
AdamK13
Forumowicz-
Postów
45 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Wydarzenia
Blogi
Artykuły
Treść opublikowana przez AdamK13
-
Witam. Siedem dni minęło. Obserwuję wszystkie komentarze z tego tygodnia. Jak zawsze wypowiadają się zwolennicy i przeciwnicy ( użytkownicy i nieposiadający ) Lydosa. Mam takie ciekawe spostrzeżenie.Wielu z Was kupiło używany lub nowy samochód. Wszyscy cieszą się jego osiągami- mocą ,przyspieszeniem,ekonomią itd. Ilu z Was zastanawiało się nad sprawnością silnika spalinowego. 100 KM z jednego litra poj. skokowej już nas nie zaskakuje a jednak to tylko ułamek z możliwości motora. Rzeczywista ( odczuwalna ) sprawność jednostki napędowej to około 10 % - reszta to ciepło , które " wyrzucamy" przez chłodnicę. Wiedząc o tym lub nie szukamy oszczędności montując instalację gazową lub fundujemy sobie hybrydę albo Teslę ( pełen elektryk ). Mimo świadomości strat i znajomości kosztów chcemy taniej poruszać się po planecie Ziemia.Lydos Aristona zużywa ciepło z otoczenia i oczywiście schładza pomieszczenie ,w którym jest zamontowany. Kto z Was wyliczył ile "traci" z tego ciepła? Przeważnie temperatura pomieszczenia to pewna nadwyżka wielokrotnie niewykorzystana. Po co gdybać ile to kosztuje.Warto wykorzystać możliwości , które daje fizyka oraz technologia. W rozrachunku ogólnym i tak pojawiają się zyski. Po tygodniu podobne wyniki : 0,013 kWh/l/tydzień. Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam i do miłego za tydzień.
-
Witam. Jak ten czas szybko mija. To już kolejny tydzień! Napiszę bardzo krótko i na temat. Kolejny tydzień przyniósł kolejne wyniki. Średnia z tygodnia jest wyższa od wcześniejszych i to znacznie- 0.032 kWh/l/tydzień. Spora różnica wynika z comiesięcznego " wyparzania" ogrzewacza , który przypadł na ten tydzień. Tak wnioskuję,chyba ,że się mylę ale czas pokaże-cały miesiąc da wyrazistszy wynik. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi-pokazujecie , że nie tylko liczy się dla Was wielki zysk ( co prawda bardzo istotny) ale również estetyka,nowoczesność i postęp. PS. " Uderz w stół a nożyce się odezwą". W zeszłym tygodniu niejako rzuciłem przysłowiową rękawicę no i .... sami czytacie . Pozdrawiam.
-
Witajcie. Dziękuję Marianowi i Kamilowi za komentarze. Dziwi mnie tylko milczenie tych wcześniejszych forumowiczów no ale nikogo zmuszał nie będę. Po kolejnym tygodniu licznik prądu podał 4,1 kWh zaś licznik wody 266 l. Proste obliczenia dają wynik 0,015 kWh/l/tydzień. Lekko " gorzej" niż w zeszłym tygodniu ale rozpaczać nie ma potrzeby. Zapewne " pogorszenie" wyniku jest skutkiem nieco niższej temperatury zewnętrznej. A tak to nadal czekamy,czekamy,czekamy co nam czas pokaże. Aby wynik był obiektywny potrzeba jest cierpliwości a ja ją mam. Do przeczytania za tydzień.
-
Witam po kolejnym tygodniu. Te siedem dni w kontekscie eksploatacji Lydosa mało wniosły ale tak naprawdę to dużo. Mało gdyż wynik wnet się nie zmienił. Wynik zużycia kilowatogodzin do poboru wody ( 4,6 kWh: 322 litry = 0,014 kWh/L/tydzień - wcześnie było to 0,013) niewiele różni się od zeszłotygodniowego. Dużo ponieważ potwierdza skuteczność i sensowność nabycia hybrydy. Co prawda przede mną jeszcze niższe temperatury zewnętrzne i zapewne inna reakcja pomieszczenia " goszczącego " ogrzewacz ale mam swego rodzaju atut w rękawie- wspomniana wcześniej temperatura zimnej wody. Jest ona niezmienna przez cały rok i wynosi 12 st. Celsjusza . Wcześniej wspomniałem , że obiektywnie będzie podliczyć cały miesiąc i kwartał to się tego trzymam i ewentualne ( choć raczej nieuniknione) " hurrrrra!" poczeka na swój czas i miejsce. Tyle na dziś. Do następnego rzetelnego postu.
-
Witam Wszystkich. Po tygodniu nowe wyniki o obliczenia. Zużycie wody to już 347 litrów zaś energia elektryczna wskoczyła na 12,9 kWh. Przyjąłem koszt jednej kilowatogodziny wraz z wszystkimi dodatkami i VAT na poziomie 0,58 PLN. Proste obliczenie daje wynik 0,013 PLN/1 litr wody o temperaturze 44 st. Celsjusza-nie tylko ogrzanie ale w tym jest trochę czasu( energii) poświęconego na przechowanie tejże wody. Aby to miało jakiś wymiar to wykonałem mały eksperyment. Polegał on na tym ,że podgrzałem wodę w zwykłym czajniku bezprzewodowym o mocy grzałki 2400 W. Po żmudnych obliczeniach,przeliczeniach uzyskałem wynik : 0,045 PLN/1 litr. Ponad trzykrotnie więcej niż w przypadku Lydosa Aristona. Jest już nad czym rozmyślać. Zobaczymy co przyniesie pełen miesiąc .potem drugi no i cały kwartał. Do następnego kontaktu.
-
Witam wszystkich po tygodniu. Dziękuję bardzo za komentarz Andrzej_M_ Prosiłem o zajęcie stanowiska względem moich pomiarów i stało się. zaintrygowało mnie tylko jedno stwierdzenie-wzrost zużycia energii o 5,1 %. Jeżeli podliczona została energia elektryczna podana przeze mnie od samego początku z tym zużyciem z ostatniego tygodnia przed tym postem to brakuje jednej danej-zużycia wody. Małe i niewinne pytanko. Skąd ten wynik przy brakującej ważnej danej?Może czegoś nie wiem i proszę o wyjaśnienie. Dodam jednocześnie , że w czasie wykonywania pomiarów energii i wody Hybryda zastosowała comiesięczny program wyparzania zbiornika i wartość jej zużycia skutkował wyższym wynikiem. Dziś po ponad tygodniowej nieobecności zużyłem 78 litrów wody( prysznic przed i po urlopie) a energii elektrycznej "poszło" 2,3kWh- siedem dni to podtrzymanie temperatury 44 st. Celsjusza. Dziękuję za uwagę.
-
Witam. JA również nie twierdzę,że hybryda Aristona to jakieś nadzwyczajne perpetum mobile. Logiczne , że skoro pobiera ciepło z pomieszczenia i na dodatek prąd do sprężarki to koszt pewien powstaje. Pytanie tylko ile wrzucamy a ile otrzymujemy.Może to dla niektórych to daje tyle zysku co w pysku ale ile osób dla pewnych oszczędności kupuje nowe i droższe samochody lub szuka banków ,które mają darmowe konta ,przelewy itd. Dziś relacja wydatek-koszt-zysk zapewne nie powala na kolana ale taka to przypadłość prekursorów w jakiejś dziedzinie. Najpierw wyszydzani, nierozumiani a potem okazuje się, że wyprzedzali nawet o epokę. Czy wszyscy z Was , niechętnie podchodzący do chociażby tej Aristonowej Hybrydy , tak łatwo i z entuzjazmem przyjęli kondensację w kotłach gazowych i olejowych? Przecież to też dawało zaledwie kilka procent więcej a kocioł kosztował majątek. Ja dwanaście lat temu kupiłem kondensata gazowego za wielkie pieniądze a dziś odcinam kupony od tej decyzji- mimo upływu lat. Dziś kondensaty są o wiele tańsze dzięki m.in. nam bo wtedy rozkręcaliśmy tę możliwość oszczędzania kasy i środowiska. 30 września zamontowałem licznik wody oraz wyzerowałem licznik prądu. Po pięciu dniach w piątek przed wyjazdem na urlopik zużyłem 214 litrów wody a energii poszło 5,1 kWh. Czy to dużo czy mało- napiszcie sami. Jestem gotów przełączyć tylko na samą grzłkę i porównać. Ale to z czasem uczynię. Pozdrawiam.
-
I tydzień minął. Wyjazd delegacyjny już poza mną. Uprzejmie informuję , że w dniu dzisiejszym zamontowałem licznik wody zużywanej wyłącznie do podgrzania jej w Lydosie. Wyzerowałem również licznik poboru kilowatogodzin prądu i wszyscy będziemy mieli taki obraz sytuacji, że podważyć go może sam Stwórca ( a któż jest mądrzejszy od Tego kto powołał do istnienia wszystko z ciepłem włącznie).Dla lepszego rozeznania podam temperaturę wody zimnej-to 12-13 stopni celsjusza. "Ciągnę" ją z prawie 24 metrów pod powierzchnią gruntu co daje taką temperaturę a nie inną. Dobre jest to,że z tej głębokości pobieram wodę o tej samej temperaturze przez okrągły rok . Wynik nie będzie zniekształcony zmianą pór roku. Postaram odezwać się do piątku z pierwszymi stanami liczników: prądu i wody gdyż wyjeżdżam na urlop a wrócę po połowie października. "sposób przedstawiania rzeczywistości, przez bardzo nieliczną grupę użytkowników" Lydosa nie powinien być już podważany. Jestem realistą i mam świadomość istnienia malkontentów wśród ludzi a ten fakt mnie nie zniechęca-wprost odwrotnie-pobudza do zdrowej wypowiedzi. Do następnego postu.
-
Cześć. Witam ponownie po tygodniu. Jak widać po wypowiedziach to się nieźle rozkręciło-jakieś schładzanie mleka krowiego . Może niedługo poczytamy o odzysku ciepła traconego przez startujące rakiety kosmiczne a może z tarcz hamulcowych po hamowaniu.Niektórym zarzuca się "kreatywność" przy opisie swych urządzeń a tu proszę-niezła wyobraźnia skutkująca odbieganiem od meritum sprawy.Napiszę tylko tyle , że po dwóch i pół miesiąca licznik prądu pokazuje na dzień dzisiejszy 67 kWh oraz nie zamontowałem jeszcze tego zafajdanego wodomierza. Gdzieś mi czas ucieka ale zapowiedziany przeze mnie kwartał niedługo upływa to jak się zobowiązałem to z gęby cholewy robił nie będę-nawet kilkudniowy wyjazd służbowy nie stanie mi na przeszkodzie. A tak w ogóle to na razie działa cicho i bez zarzutów-Lydos Hybrid oczywiście. Do miłego.
-
Witam ponownie Forumowiczów. HarryH słusznie zauważył, że zabiegając i inne zapominamy o czymś jeszcze dodatkowym-właściwszym. Ilu z nas pomyślało o tym jak dużo wnosi do dziury ozonowej? Sporo wkładu do tej dziury mają zwierzęta hodowlane wydalające gazy ( metan), który to ma spory udział we wspomnianej dziurce. Oczywiście nie zwierzaki mają winę w tym wszystkim ale nasz apetyt na m.in. mięso wołowe lub wieprzowe . Zaprzestańmy nadmiernie konsumować powyższe(przypominam,że dużo wyrzucamy)a problem warstwy ozonowej zaniknie. Dziś mój licznik prądu wskazuje 61 kWh prądu.Chciałem zamontować wodomierz ale nie znalazłem jeszcze czasu na ten manewr i jednocześnie zapewniam ,że w tym kwartale uczynię tę powinność i dokonamy nieuchronnego rozrachunku. Do miłego odbioru.
-
Witajcie. Dziękuję za poglądową wypowiedź HarryH. Jest jednak coś czego nie uwzględniają ludzkie obliczenia. Zacznijmy od pewnego przykładu. Drabina jak i również podest ruchomy( ze stopniami i poręczami- często stosowane w sklepach wielkopowierzchniowych) służą do znoszenia lub wnoszenia po nich różnych towarów o pewnej masie,którą wnoszący ma prawo przemieszczać.Przypuśćmy , że zdarza się jakiś wypadek i ten sam podest(drabina) może pomóc nam w sprowadzeniu jakiegoś nieszczęśnika z niebezpiecznej strefy na ziemię. "Zagrożony" waży więcej niż może unieść ratownik a sam podest nie jest przeznaczony do akcji ratunkowych. Co teraz? Ratuj się kto może? Pewnie w tej chwili sami odpowiadacie , że należy użyć czego się da , by ratować życie. RACJA !!! Funkcjonuje takie postępowanie zwane DOBRO WYŻSZE NAD DOBRO NIŻSZE. Podobnie może pojawić się dylemat czy używać niszczarki do dokumentów czy wrzucać papier do odpadów zmieszanych. Przecież wyprodukowanie niszczarki oraz przetwórstwo ponowne makulatury raczej nie przynosi kokosów. I znowu DOBRO WYŻSZE NAD DOBRO NIŻSZE. Tak więc rachunek oszczędnościowy zapewne przyniósł by profity ale co z tymi "nieszczęśnikami" z przyszłych pokoleń? DOBRO WYŻSZE NAD DOBRO NIŻSZE. Tyle do przemyśleń. Ja postaram się w tym tygodniu zamontować wodomierz i będzie jak " na patelni". Te porównania z podgrzewaniem gazem musiały wypaść słabo -zauważyłem znaczny wzrost zużycia wody-gorące lato=częste ablucje. Dziś mój licznik "prądu" pokazuje 56Kwh. Podrawiam.
-
Witam po tygodniu. Po wszystkich wpisach nie sposób nie zauważyć , że interesuje Was tematyka PC. Podziwiam, szczerze, Waszą wiedzę matematyczno-fizyczną( poziom uniwersytecki). Dziękuję za dwie pomoce : Andrzej_M_ podał prosty sposób na przeliczenie i uzyskanie odpowiednich wyników zaś aristonwitek poddał świetną myśl ,by zamontować " na sztukę" bylejaki wodomierz i cała sprawa się wyklaruje-będzie czarno na białym. Na dzień dzisiejszy po prawie dwóch miesiącach licznik "prądu" wskazuje 49 KWh. Pozdrawiam.
-
Witam Was wszystkich. Jak to miło , że mamy wsród nas tyle chętnych do komentowania. Zastanawia mnie tylko to, co oznacza określenie " doświadczony forumowicz". Kto nadaje tę cechę i na podstawie czego.Wszystko wskazuje na to ,że "doświadczony" torpeduje wększość postów. Ale mnie nie odstrasza takie zachowanie-wprost odwrotnie-pobudza to kolejnych rzetelnych wypowiedzi.Dziś mogę tylko napisać tyle,że po kolejnym tygodniu zużycie energii el. wynosi 43 Kwh. Nie jestem w stanie podać relacji : energia - ilość wody gdyż nie mam zamontowanego licznika na samą ciepłą wodę. Mogę jedynie porównywać poszczególne okresy rozliczeniowe i wyciągnąć jakąś średnią. Dobra myśl od " aristonwitek" żeby nie porównywać ogrzewacza elektrycznego z gazowym ale i na to jest zapewne jakaś wykładnia.Do miłego odpisywania za mniej więcej tydzień.
-
Witajcie po przerwie. Za dużo nie napiszę gdyż mam gości przez weekend a sam podgrzewacz nie dostarcza powodów do komentowania. Mogę napisać tyle,że działa bez zarzutu a moja obsługa polega na upuszczaniu kondensatu ze zbiornika. Kończę bo obowiązki gospodarza domy wzywają. Odezwę się niebawem.
-
No i minął tydzień a jednocześnie miesiąc rozliczeniowy prąd-gaz. Na chwilę obecną energii elektrycznej zużył 36 kWh. Przyjąłem cenę za 1-ą jednostkę z wszystkimi dodatkami( stałymi ,zmiennymi, przesyłowymi...) z ostatniej faktury - 0.59 PLN. 36x0.59=21PLN. Wcześniej kiedy woda ogrzewana była gazem to zużycie wyniosło 2,5 m3 po 4.20 za 1 m3. Prostą matematyką mamy wynik 10.50 PLN. Jak " byk" wynik na niekorzyść Lydosa i to o 100%. Myślę ,że dobrze byłoby poczekać jeszcze jeden miesiączek. Już piszę dlaczego:okres rozliczeniowy prądu i wody mam co dwa miesiące naprzemiennie zaś gazu co miesiąc . Na dodatek zarejestrowałem ponadnormatywne zużycie wody( pewnie przez te upały-więcej wziętych pryszniców dla ochłody). Około połowy września obraz będzie zdecydowanie bardziej obiektywny. Co prawda nie spodziewam się jakichś cudownych wyników ale poczekać można- mnie to kosztuje trochę prądu i czasu potrzebnego do obserwacji o obliczeń. Tyle na dziś. Pozdrawiam i dziękuję za aktywność.
-
Pojawiam się ponownie po prawie tygodniu. Dostałem od jednego z Was swego rodzaju ostrzeżenie o nierzetelności moich wypowiedzi. Dziękuję za zwrócenie uwagi - pokazujecie ,że jesteście czujni i nie ma miejsca u Was na kłamstwa. Mogą jednak zaistnieć pewne niedomówienia , nieprecyzyjne sformułowania , które w drodze wielostrumieniowych wypowiedzi ujawnią poprawność i prawdomówność. Dzisiaj wypowiem się bardzo krótko i bez jakiejkolwiek ściemy oraz fałszu. Lydos działa bez zarzutu . Jedyny " problem " to codzienne upuszczanie kondensatu. Pogoda dopisuje co przedkłada się na zużycie energii elektrycznej - dotychczas wskazania " podręcznego" licznika ujawniają wartość 20 Kwh. Faktycznie to bardzo mało ale i zużycie wody ciepłej nie powala na kolana. Zobaczymy co dalej. Przeliczę cały okres rozliczeniowy w oparciu o zużycie gazu ziemnego i prądu a wynikami podzielę się z Wami. Pozdrawiam .
-
Zgadzam się z jednym stwierdzeniem - zuźywam mało wody - stąd takie małe wskazania licznika prądu.
-
Witajcie Forumowicze i Użytkownicy. Po zamontowaniu i uruchomieniu Lydosa mam pewne informacje i pytanie , którymi chcę się pochwalić. Maszyneria działa bez zarzutu: cicho co istotne. Jak pamiętacie ma zbiornik na kondensat i korzystam z niego w pełni. Jak się zapełni to pojawia się na wyświetlaczu ikona " zapełnionej wanienki" co oznacza ,że wylać już czas. Podoba mi się sposób wkomponowania przezroczystego wężyka przeznaczonego do odprowadzania skroplin w obudowę zasobnika. Spuszczenie kondensatu jest proste : wyciąga się wężyk, otwiera zawór wbudowany w " pudło" i po wyciągnięciu korka ciecz płynie .Prędkość ucieczki płynu nie powala na kolana ale nic na to nie poradzę.Co prawda nie mam czasu by zaglądnąć do instrukcji i czegoś nie wiem i stąd moje następujące wypowiedzi. Kojarzę zapełnienie zasobnika z wyłączeniem pompy( temperatura spada do 39 st.). Pojawia się pytanie. Czy gdybym nie opróżnił bańki to zabrakłoby mi ciepłej wody czy maszyneria podniosłaby temperaturę grzałką? Może ten spadek temperatury zbiega się z uczeniem się urządzenia? Jak ktoś zna odpowiedź to proszę o nią . Zamontowałem w gniazdko elektryczne wielofunkcyjne elektroniczne urządzenie pomiarowe by sprawdzić zużycie energii pompy ciepła. Wynik bardzo mi się podoba. Dwa tygodnie wykazało pobór mocy w wysokości 13.5 Kwh. To średnio niecała kilowatogodzina na dobę. Po pełnym miesiącu porównam tę wartość z wynikiem osiąganym przez kocioł gazowy dwufunkcyjny. Jeśli chodzi o ten zasobnik kondensatu to mógłby mieć większe okienko pokazujące poziom i nie pogniewałbym się na cichy sygnał dźwiękowy ( do ustalenia w menu) . Piszę o tym bo nie mam pojęcia czy do chwili zapełnionego zbiornika pompa nie włączy się w ogóle czy zrobi to za nią grzałka? Poproszę o odpowiedź jak ją znacie. Jak porównam pełny okres rozliczeniowy pompy i gazu to powiadomię o wynikach. AdamK13.
-
Witajcie. Ponownie ja od tego hybrydowego Aristona. Jak wspomniałem wcześniej tak uruchomiłem te urządzenie. Oczywiście wcześniej zajrzałem do instrukcji.Dużo pomogła ale pomocne było wcześniejsze przestudiowanie wielu innych co dało lepszy wgląd w sposób myślenia Twórców instrukcji. Maszyneria na " dzień dobry" ,za moją aprobatą, nagrzała się do wysokiej temperatury ( około 76 st.) a następnie wskoczyła na niższe parametry ustawione przeze mnie.Może ktoś z Was już kiedyś uruchamiał Lydosa i podpowie mi w dwóch sprawach: Ustawiłem temperaturę na 44 st. a załącza się dopiero przy 39 st.Może to kwestia histerezy i należałoby to ustawić ale w tej chwili nie mam czasu spojrzeć do DTR-ki a Wy macie w tym pewne doświadczenie. Druga rzecz to wyłączenie się ogrzewacza na stałe sygnalizowane na wyświetlaczu komunikatem OFF. Z tego co wiem to do pełnego " nauczenia się" trybu życia użytkownika Aristonek potrzebuje 4 tygodni a tu Zonk. Musiał zostać aktywowany przyciskiem ON/OFF. Nadmieniam , że dnia pewnego musiałem zamknąć dopływ wody co spowodowało zanik ciśnienia i być może ta piekielna maszyna ma jakiś czujnik, który wyłącza grzanie myśląc ,że brakuje wody. Jak coś wiecie po poproszę o info. Sama praca sprężarki nie jest hałaśliwa. Porównać ją można z dźwiękami wydobywającymi się z nowoczesnej lodówki. Bazując na samej sprężarce trzeba uzbroić się w cierpliwość ale jak algorytm wskoczy na właściwe obroty to z właściwym wyprzedzeniem przygotuje wystarczającą ilość wody. Na razie jest ciepło i na dodatek pozostawiłem otwarte otwarte okno co pozwala na wymianę powietrza i nie odczuwa się żadnych zmian temperatury powietrza w pomieszczeniu. Zobaczymy co przyniesie zima. To tyle na dziś. Obserwuję nadal i nadal będę informował. Pozdrawiam. AdamK13.
-
Witajcie Forumowicze. Pewnie nie jestem pierwszym , który stał się szczęśliwym posiadaczem pojemnościowego ogrzewacza hybrydowego Aristona o nazwie Lydos Hybrid o pojemności 100 l.Zdaję sobie z tego sprawę ale i tak chcę Was informować o tym produkcie ( jego zaletach i oby tylko o nich). Dzięki temu będę miał malutki ale zawsze wkład w opinię tego produktu. Najważniejsze , że ktoś kiedyś chcąc kupić takie cacko będzie miał więcej informacji co pozwoli na szybszą decyzję zakupową kierując się wieloma czynnikami takimi jak: wygląd,niezawodność,prostota obsługi,energooszczędność,serwis,cena ... itp. Na dzień dobry powiem tyle, że Ariston dba o swój interes już od samego początku swej drogi sprzedażowej ale tej widocznej od strony klienta. Chodzi mi o samo opakowanie,które świadczy o dbałości o towar by dojechał cały i zdrowy - a nie jest tajemnicą stan naszych dróg,które prowokują do przemieszczania i podskakiwania ładunków w samochodach. Opakowanie niby tylko szczegół i nieznaczny detalik ale od tego się zaczyna , na nich kończy i w nich tkwi przysłowiowy diabeł. Na chwilę obecną zamontowałem tę "piekielną maszynę" oraz dokonałem pierwszego uruchomienia. I tu znowu miłe zaskoczenie - szczegół kołki do montażu w zestawie.Nie są to jakieś podrzędne dyble tylko uniwersalne firmy Fischer. Trudno jest przewidzieć gdzie,w jakim domu ,z jakich czasów i z jakiego materiału będą ściany przeznaczone na montaż Lydosa ale Ariston postarał się. Druga miła sytuacja to wygląd: nowoczesny i przy tym stonowany bez przerostu formy nad treścią. Podoba mi się pomysł ze schowaniem króćców przyłączeniowych w części obudowy co pozwala zakryć te wężyki i zawory, które mimo nowszych wzorów i kształtów niekoniecznie muszą się podobać.Mały minusik ujawnia się z chwilą spojrzenia na hybrydę z boku. W dolnej części gdzie znajduje się sprężarka brakuje od strony ściany części obudowy ( na potrzeby podejścia po wierzchu rurami czy wężykami z boku ogrzewacza). Jeżeli tak zawiśnie, że będzie widoczny z boku ewentualna plątanina wężyków i zaworów może spowodować zachwianie tego pięknego krajobrazu. No ale nie można mieć wszystkiego na raz.Trzeba trochę wyrozumiałości. Zamówiłem Lydosa wraz ze zbiornikiem na kondensat i znowu banan na twarzy. Bardzo dobrze przemyślany kształt. Po śmiesznie prostym montażu świetnie się komponuje z resztą - w ogóle nie widać,że jest to przystawka. Trzeba przyznać ,że spece od wizerunku stanęli na wysokości zadania. Sam montaż czy to samego ogrzewacza czy zbiornika kondensatu dziecinnie prosty.Pomocne są:logiczna instrukcja oraz szablon na opakowaniu. Napełniam go wodą, podłączam do prądu i przysiadam do instrukcji w celu dopasowania ustawień do moich wymagań i potrzeb. Czy będzie łatwo czy trudno to się wypowiem następnym razem- w przyszłym tygodniu. Pozdrawiam. Adam K.