Skocz do zawartości

Otyniak

Forumowicz
  • Postów

    33
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

2238 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Otyniak

Odkrywca

Odkrywca (4/14)

  • Pierwszy post
  • Współtwórca
  • Tydzień pierwszy zaliczony
  • Miesiąc później
  • Od roku na pokładzie

Najnowsze odznaki

1

Reputacja

  1. "Gersik" - dzięki za rady. Zrobie tak jak sugerujesz, tzn. przełoże zawór za pompę, a w miejscu gdzie był teraz zostawie trójnik (może sie przydać) - koszty minimalne i tylko 1 przeróbka na rurach... Mam nadzieję, że to wystarczy, bo podłączenie bojlera "po bożemu" będzie znacznie trudniejsze. Po 1) pompa jest na niską temperaturę (na zasilaniu pewnie szybko padnie), po 2) została zamontowana w jedynym dostępnym miejscu, między naczyniem ekspansyjnym instalacji solarnej, a rurami od solarów, która blokuje poprowadzenie rury - musiałbym wyjechać troche bojlerem i przedłużać wszystkie przyłącza - rzeźnia :unsure:
  2. "Gersik", czy chodzi Tobie o to, zeby najpierw zostawić trójnik odkręcony (bez odpowietrznika) i dopiero jak się woda przeleje to dopiero zakręcić odpowietrznik? Mam obawy, że to sie nie uda. Ciśnienie słupa wody nie będzie zbyt duże, za to w kilkunastometrowej wężownicy opory przepływu będą spore. Czy uważasz, że mimo tak przerobionej instalacji (po poprawnym odpowietrzeniu) ciepło i tak będzie uciekać z bojlera? Jeszcze zaświtał mi pomysł, żeby na dole do trójnika zamontować zawór spustowy, do którego dołaczyć wąż ogrodowy, żeby w ten sposób napełnić instalację (puszczam wodę, a u góry odkręcam odpowietrznik i czekam aż wypłynie - wtedy zamykam zawór spustowy, zakręcam odpowietrznik i powinno być ok). Tak czy inaczej pomysł z trójnikiem jest dobry. Wmontuje go w to miejsce, gdzie na rysunku jest zawór zwrotny (tu nie musze nic zmieniać); ale gdzie dać zawór (przed, czy za pompą? na odcinku pionowym, czy poziomym?). No i czy ten zawór rozwiąże mi problem z rozładowaniem bojlera? Chce to już zrobić w wersji ostatecznej, więc proszę o Waszą opinie. Mam kupiony zawór sprężynowy, więc na razie zamontuje ten - w razie problemów, mogę później wymienić na klapowy, rozmiar chyba podobny... Jeśli chodzi o separator to chyba będzie on stanowił dodatkową "przeszkodę", więc pompa będzie miała jeszcze trudniej. Poza tym wydaje mi się, że separatory służą do odfiltrowania pozostałości powietrza po wcześniejszym odpowietrzeniu instalacji (jesli się myle to mnie poprawcie).
  3. Też brałem pod uwagę takie rozwiązanie. Ale nie do końca czuje jak to zadziała... Co "wypchnie" powietrze z węzownicy? Teoretyzuje: pompa będzie za zaworem i w przypadku zapowietrzenia nie jestem pewien czy pompa pociągnie z taką siłą, zeby go otworzyć bez wody. Docelowe przeniesienie zaworu za pompę + ew, trójnik, odpowietrznik, itp. również wchodzi w grę... - tylko się upewniam, że wszystko zadziała i nie będę znów musiał przerabiać. No własnie problem z grawitacją jest tutaj kluczowy :) Wg mnie jeśli zastosuję zaworek ze sprężynką to powinien on zabezpieczać zarówno przez przepływem "wstecz", jak również w kierunku ładowania przy wyłączonej pompie. Dla dodatkowego "utrudnienia" mogę go docelowo zamontować na odcinku pionowym, tylko najpierw sprawdzę czy teraz będzie działać ładowanie.
  4. Jest to jakieś rozwiązanie - niestety kłopotliwe i kosztowne, bo muszę zmienić podłączenia i pompę (bo ta jest na stosunkowo niską temperaturę - chyba 75 stopni); a najgorsze, to rozwiązać pewne problemy techniczno-konstrukcyjne, o których celowo nie piszę. "Gersik" masz pewnie rację, że taki "klasyczny" układ by zadziałał i pompa by wypchnęła powietrze drugim końcem wężownicy. W moim wypadku wolałbym zostać przy konfiguracji z odwróconym zasilaniem. Podejrzewam, że jak uda się napełnić układ przedstawiony na rysunku to wszystko zadziała (chyba, żeby nie zadziałało...). Inaczej mówiąc, potrzebuję "mocniejszych" argumentów żeby z tego zrezygnować i przerobić w układ klasyczny. Śledząc różne wątki na tym forum można poczytać o wielu nietypowych rozwiązaniach, których nie mozna znaleźć w ogólnodostępnych dokumentach i serwisach branżowych; może i w tym przypadku można coś innego "wykombinować"... :-)
  5. No tak - nie napisałem o tym. Zasilanie z powrotem jest zamienione. Nie będę teraz pisał powodów takiej konfiguracji - nie mniej zostało to skonsultowane z producentem i w tej konstrukcji zbiornika - nie ma przeciwwskazań. Tak naprawdę narysowana wężownica jest wężownicą górną, która nie ma odgięcia na wejściu/wyjściu i jedyną niedogodnością tej konfiguracji jest tylko ew. nieco większa moc pompki (raczej nie jest to przyczyna wychładzania - wręcz powinno być odwrotnie...). Nie do końca rozumiem w jaki sposób przeniesienie zaworu za pompę rozwiąze problem napełniania/odpowietrzania węzownicy? Poza tym, czy zawór klapowy nie otworzy się pod naporem ciepłej wody z bojlera?
  6. Witam wszystkich, ostatnio po sezonie trochę "pokombinowałem" z moją instalacją, żeby ją usprawnić - wyszło "jak zwykle" ;) Nie jestem hydraulikiem, dlatego prosze o poradę mądrzejszych od siebie... Do rzeczy. Zainstalowałem u siebie w kotłowni układ jak na rysunku (rysunek pokazuje tylko istotny fragment). Bojler wody jest ładowany wodą z górnych warstw bufora, który jest ogrzewany przez kocioł. Wszystko działa sprawnie, ale jest jeden niuans: po wychłodzeniu wody w buforze - bojler grawitacyjnie oddaje ciepło i woda CWU również się wychładza. Chciałem to rozwiązać przez zastosowanie zaworu zwrotnego (umieściłem, go w miejscu jak na rysunku, bo tam był filterek i wystarczyło tylko zamienić. Niestety układu nie mogę nawet sprawdzić, bo przez ten dodany zawór nie można napełnić ani odpowietrzyć wężownicy. Prosze o wasze porady jak to zrobić, lub ew. co przebudować (chociaż tego wolałbym uniknąć). Jeszcze jedno: praktycznie na każdym przyłączu jest zawór odcinający - nie rysowałem tego, zeby nie zagmatwać...
  7. Witam, ponieważ równiez jestem użytkownikiem kotła Ultima II (21 kW) - podzielę się swoimi spostrzeżeniami z użytkowania. Kociołek mam 1 sezon; docelowo ma być opalany drewnem, ale ten sezon przeleci na węglu sortu orzech. Moje spostrzeżenia: 1) Największa wada ultimy (jak dla mnie) to mała i nieporęczna szuflada na popiół. 2) Duży plus za łatwość obsługi i czyszczenia. Żadnych problemów z rozpalaniem, czy podkładaniem. Czasami jak za dużo nasypie to lubi sobie fuknąć przez klapkę na drzwiczkach popielnika, ale to chyba normalne... 3) Obserwując jak spala się węgiel - zgodze się z przedmówcami, że nie jest to typowy dolniak. Zazwyczaj po jakimś czasie pali sie cały wsad. Robiłem testy z zatykaniem tej szczeliny nad przeglodą pionowa, ale nie widziałem za bardzo różnicy, ani w procesie spalania węgla, ani w sprawności. Jedyne miałem wrażenie, że bardziej bucha dym po otwarciu drzwiczek. 4) Najlepsze efekty osiągam przy spalaniu małych porcji węgla, przykrywających tylko ruszt; ale wiadomo, ze wymaga to częstszych wizyt w kotłowni. Plus jest taki że zużywam wtedy mniej paliwa i kocioł sie mniej brudzi. 5) Możliwe, że mam za dobry ciąg kominowy, bo jak za dużo nasypie to bardzo szybko mi sie rozpala węgiel i czasem dochodzi do takiej sytuacji że regulator odcina dopływ powietrza (zamyka dźwiczki regulacyjne) i wygasza palenisko. Wiem że raczej sie nie pochwala takich praktyk, ale przymknięcie przepustnicy na czopuchu znacznie poprawia sytuacje. Podsumowując - w tym sezonie zużyłem ok 2t węgla (nienajlepszej jakości); do końca sezonu zejdą pewnie 2,5-3t. Ogrzewam mały domek 120m2 + CWU. Wynik może średni, ale był to sezon pionierski, więc troche też sie uczyłem wszystkiego, poza tym docelowo planuje zmienić paliwo na drewno.
  8. Witam forumowiczów, wiosną prowadziliśmy tu ciekawą dyskusję o tym czy można naczynie wzbiorcze otwarte wpiąć poniżej najwyższego punktu instalacji CO w specyficznym układzie: kocioł - bufor - podłogówka ...przy założeniu odpowiednich średnic rur pionów i obiegu grzewczego w całości wymuszonego (bez grawitacji) Niestety nie mogę znaleźć tamtego tematu :( (tutaj prośba do adminów jeśli można go odgrzebać to proszę tego posta dołączyć do całej dyskusji) Niewtajemniczonym będzie pewnie trudniej zrozumieć. Ale ponieważ dzięki radom forumowiczów udało się układ z sukcesem uruchomić - potwierdzam, że takie rozwiązanie może poprawnie pracować (na dowód dołączam zdjęcia z kotłowni), a poniżej feedback z realizacji: 1) Naczynie wzbiorcze dla bezpieczeństwa dałem o 20% większe niż wyszło z obliczeń (trochę też dlatego, że 100l udało mi sie kupić i nie musiałem go samemu wykonywać). Po całkowitym napełnieniu naczynia przy normalnej pracy pompy ładującej nie występuje przelewanie! Lekki "chlup" występuje przy starcie pompy na najwyższym biegu, ale ponieważ pompa będzie startować tylko gdy instalacja jest wychłodzona (mniej wody) to takie zjawisko nie ma zadnych konsekwencji. W tym miejscu dodam, że żeby jeszcze zyskać kilkadziesiąt cm naczynie wzbiorcze wpuściłem w strop (akurat mi się wpasowało w 4 pustaki teriva, którym spód wydłubałem młotkiem i przecinakiem) 2) Ciekawe jest to, że naczynie napełnia się wodą gorącą podczas pracy kotła bez pompy ładującej bufor (grawitacja w obwodzie kotła), a jeśli pompa pracuje naczynie jest zimne (cała energia gromadzi się w buforze) - przy założeniu pracy z laddomatem zyskuje kilkadziesiąt litrów wody gorącej! 3) Napełnienie i odpowietrzenie układu było najtrudniejsze w całej operacji. W górnych pętlach podłogówki wciąż gromadziło sie powietrze i za cholere pompa nie mogła go przepchnąć na dół. Tak jak wcześniej ktoś napisał - odpowietrzniki na belkach rozdzielacza przy pracy pompy CO do niczego się nie przydały - raczej zaciągały powietrze niż je wydmuchiwały. Ostatecznie zamknąłem zawory na wejściu podłogówki, podłączyłem wodę wężem do belki powrotnej i napełniałem obwód po obwodzie (tu zaworek odpowietrzający spełnił swoje zadanie perfekcyjnie), potem trochę pompowania pompką CO, znów napełnianie i tak z 5 cykli, aż bulgotanie ustało i wszystkie przepływomierze "weszły na obroty". 4) Aby pęcherzyki powietrza nie przedostawały się do górnych obwodów podłogówki za pompą CO został umieszczony zbiorniczek na powietrze i automatyczny odpowietrznik nad nim. Układ sprawdza się rewelacyjnie - kiedy sztucznie wymuszałem lekkie zapowietrzanie - pompka CO przeciskała całe powietrze do zbiorniczka, a zaworek powoli wypuszczał powietrze. Jako zbiorniczek zastosowałem korpus filtra wody z przeźroczystą kopułką - dzięki temu można obserwować, czy w obwodzie nie nastąpiło zapowietrzenie. Tu jeszcze taka mała uwaga: po kilku dniach woda w instalacji zrobiła się czarna jak smoła, jest to prawdopodobnie wynik tego, że płaszcz kotła i wnetrze bufora jest stalowe / nieemaliowane - znajomy hydraulik twierdzi, że to normalne, więc zrezygnowałem z wymiany wody. Mam nadzieję, że moje spostrzeżenia się komuś przydadzą, sorry jeśli niejasno opisałem całość przedsięwzięcia; ale jak ktoś będzie zainteresowany szczegółami zobowiązuję się pomóc :) ... Trzymajcie się ciepło instCO2.pdf
  9. Ok, spróbujemy :) Po zmontowaniu i uruchomieniu zobowiązuję się zaktualizować temat o informacje "czy" i "jak" działa. Dzięki raz jeszcze za pomoc.
  10. Mam jednocześnie napełniać całą instalację? Czy w taki sposób uda się napełnianić obwody podłogówki znajdujące się powyżej naczynia przelewowego? Hmmm... przyznaję, że nie czuję tego...
  11. W którym miejscu zobić wlew wody? Na moją intuicje to osobno napełniałbym układ CO (po odcięciu zaworami na mieszaczu) i osobno obwód kotła.
  12. Dostateczny - znaczy zdał :) Zaworek zamienię i zejście rurką też da się zrobić. Nie będę już zaśmiecał wątku dalszymi bazgrołami. Mam instalatora w zanadrzu, ale widzę, że chłop jest troche oporny jeśli chodzi o nietypowe rozwiązania. Wykorzystam jego doświadczenie, żeby rurki były ładnie polutowane i zadnych głupich błędów przy montażu nie zrobić..., ale koncepcję sam muszę zrozumieć i zatwierdzić :D
  13. Jeszcze raz dzięki Automatyk - ostatnia (?) wersja w załączniku. Bardzo mi to ułatwi robotę i wbrew pozorom zmniejszy koszty! instCO2.pdf
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.