Skocz do zawartości

nowalijka

Forumowicz
  • Postów

    44
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana nowalijka w dniu 7 Marca 2013

Użytkownicy przyznają nowalijka punkty reputacji!

Ostatnie wizyty

1978 wyświetleń profilu

Osiągnięcia nowalijka

Stały bywalec

Stały bywalec (5/14)

  • Pierwszy post
  • Współtwórca
  • Tydzień pierwszy zaliczony
  • Miesiąc później
  • Od roku na pokładzie

Najnowsze odznaki

4

Reputacja

  1. Chyba nie masz racji... Ostatnia przeróbka instalacji była na początku poprzedniej zimy, po niej cały poprzedni sezon i okres październik - grudzień tej zimy wszystko działało bardzo dobrze. Potem nagle się popsuło z dnia na dzień. Faktycznie najgorzej było w czasie tych kilku dni mroźnych w okolicach sylwestra, potem nieco lepiej, ale mimo palenia "na pól gwizdka" objawy zapowietrzenia i ubytku wody nie ustępowały. A po wymianie zaworu wszystko ustąpiło całkowicie. Przypuszczam, że popsuty zawór oprócz strumyczka wody doprowadzał też do instalacji powietrze (z rur ? z kotłowni ?). Gdyby to był błąd w wykonaniu instalacji, to dlaczego symptomy pojawiły się nagle bez żadnej naszej ingerencji w instalację i nagle ustąpiły po wymianie zawora?
  2. Dopisuję koniec tej historii, może komuś się przyda. Okazało się, że popsuł się zawór dopuszczający wodę do instalacji i woda cały czas sama się dolewała małym strumyczkiem. Nadmiar uciekał do kanalizacji. Dlaczego to "dolewanie" powodowało zapowietrzanie instalacji i wbrew logice ubytki wody, nie rozumiem. Faktem jest, że po wymianie felernego zaworu wszystkie problemy skończyły się. Instalacja przestała wydawać jakiekolwiek dźwięki, wszystkie grzejniki grzeją aż miło, od wymiany zaworu (ok. 2 tygodnie) nie dolewaliśmy wody. I tylko cieszę się, że nie zdążyliśmy wymienić sprawnego kotła. Pozdrawiam.
  3. Dzisiaj w końcu byliśmy rano obydwoje w domu i mogliśmy sprawdzić ilość dolewanej wody na wodomierzu. Wczoraj nie dopuszczaliśmy nic, dzisiaj wyszło ok. 1,5 litra. No to już nic nie rozumiem. Zresztą nawet na oko wydawało mi się, że ostatnio wody ubywa mniej. Na początku wydawało się, że pół instalacji jest zapowietrzonej i bez wody. Dopuszczaliśmy chyba po kilkadziesiąt litrów dziennie. Z czasem nauczyliśmy się zawsze przed rozpaleniem dopuszczać aż do uzyskania przelewu, ale czas dopuszczania (malutkim strumieniem) był coraz krótszy. Problemy zaczęły się na przełomie roku, gdy były mrozy i grzanie non stop z temperaturą 60-80 st. na kotle. I wtedy było najgorzej. Teraz palimy od rana do późnego wieczora, w nocy wygasa, temperatura na kotle ok. 40-50 st. Więc: albo woda przy intensywnym grzaniu tak paruje, że ucieka jej sporo przez naczynie zbiorcze, po prostu trzeba dopuszczać często wody. (wersja optymistyczna, ale mało prawdopodobna) Albo robi się dziura w kotle, która rozszerza się w wysokich temperaturach i wtedy woda ucieka szybciej (wersja pesymistyczna). Trzecia wersja, to dziura, która była i zarosła kamieniem. Ale wtedy wyrok jest tylko odroczony... A prawdopodobieństwo zasklepienia się w tak krótkim czasie sporej dziury wydaje mi się znikome. A może ktoś ma jeszcze jakiś pomysł, lub sugestię. Mój plan: obserwować co będzie dalej, po sezonie porządnie wyczyścić kocioł i zostawić na jakiś czas. Potem obejrzeć i wtedy zdecydować czy kocioł wymieniać czy nie. Najgorzej jeśli coś się tylko chwilowo poprawiło i problem powróci ze zdwojoną siłą w przyszłą zimę. Mam pod opieką niepełnosprawnych rodziców, trochę za starzy na surwiwal...
  4. Dziękuję za odpowiedź. Tak zrobimy. Po sezonie wyczyścimy i przy okazji mąż pozagląda do środka, na ile można obejrzeć wnętrze komina za pomocą fachowego sprzętu w postaci lusterka i latarki ;). Od zewnątrz wszystko jest w porządku... ale u znajomych też tak było, wszystko dobrze, a jak zaczęły wyłazić śmierdzące plamy, to już nic nie pomagało. Wyglądało na to, że będą cały komin rozbierać... Więc się trochę boję. Zleciłabym ekspertyzę fachowcowi, niechby obejrzał komin jaką kamerą i zdecydował czy i co robić, ale kilkoro moich znajomych w ostatnich latach walczyło z problemami z kominami i wniosek jest jeden - fachowców od kominów nie ma. Jeden drugiemu przeczy, a jak co wymyślą, to okazuje się nieskuteczne... Jedyna nadzieja w tym forum. Wszystkie porady, które tu wyczytałam były trafione. Komin przedłużymy zgodnie z radą. Na oko nie jest poniżej kalenicy, ale też wiele nie wystaje... A gdzie najlepiej kupić taką rurę i czym izolować. Jakoś nie bardzo wierzę tym towarom z hipermarketów budowlanych, już lepiej może w jakimś sklepie metalowym... Ojciec załatwiał przez jakiegoś znajomego, wytrzymała 5 lat. Sądząc po tym, co tu przeczytałam to i tak dużo.
  5. W jakiej sytuacji trzeba montować wkład do komina? Mój ojciec palił całe lata metodą "od dołu" - wysoka temperatura na kotle przez parę godzin i wygaszenie - i następnego dnia tak samo. Ale od trzech sezonów palę "od góry", w zimie niemal bez przerwy, a że zimy mało mroźne, temperatura na kotle to zwykle 40-50 st. I tak się trochę martwię ta niską temperaturą na kotle, bo jak piec przyduszony, to komin się niszczy. Nie widzę póki co żadnych niepokojących symptomów, ale u kilku znajomych wyszły plamy na kominie, zwykle po zmianie paliwa, kotła itp. Więc postanowiliśmy w tym roku zainwestować we wkład. Myślałam, że raz się zmobilizujemy i będzie spokój na lata. A tu czytam, że to wcale nie takie proste, bo kwasoodporny trzeba wymieniać co kilka lat, a ceramiczny wymaga rozbiórki fragmentów komina na całej długości... Więc może jednak nie trzeba nic z kominem robić? A jeśli tak, to co najlepiej? Kocioł Optima Komfort 15 KW, paliwo - orzech z Chwałowic i trochę drzewa (głównie na rozpałkę), raczej suche, ale różnie bywa... Jak trzeba jakieś dane techniczne komina, to podpytam ojca... I jeszcze przy okazji - w czasie silnych wiatrów wracają nam spaliny szybami wentylacyjnym - czuć dym w domu. Ojciec miał przedłużony komin taką rurą kwasoodporną, ale w zeszłym roku ją zażarło, resztki mąż zdemontował. Ta rura trochę poprawiała sytuację, choć nie w 100%. Czy da się jakoś rozwiązać ten problem?
  6. Ehhh... gdyby u nas wymiana instalacji kosztowała 3500 brałabym w ciemno, ale obawiam się, że przynajmniej 10 000 + cena kotła. A jeszcze nie wiadomo, jak zrobią. :( Dolewki sprawdzimy przez parę dni i zaraportujemy ;). Naczynie jak pisałam niedawno wymieniane, ale zeszłej zimy działało bez zarzutu. Pompa faktycznie na powrocie, ale od kiedy jest, to zawsze w tym miejscu. Może jednak w sobotę namówię męża, żeby odczepił ten odpływ z NZ od kanalizacji i wsadzimy w jakie wiadro... Tylko że mój mąż to człowiek o wielu talentach :), ale do rurek ma dwie lewe ręce. Wystarczy że jakiegoś zaworka dotknie, na mur beton będzie kapało...
  7. Witam, podpinam się do tematu, bo problem taki sam. Z góry też przepraszam za niefachowe opisy, ale choć czytam i czytam wpisy na tym forum, to nadal niewiele rozumiem. Od kilku tygodni "znika" nam woda w CO. Instalacja stara, robiona ok. 30 lat temu, grawitacyjna, rurki i grzejniki stalowe, w międzyczasie pewne jej odcinki były "modernizowane" - część grzejników wymieniona na konwektory i dołożona pompka na powrocie. Kocioł węglowy. Przez lata działało bez zarzutu. Ale gdy wprowadziliśmy się 2 lata temu na piętrze dwa grzejniki były non stop zapowietrzone. Odpowietrzanie wystarczało na kilka-kilkanaście godzin. Na początku poprzedniej zimy wezwaliśmy fachowców (raczej sprawdzona ekipa). Wymienili naczynie zbiorcze, i na nasz wniosek te dwa grzejniki na konwekcyjne + rurki w tych pomieszczeniach na miedziane (cieńsze). Kazali dopuszczać wodę raz na tydzień. Wody nie dopuszczaliśmy, bo uważałam, że to jednak przesada (wcześniej rodzice dopuszczali wody do CO raz w sezonie). Wszystko działało idealnie. Tej zimy zaczęło nam bulgotać w grzejnikach, przelewać, ciurkac itd. Znów te dwa grzejniki były zimne. Dolaliśmy wody, odpowietrzyliśmy. OK. Na drugi dzień to samo. Początkowo wody trzeba było dolewać dość dużo, równocześnie z naczynia zbiorczego przez zawór z sykiem uciekało powietrze. Teraz dolewamy tej wody niewiele - tyle aż słychać wyciekającą wodę z naczynia zbiorczego przez rurkę wylewową. Ale musimy to robić codziennie lub co dwa dni. Wtedy wszystko jest ok. Jeśli wody nie uzupełniamy znów zaczyna się bulgotanie, dwa opisywane kaloryfery przestają grzać a w nocy, gdy pompka się wyłącza słychać jak woda z piętra z impetem opada do rur w piwnicy. Obejrzeliśmy oczywiście całą instalację (zdecydowana większość nie jest schowana), nigdzie śladu wycieków. Wygasiliśmy i wyczyściliśmy kocioł, zostawiliśmy na parę godzin - też ani śladu wody. Obawiam się jednak, że woda ucieka gdzieś w kotle i odparowuje (są takie przypadki wspomniane na forum). Kocioł nie jest stary (ma 6 lat), opanowaliśmy palenie w nim do perfekcji, a poza wszystkim nie bardzo mamy kasę na nowy. Więc nie chcę go wymieniać w ciemno, bo jeśli po wymianie kotła okaże się, że problem pozostał, to wyrzucimy kilka tysięcy w błoto... Stąd pytanie do doświadczonych forumowiczów, czy może być inna przyczyna? Ostatnio słyszałam, że jeszcze kilkanaście minut po dopuszczeniu wody do CO z naczynia zbiorczego wyciekała woda jakby "chlupnięciami" co kilkanaście sekund. Może to tam woda ucieka, ale rura wypływowa jest podłączona na stałe do kanalizacji i też wolałabym jej nie ruszać bez potrzeby. Z drugiej strony - lepiej ruszać rurkę niż kocioł. Czy ktoś ma jakiś pomysł? Proszę...
  8. Ogłoszenie nieaktualne.
  9. Witam po długiej przerwie. Mam do oddania za darmo kocioł c.o.Ogniwo s7wc-8. Rok produkcji 2010, zakupiony w 08/2012. O problemach z paleniem w tym kotle pisałam kiedyś na tym forum. Po forumowym "szkoleniu" z palenia od góry kociołek sprawował się bardzo dobrze. Był używany dwa sezony. Potem z powodów rodzinnych wyprowadziliśmy się do domu na wsi. Teraz likwidujemy mieszkanie w Gliwicach i chcemy oddać komuś ten kocioł, bo szkoda go na złom, a do domu jest za mały. Wiem, że wsród forumowiczów są osoby z Górnego Śląska. Kociołek jest w dobrym stanie, stoi w łazience, więc ma warunki lepsze niż w kotłowni :). Oddamy za darmo, ale trzeba go sobie wymontować z instalacji, znieść z drugiego piętra i przetransportować. Gdyby ktoś był chętny, to proszę o kontakt na maila kubacka-ja@o2.pl do tygodnia. Pozdrawiam.
  10. Podłączam się do tematu. Ten sam problem co u SZOKU. Ale instalacja stara (ok. 35 lat). Układ otwarty. W poprzednich latach zapowietrzał się jeden grzejnik na piętrze, trzeba było odpowietrzać tak z 3-4 razy w sezonie. Drugi na piętrze odpowietrzaliśmy raz na sezon. I poza tym wszystko działało bez zarzutu. Aż do tego roku, kiedy wszystkie grzejniki na piętrze zapowietrzają się 2 dni po odpowietrzeniu. W tym grzejnik w łazience (koło naczynia wzbiorczego), który nigdy się nie zapowietrzał i nie ma nawet odpowietrznika. Wody jest pod dostatkiem - rurka do naczynia wzbiorczego jest gorąca do samej góry. Generalnie rurki są gorące i pierwsze 2-3 żeberka, reszta coraz chłodniejsza, a od połowy- zimna. Muszę poszukać jakiegoś fachowca, ale może ktoś ma jakiś pomysł, co to mogłoby być. Jedyna zmiana związana z ogrzewaniem w ostanich latach, to palenie "od góry", w zimie w zasadzie non-stop, utrzymywana temperatura raczej stała ok. 45 do 60 stopni. Wcześniej palił mój tato, tradycyjnie i temperatura wody skakała od kilkunastu do 80 stopni, jak to przy tradycyjnym paleniu węglem. Ale w zeszłym roku paliłam już "od góry" i problemu nie było... Trochę się boję, że to coś poważniejszego, a tu zima, a i kasy na nową instalację nie ma...
  11. Dzięki za odpowiedź. Najbardziej mnie martwi duża ilość popiołu. W zeszłym roku po tygodniu palenia non-stop wyjmowałam z komory spalania pół wiadra popiołu i dosłownie garść koksików. W tym roku po trzech dniach piec zapchany jest popiołem, a to z kolei powoduje, że palenie nie przebiega tak dobrze i część pozostaje jako "koksiki". Łupków też w zeszłym roku nie pamiętam...
  12. Witam wszystkich po długiej nieobecności. Mam pytanie do forumowiczów, którzy w tym roku i w poprzednich kupowali węgiel z Chwałowic. Czy w tym roku zauważyliście różnicę w jakości węgla w stosunku do poprzednich lat? Pytam, bo od trzech lat kupuję węgiel z Chwałowc dla moich rodziców w tym samym składzie na Opolszczyźnie. Poprzednie dwa lata węgiel był bardzo dobry. W tym roku (przy takim samym paleniu "od góry")- więcej popiołu, niewypalonych "koksików" i popiołowych łupków. Moi znajomi, którzy też kupują w tym składzie, mówią to samo - węgiel jest wyraźnie gorszy. Twierdzą, że węgiel pewnie jest "od Ruskich", sprzedawany jako z Chwałowic. Ale może po prostu Chwałowice się pogorszyły. Chciałabym wiedzieć, czy skład jest uczciwy i czy w przyszłym roku też tam kupować, czy też faktycznie oszukują i szukać nowego dostawcy. Pozdrawiam wszystkich, szczególnie tych Forumowiczów, którzy nauczyli mnie palić "od góry" i życzę wesołch Świąt i wszyskiego dobrego w Nowym Roku.
  13. Dzięki lukas87, myślałam raczej o czymś takim: http://www.ekocieplotech.pl/cat,89_PIECE_KUCHENNE_W%C4%98GLOWE__i__KAFLOWE. Nie potrzebuję piekarnika, bo będzie w kuchence gazowej, po poszperaniu w necie znalazłam więcej takich piecyków w nieco niższej cenie róznych producentów. Ale nie znam nikogo, kto cos takiego ma. Jak to się sprawdza, na co zwrócić uwagę. Może ktoś ma jakies doświadczenia z podobnym piecykiem. Pozdrawiam
  14. Witam, znowu muszę prosić Forumowiczów o pomoc. Przymierzamy się do remontu kuchni u moich rodziców. W miejsce starej kuchni węglowej chcemy zainstalować kuchenkę gazową, ale oprócz tego chciałabym podłaczyć piec na węgiel i drewno, taki mały, kominko-podobny, najlepiej gdyby miał w boku kafle, żeby ogrzewał kuchnię do wieczora, a równoczesnie u góry płytę grzejną, taką małą na 2 garnki, żeby się przy okazji rosół ugotował ;). Oglądałam takie w internecie, ale nie chwalą się ceną, nie wiem też który jest dobry. Może ktoś ma jakieś doświadczenia z podobnym piecem... Pozdrawiam - nowalika
  15. Witaj, jesli nie można przerobić Twojej instalacji na grawitacyjną, a boisz się efektów braku prądu, polecam rozwiązanie, które podpowiedział mi na tym forum albodek - zasilacz awaryjny z akumulatorem. Podpinasz do tego układu pompkę i w razie braku prądu pompka parę godzin pracuje na zasilaniu z akumulatora. Extra sprawa! Pozdrawiam - nowalijka
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.