Mam ten palnik drugi sezon. W pierwszym męczyłem się strasznie i nie wychodziłem z kotłowni. Czy mocny węgiel, czy słaby bez różnicy. Dużo spieków, niedopały. Ogólnie tragedia. Nastawy krótkiego podawania i długiego bez zmian. Mało wiatru i dużo wiatru bez zmian. Uszczelnianie też nie pomogło. Serwis dosłał dowierconą koronę, poprawy nie zauważyłem. Postanowiłem trochę pobawić się ze starą koroną i efekty są zadowalające. Zaślepiłem dolne(pionowe) szczeliny i nawierciłem dużą ilość okrągłych otworów śr 5mm na obwodzie w jej górnej części. Spieków brak. Piec dochodzi do zadanej temperatury. W tym roku palę słabym groszkiem, ok 22mj i wcale tego opału nie idzie więcej niż mocnego. Zrobiłem próbę i na tym samym węglu założyłem koronę dosłaną przez serwis. Oczywiście z jednej strony spiek a z drugiej nie dopala. Po dwóch dniach wróciłem do swojej. Nie uszczelniam teraz korony żadnym uszczelniaczem kominkowym. Leży sobie i nic poza tym.. Teraz chodzę do kotłowni dosypać groszku i wybrać popiół.