Podsumowując po prawie całym sezonie:
- retopal - spieki żużlowe wyrastają pod sklepienie komory spalania, jako tako spadają, ale dla pewności trzeba raz, dwa razy dziennie zrzucać je pogrzebaczem. Tworzący się spiek przydusza palnik. Popielnik szybciej się wypełnia grudami żużla. Jest to węgiel dla obecnych codziennie w domu (nie nadaje się na czas wyjazdu). Jednak reszta wypada całkiem nieźle: w wymienniku i komorze spalania mało pyłu, niska temperatura spalin (ciepło nie ucieka kominem), nieduże zużycie, żar trzyma przynajmniej ponad godzinę na podtrzymaniu, więc jest dobry na grzanie wody latem.
- groszek II Wesoła - spalanie bez spieków, można kilka dni nie zaglądać na palnik, popiół drobny, ale za to tony sadzy w komorze i wymienniku i wypadałoby kręcić zawirowywaczami min. raz dziennie, żeby całe ciepło nie wylatywało kominem, co i tak się częściowo dzieje, bo temp. spalin jest wyższa o kilkadziesiąt stopni niż z retopalu. Jedyny z tego plus, że komin grzeje ścianę w 4 pomieszczeniach i można wtedy przykręcić grzejniki. Mimo większej kaloryczności zużycie wesołej nie jest mniejsze niż retopalu, a nawet bywa większe. Węgiel ten nie jest wart wyższej ceny, jedyny plus to to, że podczas ferii mogłem zostawić przy kotle teścia, który tylko dosypywał i kręcił zawirowywacze. Żar szybko wygasa, po 40 minutach wyłączenia kocioł już nie ruszy bez rozpalania. Cieplejszy komin powoduje mocniejszy ciąg naturalny i wypala kopiec na podtrzymaniu. Poza tym przy mniejszym nadmuchu dymi, a przy większym dymu nie ma, ale wypala się krater. Sadza jest w każdym ustawieniu.
Obecnie skłaniam się ku retopalowi, na pewno na lato.