Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

Beda

Forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Beda

  1. Powiem szczerze, że mordęga niezła - tylko ja umiem obsługiwać ten kocioł z całej rodziny. Chociaż mam zapotrzebowanie na ok. 13kW, a mój Dakon ma 20kW i niestety przez te 10 lat nie pomniejszyłem paleniska ( a miałem już nawet szamotki dokupione) to i tak mam sentyment do tego pieca ? Mam dostawcę, który do Rybnika dowozi mi groszek Piasta, albo Ziemowita (zero spiekalności) w dobrej cenie, więc rzadko się zasyp zawiesza. Później chyba wybiorę gaz, bo ociepliłem dom dwa lata temu i zapotrzebowanie na opal zmniejszyło się o prawie połowę. Mój pierwszy i ostatni kocioł zarazem, bo wcześniej w innym domu były piece w każdym pokoju, więc porównania za bardzo nie mam. Pozdrawiam wszystkich fanatyków dolnego spalania ?
  2. Dzięki za odzew, ale już też dzisiaj dostałem odpowiedź z Dakona. Kocioł jest z września 2010 (nawet jakby był z 2009, to i tak nie robiło by różnicy) - ważne, że wyprodukowany po wrześniu 2007, więc zgodnie z uchwałą antysmogową mogę go jeszcze używać do 2023 roku ? Cytuję odpowiedź: "přesněji dle kodu 009 se jedná o kotel vyrobený v září 2010 ( 9 / 2010)" Widocznie maja jakiś swój algorytm, że i miesiąc tam jest podany. Pozdrawiam.
  3. Witam. Chodzi o kocioł DAKON DOR 20. Czy ktoś może wie, czy jest na tym piecu podana data produkcji ? Na tabliczce znamionowej są tylko dane ogólne i numer seryjny: 3820-009-320892-7742110606. Może z niego da się odczytać datę produkcji ? Piszę oczywiście w związku z ustawą antysmogową w województwie śląskim, bo zbliża się koniec używania takich kotłów uzależniony od ich daty produkcji. W instrukcji i rachunku mam tylko napisane, że kocioł 320892 ma datę sprzedaży importera 21.09.2010 Porównując tę datę z datą ustawy antysmogowej z dnia 01.09.2017 wychodzi, że miał on niecałe 8 lat, więc mam czas do 2023 roku na wymianę. Liczę że nie stał dłużej niż dwa lata na jakiejś hali, więc najlepiej było by wiedzieć dokładny rok produkcji ? Pozdrawiam.
  4. Często czyszczę kocioł niewygaszony - praktycznie dopiero co parę czyszczeń wygaszam piec, żeby dokładnie go wyczyścić :) Cały knif polega na tym, że trzeba przepalić prawie wszystko i musi pozostać na ruszcie czysty żar, który albo w ogóle, albo bardzo słabo dymi po otwarciu klap. Niestety w moim kotle 20kW (nie wiem, jak w innych) wąskim gardłem jest ostatnia zwężona przegroda i to ona najczęściej jest tylko zapchana i nie zachodzi potrzeba czyszczenia całego pieca. Klapę krótkiego obiegu zabezpieczają mi wkręty, więc po otwarciu pieca wyciągam je (oczywiście wszystko w rękawicach ochronnych), podważam klapę krótkiego obiegu i także ją wyciągam. Na prędko czyszczę ostatnią komorę i składam wszystko z powrotem. zamykam piec, dosypuję węgla i woila :) Trzeba patrzeć ile na spodzie nazbierało się sadzy i jeżeli widzę dość wysoki poziom, powiedzmy około 10cm, od grodzi, to wiem, że następne czyszczenie będzie "szczegółowe" przy zgaszonym piecu. Takie czyszczenie zajmuje około 5-10 minut i po dołożeniu opału piec od razu pracuje na najwyższych obrotach :)
  5. U mnie akurat pod czerwoną blachą, bo mam Dakona, ale ocieplenie jest. Co do parowania to nie wiem. A rozpalanie jest chyba jedną z prostszych rzeczy :) Oczywiście musi być odpowiedni cug, czysty komin i nie za niskie ciśnienie, bo wtedy mogą być małe problemy... Nie wspominając oczywiście o nie za brudnym piecu. Mój sposób: Oczywiście palenisko czyste i klapka ustawiona na rozpalanie (czopuch zawsze mam otwarty na max). 1.Otwieram klapę zasypową i gniotę dwie gazety, czyli (na oko) z 20 kartek 2xA4, które wrzucam do środka. 2.Na to daję dwie garści rozrąbanych na w miarę cienkio lub średnio 1-1,5cm drewien(sztukowo około 20-30). 3.Na to zasypuję wiaderko po 10l. farbie węgla (teraz akurat mam groszek). 4.Zamykam klapę (obciążam ją, żeby lepiej dociskała i rozpalam jedna zapałką w paru miejscach przez szczelinę pomiędzy rusztami. 5.(i tu chyba najważniejsze) Jeżeli widzę, że papier się zajął, to od razu przymykam drzwiczki dolne nie do końca. Miarkownik ustawiony jest na docelową temperaturę (teraz u mnie akurat 55 stopni). Drzwiczki dolne nie zamknięte, czyli przed momentem domknięcia całkowitego przekręcam języczek, który opiera się o blachę i powstaje tam może z 2-3cm przerwy. Blacha nie pozwala otworzyć się bardziej drzwiczkom i wtedy przepływ powietrza jest dobry do rozpalenia, ale za mały, żeby z pieca się kopciło :) 6.Po około 15-20 minutach, jak dobrze już huczy i czuć ciepło zamykam drzwiczki, miarkownik także i dokładam następne wiaderko. 7.Zamykam klapę wsypową, otwieram miarkownik na zaplanowaną temperaturę i zamykam klapę rozpalania. Teraz zostaje już tylko dokładać co jakiś czas i przerusztować przy okazji. Jeżeli punkt 4 "nie wypali", to próbuję jeszcze raz. Później zostają dwa wyjścia a. wyjąć wszystko od góry i całą procedurę zacząć od nowa b. spróbować rozpalić resztki gazet i drewno spalając ze dwie gazety w popielniku, dokładając zmiętą kartkę za kartką Oczywiście można rozpalać innymi sposobami, np. jakimś palnikiem itp. Przy dokładaniu procedury wyglądają tak: 1.Otwieram klapkę rozpalania, zamykam miarkownik. 2,Podnoszę na 1cm klapę zasypową i liczę do 10 3.Próbuje podnosić dalej klapę patrząc czy będzie się kopcić. Jak się kopci, to troszkę opuszczam klapę i czekam jeszcze chwilkę. Czasem niestety i tak lekko się dymi, więc czym prędzej... 4.Dokładam wiaderko i zamykam klapę. 5.Rusztuję i otwieram miarkownik na żądaną temperaturę. 6.Przed zamknięciem klapy rozpalania otwieram wziernik na palenisko. Widać tam płomień, lub żar, a czasem nic nie widać. Najważniejsze, żeby przy zamknięciu klapy rozpalania nie zadymiło z tego otworu. Jeżeli zadymi, to znaczy, że trzeba pomyśleć o czyszczeniu pieca (głównie przegrody ostatniej).
  6. Witam. Nie chcę go sprzedawać, bo za dużo bym na tym stracił, a nie stać mnie na dołożenie do nowego (a te trochę zdrowia to pestka ;) ). Pojawiło się male światełko w tunelu, bo z ograniczeniem deputatu węglowego na kopalniach, będę miał niedobór opału, który chcę wyrównać właśnie węglem brunatnym. Spróbuję zrobić mieszankę pół na pół w groszkiem chwałowickim, który teraz praktycznie na okrągło się zawiesza - na szczęście nie było zimy, więc letnie kaloryfery tak nie denerwowały, jak w zeszłym roku. Oczywiście doszedłem do wniosku, że moje 20kW jest przewymiarowane, więc cały czas w planach jest zmniejszenie komory... Najgorsze, że przypomina się o tym zawsze , jak już jest za późno na modyfikacje i trzeba palić na okrągło (moja jest bardzo ciepłolubna). Może w te lato dam rade podjąć temat :huh:
  7. Nie z niczym go nie mieszam - mam czysty groszek. I to było by chyba najlepsze podsumowanie :) Ja wpierw kupiłem, a później dopiero się o tym przekonałem :/ Teraz też na pewno kupił bym nie dolniaka. Nie mam doświadczenia z piecami, bo palę dopiero parę lat w centralnym, a poprzedni przed dolniakiem, to była samoróbka, bez praktycznie żadnej regulacji... Palę praktycznie całą zimę bez gaszenia pieca, bo nawet, jak węgiel się zawiesi i kaloryfery są zimne, to starczy go obsunąć w dół i po krótkim czasie sam się rozpala. Jedno jest, własnie ciekawe, że w tym piecu ciężko zdusić całkowicie żar - miałem nawet parę razy sytuację, że kaloryfery były zimne 24h (myślałem, że się przepaliło wszystko), a przy następnym zejściu celem rozpalenia okazało się, że węgiel był zawieszony. Po rozbiciu go do pół godziny znów się rozpaliło hehe :)
  8. Mój ma spiekalność od 5 do 20, więc pewnie czasami, jak się trafi partia mniej spiekalna, to wszystko pali się, jak należy, a powyżej trzeba to ręcznie/mechanicznie rozbijać. Czasem węgiel żarzy się w komorze zasypowej i też po jakimś tam wypaleniu wszystko opada samoistnie, ale wiadomo, że nie na tym to powinno polegać. Ja mam zawsze wiaderko z popiołem (ok 10kg) na zasypie, więc raczej tu także nie chodzi o docisk - piec oczywiście cały uszczelniony silikonem, chociaż pewnie po tych trzech latach nie jest szczelny na 100%
  9. Moim zdaniem na spiekanie ma właśnie głównie wpływ parametru spiekalności węgla. Można kombinować z różnym skutkiem, różnych sposobów, ale to nie gwarantuje na 100% nie spiekania się podatnego na spiekanie węgla... Druga rzecz, to już wada konstrukcyjna, czyli zbyt mała lejkowatość zsypu - jak byłaby o parę stopni bardziej pochylona któraś ze ścianek, to choćby nie wiem, jak się spiekał węgiel, to raczej wszystko by zsuwało się jak trzeba. Miałem nawet kiedyś pomysł na dołożenie odpowiednio wyciętej blachy, ale jakoś nie doszło to do skutku, ale może kiedyś... Zresztą o ile pamięć mnie nie myli, to nowe Dakony mają chyba właśnie większą lejkowatość zasypu.
  10. Witam. Tak się składa, że użeram się z podobnym węglem 32.1 z KWK"Chwałowice" :/ Groszek I, wartość opałowa min.27 sipekalność 5-20 Raczej nie można sobie z tym poradzić, a jedynie za mocno nie szkodzić heh... Mam DOR20 i praktycznie za każdym dołożeniem węgiel się spieka. Rzadko się zdarzy, żeby normalnie się zsuwał, więc przez dzień dosypuję co parę godzin po wiaderku, a na noc prawie cały zasyp i modlitwa, żeby rano były ciepłe kaloryfery. Oczywiście przez dzień po dołożeniu muszę sztylem z miotły przebić się przez zasypany węgiel i rozruszać spieczony węgiel - wtedy wszystko się zsunie i jest spokój na parę godzin. Wcześniej przed zasypem rozkruszałem spieczony węgiel, ale bardzo się dymiło zanim dołożyłem nowego, więc zmieniłem "taktykę" :) Szczerze, to można by chyba książkę napisać o zmaganiach z tym piecem heh. Naczytałem się tu na forum o nim przed zakupem, ale każdy palił czym innym, więc nie było jednoznacznej odpowiedzi, co jak się spala. Planowałem przed sezonem zmniejszyć komorę spalania, ale z biedą uporałem się z przeróbką komina, więc chyba nadal czeka mnie zima "z przygodami" (nawet nie jestem przekonany, że to zmniejszenie coś pomorze). Niestety jestem skazany na ten węgiel, bo mam go darmo, a nie stać mnie na zakup innego, a tym bardziej na zmianę pieca :/
  11. Witam. Czy ktoś już wymieniał/wykręcał termomanometr ?? Chodzi mi o gwint i czy jest on jakiś specyficzny (długość tyłu) ? Uszkodził mi się termomanometr i przy "odnowie" i lekkiej modyfikacji chciałbym go wymienić na sprawny. Na Allegro są praktycznie dostępne z gwintem 1/2 cala, przykładowo: http://allegro.pl/termomanometr-tylny-1-2-1-6-bara-120-stopni-i3577306218.html Czy takie coś było by dobre jako zamiennik ?? Na dniach będę przerabiał mój system kominowy, więc przy okazji chciałbym spróbować pomniejszyć palenisko przez dodanie bocznych szamotek i przytkanie jednego pionowego rusztu, położenie nowego uszczelnienia silikonowego i właśnie wymianę termomanometru. Muszę coś pokombinować z paleniem, bo mój węgiel - groszek z Chwałowic - jest za mocny i strasznie się spieka, co zmusza do bardzo częstych wizyt w kotłowni :/ Niestety mam go za darmo, więc nie umiem pokombinować sprzedaży i zakupu innego paliwa... Co do kopcenia przy rozpalaniu, to u mnie praktycznie nie występuje takie zjawisko, no może z wyjątkiem dni o bardzo niskim ciśnieniu, ale to też nie duże dymienie występuje :) Najważniejsze, to dowiedzieć się jaki gwint jest w termomanometrze :) Pozdrawiam.
  12. Witam. Właśnie po to głównie przerabiam ten system, żeby mieć dostęp do swobodnego czyszczenia, które teraz jest mocno ograniczone... Wyczystki będą na kolanku przy czopuchu i także na kolanku przy wejściu do komina :) Jeżeli mocno to nie ograniczy cugu, to skłaniał bym się za rozwiązaniem nr 2 z kolankiem dochodzącym do komina pod kątem prostym, gdyż wydaje mi się to najprostszym rozwiązaniem. Jeżeli wejście pod kątem 45 stopni nie jest aż tak "na plus", to po co sobie komplikować robotę :)
  13. Wcześniej tak myślałem, że są problemy z ciągiem, a jednak po tym czasie wyjaśniło się, że to nie ciąg, a opał stwarzał problemy :/ Cug jest dobry, tylko chcę wreszcie doprowadzić ten system kominowy, żeby miało to "ręce i nogi" :) Nie dość, że nie ma dojścia do czyszczenia komina, to wszędzie są jakieś szparki i lewe powietrze zakłóca ciąg. Ogólnie, to nawet przy rozpalaniu piec nie kopci, więc komin działa prawidłowo, tylko te dojście do niego... Interesują mnie właśnie tylko te dwie rzeczy, czy (dużo/mało/w ogóle) stracę, na montażu z kolankiem zamiast z trójnikiem ? No i jakie są plusy i minusy wbicia się w komin pod skosem, lub pod kątem prostym ? Przeszło mi przez myśl, że mając system z kolankiem, lepszym rozwiązaniem mogło by być wejście pod kątem prostym, bo teoretycznie mniej sadzy wracało by i osadzało się w kolanku przy czopuchu... Pod kątem 45 stopni teoretycznie wracające sadze z górnej części komina mogły by wybierać drogę w stronę pieca.
  14. Witam, po dłuższej przerwie:) Jako, że miałem mały zastrzyk gotówki, to odświeżam temat "przebudowy" odziedziczonego systemu kominowego. Chciałbym zapytać o dwie rzeczy, które mnie nurtują, a zobrazuję to na rysunkach, bo długo by tłumaczyć zawiłość problemów w mojej kotłowni. Chcę zastosować system kominkowy firmy DARCO z rur czarnych 2mm o średnicy 150mm. Na czerwono zaznaczyłem rury centralnego (nie do ruszenia na tą chwilę). Na niebiesko rurę doprowadzającą wodę zimną do całego domu (także nie do ruszenia). Pierwsze pytanie dotyczy wpięcia się w komin pod kątem prostym (rys. 2 i 4) lub kątem 45 stopni (rys.1 i 3)(plusy i minusy tych rozwiązań) Drugie pytanie wiąże się z połączeniem czopucha poprzez kolanko od razu do góry (rys.1 i 2), lub poprzez trójnik z dołączoną dolną rurą (rys.3 i 4)(jakie straty są przy zastosowaniu samego kolanka). Nadmienię tylko, że dla mnie najlepszym i najtańszym rozwiązaniem było by to z kolankiem i wejciem do komina pod kątem prostym (mniej zabawy niż po skosie), gdyż przy zestawie z trójnikiem trzeba zastosować przejściówkę ze względu na rury centralnego 20cm od komina.
  15. Próbowałem juz chyba wszystkiego :/ Drewna z miałem nawet się palą, ale skąd ja tyle drewna bym wział ?? :/ Jedynie kocioł przyjmuje groszek, lub drobny koks, bo grubszy nie chce sie palić, a węgiel orzech też lubi sie czasem zawiesić. Tak, jak pisałem - mam dostęp do taniego miału, a niestety ten kocioł nie chce o tym słyszeć :/ Teraz to już tylko głęboko sie zastanawiam, czy go wybebeszyć w środku i dorobić te drzwiczki, czy sprzedać i kupić inny. Przerobienie kotła jest najtańszym rozwiązaniem, ale nie jestem pewny na 100% czy zda to egzamin, zakup nowego to większa strata, ale też nie wiadomo na co się trafi :/ W sklepie internetowym pisało, że Dakon może nawet muł spalać, czyli podobnie może być z kotłem, który zakupię i tu jest też wielka niewiadoma.
  16. To nic nie da, bo miał suchy blokuje dostęp powietrza, a zwilżony po ogrzaniu (odparowaniu) staje się jak skała i rusztowanie nic nie daje :/ W "normalnych" kotłach zasypuje się miał, robi parę otworów i powietrze od żaru w góre przechodzi nimi, a tu jest za małe palenisko, to znaczy dostępna jest jego połowa praktycznie :/ Mam jeszcze pomysł na wycięciu przegrody, która ochrania komorę zasypową i zamontowaniu drzwiczek przednich, żeby można dokładać do kotła normalnie. Podwoi się wtedy powierzchnia zasypowa, ale i płomienie będą mogły uchodzić na powierzchni całego paleniska, a nie jego połowy, jak jest teraz.
  17. A ja niestety będę musiał się poddać :/ Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw będę musiał chyba sprzedać po sezonie swojego Dakona DOR20. Nie stać mnie na palenie groszkiem, a niestety miał jest dobry tylko na lekkie dogrzewanie, bo choćby całkowicie były otwarte drzwiczki na piecu mam max 55st.C. Aby palic groszkiem musiałbym wydać około 3000zł na opał. Miał kosztuje mnie około 1000zł na sezon, więc na dłuższą metę nie ma nawet co myśleć, co będzie w moim wypadku bardziej opłacalne. Tylko teraz znaleźć kupca i za ile takiego Dakona po jednym sezonie można puścić ?? Czy dostane za niego chociarz z 1500zł (dałem 2750) ?? Dołożę różnicę, którą musiałbym wydać na groszek i kupie jakiś uniwersalny górno-dolny kocioł, albo ewentualnie zlecę wyspawanie takiego. W okolicy jest człowiek, który spawa z blachy 8mm od 30 lat kotły i ludzie sobie go chwalą, do tego miarkownik i tyle mi wystarczy, byle będzie miał spalał z dobrym efektem :)
  18. My znosząc kocioł do kotłowni pomagaliśmy sobie także rurką przełożoną poprzez otwory dodatkowego powietrza z boku kotła. Trzeba tylko uważać aby się kocioł nie okręcił na niej, ale metoda nawet poręczna. Oczywiście kocioł zdemontowany z wszystkiego, co szło odkręcić i zdjąć :)
  19. No ja niestety wysiadam z tym miałem :/ Suchy sie wogóle nie pali (max 40st.C), a zwilżony sie zawiesza, a i tak temperatura nie przekracza 55st.C :/ Myślałem nad sprzedażą kotła i zakupem "normalnego" (na pewno nie dolniaka) z większym paleniskiem, ale za roczny kocioł pewnie nie dostałbym zbyt dużo (1000zł? pewnie max 1500), więc jakby na to nie patrzeć to i tak za dużo bym był stratny. Doszedłem do wniosku, że "pójde na całość" i poprostu zrobie z Dakona zwykły kocioł, w którym będzie normalne palenisko. Przeróbka będzie mnie pewnie kosztować koło 300zł (a może i mniej) i chyba skończą sie problemy z paleniem miałem w tym piecu. Cała operacja będzie polegać na wycięciu przegrody, która ochrania komorę zasypową i zamontowaniu drzwiczek przednich, żeby można dokładać do kotła normalnie. Podwoi się wtedy powierzchnia zasypowa, ale i płomienie będą mogły uchodzić na powierzchni całego paleniska, a nie jego połowy, jak jest teraz. Miałem troche groszku, a nawet koksu i nie było żadnego problemu z paleniem, ale niestety jestem "skazany" na miał i nie mogę tego zamienić na żaden inny opał. Oczywiście wpierw skonsultuję to z moim instalatorem, który stwierdzi, czy da radę wyciąć ten jeden płaszcz wodny, a w zewnętrznym płaszczu zamontować drzwiczki. Jutro na próbę usunę blaszkę zaślepiającą ujście do komina z komory zasypowej i spróbuję zasypać żar miałem, zrobić parę otworów i przekonać się, czy takie cos zda egzamin :)
  20. I właśnie o to mi chodziło, czyli trzeba będzie pokombinować ewentualnie "mechanicznie" podnieść ciąg kominowy. Jeżeli przebudowa tego systemu kominowego nie wniesie zbyt dużo, to ewentualnie (koszty) wybiorę wersję drugą z rysunku. Może kiedyś (przy napływie gotówki) zastosuję wariant czwarty, bo moim zdaniem też chyba jest najlepszym rozwiązaniem właśnie przy ewentualnym dłuższym korzystaniu bez czyszczenia komina. To jest kocioł dolnego spalania i jak zrobi się całe palenisko żaru to więcej nie da się na niego dosypać, a opał czeka jakby w kolejce, aby w miejsce wypalonego się zsunąć. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź dotyczącą przebudowy komina :) Teraz już wiem, że to nie będzie to samo i tak kolorowo :/ Temat znam już prawie na pamięć heh Już bardziej nie da się go chyba uszczelnić, niż to, co już zrobiłem. Na razie spalam pół na pół miał (suchy :) ) z groszkiem, ale 60 stopni to max, co można z kotła wydusić i to przy cały czas uchylonych lekko drzwiczkach popielnika :/ Nic - dziękuję wszystkim za naprowadzenie mnie w temacie komina. Ewentualne problemy z paleniem i pomysły do rozpatrzenia dam już w temacie o tych kotłach :) Pozdrawiam.
  21. Nie palę żadnym mokrym miałem :) Kocioł mam od chyba trzech tygodni i w przez ten czas po prostu próbuję różnych rodzai paliw, więc próbowałem także palić miałem zwilżonym, mokrym, a nawet prawie płynnym. Przez 30 lat istnienia tego domu poprzedni właściciele palili głównie mokrymi: miałem, mułem i flotem i żadnych wykwitów nigdzie nie widać. Od paru dni testuję mieszankę suchego miału mieszanego z groszkiem w różnych proporcjach, ale nawet pół na pół przy (oprócz klapki miarkownika) uchylonych także lekko drzwiczkach, a nawet całkowicie - temperatura waha się od 50 do 60 stopni i nijak nie można jej podwyższyć :/ Cały czas jest tak, jakby kocioł dostawał za mało powietrza i po rozpaleniu węglem do np 75 stopni i zasypaniu żaru mieszanką miału z groszkiem piec zaczyna powolutku schodzić z temperaturą do około 40 stopni i później wszystko się już tylko tli i w żaden sposób nie można podnieść temperatury :/ Wracając do tematu - chyba głównym winowajcą będzie właśnie ta temperatura spalin :/ Stary kocioł (zrobiony przez sąsiada) miał dużo większe palenisko i po rozpaleniu węglem zasypywaliśmy żar mokrym miałem, robiło się parę dziur, aż do rusztu i nie było problemów z temperaturą, dla tego też spróbowałem na początku palić także mokrym miałem, jednak po wyjaśnieniu mi o co chodzi, już tak nie palę. Moje pytanie w tym wątku jest tylko jedno - czy przerabiając system kominowy na którąś z podanych wersji w pierwszym poście osiągnę jakieś korzyści poprzez lepszy ciąg kominowy, a jeżeli tak, to mniej więcej jakie ?? Pozdrawiam.
  22. 1. Dom ma prawie 30 lat, więc o jakiejś organizacji raczej nie ma mowy, co do wkładu kominowego, to ze względu na koszty raczej też odpada, więc muszę skorzystać z tego, co jest, tylko właśnie zastanawiam się o ile polepszy się ciąg kominowy jeżeli zastosuję któryś z moich pomysłów zamieszczonych na rysunku. 2. Przez 30 lat nie było takich problemów, bo widocznie kotły poprzednie (dwie samoróbki) nie potrzebowały aż takiego ciągu, a nowemu to widocznie nie wystarcza :/ 3. Komin jest prawie w środku domu, więc raczej trudno byłoby dobudować coś na zewnątrz i sensownie doprowadzić wyjście z kotła do niego. 4. Dwa lata temu zaraz po zakupie zmieniane było pokrycie dachu i przy okazji rozebraliśmy pare warstw "luźnych" cegieł, zostało to poprawione i jeszcze dobudowane parę nowych warstw (podwyższyliśmy komin). 1. Ja mam ławy fundamentowe, a nie zwykłą wylewkę, więc raczej nie mogę ich rozkuć, bo (tak myślę) dom mógłby nie wytrzymać i gdzieś popękać. 2. Nawet przy otwartych drzwiach na zewnątrz kotłowni występuje problem z duszeniem w palenisku. 3. Mam kocioł Dakon DOR 20 i nie ma tam dmuchawy, a nawet jest nie za bardzo wskazana, bo komorę zasypową obsługuje się od góry i nadmierne ciśnienie wytworzone przez dmuchawę mogło by doprowadzić do dymienia z klapy załadunkowej (nie jest ona blokowana, tylko bezwładnie swoim ciężarem jest dociskana do komory zasypowej). 4. Kotłownia ma wymiary około 2,60m na 5m więc raczej nie brakuje powietrza, chociarz z drugiej strony dostęp świeżego powietrza jest dostarczany tylko przez parę otworów w klapie, przez którą wrzuca się do kotłowni opał, ale praktycznie cały dzień są uchylone drzwi wyjściowe i tylko na noc są zamykane
  23. Witam. Dom zakupiłem dwa lata temu i nie znałem (nie wnikałem) rozwiązania, jakie zastosował poprzedni właściciel :/ Był kocioł samoróbka i ogrzewał dom dość dobrze, więc tylko grzaliśmy, aż doszło do rozszczelnienia i wymiany na nowy. No i tu zaczynają się schody :/ Widocznie stary kocioł nie potrzebował dużego ciągu, a nowy niestety (chyba) potrzebuje większego, gdyż nie pali się w nim dość dobrze. Poprzedni właściciel wybrał system czysto grawitacyjny bez pompki, a że budynek nie był podpiwniczony, więc pogłębił pomieszczenie kotłowni o prawie dwa metry i zamontował kocioł. Niestety komin zaczynał się od parteru, więc wpiął się do otworu wyczystkowego, przedłużając komin o prawie metr przez dołożenie kwadratowego przelotu i do tego podłączył czopuch. Wygląda to właśnie tak: Chciałbym przerobić to w jakiś sposób i mam pare pomysłów, no i tu rodzi się pytanie - jaki będzie najlepszy sposób podłączenia kotła do mojego komina ?? 1. Tak to teraz jest podłączone. 2. Czy starczy przedłużyć tylko to rozwiązanie, które teraz jest i ciąg będzie lepszy ? 3. Czy starczy wpiąć się wyżej w komin, czyli przedłużyć wyprowadzenie z czopucha i ciąg będzie większy ? 4. Czy jednak całkowicie przerobić wszystko i zrobić jakby drugi mniejszy komin i wpiąć się nim wyżej w istniejący komin ? Wszelkie sugestie i wskazówki mile widziane. Pozdrawiam.
  24. Moczę miał, bo idealnie suchy jest jak pył i nie raz na starym piecu dochodziło do "wybuchów". Miał nie jest bardzo mokry lub ociekający, tylko delikatnie zwilżony. Powietrze pierwotne w piecu przechodzi ponad rusztem, więc przy całkowicie suchym miale nie byłoby możliwości, aby ono przeszło przez żar i dochodzi do "duszenia" i kocioł tak jakby zawiesza się na około 40 stopniach (temperatura zadana 65 stopni) i już tylko się lekko żarzy (bardzo dymi do komina), ale temperatury w żaden sposób nie można podnieść :/ Przez ostatnie dwa dni palę miałem zmieszanym z węglem typu orzech i już nic się nie zawiesza w komorze, ale przeważnie rano kocioł znów pokazuje 40 stopni i nijak nie można podnieść tej temperatury, aż wszystko się wyżarzy i wsypię czysty węgiel na pozostały żar. Wtedy po dojściu do 60 stopni, zasypuję mieszanką miałowo-węglową i cały dzień trzyma około 60 stopni. Wieczorem wybieram popiół, dosypuje mieszanki, a rano znów powtórka z rozrywki :/ Cug kominowy raczej mam dobry, bo przy rozpalaniu, dokładaniu i innych czynnościach nic nie wydostaje się na zewnątrz pieca. Jedynie właśnie rano muszę delikatnie otwierać drzwiczki popielnika, bo z tej strony dym potrafi troszkę ulecieć. Muszę coś pokombinować z dodatkowym doprowadzeniem powietrza do paleniska (swobodny przepływ), bo jak przyjdzie prawdziwa zima, to już nie można sobie pozwolić aby przez prawie pół dnia było 40 stopni na piecu. Z drugiej strony pomyślałem teraz, że może, jak będzie trzymana temperatura ponad 65 stopni przez cały czas, to żar będzie taki duży, że nic nie będzie mogło "zadusić" ognia i wtedy nie będzie problemów ze spadkiem temperatury zadanej ?? To dopiero piąty dzień walki z kotłem, więc jeszcze troszkę czasu pewnie minie zanim "nauczę" się palić w nim tak, aby nie było problemów (szkoda, że żona teraz tego nie rozumie heh) :/
  25. Mieszanka zdała egzamin <_< Mniej więcej jedna łopata orzecha i cztery miału i od wczoraj od 22 do dzisiaj do 8 rano prawie wszystko się przepaliło (nic się nie zawiesiło) przy temperaturze zadanej 45 stopni i nawet nie było pełnego zasypu komory, tylko tak 3/4. Czytając wasze przeróbki i kombinacje, mnie też naszło na swój pomysł (przed chwilką mi to zaświtało) ;) Proszę o jakieś rady ewentualnie, czy to może zdać egzamin, a chodzi oczywiście o przystosowanie kotła do spalania miału. Widząc budowę innych kotłów głównie miałowych i wiedząc, że miał nie spala się w tym piecu głównie z powodu swojej nie przepuszczalności powietrza (zaduszenie żaru) doszedłem do wniosku, że wystarczy doprowadzić mechanicznie (czy jak to tam nazwać) powietrze i miał powinien się spalać bez większych problemów. Chciałbym zamontować dwie, może trzy cienkie rury stalowe, nawiercone w wielu miejscach i poprowadzić je w miejscu dostępu powietrza pierwotnego, czyli poprzez ruszt obrotowy, aż do końca paleniska. Takim sposobem zawsze byłby dostęp powietrza i może miał mógłby się spalać łatwiej. Rurki nie kolidowały by z rusztem wstrząsowym, więc z rusztowaniem nie byłoby problemu. Czy jest prawdopodobne, że taki "wynalazek" mógłby zdać egzamin w spalaniu miału ?? Rurki mogły by być pod innymi kątami i może ich być więcej - rysunek jest tylko poglądowy.

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.