-
Kocioł pellet czy ekogroszek dla domu z lat 90.
Podsumowuję spalanie w skali miesiąca, ok. 1,2 tona na miesiąc od listopada 2018 do marca 2019, czyli ok. 40 kg/doba. Biorąc pod uwagę ogrzewaną powierzchnię, dość wysoką temp. w domu i niezakończoną termomodernizację to nie jest to wynik taki znowu szokujący. Liczę, że po docieplaniu stropu na nieużytkowym poddaszu i ewentualnie zamontowaniu sterowania pokojowego będzie całkowicie przyzwoicie, jeżeli chodzi o spalanie.
-
Kocioł pellet czy ekogroszek dla domu z lat 90.
To się nazywa żelazna logika, żeby nie powiedzieć Januszowa. Jednak nie będę tutaj opisywał mojej instalacji, bo pewnie dla autora wątku i innych osób podejmujących niełatwą decyzję o wyborze źródła ogrzewania nie ma to żadnego znaczenia. Oczywiście żaden z instalatorów, którzy proponowali mi różne rozwiązania (pelet, ekogroszek, gaz) nie wspomniał, że po ociepleniu domu zostanę z przewymiarowanym kotłem. Polecam przed wymianą kotła zlecić audyt energetyczny, żeby prawidłowo dopasować jego moc do zapotrzebowania na ciepło lub chociaż w przybliżeniu spróbować ją oszacować na portalach typu cieplowlasciwe. Jednak w moim przypadku wynik z audytu i z cieplowlasciwe mocno się różnił, więc do tego typu szacunków trzeba podchodzić ostrożnie.
-
Kocioł pellet czy ekogroszek dla domu z lat 90.
Skąd wiesz jaką mam instalację? o tym nie pisałem ani słowem ... Pomysł dobry, tylko nie mam miejsca w kotłowni na 1000 l zbiornik
-
Kocioł pellet czy ekogroszek dla domu z lat 90.
W styczniu 2016 r. zdecydowałem się w starym domu (kostka z lat 60, ponad 220 m2 do ogrzania) na kocioł na pellet i mogę się podzielić moim doświadczeniem. Mój błąd polegał na tym, że najpierw zainwestowałem w nowy kocioł, a dopiero potem wziąłem się za termomodernizację domu i teraz mam przewymiarowany kocioł (25kW a po ociepleniu ścian i wymianie okien 15 KW byłoby w zupełności wystarczające). W ostatnim sezonie grzewczym (październik 2018-maj 2019) spaliłem 8 ton peletu, w tym cwu. Pelet ma wiele zalet: w kotłowni jest super czysto, niewiele popiołu, czasami tygodniami nie zaglądam do palnika i tylko wrzucam pelet do zasobnika. Jednak jeżeli ktoś myśli, że pelet jest równie bezobsługowy jak gaz, to może się rozczarować. O czym nie powiedział mi producent i instalator? - panowie nie zająknęli się na temat wkładu kominowego do komina z cegły, który zamontowałem później za dobrych parę tysiaków, - grzałka w palniku peletowym nie jest wieczna, na razie spaliłem 2 sztuki :) - nie każdy pelet spala się idealnie i kilka razy walczyłem ze spiekami i innym dziadostwem na palenisku, o dziwo spieki miałem nawet na markowym, certyfikowanym pelecie np. Lava; najlepiej spala się u mnie Olczyk i pelet od lokalnego producenta - od czasu do czasu mam na panelu sterownika komunikat "nieudane rozpalanie" i kocioł piszczy; jak jestem w domu to wyczyszczę palenisko, odpalę go znowu i zwykle jest ok, ale jak nie ma nikogo to kocioł nie grzeje i w zimie chałupa się wychładza - ustawienie kombinacji optymalnych nastaw (czas i przerwa zasypu, wielkość nadmuchu i jeszcze parę innych) wymaga raczej specjalistycznej wiedzy i urządzeń, których ja nie posiadam, a w tej kwestii za bardzo nie mogę liczyć ani na instalatora ani tym bardziej na producenta, który po zakupie kotła już nie był dla mnie taki super miły i pomocny - składowanie peletu wymaga miejsca i odpowiedniego dojazdu do posesji, miałem już spięcie z kurierem, który nie za bardzo chciał rozładować mi kilka palet z pelet, bo "nikt mu nie powiedział, że ma to robić" Gdybym teraz miał wymieniać kocioł zasypowy to zamiast peletu wybrałbym gaz, tym bardziej, że mam rurę z gazem podciągniętą do domu.
-
styrobeton na poddaszu
Chyba trochę przekombinowałem z tym styrobetonem, za dużo myślenia szkodzi :) Trochę namieszał mi też w głowie znajomy fachowiec, który twierdzi, że styropian nie zaciągnięty klejem lub nie zalany betonem się utlenia i traci swoje właściwości. No to kupuję styropian i docieplam poddasze. Jeszcze jedno pytanie, które chyba ze sto razy było już na forum: czy pchać folię paraizolacyjną między betonowy strop i styropian, której teraz nie ma?
-
styrobeton na poddaszu
Witam! Przymierzam się do docieplenia nieużytkowego poddasza (170 m2) w dość starym domu typu kostka. W tej chwili mam na stropie rozłożony styropian 10 cm i jeszcze do wczoraj byłem zdecydowany zamówić styro 15 cm, żeby ułożyć drugą warstwę, przykryć wszystko folią budowlaną i na koniec zrobić przejścia z desek/płyt osb. Koszt styropianu ok. 5000 zł. To 15 cm dodatkowej izolacji to jedno z zaleceń po audycie energetycznym, który zleciłem parę lat temu. Jednak jak dokładnie obejrzałem istniejącą izolację to okazało się, że część izolacji jest pognieciona i pokruszona, a strop nie jest specjalnie równy, więc "zgubienie" tych paru cm różnicy w poziomie kolejną warstwą styro może być trudne. Poza tym między styropianem mam drewniane legary i betonowe murki nieco wyższe niż styropian, a więc kolejne mostki termiczne. Nie chcę wchodzić w temat wełny, ponieważ wiąże się to z dość kosztowną, czaso i pracochłonną koniecznością montażu konstrukcji z legarów, żeby zrobić podłogę. Dzisiaj odwiedził mnie gość od wylewek i zaproponował zalanie istniejącej warstwy izolacji styrobetonem o średniej grubości 10 cm, żeby wyrównać poziom i zlikwidować mostki. Szacowane zużycie syrobetonu to 15 kubików, koszt z robocizną ok. 6000 zł. Tradycyjna wylewka nie wchodzi w grę, ponieważ strop nie jest zbyt mocny i nie chcę go przeciążyć. Mam dylemat, czy wydać kasę na styro (5000 zł) i na ile to możliwe szczelnie go poukładać i mieć w sumie 25 cm styropianu z mostkami czy wydać ją na styrobeton (6000 zł) i mieć w miarę równą i szczelną warstwę 10 cm styro + kilka cm (od 5 do 10 cm) styrobetonu. Oczywiście mogę ułożyć kolejną wartwę styro już na styrobetonie, ale czy to ma sens?
-
reku w starym i zamieszkanym domu
Namieszałeś mi w głowie, ale w pozytywnym znaczeniu. Twoja argumentacja jest jak najbardziej sensowna. Również rozważałem opcję wentylacji hybrydowej, ale zamiast wspomagania nawiewu, myślałem o zamontowaniu na kominie nasady z wentylatorem wymuszającym ciąg. Jestem po wymianie okien, więc żeby umożliwić cyrkulację powietrza musiałbym jeszcze je "okaleczyć" przez montaż nawiewników. Nie wiem jednak, czy w moim przypadku jest to możliwe, bo razem z oknami zafundowałem sobie rolety zewnętrzne. Alternatywą są nawietrzaki ścienne, ale trzeba kuć ściany. Akurat w moim przypadku fakt posiadania starych kanałów dymowych jest błogosławieństwem, ponieważ mogę je wykorzystać, żeby zejść z kanałami z poddasza na parter i tym samym znacznie ograniczyć skalę demolki przy montażu wentylacji z rekuperacją. Mój problem polega na tym, że mam za mało kominów wentylacyjnych w pomieszczeniach brudnych/mokrych, dlatego zainteresowałem się wentylację mechaniczną. Po prostu 50 lat temu lub więcej nikt chyba nie myślał o wentylacji podczas budowy domu. I tak, na parterze kuchnię i łazienkę mam wpięte do jednego kanału 14x14 cm. Piętro, łącznie z kuchnią i łazienką obsługuje tylko jedna kratka wentylacyjna, która jest w przedpokoju wpięta do nieużywanego szachtu, który dawno temu był kanałem dymowym dla pieca kaflowego. Poza tym wyloty wszystkich kanałów w kominach mam skierowane pionowo w górę, więc czuję to w domu na własnej skórze, jak mocniej zawieje :) Budowa komina zewnętrznego nie wchodzi w grę, podobnie jak przebijanie się z piętra ponad dach, żeby wyjść z rurą wywiewną. Po pierwsze nie mam pewności, czy będzie ona wystarczająco długa, żeby zapewnić ciąg, po drugie nie chcę pruć blachy na dachu, żeby mi potem nie ciekła woda do środka. Miałem też pomysł, żeby podłączyć do szachtu, który przechodzi przez środek przedpokoju łazienkę i kuchnię na piętrze osobnymi rurami, podwieszonymi pod sufitem. Teoretycznie wentylator przy nasadzie kominowej powinien wytworzyć ciąg z tych dwóch pomieszczeń, ale znowu pewności nie mam. Reasumując, wybór nie jest prosty: wentylacja z rekuperacją (koszt jakieś 18k) czy dużo tańsze podrasowanie istniejącego stanu, czyli mechaniczny nawiew lub wywiew bez rekuperacji, ale bez gwarancji, czy to w ogóle zadziała. W tej chwili mam kilka ofert na rekuperację i w zasadzie wybrałem sensownego wykonawcę. Najbardziej się obawiam dwóch rzeczy. Pierwsza, czy koszt eksploatacji wentylacji z reku tj. prąd na pracę wentylatorów i działanie nagrzewnicy, filtry, przeglądy zostanie zrekompensowany przez zyski z rekuperacji w postaci mniejszego spalania pelletu. Druga, czy reku da sobie radę na zimnym strychu pod nieocieplonym dachem. Nie ukrywam, że wasze opinie i doświadczenia są dla mnie mega pomocne, proszę o więcej :)
-
reku w starym i zamieszkanym domu
Rekuperator chcę umieścić na nieogrzewanym poddaszu pod nieocieplonym dachem pokrytym blachą. Pytanie: czy jeżeli obuduję reku konstrukcją np. płyt KG i włożę między płyty styro lub wełnę to mimo mrozu na zewnątrz w środku będzie dodatnia temperatura? Oczywiście konstrukcja będzie "rozbieralna", żeby umożliwić wymianę filtrów, przeglądy i serwis.
-
reku w starym i zamieszkanym domu
@Andrzej_M_ dziękuję za cenne informacje
-
reku w starym i zamieszkanym domu
Witam również! Dokładnie tak, kostka nawet Gomułkowska, bo dom był budowany w latach 50/60. :) Pokoje na parterze znajdują się pod pokojami na piętrze. Nad kuchnią na parterze znajduje się łazienka i mały pokój na piętrze. Natomiast nad łazienką na dole jest kuchnia na górze. Dodatkowo na piętrze znajduje się duży salon (60 m2) nad garażem oddzielony od reszty pomieszczeń klatką schodową. Jeżeli mamy się trzymać polityki, to w czasach, gdy prezydentem był L. Wałęsa do istniejącej kostki teść dobudował właśnie salon z garażem, więc mój dom łączy styl socjalistyczny z demokratycznym, co nie wyszło najlepiej, ale to temat na inną dyskusję ;) W domu mam dwa kominy. W pierwszym do jednego kanału mam podpięty kocioł na pellet, do drugiego kocioł węglowy, no i trzeci 14x14 cm robi za wentylację kuchni i łazienki na parterze. W drugim mam dwa kanały 14x21 cm do których były kiedyś podłączone piece kaflowe w pokojach na parterze. Obecnie jeden z tych kanałów wykorzystuje jak wywiew z kotłowni, która jest w piwnicy. Mam dwie koncepcje tras kanałów z poddasza na parter, ale może ktoś podpowie lepszy pomysł: 1) nawiew: przebić się przez strop między kondygnacjami w rogu każdego pokoju na piętrze przy ścianie z oknem i przeciągnąć stalową rurę w dół, tym samym zapewnię sobie nawiew w rogu każdego z pokojów na parterze; wywiew: przebić się przez strop między kondygnacjami w rogu małego pokoju na piętrze przy ścianie z oknem i przeciągnąć stalową rurę w dół, następnie ją rozgałęzić i jeden koniec skierować do kuchni w okolice okna, a drugi do łazienki również w okolice okna po wcześniejszym przebiciu ściany działowej między pomieszczeniami; 2) nawiew: przeciągnąć rury peflex z poddasza na parter przez dwa kanały 14x21 cm nieużywanego komina i wyjść nimi w rogu każdego pokoju przy ścianie z drzwiami, następnie przeciągnąć rury możliwie daleko od drzwi do pokoju, żeby ograniczyć martwą strefę wywiew: do kanału wentylacyjnego 14x14 cm na poziomie poddasza wpiąć rurę, która będzie wyciągać zużyte powietrze jednocześnie z kuchni i łazienki przez murowany komin 3) odpuścić sobie podłączenie WM na parterze i zostawić taką wentylację jaka jest i wrócić do tematu przy okazji jakiegoś większego remontu parteru, a na razie wentylować mechanicznie tylko piętro Koncepcja nr 2 wydaje się mniej destrukcyjna dla wyremontowanego parteru, ale nie jestem pewien czy wymiana powietrza będzie wystarczająca. Jednak nawet gdyby tak nie było to i tak pewnie będzie o niebo lepiej niż do tej pory przy kiepsko działającej wentylacji grawitacyjnej. Koncepcja nr 3 to kompromis albo raczej półśrodek, który już teraz jest dla mnie mało satysfakcjonujący. Mam przeczucie, że taka trochę prowizorka może trwać lata i już później nie będę miał motywacji, żeby podłączyć WM na parterze.
-
reku w starym i zamieszkanym domu
Witam! Jestem zdecydowany na montaż wentylacji mechanicznej z rekuperacji w starym i zamieszkanym domu. Dom jest piętrowy i podczas remontu parteru kilka lat temu nie miałem żadnej wiedzy na temat działania wentylacji i efekt jest taki, że do jednego kanału 14 cm x 14 cm mam podpiętą kuchnię bezpośrednio i łazienkę za pomocą poziomego odcinka rury spiro i żeby było zabawniej to jeszcze rurę od okapu. Na piętrze do tego samego kanału jest podłączony kolejny okap w kuchni, a jedyna kratka wywiewna na piętrze jest w przedpokoju (nie ma kratki w kuchni i w łazience). W tym roku skończyłem wymianę okien na nowe 3szybowe (bez nawiewników). Boję się, że przy tak "skonfigurowanej" wentylacji grawitacyjnej mogę sobie wyhodować jakieś dziadostwo w postaci grzyba. Rekuperator chcę umieścić na nieużytkowym i nieogrzewanym poddaszu. O ile nie powinno być problemu z przebiciem się przez strop do pomieszczeń na piętrze to problematyczne jest zejście na parter, który wykończony jest w suchej zabudowie z podwieszanymi sufitami. Na parterze mam dwa pokoje, kuchnię, łazienkę z ubikacją i przedpokój. Jeden z wykonawców zaproponował przekucia przez strop miedzy piętrami i przejście na parter rurą stalową spiro. Inny zasugerował wykorzystanie wolnych dwóch szachtów kominowych o wymiarze 14 cm x 21 cm, żeby przeciągnąć nimi rury typu flex do dwóch pokojów na parterze. Miał też pomysł, żeby z obecnie wykorzystywanego kanału wentylacyjnego do którego jest wpięta kuchnia i łazienka zrobić mocniejszy wyciąg bez opuszczania rury na parter. Proszę o radę, która opcja jest bardziej sensowna w mojej sytuacji. Liczę się z częściowym demontażem sufitów podwieszanych na parterze, ale oczywiście zależy mi na ograniczeniu demolki do minimum. Poza tym w jednej ofercie mam rury stalowe, a w drugiej peflex i też nie wiem, które wybrać. Wykonawca, który robi w peflexach ostrzegł mnie, że rury stalowe hałasują, a jego konkurent, który przygotował ofertę opartą o rury stalowe "z dobrego serca" i z tego samego powodu odradzał peflexy. I bądź ty człowieku mądry :)
barti
Forumowicz
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta