Skocz do zawartości

ultek

Forumowicz
  • Postów

    21
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez ultek

  1. Jak coś zmieniasz to zostawiaj ustawienia na 24h i po tym czasie obserwuj i wyciągaj wnioski. Każda instalacja jest inna/każdy piec w danej instalacji będzie działał inaczej. Piszesz że piec wcześnie chodził całą dobę na 55 stopniach. A co grzało/było wcześniej? Może woda w instalacji była zimna i potrzebowała się nagrzać. To jednak trochę litrów jest, stąd te problemy i duże zużycie...?
  2. A tak z ciekawości zapytam, jaką masz temperature rury przy piecu? Mam podobny piec 22kwpd galmet'u. Ogolnie działam w PID'zie w trybie serwistanta (kod przy uruchamianiu "000000"). W tej chwili mam jakies 2s/32s pracy (wyjściowe dla PID'u, algorytm to zmienia przy większej mocy), moc maksymalną pieca 50% i 12s/15m w podtrzymaniu. Przysłona na wentylatorze otwarta na jakieś 2cm. Grzejniki mam na piętrze, odkręcam jak robi sie chłodno, podłogówka w łazience na piętrze odkręcona na 30 stopni, na dole podłogówka wszędzie, sterownik w salonie, temperatura ~21-21,5 stopnia; Drabinki w łazience odkręcone na full (6). Na grzejniki idzie max 40-42 stopnie; Przy 0' na dworzu mam jakies 15-17kg na dobę; Dom 220m^2, ocieplony; Jak mi zaczyna wyrzucać niedopalony węgiel do zwiększam przerwę w podawaniu; Jak robią sie spieki, zmniejszam czas podawania i przerwę (np. z 3s/60s na 2s/40s); jak zapada się żar to najpierw sprawdzam czy w podtrzymaniu czy w pracy i wprowadzam poprawki (więcej węgla, albo mniejsze przerwy)...
  3. Ja mam od pancerpolu wszystkie bebechy. Wrzucam filmik krecony przed chwila gdy piec działał sobie na 35% mocy; Na filmiku wygląda dużo bardziej "dynamicznie" niż w rzeczywistości. Zdjęcia bardzo ciężko zrobić tak aby coś było widać; https://youtu.be/0pSfqItctTg Mało tego, my zdemontowaliśmy cały podajnik. Kolejność była taka- węgiel do worków z podajnika, podajnik, motoreduktor, ślimak, rura podajnika z bebechami (nie udało nam się odkręcić rury od kolanka bo zapiekły się śruby i na razie to zostawiliśmy). Po wyjęciu rury z kolankiem było już z górki - demontaż paleniska, kołnierza i gotowe :) Dokładnie w tym miejscu Dwa otwory, jeden szeroki i drugi okrągły, mniejszy; Podczas pracy w ogole nie czuć, myśle że jakieś 25-30 stopni max; Przy długim podtrzymaniu do 35 pewnie dojdzie... Nijak się to ma jednak do wcześniejszych 55-65 stopni przed zmianami :) Słyszałem już kilka teorii, jedna z nich była taka że niby nie powoduje cofania się żaru i dymu do podajnika. To dopiero głupota :) Ja ogólnie jak sypie 3-4 worki do zasobnika, to sobie przygotowuje kolejne 3-4 które otwieram szeroko i stawiam koło pieca przez co dodatkowo przez kilka dni "węgiel" dodatkowo schnie koło gorącego pieca...
  4. Wracam z pola bitwy; Po zalepieniu dziur na fajce jest (przynajmniej na razie) o niebo lepiej! Rura podajnika jest ledwo ciepła, zarówno w pracy jak i podtrzymaniu; Kopczyk jest stabilny, co zajrzę to praktycznie na tej samej wysokości, nie wygląda aby się zapadał. Trzeba było oczywiście zmienić odrobinę ustawienia w pracy ale to było do przewidzenia że się to pozmienia. Wreszcie wokół paleniska widzę prawdziwy popiół! Po raz pierwszy od trzech lat, odkąd mam piec. Pyłek taki jak z papierosa. Pojawia się gdzieniegdzie pare spieków wielkości ziarnka fasoli, ale to jest o kilka rzędów wielkości lepiej niż to co było do tej pory! Jeżeli za dwa tygodnie, miesiąc wszystko będzie wyglądało podobnie jak teraz po 24h od rozpalenia to naprawdę, nie wiem po jaką cholerę były te dziury i zastanawiam się ile osób ma podobne problemy w całej Polsce Pozdrawiam Ult. B)
  5. Dzisiaj spedzilem pol dnia w kotlowni :) Rozebralem caly piec (przez drzwiczki wyczystki nie dalo sie tego zrobic, przynajmniej poznalem gruntownie budowę pieca), zalepilem silikonem dziury w fajce (kolanku), wyszlifowalem z nagaru ten kolnierz ktory sie wklada pod palenisko (minimalnie powiekszajac otwory), i zlozylem wszystko z powrotem.. dodalem sobie jeszcze takie gumowe podkładki pod nóżke podajnika aby troszkę wyciszyć buczenie w domu.... jutro zobaczymy jakie są efekty. dam znać. ;)
  6. Cały czas się grzeje jak cholera :) Ogolnie jak zaczna sie problemy to rozbiore całość, zalepie silikonem te dziury na kolanku żeliwnym (fajce) i powiększę otwory na tym żeliwnym kołnierzyku aby więcej powietrza dostawało się na palenisko. edit: ale dobrze chociaż ze spalanie mam rewelacyjne - jakieś 8-9kg/dobę przy 22' w domu (170m^2 pow. użytkowej...)
  7. A powiedzcie mi jeszcze Panowie, bo taka sprawa wynikła, dzwoniłem dzisiaj do gościa który tymi piecami się zajmuje i powiedział że sprawa dziwna bo wg. tego co robi to jedne z najmniej awaryjnych piecyków.... no ale do rzeczy, okazało się że jak piecyk jest w podtrzymaniu to zbliżając zapałkę do dmuchawy, płomien zaciąga mocno do środka, czyli jest ciąg, którego w podtrzymaniu być nie powinno. kazał mi to rozebrać i oczyścić ten element zapadkowy, blaszkę bo widocznie coś się zaklinowało i może to być przyczyną... no więc przed chwilą to rozebrałem wszystko, patrzę a u mnie żadnej blaszki po prostu nie ma. jest dziura, wiatrak i tyle... chodzi mi o taką blaszkę jak na obrazku: Czy to może być przyczyną że zasysa żar w podtrzymaniu? Czy ta blaszka zamyka się gdy wentylator się nie kręci?
  8. Zrobiłem wstępna przymiarkę wczoraj jeszcze wieczorem na zmiany nastawień. Podmieniłem pracę 5/40sekund (praca/przerwa) na 2/50sekund i podtrzymanie 14s/10min na 8s/6min. Efekt był taki że dzisiaj jak spojrzałem to żaru na retorcie praktycznie nie było widać (cofnął się mocno) i w korytku miałem mnóstwo czystego węgla. Najprawdopodobniej odpalił się czujnik od alarmu temperatury podajnika i zaczął wypychać węgiel i żar do korytka. :(
  9. mazima dzięki za podpowiedź, jakbys mógł jeszcze raz te czasy po "poprawce" wrzucić praca/nadzór bo nie podałeś wsyzstkich to byłbym wdzięcznych... na ich podstawie sobie wylicze jakie zmiany wprowadziłeś procentowo i zmienie u siebie i zobacze co to dało... edit: a i co to jest to "WENTYLATOR"? przedmuch w podtrzymaniu? Z góry dzięki!
  10. już teraz mam ustawione na 40% mocy maksymalnej... zmienia to tylko tyle że piec nie kombinuje ze zwiększaniem czasów podawania/przerwy w pracy i zawsze jest 5s / 35s. Problem w tym że przy obecnych temperaturach na dworzu ~10 stopni to on praktycznie większość czasu jest w podtrzymaniu. U ojca w Defro też jest większość czasu w podtrzymaniu i u niego temperatura podajnika nigdy nie przekroczyła 25 stopni. No jak z długiego podtrzymania wraca do pracy to pewnie jest... I z tym sobie poradzić nie mogę. Jak już wspomniałem - zmenijszczenie czasów w podtrzymaniu powodują że węgiel zaczyna się przesypywać do korytka a podajnik i tak się bardzo nagrzewa. A i jeszcze odnosnie samego galmet'u. Moja opinia po ostatnich paru dniach jest taka - napisałem maila (bez odpowiedzi) próbowałem dodzwonić się do serwisu i w końcu odwiedziłem ich punkt osobiście. jest to bezapelacyjnie firma w stylu "sprzedaj i zapomnij"... ze względu na obsługę po-sprzedażową i "support" jak najbardziej nie polecam!
  11. Wpisalem sobie w google "22 kwpd kolanko" i mi wyskoczylo sporo zdjęć z tymi kolankami, podobnymi. Wszystkie w górnej części mają dziury... Po co? Jaki one mają cel? Przecież powietrze do retorty idzie naokoło. Nazywane są otworami przeciwdymowymi...? Czy zaklejenie ich czerwonym silikonem 1200-1500c/zaspawanie moze spowodowac jakies nowe problemy? Tryb lato jeszcze bardziej potęguje efekt "gorącego kolanka" :) Moze bede calosc rozbieral w najblizszych dniach poki jest cieplo... Tendencja spadkowa temperatury czyli jak wszedlem do kotlowni to powoli spadala na piecu, ogolnie dobrze :) Gdyby sama rura od podajnika sie nagrzewala to nie miałbym problemu. Jednak po kilku miesiącach w kolanku jest gruba warstwa nagaru którą trzeba wyczyścic bo zaczyna masowo zrywać zawleczkę. Ślimak po jednym sezonie też jest o 3-5cm krótszy, co wpływa na opory przy podawaniu węgla do kolanka i zrywaniu zawleczki (aktualnie zaczynam 4 sezon na 3 ślimaku, pozostałe muszę oddać do spawania, podobno coś wykombinują i nadspawają końcówkę)... Przez to że wygasiłem wydaje mi się że wyglądało to tak (tuż przed wygaszeniem): O spróbuję, tylko to w jakiś dzień gdy będe akurat w domu aby poobserwować czy coś złego się nie dzieje przy okazji. U mnie czujnik jest jakies 10cm na rurze od pieca. Przy piecu mialem 66 stopni, przy czujniku okolo 60, przy polaczeniu z koszem kolo 34. Dodatkowo u mnie to generuje dodatkowe problemy (nagar w kolanku i wypalanie slimaka) o ktorych wspomnialem wyzej.
  12. Więc tak - ogolnie przesłona na wentylatorze nie wpływa na zmianę kopczyka. Jej przymknięcie powoduje tylko że całość zaczyna się kopcić, w sumie logiczne - ograniczenie dopływu tlenu... (czeka mnie gruntowne czyszczenie środka... :P) Zmiana częstości podawania węgla w podtrzymaniu na 5 minut spowodowała że po 24h miałem bardzo dużo niedopalonego węgla w popielniku. Oględzin ustawionych wczoraj (przymknięcie przesłony na 2-3mm, zmiana podawania w podtrzymaniu) dokonałem dzisiaj prawie po 24h od ustawienia. Temperatura rury podajnika tuż przy piecu miała dokładnie 66.6 stopnia. Piec był akurat w podtrzymaniu, tendencja spadkowa (61.4 stopnia, zadana na piecu 58 stopni). Ponieważ na zewnątrz było 16 stopni a w domu prawie 23, stwierdziłem że wygaszę piec. Kopczyk na pierwszy rzut oka wyglądał prawidłowo, jakieś dwa, trzy centymetry ponad retortą. Niestety gdy zacząłem wypychać węgiel podajnikiem aby zsypać cały żar do popielnika i wynieść przed dom, okazało się że jeszcze z pare centymetrów (może 5, ciężko określić), było poniżej poziomu retorty, gdzieś tak do 1/3 wysokości całego kolanka. Przed tym robiłem jeszcze próbę z dymem dookoła pieca, patrząc czy gdzieś nie zasysa "lewego" powietrza. Wynik negatywny. W kotle z tego co wiem jest zwykła fajka, niestety nigdy nie rozkręcałem pieca osobiście na części pierwsze i nie wiem do końca jak wygląda. Sterownik to Expert PID Dynamic 4D. Przedmuchy w podtrzymaniu mam wyłączone zupełnie (0% przez 0 sekund). Moc pieca ustawiona na 40% w tej chwili (ze wzg. na pogodę). Boję się że to wina wszystkiego po trochu - praktycznie zerowa wiedza podczas instalacji/montażu i zaufanie hydraulikowi który mi to robił. Zbyt duży ciąg, przewymiarowanie pieca i cholera wie co jeszcze... Mam 22KW, a liczyłem jakimiś prostymi kalkulatorami na stronie to dla mojego domu (całkowite 220m^2/ użytkowa 170m^2) wychodzi jakieś 15KW dla srogiej zimy. Szukam obecnie w okolicy Łodzi, bardziej Ozorkowa kogoś ogarniętego, jakiegoś fachowca w temacie kto obejrzy to osobiście i poradzi czy da się jakoś to wszystko "poprawić"... :(
  13. Ale co ma ciag do tego? Ponizej paleniska w kolanku nie powinien wystapic ciag powietrza. Co wiecej wyczytalem ze w kotlach z podajnikiem i wentylatorem nie powinno sie stosowac przyslony ciagu za kotlem...?
  14. Nie mam już pomysłów co może być przyczyną schodzenia żaru do kolanka w podtrzymaniu w piecu GALMET KWDP22. Próbowałem wszystko rozkręcić, sprawdzić czy poprawnie jest uszczelnione, czy gdzieś nie "wieje" bokiem... Rura, połączenie z koszem, uszczelka od pokrywy, wszystko wydaje się być w porządku. Na sterowniku mam w tej chwili ustawione w podtrzymaniu 10sekund podawania na 10 minut przerwy. Próbowałem też różnych ustawień, nic nie pomaga. W efekcie tego rura do podajnika nagrzewa się do 50-60 stopni, ślimak za pare miesięcy będzie do wymiany a kolanko do obskrobania z nagaru... Ma ktoś może jakiś pomysł co z tym zrobić?
  15. Gdyby nie było osi to ślimak tarłby w przypadku pustego podajnika? Robiłem próby - bez węgla cichutko buczy sobie silnik i ładnie bez najmniejszych otarć czy pisków kręci się ślimak. Kolanko... Hm... Być może ma za ostry kąt, przez co ślimak musi mieć specjalny "pazur".. ale to już wina konstrukcyjna i do tego nikt się nie przyzna ani nic nie poradzi... Na razie jedyna zależność była taka że zrywało zawsze przy pełnym podajniku. Odkąd chodzę częściej i sypię po 70-100 kilo zamiast od razu całe 150 to, odpukać(!), nic się jeszcze nie zerwało. Bardziej mnie zastanawia ta śruba. Ani producent kotła (GALMET) ani podajnika (PANCERPOL) nie potrafi wyjaśnić czemu ślimak ma średnicę 6mm a motoreduktor 5mm... Po zerwaniu raczej nie ma większego problemu aby pokręcić kluczem. Tzn. trzeba trochę siły włożyć ale raczej się kręci. Ale nie kręci się "palcem"... Zastanawiam się jak by rozwiercił silnik na 6mm i włożył śrubę 6mm o twardości mniejszej tzn. 5.5 zamiast 8.8 to jak by się to miało do średnicy 5mm i twardości 8.8. Czy to jest porównywalne czy jakaś duża różnica na korzyść którejś ze stron. Nie potrafię tego policzyć "na sucho" niestety. Odpadły by na pewno siły zginające i w grę wchodziła by tylko siła ścinająca śruby...
  16. Węgiel dobry nie wiem z jakiej kopalni dokładnie bo ojciec akurat polecał i przyjmował u mnie jak mnie nie było. Ma ten sam, teście też i u nich zero problemów. Kopczyk normalnie, książkowo. Górka lekka, żar nieco powyżej retorty, dookoła na retorcie ładnie zbiera się popiół zanim spadnie. Z tyłu sypie troszkę szlaką od paru dni ale to pewnie coś się zapchało w kanałach powietrznych i wyczyszczę dopiero jak będę wygaszał piec (ew. sam wygaśnie). Spalanie na poziomie 20kg na dobę przy obecnych temperaturach (pewnie teraz podskoczy jeszcze o pare kilo przy tych mrozach). Kolanko czyszczone dłutem z nagaru jakieś 2-3 tygodnie temu. Co ciekawe kontaktowaliśmy się z serwisem zarówno GALMET'u jak i PANCERPOL'u i nikt nie potrafił powiedzieć czemu ślimak ma 6mm a motoreduktor 5mm. Odpowiadają książkowo: - pewnie ślimak upalony (co z tego że nowy z pancerpolu wsadziłem miesiąc temu, o kopczyk dbam i dwa tygodnie temu jak go wyciągałem to śladu zużycia nei było) - pewnie kamienie w węglu (co z tego że węgiel pakowany najpierw wywalam na podłogę a później łopatą do wiaderka, syf straszny ale się uwziąłem że na razie przebierać będę) - pewnie złe ustawienia (to to już w ogóle bez sensu bo jak ostatnio mi "fachowiec" wprowadził ustawienia od serwisanta bezpośrednio to zaczęło sypać szlaką, popiół zniknął i kopcić strasznie zaczął a spalanie podskoczyło o połowę...);
  17. Zrywać i tak zrywa, jakbym zastosował jeszcze słabszą śrubę to do kotłowni bym biegał co kilka godzin... Producent u mnie zaleca śrubę 8.8. Węgiel przebieram, nigdy nic złego się nie trafiło. Po zerwaniu i próbą ruszenia kluczem zazwyczaj jest luz... Klinuje to się teraz. Dwa kawałki "zewnętrzne" opadają na podłogę, a środkowy fragment śruby powyginany zostaje w tym ślimaku i ciężko go bardzo wyciągnąć przez to właśnie że jest powyginany.... Pomyśl jak gwałtownie spada odporność śruby na ścinanie gdy nastąpi jej wygięcie w "krytycznych" miejscach... W kotłach innych producentów jest wszędzie 5mm, na tulei i ślimaku. Sam mierzyłem... Producent mi zalecił zastosowanie twardszej śruby. Motoreduktor ma zabezpieczenie w sobie w postaci termika, dodatkowo mam układ na zasilaniu reagujący na prąd zwarcia silnika (na tabliczce jest 1.1A u mnie 1A). Układ nigdy się nie załączył, co by znaczyło że zawleczka się zrywa poniżej wystąpienia takiego prądu. Powoli dochodzę do wniosku że rozwiercę tę tuleję na 6mm i włożę jakiś twardy klin, niech zabezpieczenie w postaci elektroniki przejmie funkcję zawleczki.
  18. Witam, Od początku użytkowania tego pieca mam problem ze zrywanymi zawleczkami (śrubami 5mm 8.8 twardość). Sprawdzane było praktycznie wszystko, kolanko czyszczone, ślimak wymieniany, węgiel przebierany... Ostatnio zauważyłem że śruba się dość mocno wygina (!) co chyba nie powinno mieć miejsca. Tak jak na zdjęciu. Po szczegółowym zbadaniu wszystkiego okazało się że ta tuleja w którą wkłada się ślimak ma faktycznie 5mm na zawleczkę, ale sam ślimak ma już otwór 6mm! Czy to normalne? Podajnik z motoreduktorem jest z Pancerpola (PPS-25kW), sam ślimak również. W ślimak wchodzi bez problemu śruba 6mm! Co ciekawe pierwszy ślimak jaki miałem (nie wiem czy to był galmet czy pancerpol) też miał otwór 6mm! O co chodzi bo rwę sobie włosy z głowy i dużo już nie zostało...? (patrzyłem też jak ta śruba wygląda w piecach defro czy takich zielonych, nie pamiętam nazwy, tam nic takiego nie ma miejsca!)
  19. Co się okazało... Zawleczka z pierwszego postu jest tylko do wybranych silników, mojego nie obsługują także niestety ten pomysł odpada. Drugie co przyszło mi do głowy to własnie twardsza śruba ale zaniepokoiło mnie bardzo to ze ta śruba sie po kilku dniach mocno odgina, powstają pęknięcia w skali mikro i w ogóle słabo to wygląda... W piecach znajomych/rodzin nie spotkałem się z tego typu zjawiskiem... Co się okazało - ta tulejka na motoreduktorze na zawleczkę, faktycznie ma 5 mm, ale ślimak zarówno z pancerpolu jak i galmeta (oryginalny który miałem na początku) ma średnice 6mm! Przecież to jest zbrodnia na zawleczkach :) Zostaje dorwać porządna wiertarkę i rozwiercić otwory na tulejce motoreduktora z 5 na 6 mm... Założę śruby 6mm o twardości 8.8 i poszukam jeszcze układu który wpina się na kabel zasilający szeregowo przed silnikiem. W przypadku wystąpienia prądu rzędu 1 ampera (dla tego silnika zwarciowy to wg. tabliczki 1.1 ampera) spowoduje odcięcie (termik) zasilania na silniku na stałe dopóki nie "zresetuje" go z palca. Termik przy silniku (o ile jest a tego jeszcze nie wiem) owszem zabezpiecza go przed przeciążeniami ale powoduje ze sie załączy, ostygnie i znowu silnik włączy i pracuje... i tak w kolko co chyba dla silnika zdrowe nie jest.. Jak to wyjdzie - dam znac.
  20. A wie Pan może gdzie takie śruby można znaleźć? W znanych budowlanych marketach - nie ma mowy, na portalu aukcyjnym też największe co mi się udało znaleźć to twardość 8.8.. Co ciekawe te z serwisu aukcyjnego po kilku dniach pracy "nie trzymają osi" tzn. wydają się jakby były wygięte i to sporo bo tak na oko to z 5 stopni będzie... Albo ta twardość jakaś wątpliwa albo sam już nie wiem co.... Gdyby nie te chorobliwe zawleczki i zrywanie to piec byłby całkiem dobry, ba nawet bardzo dobry! A co do zawleczki z pierwszego postu - prowadzą głównie sprzedaż hurtową dla producentów, ale być może coś się uda wymyślić, pozostaję w kontakcie.
  21. A jak wygląda sprawa zdefiniowania prądu przy jakim ma "załączać" alarm przy wykryciu przeciążenia na ślimaku? Chodzi mi o to że silnik silnikowi nie równy i czy jest opcja zdefiniowania tej siły która generuje taki prąd? Ja już od zmysłów odchodzę z tymi zawleczkami. Mam ten sam węgiel co teście i rodzice, oni mają Defro u mnie Galmet. U nich nic nie zerwało nigdy. U mnie średnio co kilka dni w domu zimno bo się na czas nie zorientuję że zawleczka w kawałkach (twardość 8.8). Co ciekawe wystarczy kluczem lekko poruszyć i działa dalej. Pomijam już fakt że wczoraj cały dzień spędziłem na ponownym czyszczeniu wszystkiego, sprawdzeniu ślimaka, wyczyściłem nawet kolanko z jakichkolwiek elementów które się tam dokleiły. Dzisiaj patrze zawleczka już wygięta trochę wiec jakie tam siły musiały już działać... Ech...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.