Witam Wszystkich
Na początek chciałbym wszystkim podziękować za odpowiedzi i zainteresowanie nurtującym mnie problemem, jak również życzyć wszystkim Zdrowych i Wesołych Świąt.
Co do tematu sadzy. Proszę wieżyc próbowałem już różnych rzeczy:
- pierwsze było oczywiście regulacja powietrza i temperatury powrotu - efekt w zasadzie taki że sadzy było podobnie a w zależności od siły nadmuchu zbierała się w kotle bądź i kotle i kominie lub dodatkowo na dachu i w całej okolicy (nie przesadzam można ja zauważyć na całym podwórku)
- zmiana paliwa - sadzy podobnie, natomiast popiół zmieniał się w zależności od paliwa od sypkiego poczynając do szlaki i spieków kończąc (tak na marginesie można doskonale wyczuć który skład czy kopalnia czy i jak Nam opał "uszlachetnia")
- po zainspirowaniu różnymi forami dorobiłem również deflektor (dość duży) najpierw z blachy - na ruszcie wodnym, podwieszony pod ruszt wodny -, później deflektor z szamotu, efekt podobny może tej sadzy było trochę mniej w kotle ale większy nadmuch powodował większą jej ilość na dachu.
- potem pojawiła się koncepcja "dostarczenia" większej ilości powietrza bez zwiększania siły nadmuchu - ruszt w większą ilością otworów - efekt żaden
reasumując:
tak jak pisze użytkownik kotła - sebastiw - firma wciska ludziom bubla i trzeba z nim żyć, chociaż przykro trochę, że płacąc niemałe pieniądze za kocioł, posiadający rzekomo różne certyfikaty w tym ekologiczne, przystosowany bodajże do spalania 9 rodzajów paliwa, nie można go ustawić i użytkować jak należy, tyko trzeba się z nim męczyć,
co do innych wypowiedzi - visitor1230, kociołsam - widać, że macie koledzy pojęcie o pewnych rzeczach, przygotowanie teoretyczne, może i doświadczenie praktyczne - natomiast z całym szacunkiem, nie użytkujecie tego kotła (na Wasze szczęście) i mam wrażenie, że nie do końca czujecie problemy z nim związane. Warto z Waszych podpowiedzi rozważyć mocniejsza dmuchawę - pytanie czy jaką. Myślałem kiedyś o wprowadzeniu dodatkowego powietrza nad żar - cos na zasadzie dysz OFA - ale na razie tego nie realizowałem.
jeszcze rodzynek na koniec:
na początku użytkowania zauważając problem zadzwoniłem oczywiście bo Autoryzowanego serwisu z pytaniem czy spotkali się w tych kotłach z takim problemem czy ja jestem jedyny - odpowiedź była rozbrajająca- "ma Pan za dobre (czytaj za kaloryczne) paliwo, niech pan pomiesza z miałem i dodatkowo uchyli klapkę popielnika żeby nie gasło w czasie podtrzymania" - pomogło oczywiście jak łysemu grzebień.
Pozdrawiam wszystkich, liczę na dalsza wymianę doświadczeń (może w końcu komuś się uda ujarzmić tego Sadzmarka) i jeszcze raz Wesołych Świąt