Witam, dzisiaj pierwszy raz chciałem rozpalić w piecu metoda od góry, lecz nie udało mi się. Zrobiłem tak : oczyscilem ruszt i popielnik, zasypalem węgiel w 80 % pieca, na górze położyłem drewko, słomę i podpaliem. Tylko coś źle zrobiłem bo po jakiś 30 min, gdy spalilo się drewno, węgiel się dusil. Nie było płomienia, tylko węgiel bym gorący, a nam nim leżała warstwa chyba tego zweglonego drewna. Powyjmowalem te kawałki i trochę poruszalem pogrzebaczem, po jakiś 15 min było jeszcze gorzej,położyłem trochę papieru na górę papier i trochę drewna, ale nawet to się nie zapalilo, tylko się tlilo. A ze w domu było zimno to musiałem to szybko rozpalić więc pogrzebaczem wygrzebalem ten węgiel z domu, jakieś 10 litrowe wiaderko i zobaczyłem że górna warstwa węgla jest zaklinowana. Popchalem to z góry i spadło na dół i pali się normalnie. mam kocioł Olsztyn ski z lat 90. Co złe robię? Proszę o pomoc :)