Ja rozumiem, że tempo spalania się nie zmieni ale jak się ma szybkość podgrzewania wody przez kocioł w sytuacji dostarczania do kotła wody już podgrzanej? Na chłopski rozum to szybciej zagotujemy wodę o temp. 45 stopni niż wodę o temp. 5 stopni. W kotle nie będzie tak samo? Przecież będzie. Ja mam obecnie "ochronę" kotła dzięki obejściu przez wężownicę CWU. Woda na powrocie jest cieplejsza ale jeszcze nie spełnia kryteriów dla ochrony kotła. Temperatura na kotle rośnie na tyle wolno, że miarkownik reaguje pod koniec procesu pirolizy, zasyp zbytnio nie dymi. Obawiam się że zastosowanie ciepłego powrotu skróci na tyle czas reakcji miarkownika od momentu rozpalenia, że spadnie efektywność spalania zasypu bo miarkownik zamknie dopływ powietrza. W teorii sterowanie efektywnością spalania w kotłach zasypowych nie powinno mieć miejsca bo wiąże się to zawsze ze zwiększeniem dymienia, dlatego wszyscy polecają stosowanie buforów by w krótkim czasie odebrać całe wygenerowane ciepło, hajcując w kotle bez ograniczeń. Każdy kocioł potrzebuje określoną ilość czasu aby podgrzać określoną ilość wody do temperatury nominalnej. Czas ten się skraca jeśli kocioł otrzymuje cieplejszą wodę do podgrzania. Jeśli ciepło z kotła nie będzie odbierane odpowiednio szybko to może dojść do zagotowania wody. Czy istnieje sposób na regulację tego odbioru ciepła z kotła celem magazynowania w buforze bez regulacji efektywności spalania przy pomocy miarkownika (jakaś pompa z czujnikami i automatyką)?