jednoznacznie wyrażona. Częściej jednak jeśli piszę np. 'użytkownicy tego kotła skarżą się na mały wybór kolorów obudowy' to stoi za tym moja opinia wyrobiona na podstawie przefiltrowania kilkunastu stron postów z różnych forów. Nie da się jej wprost podlinkować, a odsyłanie do całych tematów mija się z celem. To prawda. Zaznaczyłem, że ranking jest stale rozwijany. Choć może za mało wyraźnie. Ale też ludzie piszą z prośbami o dodanie konkretnych modeli. Zawsze zostaną jacyś producenci i wyroby, których nie wyśledzę. Ale jeśli wejdzie ktoś totalnie zielony, to przynajmniej dostanie kilka propozycji dobrze ocenionych. O istnieniu innych firm/modeli i tak pewnie nie wie. Może więc masz jakieś propozycje dobrych kotłów? W sumie te złe też mile widziane, ale o te akurat łatwiej - wystarczy do oferty marketów budowlanych zajrzeć ;) Każdy odmienny punkt widzenia jest cenny, tym bardziej merytoryczna krytyka. Nie jaram się własną opinią samą w sobie. Wolałbym, aby ktoś z tego co piszę wyciągnął korzyść dla siebie - uniknął wtopy kasy, czasu i zdrowia na lata. A to jest w zasadzie proste. Już samo wyraźne rozróżnienie rodzaju kotła to cenna informacja, bo producent nie zawsze sobie z tym radzi... Kwestia rusztu wodnego, ruchomego, czy wymiennika? Staram się patrzeć na to pod kątem paliwa podstawowego. Wiadomo, miał czy flot to inna sprawa. Ale jak napiszę, że ten kocioł jest słaby na węglu orzechu, lepszy na groszku, świetny na miale i flocie, to trzeba by dodać coś dla palących zrębkami i owsem.
  20. Jako że zaczął się sezon na tematy typu 'jaki kocioł wybrać', polecam wszystkim stawiającym czoła temu problemowi: Ranking kotłów węglowych To stale poszerzane zestawienie najpopularniejszych modeli kotłów zasypowych, ze wskazaniem które z nich są warte zakupu, które nieco mniej, a które należy obchodzić łukiem. Ocena oparta jest na analizie konstrukcji kotłów i opinii użytkowników - zarówno zwykłych, jak i zaawansowanych palaczy. Myślę, że może to być dobry przewodnik po zawiłej tematyce kotłowej, który niejednemu laikowi oszczędzi problemów. Jeśli Szanowna Adminownia uzna temat za wart uwagi, prosiłbym o jego przyklejenie.
  21. W tym właśnie rzecz, że nie można przykręcić, bo jak się przykręci do tylu, ile potrzebujesz - czyli średnio może ze 4kW tj. 20% mocy nominalnej tego 20kW potwora - to takie bydle będzie zasuwać na 30% sprawności. Widzi Ci się wyrzucać 3/4 opału na darmo w atmosferę? Sprzedawcy niestety nie wiedzą o czym mówią. Oni przeważnie nie siedzą w eksploatacji kotłów węglowych. Oni tylko sprzedają z myślą aby nie sprzedać za małego, bo klient zmarznie i przyjdzie do nich z pretensjami. A jak weźmie za duży, to spali węgla kilka razy więcej niż potrzeba, namęczy się, ale uzna że tak musi być, albo zwali winę na producenta.
  22. Zapewne chodzi Ci o Żywca KDO-U? Tu jest temat chyba z największą liczbą opinii o tym modelu.Tutaj masz analizę tego modelu. Nienajlepszy on jest konstrukcyjnie, ale bywają gorsze.
  23. Trochę skrótem myślowym pojechałem. Wymiennik w KWKD nie sprawia wrażenia nadmiernie rozbudowanego. Możliwe, że w odczuciu użytkownika nie jest źle, ale u innych producentów droga spalin do komina jest przynajmniej dłuższa/bardziej skomplikowana. Co do Metal-Facha SDG, sam producent twierdzi, że to górno-dolniak, ale po zatkaniu klapki bliżej mu do dolniaka i to go różni od innych górno-dolniaków, że jest taka opcja. Dzięki za uwagę, poprawię nieco opis, by tę różnicę pokazać.
  24. Do bufora - jak dla mnie tylko dolniak. Chcąc w górniaku palić ekonomicznie, trzeba by cyklicznie rozpalać od góry. Dolniak z możliwością dosypywania dowolnych ilości w dowolnym momencie ma tu sporą przewagę. Poza tym ciągła praca blisko mocy nominalnej to dla dolniaka idealne warunki. Z tych kotłów, które podajesz, KWKD jak dla mnie ma konstrukcję niezbyt nastawioną na sprawność odbioru ciepła, ale solidności nie można mu odmówić. Dakon DOR (F) i Buderus Logano to niemal identyczne konstrukcje. W każdym występuje ruchomy ruszt oraz praktycznie wszystko inne, co w dolniaku jest potrzebne. Porzuć zawczasu myśl o nadmuchu (zwłaszcza w dolniaku), gdy masz 8m komina ;)
  25. Może i nie podróbka, ale dziwnie mi przypominał Defro, tak jak i ten Stalmark zresztą ;) A że producenta nie mogłem znaleźć w Internecie, to myślałem, że jakaś partyzantka garażowa. Ale dobra, widzę że istnieje. Tak jak lysy1l pisze, faktycznie w zbyt małym kotle rozpalanie 3-4x dziennie mija się z celem. Co nie zmienia faktu, że kocioł był sporo za mały i jakkolwiek byś nie palił, to wymagał częstych odwiedzin. Jeśli to był miałowiec, to tym bardziej powinien być większej mocy. Zgodnie z tym co pisał Jarecki na sąsiednim forum, powinieneś był mieć miałowca ~30kW ;) Nic więc dziwnego, że paląc od góry było gorzej, bo tą metodą zmniejsza się średnią moc, z jaką pracuje kocioł. A Ty potrzebowałeś mocy sporo większej, i to stale.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.