Skocz do zawartości

Nika

Forumowicz
  • Postów

    44
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Nika

  1. Dzięki za odpowiedź, tylko czy podawanie powietrza przez drzwiczki ładownicze jest aby wskazane (rozumiem przez rozszczlnienieich)/ Może faktycznie jakoś do tej smoły przywyknę i spróbuję ją,jak to napisałeś - zgarniać. Na dole wszystko cacy a na górze :o . Czy jest tu jakiś temat odnośnie czyszczenia tych kotłów (jak częśto - omijać takie normalnośći jak opróżnianie popielnika i czyszczenie rusztu). Jako totalny laik nie za bardzo wiem jak (i jak często) się do tego zabrać. Ponadto na domiar złego zapowietrzyła mi się podłogówka która grzeje (ma grzać) ponad połowę domu i lecę na samych grzejnikach.
  2. No właśnie. Od tygodnia użytkuję kocioł Kalvis 2-20 dolnego spalania i mam problem sadzy/smoły w komorze ładowania, powiedziałabym dość konkretny. Palę intensywnie i czysto (mając bufor 1000L) albo brykietem z trocin albo drewnem, 1 lub 2 razy dziennie łądując bufor. Jedenk konkretny załadunek "trocin" pozwala mi naładować bufor do 70-80 C, ale czasami mam problem, że wody w kotle dochodzi do 90 C nie będąc wystarczająco szybko odbierana (obieg wymuszony pompą). No, ale to temat na inny raz. Na chwilę obecną niepokoi mnie ta smoła. Czy moge to jakoś ograniczyć? Niezbyt widzi mi się wizja czyszczenia kotła co tydzień, nie mówiąc już, że nie za bardzo wiem jak do tego podejść (dopiero co "zaprzyjaźniam się" z kotłownią, a co za dużo to nie zdrowo. Byłabym wdzięczna za wszelkie rady.
  3. i jeszcze jedno - czy można taki bufor postawić pod lekkim skosem czy ze względu na problemy np. z odpowietrzaniem nie za bardzo?
  4. A takie połączenie w szereg buforów nie ma wad? - większa powierzchnia - szybciej stygną? ... a co sądzisz o połączeniu mojego na 300L jako pierwszego (i zarazem wykorzystania go do CWU) i następnego powiedzmy 800 L typowo to CO?
  5. Zagłębiłam się w temat, ciekawa propozycja jednak na chwilę obecną chyba zostanę przy drewnie i w przyszłości okaże się zbyt upierdliwe to pomyśle o czymś innym. Tak jak mówiłam, pracuję z domu, zamierzam trzymać konie "na podwórku" i automatyka u mnie nie jest aż takim zbawieniem. Ten sezon grzewczy to dla mnie jednak wielka nie wiadomo, "oszczędzone" pieniądze poświęcę na dobra izolacje poddasza i zobaczymy co z tego wyjdzie. O ściany się aż tak bardzo nie martwię. Swoją drogą, czy możecie podsunąć pomysł na izolację poddasza które w odległej przyszłości chcę zagospodarować - wówczas nie byłoby sensu mieć 20 cm styropianu w podłodze. powierzchnia stropu to ok 180m2, obecnie 3/4 pokrywa gruba warstwa trocin. wolałabym nie pakować izolacji który się z nimi wymiesza, i którą wydepczę. Opcja kładzenia legarów na całości na razie nie za bardzo wchodzi w grę. Co do źródła ogrzewania to w tym sezonie będę musiała szukać sezonowanego drewna o ile się takie da znaleźć, pociętego - najwyżej trochę przepłacę. Jeszcze pytanie, czy w kotłach dolnego spalania można palić brykietem - i jak się to sprawdza? Natomiast mam inny problem, mianowicie ze znalezieniem buforu 1000L poniżej 2m wysokości. Powoli mam obawy, że takie nie istnieją.
  6. polaa - a jaką powierzchnię domu ogrzewasz? I podejrzewam, że jednak nowy dobrze ocieplony. U mnie trochę strach właśnie ile tego zejdzie. Druga sprawa, że jak własnie w domu jestem od rana do wieczora większość dni i w pewnym sensie ogrzewam "firmę", przynajmniej 30m2 jego. sambor - czyli z 5000zł drożej niż wersja podstawowa, bo reszta osprzętu ta sama, tylko tu odchodzi bufor i dochodzi zasobnik CWU. Szacowanie kosztów trochę optymistyczne (zwłaszcza za robociznę - hydraulik liczy sobie 5k, tylko to już z kanalizacja, armaturą do łazienki i kuchni, kładzenie 70 m2 podłogówki (ta już rozprowadzona), kotłownia, podłączenia grzejników i itd. Nie wiem czy to wygórowany koszt, z tego co mówią, to tanio a przynajmniej fair. Problemem jest właśnie wielkość domu, mnie by całkowicie wystarczył 100m2, ale taki się trafił w dobrej cenie z ziemią, więc z takim zostaję. Tylko tutaj koszty wszystkiego x2 :( ... do póki nie zacznie na siebie zarabiać. I jeszcze kolejny problem - piwnice mam ogromna ale kotłownię stosunkowo małą i może być problem ze zmieszczeniem kotła z podajnikiem (te mające podajnik obok raczej nie wejdą w grę). Krótka ściana ma 186 i na niej jest komin. Lecąc z boku mam otwór drzwiowy 188cm, 78 cm - wejście do komina - 82 cm i bum,ściana. Myślę, że podajnik musiałby zatem być z przodu albo pod skosem. Ale to ogranicza mi nieco wybór.
  7. I znowu bez buforu się nie obędzie ;) tylko w tej sytuacji jest ewentualność, że te 300 L wystarczy. Na grzejniki tak i tak zamierzałam dać zawór 3D, w sumie to wychodzą mi w tej instalacji już 4 takie zawory (ewentualnie 3 jeśli nie trzeba zabezpieczyć wody wracającej do kotła - tutaj za słabo ogarniam temat). Obawiam się, że koszt peleciaka plus wszystkiego co do niego konieczne może mnie nieco przerosnąć, ale drążę temat dalej.
  8. mak - rozumiem, wydawało mi się to oczywiste, że instalację robię od nowa, nie opisując starej a mówiąc o podłogówce itp. Termomodernizacja jest w planach, natomiast w najbliższych jest zamieszkanie (za miesiąc). Do zimy jeszcze trochę czasu ale u nas szybciej robi się chłodno. sambor, kiminero - Przypuśćmy, że decyduję się na piec na pellet z podajnikiem z ewentualna możliwością spalania drewna. Czy paląc tylko pelletem nie lepiej byłoby zrobić instalację w układzie zamkniętym. Tylko wówczas wykluczamy możliwość palenia drewnem, tak? Czy możecie w takiej sytuacji zaproponować mi jakiś logiczną instalację z instalację z piecem na pellet, buforem 300 L (choćby na tą CWU skoro tutaj bufor specjalnie chyba się nie przyda), CWU i względnie ograniczonymi kosztami całości (bo chyba tak i tak bez 3 pomp i 3 zaworów mieszających się nie obędzie). Koszt kotła z podajnikiem na pellet w sumie wyjdzie mi podobnie lub nieco drożej niż zwykłego dolnego spalania na drewno + bufora 1000L, prawdopodobnie okaże się nieco droższy ale na pewno mniej pracochłonny w eksploatacji, natomiast wyczerpie mój budżet na instalację CO. Czy warto wówczas (nie korzystając z buforu a mając już pewną automatykę sterowania paleniem) przewymiarować grzejniki - wydaje mi się, że tak, bo wówczas mogę ograniczyć potrzebną temperaturę do powiedzmy 50 stopni i palić mniej by taką temperaturę osiągnąć. Trochę namieszało mi to w dotychczasowej koncepcji i wiedzy na ten temat. Im więcej czytam sobie o tych kotłach na pellety ... tym bardziej wizja siebie z siekierą przygotowującą drewno na opał ponownie nie wydaje się taka straszna. A jak to jest, naprawdę nie da się kupić sezonowanego drewna w przyzwoitej cenie i jak się nie przygotuje samemu to nie ma co liczyć na dobrej jakości opał?
  9. W takim razie idę odrobić pracę domową w tym zakresie i jeśli się przekonam, wrócę z kilkoma konkretniejszymi już pytaniami co do instalacji. Sama cena za piec dwukrotnie wyższa od zamierzonej trochę odstrasza, ale co robić.
  10. Sambor - oczywiście że mogę i powoli skłaniam się do takiej opcji. Rozumiem, że w takim wypadku, bufor mogę sobie darować (ewentualnie wykorzystać 300 L który mam) i ewentualnie instalację zrobić w układzie zamkniętym. Czy możesz jakiś kotły na pellet polecić bym mogła trochę się ten temat zagłębić.
  11. Kiminero - las na własnej działce, że tak powiem. Przestrzeni na magazynowanie suchego już drewna to aż zanadto (problemem faktycznie mógłby być z suszeniem ale przy wielkości działki jaką mam dało by się spokojnie coś wymyślić. Na pewno byłoby to znacznym problemem przez najbliższe 2 sezon do póki nie ogarnę tematu. Na pewno zagłębię się w opcję kotła na pellet która pierwotnie odrzuciłam, niestety decyzję muszę podjąć na dniach i teraz ponownie mam sporo do przemyślenia. Odchodząc nieco od tematu, to nie mam w sumie pojęcia czy się w Stanach pali jeśli chodzi o paliwo stałe ... chyba się z tym nigdy nie spotkałam ale raczej drewnem niż węglem, przynajmniej tam gdzie mieszkałam :) w okolicach Appalachów może jednak być inaczej.
  12. Komin mam jeden, drugi do kominka ale wizja kominków z płaszczem wodnym i palenie w salonie gdy cały dom jest podpiwniczony mi kompletnie nie odpowiada. Ja znajde czas 3x w roku rozpalić dla przyjemności do będzie dobrze. Na chwilę obecną, wolałabym nie inwestować w dwa kotły (pomijając już ograniczeń w formie przestrzeni i brak komina ;) Rozważałam wersję kotła z podajnikiem na pellet lub ekogroszek ale trochę przeraża mnie uzależnienie od dostępności tego paliwa... i czy koszty na moje spore 180m2 słabo ocieplonego domu mnie nie wykończą. Mam własny las (0,25 hektara więc nie dużo ale coś), większość osób w okolicy pali drewnem - mieszkam w pobliżu Olsztyna. Stąd ciężka do podjęcia decyzja bo też nie widzi mi się przygotowywanie opały 2 sezony z góry i trzykrotne wizyty w kotłowni. Inna sprawa, to że często z mężem pracujemy z domu więc na upartego to drewno można podrzucać. Gorzej jakbyśmy gdzieś wyjeżdżali. - aha, za wodą wszyscy których znam grzeją gazem, tylko że tam nie ma wody w instalacjach grzewczych tylko nadmuchy.
  13. Dziękuję. Kończyła bioinżynierię zwierząt specjalizacja hodowla koni, uczy angielskiego bo kupę czasu spędziła w stanach, czasami zajmuje się tłumaczeniami (w tym specjalistycznymi z zakresu budownictwa), ma mamę architekta oraz trzy remonty za sobą. Bardzo dużo brakuje mi bym oswoiła się z tematyką ogrzewania, ale lubię wiedzieć w co i dlaczego wkładam pieniądze. Nie za bardzo rozumiem Maka, ponieważ ogrzewanie muszę mieć i tutaj dodatkowy koszt kilku tysięcy za bufor i "komplikację" nieistniejącej instalacji to pestka przy 30000 które musiałabym włożyć w ocieplenie budynku. Czy w takim razie, forumowicz proponuje bym zamieszkała w nieocieplonym budynku ze świetna izolacją? Albo 7 razy dziennie chodziła rozpalać w kotłowni? Czy też kisiła drewno/węgiel w niskich temperaturach? A może zmieniła koncepcję na piec na gaz (nie mając przyłącza na gaz).... Dodatkowo, nie uważam by taki skomplikowany system nie sprawdził się przy lepiej ocieplonym domu, ale może się mylę - w takim razie proszę mnie uświadomić. Po to tu piszę. sambor - dziękuje za informację. Tak się obawiałam, czy czegoś to tej wysokości bufora nie muszę doliczyć. I tutaj mam problem bo celując w 1000 L to prawie wszystkie mają grubo ponad 2 m i byłyby na styk a może i za duże.
  14. I tutaj nie mogę się zgodzić. Instalację w budynku robię od zera. Instalacji nie zamierzam komplikować, ponieważ nie jest to niestety już system z grzejnikami żeliwnymi który mogę uruchomić (dom stał pusty przez 5 lat, grzejniki zostały pokradzione, kocioł oryginalny pewnie z 85 roku więc siła rzeczy do wymiany). Posadzki musiałam zmienić więc przy okazji ociepliłam. Strop zamierzam ocieplić dodatkowo bo tutaj są główne straty, it tak też zrobię. Okna zmienione. Ściana swoje 50 cm z warstwą izolacji ma i nie tędy są główne straty ciepła - co nie znaczy, że w przyszłości nie opłaca się ich dodatkowo ograniczyć. Na obecne ocieplenie całej elewacji budynku mnie niestety na chwilę obecna nie stać (instalacja jest mi potrzebna na teraz do funkcjonowania (jak i kilka innych niezbędnych rzeczy), ocieplenie nie, chociaż nie zaprzeczam, że się przyda) przy innych koniecznych remontach (okna, dach). Nie rozumiem też, dlaczego wg Maka system ogrzewania jaki mam na myśli nie mógłby funkcjonować przy dodatkowo ocieplonym budynku. Przecież zasada działania byłaby podobna, jedynie perspektywa, że bufor dłużej utrzyma wymaganą temperaturę i rzadziej będę musiała palić. Co w takim razie byś zaproponował ... bo grzać tej zimy muszę, a prowizorki nie będę urządzać by za chwilę wymieniać.
  15. Też się zastanawiałam, czy nie da się tego buforu ładować grawitacyjnie bo robi ich się strasznie dużo... W przyszłości zamierzam docieplić dom, ale kiedy ta przyszłość będzie to nie jestem w stanie powiedzieć. Rozważając układ zamknięty - czy duże naczynie przeponowe gwarantuje bezpieczeństwo takiego układu? Z tego co zdążyłam się zorientować, to wydaje mi się, że chyba nie. Przy rzekomych zaletach układu zamkniętego, 1000 zł nie wydaje mi się być jakąś astronomiczną ceną. Absolutnie nie mam w planach przebudowy komina - mam tyle rzeczy do zrobienia i taki misz-masz w głowie, że nie jestem w stanie na razie rozważać przebudowy komina - no chyba, że będzie taka konieczność.
  16. Tak tak, już hydraulik mnie "ostrzegł" , że zamierza mi taki zawór zafundować przy moim pomyśle czerpanie CWU z bufora więc wiem o co chodzi. Dobra, o ciepła wodę się nie martwię. Wykorzytam w tym celu bufor 300 L który mam gratis. Może w odległej przyszłości podepnie się do niego solary. Teraz pytanie laika, czy na tym schemacie widzę 4 pompy i 4 zawory mieszające? I pytanie co do kotła, rozważam Umega Vienybe tylko cena wydaje mi się lekko wygórowana, zwłaszcza jeśli decyduje się na układ otwarty (wówczas wężownica schładzająca jest zbyteczna). Trochę obawiam się, że komin może być przymały 14x14 (na oko), za to wysoki - spokojnie ponad 10 m więc może ciąg będzie wystarczający. I jeszcze przeraża mnie wysokość buforów. Kotłownię mam w piwnicy, cały wielki dom jest podpiwniczony ale wysokość to max 215, przy wyrównaniu posadzki mniej, a większość buforów 1000 L i wzwyż przekracza znacznie te 2m. Dopiero co skończyłam rozgryzać elektrykę to teraz czeka mnie ogrzewanie - temat rzeka. Już tęsknię za moim mieszkaniem w bloku a jeszcze nie zdążyłam się wyprowadzić.
  17. Dziękuję za odpowiedź . Ogólnie rozważałam taką opcję ale mam wrażenie, że wszyscy robią podłogówkę na zamkniętym :unsure: . Może dlatego, że większość z tych osób ma kotły kondensacyjne lub pompy ciepła ;). Czy w przypadku zrobienia jej w układzie otwartym muszę pomyśleć o jakimś przystosowaniu wody (inhibitory korozji, odkamieniacz)? Rozumiem, że zapowietrzenie podłogówki nie stanowi wielkiego zagrożenia biorąc pod uwagę, że grzejniki leżą znacznie wyżej? Myślę, że osobny zasobnik CWU faktycznie może być lepszym pomysłem. Trochę mi się nie widzi zbiornik 300 litrów z tego powodu, że np. w lato, kiedy nie będe chciała grzać kotłem i wolałabym np. elektrycznie to musiałabym grzać znacznie więcej wody niż wynoszą moje potrzeby. Nie wiem też, jak długo byłby w stanie utrzymać wodę w korzystnej temperaturze. Co do kaloryferów to właśnie planowałam trochę przewymiarować (około 25%, nie wiem czy wystarczy). Dodatkowo dotyczą one głównie pomieszczeń które są otwarte na pomieszczenia z podłogówką na południe budynku (salon, z kominkiem - bez płaszczu wodnego i udziwnień ;) , albo typowe sypialnie. I jeszcze pytanie do do bufora - czy faktycznie powinnam celować w około 1000 L ? Rozumiem, że przy takim układzie wężownice itp. itd. będą zbyteczne i mogę sobie je darować w celu pewnych oszczędnośći? Czy jest realna szansa, że będę mogła ograniczyć palenie do 1x na dobę (2 razy przy większych mrozach)?
  18. Zgłaszam się z prośbą o pomoc co do koncepcji na instalację CO (oraz CWU) do ogrzania domu 160m2 (docelowo 185m2), budowanego 1985 (ściana trójwarstwowa, warstwa ociepleniowa 5 cm), nowe okna, podpiwniczony z poddaszem użytkowym (niezaadaptowanym na chwilę obecną). Zamierzam palić przynajmniej przez najbliższe lata paliwem stałym (drewno, węgiel - raczej z przewagą na drewno). Obecnie stoję przed wyborem kotła (skłaniam się do kotła dolnego spalania o ile ciąg komina na to pozwali ...i finansy). Dom w połowie ogrzewany podłogówką (już jest) i w połowie grzejnikami (przed wyborem). Ogólna koncepcja jest taka: Piec na paliwo stałe 20 kw, palone na maksa by załadować bufor i ograniczać częstotliwość palenia. Koncepcja wydaje mi się dobra, ale problemy zaczynają się w konkretach i tu miałam nadzieję, że mi coś doradzicie. -mam do dyspozycji bufor 300 L, chyba z dwoma weżownicami, co z moich obliczeń jest za mały (wg tego co czytam powinien być minimum 1000L - ale taki musiałabym kupić i tak zrobię jeśli jest taka potrzeba). Szkoda jednak byłoby nie wykorzystać tego co mam, chociażby jako zasobnik na CWU (do tego wydaje mi się jednak za duży). -problemco do układu otwartego czy zamkniętego. Kocioł na paliwo stałe - na otwartym. Podłogówka raczej powinna za zamkniętym, przy wyborze grzejników stalowych raczej też. Koncepcja taka by kocioł pracował w układzie otwartym a reszta na zamkniętym ale co do szczegółów to już cięzko mi to sobie wyobrazić. Nie zabardzo widzi mi się koncepcja bufora + wymiennika płytowego (za duże straty ciepła, koszty), bezpiecznikom wszelkiego rodzaju nie ufam całkowiecie. Wydaje mi się, że wystarczająco duży bufor byłby sam w sobie pewnym zabezpieczeniem przed zagotowaniem się wody, ale czy wystarczającym? - różnice w temp. podłogówki i grzejników. Myślę, że można by wykorzystac wodę powrotną z grzejników do podłogówki (ewentualnie schładzana przez zawór mieszający?). Tutaj też szczegóły nie doprecyzowane a od czytania o zaworach głowa mnie boli. Byłabym wdzięczna za opinie na temat takiej instalacji i sposób pogodzenia pewnych sprzeczności. Szczółami zajmię się oczywiście hydraulik, ale decyzje co do kotła, układu, itp. itd. pozostawie mnie. Moge oczywiśćie powiedzieć mu by zrobił jak uważa, byleby "funkcjonowało" ale jendak wolę orientować się, przynajmniej powierzchniowo, w temacie. Byłabym bardzo wdzięczna za pomoc.Mąż niestety w sprawach technicznych nie doradzi i nie pomoże.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.