Skocz do zawartości

Juzef

Stały forumowicz
  • Postów

    965
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    40

Treść opublikowana przez Juzef

  1. Juzef

    Camino Kwd3

    Te 7kW nie musi być 100% dokładne, ale mieści się w ogólnych normach. Gdybyś nie miał żadnego ocieplenia, ino goły mur i stare okna to na 100m2 powinno przypadać ~10kW. Mnie mój wynik (max. ~8kW na ~150m2 bliźniaka z czasów wczesnego Jaruzelskiego z 6cm styropianu) też dziwi, bo pierwotnie miałem Camino 24kW, ale zgadza się to z obserwacjami zużycia opału w czasie mrozów rzędu -20st.C. W Twoim przypadku dom jest naprawdę nieźle ocieplony i nie musisz się bać, że zamarzniesz - nawet gdyby -30st.C nastało przez okrągłą dobę, 2 tygodnie z rzędu. Jednak co do mocy, to w przypadku Camino radziłbym zostawić 3 człony pośrednie, czyli zrobić wersję 12kW. Nie ze względu na zapas mocy, ale dla zachowania wymiennika konwekcyjnego. I tak jest z nim bieda, ale robiąc wersję najmniejszą, miałbyś ten wymiennik naprawdę króciutki - @szponi może ponarzekać na ten temat na bazie własnych doświadczeń ;). Lepiej zostawić jeden człon więcej, zyskując kawałek wymiennika, a w razie nadmiaru mocy wyłożyć kawałek rusztu szamotem. Demontować jak dla mnie było dobrze w pionie. Generalnie trzeba mieć młotek kilowy i 2-3 solidne śrubokręty, które się nie pogną ani nie połamią od walenia nimi w żeliwo ani od uderzania młotkiem w uchwyty. Jeden śrubokręt wbijasz w szczelinę między członami na rogu korpusu od góry - jak wejdzie ciut, to wbijasz drugi na drugim rogu. Jak oba wejdą, to człon powinien zacząć odchodzić także na środku. Człony są łączone tulejami dwiema na środku: u góry i u dołu - trzeba więc każdy człon równomiernie z prawa, z lewa, z góry i z dołu z nich zsuwać. Najgorzej jest je zluzować, a potem już idzie lekko. Przy wbijaniu śrubokrętów na łączeniach członów mogą się tam dziury porobić trochę, ale to nic - grunt, żeby nie rozwalić części wodnej, a o to się trzeba mocno postarać.
  2. Juzef

    Camino Kwd3

    @m17m Moja szklana kula mówi, że te problemy to ze zbyt dużej mocy kotła w stosunku do tego, co potrzebuje dom. Gdzieś tak dwukrotnie zbyt dużej. Co z tym począć? Albo ograniczyć moc szamotem, albo rozebrać kocioł i wyjąć ze 3 człony - ale to dla zaawansowanych raczej. Albo wziąć taczkę, zajechać na pobliskie złomowisko i wybrać sobie egzemplarz Camino w dobrym stanie, a o mniejszej mocy. Zrób jak radzi @szponi w każdym razie, to dowiesz się z grubsza, jakiej mocy grzewczej potrzebujesz.
  3. Czemu mają być niezadowoleni? Pali się? Pali. Zadowoleni będą póki nie dowiedzą się jak np. ten gość tutaj, że powinni spalać 2,5t zamiast sześciu :)
  4. Jak będzie zimno B) Niestety zrobiło się pochmurno i 15-20st, więc już niewiele zapasów ciepła z lata zostało w murach...
  5. Jak powietrze dmucha z kratek wentylacyjnych, to znaczy że masz zbyt szczelne mieszkanie. Najprościej to naprawić wycinając część uszczelki u góry okien. Bardziej elegancko można by zrobić montując nawiewniki. Tutaj traktat o wentylacji jakby co. Kanały dymowe wyprowadza się pionowo do góry. Natomiast kanały wentylacyjne powinny się kończyć wyprowadzeniem bocznym z komina, na przestrzał - coś jak tutaj. To zapobiegałoby wlewaniu się do nich wody opadowej i powstawaniu wstecznego ciągu spowodowanego niekorzystnym wiatrem. Rozszczelnić mieszkanie musisz i tak.
  6. To przypadek dość nietypowy. Te cegły też mają znaczenie - dodałem warstwę cegły pełnej i od razu z 30kW zrobiło się 18kW. Istotny byłby też rodzaj kamienia, bo taki polny jak granit przewodzi ciepło lepiej niż żelbet, a już coś ciut porowatego w rodzaju wapienia, rudy darniowej albo chociaż piaskowca jest bardziej zbliżone do cegły pod względem oporu cieplnego.
  7. Domyślam się, że to są twoje wyliczenia. Naprawdę masz prawie metrowe ściany z kamienia polnego bez żadnej izolacji?
  8. To jak w końcu - ma być brudny czy czysty? Z tego co zrozumiałem do tej pory, mówisz że najlepiej palić non stop i na pełnej mocy, ale na niskiej temperaturze i żeby za wiele w komin nie uciekało. Z tego wynika, że fizyki spalania i transportu ciepła nie ogarniasz albo u Ciebie obowiązuje inna od tej powszechnie na świecie stosowanej. Taka dyskusja dobra dla sportu, ale płaszczyzny porozumienia nie widzę.
  9. W takim razie pogratulować technologii zaginającej prawa fizyki. Sam bym chętnie wziął taki kocioł węglowy, co tak samo czysto i wydajnie pracuje w zakresie mocy 3-30kW, ale dotąd nie wiedziałem, że takie istnieją. Brak klientów Ci nie grozi - przecież większość producentów robi tak samo. Przecież każdy wie, że kocioł węglowy musi być zasyfiony, ma śmierdzieć i dymić, więc o co mają mieć pretensje? Mam sąsiada, co w identycznym domu jak mój spala 4 tony węgla, węgiel wylatujący z komina ścieli się mu po dachu i podwórku, a nie ma wcale cieplej jak ja, zużywając ok. 2 tony co daje średnią temp. w domu w sezonie grzewczym 21st.C. Dlaczego? Ma kocioł 24kW jak ja kiedyś.
  10. Kamienica kamienicy nierówna. A przede wszystkim myślę, że byłby problem wytłumaczyć mniejszą moc starszym ludziom, nieobeznanym w temacie. @binio1111 jeśli znasz konstrukcję budynku, to możesz policzyć z grubsza potrzebną moc kotła za pomocą narzędzia spod linka w mojej stopce. Ale wydaje mi się, że nawet w przypadku wyliczenia ~12kW, trudno byłoby to sprzedać inwestorom. Mogą się bać, że z(a)marzną.
  11. Momenty... taa... kilkudniowe... aha. O ile będzie sterowanie miarkownikiem, a kocioł będzie w miarę szczelny, to nie ma prawa się zagotować nawet z pełnym zasypem - co najwyżej będzie się kisiło i/lub będzie sauna na ogrzewanym piętrze. Rozumiem, że zawory będą na odejściach do grzejników, a nie na pionach?
  12. Hm, może na innej fizyce się wychowaliśmy. Zgoda, że paląc stale, a łagodnie, spali się mniej niż przehajcowaniem raz na dobę. Ale to się kłóci z pierwszą częścią Twojej wypowiedzi. Powiedzmy tak: jest koło zera i budynek potrzebuje w tej chwili 3kW ciepła na godzinę. Jeśli chcę palić stale, to muszę palić z mocą co najwyżej 3kW. 3kW to 12% mocy nominalnej kotła 24kW. Przy takim tleniu się zasypu sprawność nie przekracza zapewne 30%, dlatego dla dostarczenia tych 3kW muszę spalić dwa razy więcej paliwa niż gdybym palił bliżej mocy nominalnej. Obrazowo: gdy jest -5st.C, wsypuję węglarkę i mam w domu 20st.C. Gdy jest +5stC, wsypuję taką samą węglarkę i mam w domu 17st.C. Jak to możliwe, skoro na dworze jest cieplej? Ano tak, że gdy jest zimniej, to kocioł musi pracować z większą mocą, czyli na większej sprawności. A gdy zapotrzebowanie maleje, spada też sprawność i dla otrzymania takiej samej temperatury, musiałbym zdymić więcej węgla. Pytasz, czemu nie bujnę? To się właśnie kłóci z ideą ciągłego palenia i dziwi mnie, że tego nie zauważasz. Jak bujnę, to będę miał po dwóch godzinach saunę - gdy dom potrzebuje 3kW, a ja wyprodukuję 10kW - i będę musiał wygasić albo dalej tlić opał na 10% mocy.
  13. Kocioł 24kW pracował na góra 50st.C i w tym cały problem, że masy ciepła to on wcale nie wytwarzał, bo nie rozwijał nigdy mocy ponad ~10kW, czyli pracował na sprawności ~30%. Stąd sypałem w niego węgiel, a w domu nie było ciepło. U mnie ogrzewana powierzchnia to też ok. 150-160m2, tyle ze ostyropianowane 6cm, a do tego połówka bliźniaka. Za kadencji kotła 24kW spalaliśmy 2 tony, ale przepalając, bo ciągłe palenie w takim pudle oznaczało saunę. W domu było 18-19st.C a w skrajnych pomieszczeniach odnotowałem kiedyś 14st.C i para z gęby szła. Wtedy ja się za palenie wziąłem. Sama zmiana na ciągłe palenie wiele nie pomogła, bo kocioł pracował na niskiej mocy, dymił i smolił. Pomogło zablokowanie połowy rusztu szamotem, a potem wyjęcie paru członów (Camino). Ale 18kW to nadal było za dużo. Dorzucenie szamotu pozwoliło jeszcze polepszyć spalanie i ciut obniżyć moc. Teraz to góra 14kW. Palę na okrągło jeśli się tylko da na temp. 50-55st.C. W domu 20-24st.C. Średnia za cały zeszły sezon wyszła 21st.C. Spalone nieco ponad 2 tony, czyli tyle co dawniej, ale teraz zawsze jest komfort cieplny. Tutaj opisałem sytuację szczegółowo. Rozpalam raz na dobę, zasyp to ok. 12-13kg. Powyżej zera pali się to ok. 16h. Dwukrotnie rozpalam gdy na zewnątrz jest -10st.C. Zużycie węgla w największe mrozy jakie u mnie bywały (ok. -20st.C nocami przez kilka dni, nie wiem jak średnia bo nie prowadziłem wtedy pomiarów) to były okolice 30-35kg/dobę. Zakładając sprawność spalania 60% to nawet dosyć pokrywa się z tym, co mi ów aptekarski kalkulator wyliczył dla mojej chałupy - 8-9kW dla -20st.C. Dziwi mnie, że tak mało, ale tu się praktyka z teorią spotkały w moim przypadku. Co bym zaproponował dla 150m2? Obliczenie z grubsza zapotrzebowania na ciepło. Inaczej to jest wróżenie z fusów, bo jeden budynek drugiemu nierówny mimo podobnego metrażu i konstrukcji. Z grubsza 15kW dla 150m2 byłoby słuszne dla nieocieplonego domu. U mnie te 24kW były pierwotnie dla grzania 3 nieocieplonych pięter, łącznie ok. 220m2. Po ociepleniu, wymianie okien i odcięciu ogrzewania pomieszczeń parterowych (de facto piwnicy) było tej mocy dużo za dużo. W żadnym wypadku nie zachęcam nikogo do chodzenia do kotłowni co 3h - jest tyle ciekawszych rzeczy do roboty! Większość kotłów nawet na pełnej mocy ma stałopalność ok. 12h. Temperatura wody na grzejnikach powyżej 60st.C. też jest niezdrowa. Ale tu wchodzimy już na grunt wymiarowania grzejników poniekąd. Moc trzeba dobrać tak, by przy -20st.C kocioł rozwijał chociaż te 80% mocy nominalnej. Jeśli te 80% osiągałby przy -10st.C to znaczy że jest za mały i nie o to chodzi. Ale jeśli mimo -20st.C na dworze dociąga dopiero do 50% mocy, to jest przewymiarowany, a większość roku tyra z 30% sprawnością. To jest problem, na który dziś znacznie łatwiej się naciąć niż na kocioł zbyt słaby.
  14. 13kW też dałoby radę, zwłaszcza że po sąsiedzku są inne pomieszczenia - nawet nieogrzewane to zawsze lepiej niż kontakt ze środowiskiem zewnętrznym. Wersja 17kW ma akurat taką powierzchnię grzewczą jak stary kocioł - 1,5m2, ale to jeszcze nie znaczy wprost, że moc tamtego była taka sama. Różnica w stałopalności będzie niewielka - 17kW mieści 2-3kg węgla więcej. Dla wydłużenie stałopalności lepiej byłoby palić grubszym węglem, nawet kostką. Może jest ciut droższy, ale spali się wolniej, czyściej i oszczędniej. Jeśli stary kocioł nie był za duży ani za mały, to jego odpowiednikiem byłby raczej 17kW Ogniwa. Takie średnice wyjść nie zaszkodzą grawitacji.
  15. Nikt tu nie nakłania do kupna kotła o zbyt małej jak i o zbyt dużej mocy. Sztuką jest, by dobrać moc w rozsądnym zakresie, a to się robi właśnie na podstawie obliczeń strat ciepła, a nie przeczucia albo metodą prób i błędów. Tak się składa, że rozpisałem się na temat przesadnego zapasu mocy niedawno - niestety tylko teoretycznie, bo -40st.C dawno u nas nie było, aby to sprawdzić w praktyce :( Z mojej praktyki ogrzewania kotłem 24kW budynku, który potrzebował góra 12kW jak było poniżej -20st.C wynika, że nie było mi wcale ciepło mimo sypania wiadra za wiadrem, za to musiałem odsiewać z popiołu niedopalony węgiel i pogodzić się z wyciekającą tu i ówdzie smołą. Sytuacja się znacznie poprawiła po zmniejszeniu kotła do 18kW, a już zupełnie w porządku grzeje po wyłożeniu szamotem, gdy ma nie więcej jak 14kW. Ale zapewne praktyka praktyka jest wartościowsza niż moja praktyka teoretyka ;)
  16. Albo kocioł będzie chodził na niskich temperaturach, produkował śmierdzące ciecze i smołę od których kawki wyzdychają. Strat kominowych nie będzie, bo i zysku ciepła dla domu brak. Paląc odpadami drzewnymi z dokładaniem co 3h trzeba się pogodzić niezależnie od mocy kotła. @dukati - aby postawić na stół coś konkretniejszego niż każdego własne fusy, z których każda babka inaczej wróży, proponuję byś podliczył zapotrzebowanie na ciepło dla swojego domu na cieplowlasciwie.pl. Dowiesz się, jakiej mocy grzewczej potrzebujesz w najgorszym wypadku - nie jak nie będzie mrozu, tylko przy średniej dobowej -20st.C. To będzie wynik przybliżony, ale nie wyssany z palca. Jest to o tyle ważne, że drewno powinno być spalane intensywnie, bo kiszenie go kończy się przedwczesną śmiercią kotła albo i komina. A kupno kotła o zbyt dużej mocy skończy się właśnie kiszeniem drewna. Chcąc rzadziej bywać w kotłowni - pal węglem. Przy paleniu drewnem większa moc nie uratuje cię od częstego dokładania.
  17. Trzeba było w pierwszym zdaniu wspomnieć, że dom jest w Irlandii, bo to sedno sprawy ;) Weźmy średnie wieloletnie temperatury z Dublina i Wrocławia. Widać, że w Dublinie klimat jest łagodniejszy, a zima w najgorszym razie wygląda tak, jak u nas połowa marca. Te -19st.C to rekordowy mróz, coś jakby u nas -40st.C. Tak więc najgorszy scenariusz trzeba by przyjąć na -10st.C, a może i to jest przesada, bo tych mroźnych dni nie ma wiele, za to dużo jest dni w zakresie 0-10st.C. Tutaj dane za 2012 rok. Rekord zimna to -5st.C, a przeciętnie było grubo powyżej zera. Żeby się jakoś merytorycznie podeprzeć, weźmy choćby normę PN-EN 12831. Tam dla najcieplejszego rejonu nadmorskiego w Polsce ze średnią roczną temp. równą 7,7st.C przyjmuje się temp. projektową zewnętrzną (ten najgorszy przypadek) równą -16st.C. W Irlandii średnia roczna to podobno 8,8-10,4st.C, więc ten najgorszy scenariusz na -10st.C wygląda sensownie. Choć patrząc na dane historyczne kto wie, czy nie lepszym pomysłem byłoby wzięcie kotła ~10kW, a w razie gdyby raz na dekadę wiuchało fest, odpalenie jakiegoś dodatkowego źródła ciepła. Poza tym wątpię, by ciągłe palenie się udało, bo nawet w styczniu masz tam naszą marcową pogodę. Trzeba by faktycznie z tą mocą nominalną dobrze trafić. Ogólnie jak tam wygląda sprawa ogrzewania? Węgiel jest popularny i dostępny?
  18. W wynikach masz podane dwie moce: maksymalną oraz średnią. Średnia jest dla temperatury w okolicach zera, a maksymalna dla -20st.C. Właśnie dla średniej dobowej temp. w okolicach -20st. oblicza się projektowe zapotrzebowanie na ciepło. Zauważ, że to jest średnia dobowa, czyli -20st.C przez bite 24h. Wtedy dopiero kocioł musi pracować na okrągło z mocą 12kW. A ile razy taka sytuacja występuje zimą? To zależy od lokalizacji. Są miesjca, gdzie nigdy takich warunków nie było (Wrocław) a są takie, gdzie zdarzało się to w trakcie zimy stulecia (Warszawa). Nawet jeśli w nocy jest -20st.C to za dnia jest cieplej, więc średnia będzie wyższa. Tutaj jest zestawienie średnich dobowych temperatur 1 stycznia z kilku polskich miast od 1966 roku.
  19. Pi razy drzwi wystarczy Ci ~12kW, choć i to może być za dużo. Dla lepszego przybliżenia spróbuj wklepać w/w dane na cieplowlasciwie.pl. 20kW to oczywiście idiotyzm. Przy okazji wspomnę, że mieszanie węgla z drewnem nie jest dobrym pomysłem - te paliwa potrzebują zupełnie różnych warunków spalania, więc po wymieszaniu zawsze któreś z nich będzie się spalać beznadziejnie, a to oznacza straty. Skoro skłaniasz się ku kotłowi zasypowemu, to jeszcze należałoby wybrać górne lub dolne spalanie. Jeśli masz tego drewna sporo, to bardziej spasowałby dolniak - np. Dakon DOR czy Hef HEF, albo tutaj jeszcze kilka lepszych sztuk.
  20. Juzef

    Kupno Kotła

    To nie kwestia kasy - to technicznie niemożliwe. Z miałem i węglem jednocześnie radzą sobie tylko lepsze kotły podajnikowe. Kocioł zasypowy trzeba wybrać albo pod miał, albo pod węgiel. Każde mieszanie tych dwóch wariantów będzie problematyczne. Palić samym miałem w kotle do grubszego węgla raczej nie da rady, ale można mieszać miał z węglem. Tyle że taki wsad długo nie pociągnie (niższa kaloryczność) i trzeba by kilka razy dziennie rozpalać (dosypywanie węgla na żar to zły pomysł, a już dosypywanie miału to masochizm). Zaś w drugą stronę to działa jeszcze gorzej. Palenie grubszym węglem w kotle miałowym to nadmiar mocy i złe spalanie, a przez to nadmierne koszty. Jeśli ma być wygodnie i oszczędnie, to masz kilka opcji: - wziąć kocioł pod węgiel i palić w nim tylko węglem - wziąć kocioł pod węgiel i palić w nim głównie węglem, a czasami domieszać miału - wziąć kocioł miałowy i palić w nim tylko miałem - wziąć kocioł miałowy i palić w nim głównie miałem, a do palenia węglem zatykać część rusztu szamotem dla ograniczenia mocy Jedne warianty są bardziej wygodne, inne mniej, ale coś trzeba wybrać. Jeśli nigdy nie paliłeś miałem, to może zbyt wiele sobie po nim obiecujesz? Ja nie mam doświadczeń z miałem, ale na pewno im dalej od Śląska, tym mniej się to opłaca - cena wyższa, jakość zwykle niższa i dostępność mniejsza.
  21. Juzef

    Kupno Kotła

    W ogólności się da, ale nie będzie to palenie czyste ani ekonomiczne. Oczywiście nikt nie zabroni Ci go kupić i sypać do niego dowolny węgiel, ale będziesz miał wszelkie problemy związane z przewymiarowaniem kotła. Miał jest paliwem mniej kalorycznym, stąd kocioł zasypany miałem osiąga niższą moc nominalną niż ten sam kocioł napełniony grubszym węglem. Gdy wybierzesz 19kW miałowca, to aby palić w nim czymś innym niż miałem, trzeba by zdemontować nadmuch oraz wyłożyć część komory zasypowej cegłami szamotowymi, by zmniejszyć moc. Z paleniem groszkiem i grubszymi sortymentami bez nadmuchu nie ma najmniejszego problemu, o ile komin jest w porządku. Coś Stalkotowi ta modernizacja strony nie idzie. Ciekawe, czy jak mają remont w siedzibie firmy, a przychodzi klient, to mu spada na głowę cegła albo obrywa po oczach zaprawą, bo akurat sufit tynkują.
  22. Juzef

    Kupno Kotła

    Z przekroju w tym KWM-SG nie ma w nim nic podejrzanego. Ale to miałowiec, więc jak weźmiesz te 19kW, to jesteś przykuty do miału. Węglem czy drewnem w tym nie popalisz bez zabiegów zmniejszających moc. Strona Stalkotu to kawał g**na, nie dość że brak ważnych informacji, to jeszcze jest wyraźnie niedopracowana. Z tego co widać na temat UKS-G można wnioskować, że to prosty górniak o max. 2 półkach wymiennika. Cena jak na kocioł ze sterownikiem i dmuchawą jest bardzo niska (jeśli to prawda te 2400zł). Ale to już pisałem, że dmuchawa i sterownik są zbędne do palenia węglem samym lub z domieszką miału.
  23. Dmuchawy i komputery nie są potrzebne do ekonomicznego palenia, a wręcz psują sprawę. Nie wiemy, co jest dla ciebie lepsze. Żeby to stwierdzić, musielibyśmy wparować Ci na chałupę z kilkoma róznymi kotłami, podłączać je na zmianę do instalacji i testować, jak działają w róznych warunkach. Bez tego rodzaju testów można powiedzieć jedynie tyle, że Zębiec to blaszak, a Viadrus to żeliwo. Konsekwencja jest taka, że Viadrusowi bliżej do Camino, czyli wymiennika konwekcyjnego w nim mało. Stąd wniosek, że słabiej nada się do palenia drewnem, a najchętniej by mu podchodził koks. Choć i w Camino i w Viadrusie ludzie palą węglem i żyją.
  24. Jeśli to ten Dworek co myślę, to masz go tu rozpracowanego (w skrócie: nie warto). Chcesz konkret, ale nie ma tak dobrze. Minimum wiedzy musisz wchłonąć, bo wszystkich decyzji za Ciebie nie podejmiemy. Tu masz kilka dobrych kotłów. I teraz wybierasz, czy chcesz dolne czy górne spalanie. Kocioł dolnego spalania jest trudniej osiągalny i ciut droższy, ale spala czyściej, oszczędniej i można w nim palić ciągle, dosypując w trakcie palenia. Kocioł górnego spalania jest powszechniejszy, tańszy, ale trzeba umieć w nim palić - rozpalać od góry i palić cyklicznie (nie dosypywać). O różnicach między kotłem górnego i dolnego spalania możesz poczytać też na tej w/w stronie z listą kotłów. To są konkrety, jakie możesz otrzymać na teraz. Kilka propozycji dobrych kotłów, ale górne/dolne spalanie musisz wybrać sam. My nie wiemy jakie masz warunki i przyzwyczajenia. Choć możliwe, że dolniaka w potrzebnej ci mocy nie znajdziesz i jeden wybór odpadnie. Natomiast co do mocy, to 10kW obrobiłoby nieocieplone 100m2, więc możliwe, że dałbyś radę nawet z mniejszą mocą, ale w małych mocach znowuż będziesz miał ograniczony wybór kotłów - nie ma ich za wiele po prostu. Chcesz poznać zapotrzebowanie domu na ciepło - podlicz na cieplowlasciwie.pl.
  25. Juzef

    Kupno Kotła

    Nie orientuję się w tym zagłębiu kotłowym zupełnie. Po przejrzeniu oferty kilku firm mogę stwierdzić, że nic nowego tam nie ma. Typowe górniaki, może lepiej lub gorzej pospawane. W/w Witkowski ma wbudowany wziernik do komina, więc ten wcześniejszy Drew-Met miał jednak więcej wymiennika.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.