Powiem tak. Abstrachujac od tego ze w kuchni mam teraz koze (byla jak sie wprowadzalem) Kominiarz z tego samego zwiazku ale na inny rejon kazał bratu kupić piecokuchnie jednego konkretnego producenta I powiedzial nawet gdzie. Sytuacja jego komina jest podobna ale nie powiedzial mu dlaczego akurat taki piec. W sklepie okazalo sie ze kosztuje 1950 (tym wskazanym przez kominiarza) na szczescie jego instalator dotarl do producenta I kupił go za 1400. Czytałem dzis jego instrukcje I nie bylo nakazu podpięcia do wolnego kanału, ale pozwolenia na podpięcie do wspólnego tez nie :) wiec jezeli przepisy sa jednoznaczne (wierze:) To kominiarze krecą lody ...
Zaczyna mnie to przerastac, a myslalem że przekonac spółdzielnie będzie największym problemem.