Witam serdecznie,
W związku z dofinansowaniem, które aktualnie można uzyskać na kotły klasy 5 postanowiłem troszkę unowocześnić instalację CO w moim domku. Do tej pory instalacja starego typu, grzejniki żeliwne, piec zasypowy Zębiec 21kw, żadnych pomp, instalacja w 100% grawitacyjna. Dom dwurodzinny grzejniki na jednym obiegu, zasilany jeden bojler. CO nie jest moim konikiem i w temat zagłębiam się od kilku dni czy to z internetu czy też podpytując się osób, które sami zakładali sobie CO. Jest wiele skrajnych opinii tak więc ciężko jednoznacznie stwierdzić co lepsze i jak być powinno ;]
Od strony kotłowni wygląda to aktualnie tak:
W sumie za wiele tu nie ma ;] Zasilanie/powrót do kotła na 2" rurze, zasilanie/powrót do bojlera chyba 1 1/4" (ewentualnie 1 1/2 musiałbym zmierzyć). Nie widać rury od zbiornika wyrównawczego ale wszystko jest.
W planach doprowadzenie zasilania do drugiego bojlera + dołożenie jednego grzejnika oczywiście na tym samym obiegu co wszystkie inne. Kocioł Ogniwo Eko Plus M 26kw. Na każdym grzejniku zawory termostatyczne. Na 7 chciałbym założyć radiowe głowice termostatyczne TH2 bo w dzień wystarczy tam 20 stopni a w nocy może być jeszcze mniej. I tu pojawia się też pytanie czy jest sens zakładać te głowice jeśli nie planuje zakupu czujników temperatury BT1? Głowice mają czujnik temp jednak będąc przy grzejniku zapewne będzie spore przekłamanie ale to jest chyba do wyregulowania tak aby w pokoju był np. 22 (głowica może będzie wtedy pokazywała z 25 bo będzie przy grzejniku). Czy zastosowanie głowic będzie miało jakiś wymierny wpływ na spalanie? Aktualnie mam ich w ogóle - mogę jedynie całkowicie zamknąć grzejnik lub otworzyć.
Poniżej coś co sobie poskładałem - pojawia się pytanie, czy ma to prawo działać bezpiecznie i poprawnie.
Celowo pominąłem obejście pompy z zaworem różnicowym na CO gdyż sam się zastanawiam, czy ma to w ogóle jakiś sens poza zwiększeniem kosztów, zajmowaniem miejsca i wkurzaniem się kiedy kulka będzie płatała figle co zauważyłem jest częstym przypadkiem. Przy braku prądu piec i tak stanie więc nic się nie zagotuje. Jeśli w przyszłości będzie jakiś awaryjny zasilacz to przy awarii pompy na zasilaniu piec podobno również staje (taką mam informację od osoby, która posiada ten piec - stwierdziła ona również, że jakakolwiek próba zagotowania pieca kończyła się na 80% i więcej się nie udało). Nawet jeśli byłby prąd a pompa na zasilaniu by padła to ze względu na pompę zabezpieczającą temperaturę na powrocie podobno grawitacja i tak by nie działała. Jeśli to wszystko jest prawdą obejście faktycznie mija się z celem. W ten sposób mają to wykonane dwie osoby (jedna nie ma ochrony powrotu), które znam i sobie to chwalą - pomijam ilość bojlerów itp. Różnica jest w tym, że oni mają to w układzie zamkniętym.
W przypadku takiego podłączenia pojawia się tylko pytanie jak faktycznie wygląda kwestia temperatury na zasilaniu i powrocie. Jedni są zwolennikami wysokiej inni wręcz przeciwnie... Utrzymując w takim przypadku na kotle 60/65 stopni na powrocie 55 w domu zapewne zrobi się sauna bo brak tu zaworu 4D (bądź 3D bo chyba też udałoby się go zastosować aby schładzał grzejniki). Znajome osoby, które posiadają ten piec, bądź model wstecz na zasilaniu trzymają maks 40-45 stopni na powrocie o 5 stopnie mniej. W teorii niska temperatura ma wpływ na szybsze zużycie ale jak to jest w praktyce... Przeglądając sobie działanie kotłów na stronie esterownik.pl połowa osób nie przekracza 50 stopni na zasilaniu nawet wtedy kiedy stosują zawory 4D. Jeśli chodzi o kwestię zadanej temperatury pojawia się też pytanie jak będzie wyglądało spalanie przy trzymaniu na piecu wyższej temperatury a niższej. Teoretycznie utrzymując wyższą temperaturę spalanie powinno być większe co plusem nie jest.
Ewentualnie dla własnego spokoju i braku późniejszych przeróbek gdybym chciał trzymać wyższą temperaturę na piecu (przynajmniej mógłbym sobie porównać spalanie) może mogłoby to wyglądać tak (choć nie wiem czy w ogóle będzie działało tak jak myślę):
Zawór 3D bo powrót i tak chroni pompa - nie wiem jednak czy zawór może być za pompą i czy w takim układzie zadziała zgodnie z moimi założeniami. Albo będzie cały czas otwarty i będzie to działało identycznie jak w poprzednim przypadku albo schłodzi grzejniki wystudzoną wodą. Tylko od razu zaznaczam, że póki co zawór byłby bez siłownika (obcinam koszty jak mogę) tak więc to musiałbym sobie póki co ustawiać ręcznie.
O razu póki pamiętam jeszcze jedno pytanie - zostawić obwód otwarty, czy przerobić na zamknięty? Kocił ma chyba dwa zabezpieczenia w tym jedno chyba z zalaniem zimną wodą wymiennika więc tutaj kwestia zagotowania wody również ograniczona byłaby do minimum. Poza tym byłby przecież jakiś zawór zabezpieczający na 1,5 bara. Zmiana ma tylko na celu ochronę grzejników aluminiowych i kotła przed zbyt szybkim zużywaniem.