Witajcie, mam nadzieję że pomimo odkopywania prehistorii zechcecie mi poradzić i z góry ogromnie dziękuję za wszelkie sugestie.
Posiadam od roku piec o którym mowa w temacie posta, czyli dolniak 15kW, z "dzyndzelkiem" do górnej klapki i dmuchawą, jest to piec używany już wcześniej w rodzinie, dostaliśmy go od wujka po tym jak niespodziewanie nasz poprzedni staruszek się rozsypał, a fachowiec który go montował stwierdził że jest w świetnym stanie i warto go adoptować. Palimy węglem orzechem, dom ma jakieś 90m, ściany ocieplone ale dach stary, poniemiecki jeszcze. Kocioł ogrzewa także wodę w bojlerze 200l. Problem polega na tym, że pomimo utrzymywania 60 stopni, komora zasypowa okropnie zarasta smołą, która aż kapie przez drzwiczki zasypowe. Ciąg jest bardzo dobry, komin czyszczony 2 tygodnie temu. Wiem, że osadzanie się smoły w komorze zasypowej to rzecz naturalna przy tego typu kotłach, ale czy aż do tego stopnia że zaczyna kapać? Codziennie staramy się dosypywać Sadpal, ale mam wrażenie że on tylko pogarsza sprawę.
Wymiennik ciepła u góry jest czysty, podobnie jak ruszt, problem dotyczy tylko komory zasypowej i jej drzwiczek.
Mam podejrzenia, po tym jak przekopałam już forum, że kocioł może być przewymiarowany, czy są one słuszne i czy byłaby to przyczyna tego smołowania? Podejrzenia wynikają z tego, że dość szybko schodzi opał, w zeszłym sezonie średnio pół tony węgla na 3 tygodnie, a przy w pełni zasypanej rano komorze wypala się wszystko do wieczora.
Czy dmuchawa też może być winna? Ustawiona na najmniejsze obroty, przedmuch co 20min.
Raz jeszcze dziękuję gdyby ktoś mądry zechciał się nad tym pochylić.