witam ponownie ,wczoraj znajomy miał awarie pieca defro akm 2 walczyliśmy z nim prawie cały dzień oczywiście błąd halotronu.Z moich obserwacji to panowie konstruktorzy z defro to trochę nakombinowali,Chyba kryzys i obniżają koszty ,silnik na pewno za slaby do takiego cyklu podawania, motoreduktor tez jakiś lichy i marka jego wątpliwa. Posiadam kocioł akm 1 ,wiec mam porównanie u mnie jest motoreduktor firmy nord .Co mi się nie podoba to płyta palnika z otworami za krótka co wymusiło prace podajnika na dwa razy ,pewnie mogła by być dłuższa ale by się wiązało z poszerzeniem pieca a wiadomo koszty , nieszczęsny ruszt z rur tez powinien być trochę inaczej zrobiony, płomienie nie opływają po całym ruszcie tylko po rurach nad palnikiem pewnie rozbicie płomienia miała powodować rurka dopalająca ale dziurki nadmuchowe za duże wentylator by musiał chodzić chyba na pełnych obrotach.Po przestawieniu podajnika żeby pracował na raz chodzi ale to nie rozwiązało problemu do końca, magnes od halotronu raz zatrzymuje się minimalnie przed nim a po następnym podaniu paliwa za halotronem . Oczywiście infolinia w defro jest ale chyba zapomnieli przy niej pracownika posadzić, możesz dzwonić do us.......j śmierci nikt nie odbiera,jednym słowem człowiek płaci i płacze . PS. Jeśli będzie ktoś to czytał z firmy defro ,to panowie trochę szacunku dla klientów bo to oni kupują wasze piece i dzięki temu macie na chleb,no chyba ze na betoniarkach się dorabiacie a piece to dorywcza robota.