Skocz do zawartości

Barbuletis

Forumowicz
  • Postów

    75
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Barbuletis

  1. Niestety spalam 20 kg na dobę i nie ma szału, w ogóle ten kocioł jest jakiś trefny rano dużo żaru a temp na kotle 18 - 20 stopni, o zagotowaniu wody to można pomarzyć, jednego dnia założyłem prawie cały drewnem i max 80 stopni, większość ciepła idzie w komin chyba będzie trzeba prędzej pomyśleć o wymianie kotła tylko na jaki ?
  2. Po zdemontowaniu szamotu znacznie lepiej z temperaturą, czas spalania podobny ok 12h utrzymuje się temp 70 stopni po czym powoli spada. Od kilku dni tak się ociepliło że w ogóle nie palę
  3. W ostatnim czasie były silne wiatry (mieszkam w górach) i niestety moc zabudowanego kotła była za mała, bez względu czy dałem 10 kg czy 20kg na raz w domu było zimno, różnica temperatury z przodu kotła a na wyjściu była bardzo duża przy ściankach było słychać że woda wrze, na termometrze z przodu 80 stopni a na wyjściu 60. Dziś rozebrałem szamot, wsypałem 11kg węgla, efekt taki że w końcu ciepło w domu nie ma większych różnic temp na wszystkich termometrach ( mam 3: jeden z przodu pieca, drugi elektroniczny na wyjściu z pieca a trzeci też elektroniczny podłączony do "pogodynki" jako temp zewnętrza - podgląd w domu) Zobaczę jak z czasem spalania, przy zabudowie i pełnym otwarciu klapki 10kg spalało się 8h, 20kg - 10h i faktycznie więcej jak 15cm wysokości nie ma sensu sypać bo już nic nie daje.
  4. U mnie w sumie to przy samym rozpalaniu trzeba tego pionować głównie o to chodzi żeby za bardzo nie kopciło (reguluję na śrubie) bo jak za dużo powietrza od spodu to kopci na czarno a znów jak mało to na rudo, jak się przepali cały zasyp to już trzyma stałą temp obecnie 55 stopni +- 2 (ustawione na miarkowniku tak że uchyla jak spada temp) do czasu aż zacznie przygasać. Przy ujemnych temp zasypuję 13kg na dobę z tym że rano mam już tylko 18 stopni w domu.
  5. Ja bo mam czas, tyle tylko co po lekarzach jeżdżę i pilnuje sobie przy rozpalaniu pierwsze 3h żeby nie kopciło, lekkie uchylenie załatwia sprawę po tym czasie już nic nie kopci tylko trzeba pilnować temperatury tak raz na godzinę zerknąć czy za bardzo się nie rozgrzało, żeby czas spalania nie zmniejszył się. Nie mam gorszego węgla prócz tego groszku ale on to dopiero zasyfia piec, to jest tak dobre jak już pod wieczór sam żar i żeby szybko podnieść temp pieca trochę na górę sypnąć.
  6. No chyba że tak, u mnie wchodzi 30kg na zasyp po zabudowaniu i mam jeszcze miejsce na rozpalenie, więcej jak 13 kg nie sypałem jeszcze po modyfikacji, na razie pogoda łaskawa i 10 kg mi wystarcza :). Jak się szybciej wypali to wieczorem dosypię łopatkę lub 2 tego marnego groszku.
  7. Nie lepiej zrobić raz a większy zasyp ?
  8. Ja na początku też kombinowałem jak "koń pod górę" kupiłem 6 ton miału i spalić to była masakra, etat palacza 24h, kupiłem wiatrak ale to był największy błąd w tyk kotle w ciągu 5 min od włączenia wiatraka kocioł zamiast nagrzewać się wychładzał się no i cała piwnica zadymiona. Ale jakoś udało się to spalić. Testowałem flot ale to całkowita porażka w moim kotle paliło się ładnie ale niska temp na piecu i nie dało się jej podnieść nawet drewnem, bo nie chciało się zapalić na zasypie. Może jak by na zasyp orzecha nałożył flotu to by zdało rezultat, ale nie jest to opłacalne, flot po wyschnięciu waży o połowę mniej niż kupiony mokry. Orzech mokry zwiększa masę o ok 1% więc można to pominąć. Przed decyzją na palenie orzechem sprawdziłem że mimo wyższej ceny zakupu najtaniej wychodzi palenie tym paliwem w moim piecu. Dziś rozpaliłem przy uchylonych drzwiczkach do momentu aż wypaliło się drewno, po czym ubiłem żar z drewna równomiernie na zasypie i nawet nie kopci na czarno po zamknięciu drzwiczek. Przy takim paleniu jak obecnie kocioł osiąga 60 stopnie przy rozpalaniu, i ta temp utrzymuje się przez 14h po czym powoli stygnie i po dobie od rozpalenia jest ok 30 na piecu i rozpalam ponownie z tym że już dziś sypie śnieg i będzie trzeba zwiększyć zasyp bo żona narzeka że zimno 22*C a nad ranem 20*C.
  9. Tak KWK Rydułtowy-Anna, przy uchylonych drzwiczkach zasypowych znacznie wolniej rozpala się zasyp, płonień nie jest ciemno pomarańczowy tylko bardziej żółty i nie emituje czarnego dymu nie zaświnia wymiennika sadzą tylko takie palenie nie jest bezpieczne. U mnie też ok 3 - 4 h rozpala się zasyp, pierwsza godzinę kopci mniej lub bardziej ciemnym dymem, kolejne 2 - 3 godziny biały dym, po czym tylko żar z drobnymi płomykami u góry bez dymienia aż do wypalenia całego zasypu. Dziś spróbowałem zasypać węgiel kopcący na czarno popiołem efekt był taki, że też znacznie wolniej rozpalił się zasyp, dym już nie był czarny tylko lekko rudy, metoda nie zła przy dodatnich temperaturach na zewnątrz i nie trzeba palić z uchylonymi drzwiczkami. Ten węgiel z tesko to faktycznie słabszy niż drewno bukowe czy dębowe, a kosztuje 600 zł za tonę i zawiera 20% wody, z worków dosłownie się lało, odradzam to paliwo wszystkim.
  10. Dziś mnie rano nie było i rozpaliłem dopiero w południe, w domu temperatura spadła do 20 stopni, ten groszek z tesco strasznie niską kaloryczność ma, kolor brązowy i podczas palenia śmierdzi rozpuszczalnikiem nitro, popiół wygląda jak pumeks. Dziś zapaliłem "tradycyjnie" 10 kg zasypu od góry, węgiel którym teraz palę to orzech II z KWK ANNA, trochę kopci przy rozpalaniu bardzo szybko się rozpala i dobrze trzyma żar. Kopcenie da się wyeliminować zamykając klapę w popielniku i uchylając drzwiczki zasypowe - oczywiście przy paleniu od góry.
  11. Na piecu mam w granicach 50 - 70 stopni ale kaloryfery same odcinają dopływ przez głowicę i utrzymują ok 30 stopni ( mierzyłem termometrem bezstykowym). Dziś jakoś dużo zostało mi żaru po nocy i postanowiłem nie rozpalać od nowa tylko dosypywać węgiel - mam jeszcze kilkanaście worków ekogroszka z tesco - strasznie marne paliwo spaliłem tego cały worek 25kg paląc od dołu, temperatura jaką udało mi się uzyskać to max 52 stopnie przy spalaniu z płomieniem, jak już był żar to 45 - 40 i dosypywałem. Kaloryfery tak średnio 1 żeberko aluminiowe na 1m2 to chyba dosyć sporo ?
  12. Ja zanim napisałem tutaj, dokładnie przeczytałem tą stronę i stąd moje założenie że 10kg powinno mi wystarczyć na dobę, od biedy da się opalać tymi 10kg z tym że jeszcze nie ma mrozów. Zwiększając zasyp do 13 kg pali się bardziej komfortowo, nie trzeba tyle łazić do pieca żeby pilnować czy nie za mocno się pali, znów czy nie za słabo jak to jest przy 10kg. No niestety ktoś kto dobierał ten piec nie liczył się ze zużyciem węgla ( 6 - 7 ton na sezon ) i stąd też gigantyczne ilości popiołu, dosłownie wszędzie na podwórku był popiół. Zapotrzebowanie mojego domu na ciepło nie jest duże, gdy kaloryfery mają w granicach 30 stopni w domu jest tych 22 - 23 stopnie przy obecnych warunkach pogodowych. W duże mrozy kaloryfery muszą mieć 50 stopni żeby uzyskać tych 23 w domu. Ogólnie ten kocioł jest bardzo kiepski, przy paleniu miałem czy flotem nie da się uzyskać więcej niż 50 stopni na piecu, najlepiej nagrzewa się drewnem bez problemu w kilka minut da się zagotować wodę, węglem "orzech" też w miarę dobrze da się palić, ale zagotować też jest bardzo ciężko przy zasypie do 15kg (tam wchodzi bez zabudowy ok 65kg). Dodam że założyłem głowice termostatyczne na wszystkich kaloryferach i komfort cieplny znacznie się poprawił, mam jednakową temperaturę w całym domu, oraz piec tak szybko nie traci temperatury jak było wcześniej bez głowic.
  13. Piecyk taki już był jak się wprowadziliśmy, więc jest na razie, jak wcześniej pisałem myślę o zmianie na taki z podajnikiem na ekogroszek. Próbowałem jeszcze nieznacznie zmniejszyć ruszt ale już kiepsko z mocą było węgiel się wypalił ale domu nie nagrzał, zostawiłem 25x40, 10kg węgla wystarcza na ok 16h palenia przy takiej pogodzie rozpalam po 24h od poprzedniego i jest ciepło.
  14. W przyszłości coś będę musiał kupić z podajnikiem, powoli zaczynam się tym interesować. Dziś zmniejszyłem palenisko do dokładnie połowy, dosyć długo się nagrzewał piec ale doszedł do 80 stopni i utrzymuję się ta temperatura, teraz z 10 kg mam ok 17cm wysokości zasypu, ruszt 25x40cm, bardziej zmniejszać już nie ma sensu.
  15. Wszystko kwestia odpowiedniej sprawności kotła, wcześniej mieszkałem u teściowej stary dom lata 30 te beż żadnego ocieplenia, tyle że okna nowe, powierzchnia ok 150m, palone kotłem z podajnikiem iskra 25kw w domu ciepło a więcej jak 3 tony ekogroszku nigdy się nie spaliło przez sezon grzewczy. Te stare Zębca to faktycznie bardziej na złom się nadaje jak na ogrzewanie ... ale puk co jeszcze pokombinuję z modyfikacją zabudowy paleniska i opiszę ile faktycznie będzie potrzeba węgla na dobę w moim przypadku. Przy obecnych temp. 10kg na dobę wystarcza ale pewnie w mrozy 20kg spalę.
  16. Palę od góry, 23* miałem gdy było ciepło na zewnątrz kaloryfery miałem letnie ok 30 stopni. Chciał bym uzyskać mniejsze spalanie tak żeby zasyp 10kg wystarczał na dobę gdy będą mrozy, oczywiście nie myślę że wystarczy mi 10kg węgla gdy będzie -25*, tylko w takie normalne dni, 0*, - 5* Nie mam problemu ze smołą tylko szybkim wypalaniem zasypu. Przeliczyłem powierzchnie ogrzewaną to nie całe 100m. Wczoraj właśnie zabudowałem 1/3 kotła, moc wydaje się wystarczająca na kotle temp osiągnęła 80 stopni po 16 godzinach stadła do 38 stopni więc można powiedzieć że 10 kg wystarczyło na 16 godzin przy temp na zewnątrz 10*. W przyszłości myślę o kotle na ekogroszek, ale to za 2 - 3 lata jak będą w mojej gminie dofinansowania na wymianę kotła.
  17. Posiadam Kocioł Zębiec SWK 28kW do domku jednorodzinnym 135m z 2004r, z czego ogrzewam ok 100m, moc i pojemność kotła jest ogromna jak na zapotrzebowanie domu. Wcześniej próbowałem palić miałem 25 ale to było nieporozumienie 6 ton miału przez zimę poszło a w domu powyżej 20 stopni było tylko gdy na zewnątrz były dodatnie temp. Do kotła wchodzi ok 100L - 65kg węgla - orzech "Marcel", max jakie zasypałem to 30kg - nie cała połowa czas spalania ok 20h. W domu bardzo gorąco przy -20 na zewnątrz. Poczytałem o zabudowie paleniska cegłami szamotowymi, więc robię próby z cegłami na razie bez zaprawy. 1 test zmniejszenie pojemności kotła do ok 30L zasyp 10kg - ok połowa pojemności, moc kotła zdecydowanie za mała temp. pieca podczas rozpalania drewnem od góry osiągnęła 55stopni po czym spadała do 40 i jak ogien doszedł do samego dołu znowu zaczęła rosnąć do max 50 stopni. Czas spalania ok doby w domu temp. 23 stopnie na zewnątrz średnio +7, obieg wody grawitacyjny. Dziś przebuduję palenisko na 50% zabudowy i przetestuję spalanie.
  18. Barbuletis

    Witam

    Witam wszystkich forumowiczów, trafiłem tutaj szukając nowych rozwiązań w kwestii ogrzewania domu. Od 3 lat mieszkam w domku jednorodzinnym 135m z 2004r, z czego ogrzewam ok 100m ogromnym kotłem zębiec SWK 28kW, od samego początku miałem z nim problemy, aż nauczyłem się palić "od góry" wszyscy znajomi, sąsiedzi śmieją się z tego, kilka lat wstecz nie mając doświadczenia w tej dziedzinie zaproponowałem takie rozwiązanie na zajęciach z ochrony środowiska na Politechnice Śląskiej i już wtedy zostałem wyśmiany przez prowadzącego a jednak to bardzo dobry sposób na oszczędzanie pieniędzy i zmniejszenie zanieczyszczeń. Może dlatego nie nie "chajcuję w piecu od 20 lat" i dlatego nie mam uprzedzeń do nowych rozwiązań jak większość "doświadczonych" palaczy dla których sama nazwa palenia od góry powoduje śmiech. Na samym początku dowiedziałem się od właścicieli że jest zamontowany najlepszy kocioł jaki jest dostępny i radzi sobie z każdym paliwem więc zakupiłem 6 ton miału "23" dziennie spalałem ok 30kg tego paliwa, na piecu zaledwie 50 stopni w porywach, co 30 min wizyta w kotłowni i dokładanie drewna żeby nie wygasło w domu temp 20 stopni w większe mrozy 18 max co dało się uzyskać a kaloryfery ledwo letnie. Ogólnie opały wystarczyło na całą zimę 6 ton za 2400 zł wydawało mi się że nie jest źle tylko że mam za małą moc kotła i nie może nagrzać, następnego roku zapłaciłem za 5 ton węgla "marcel" dostałem ok 4 tony (5m^3) w cenie 3000 zł ( jeszcze nie doszukałem czy jest ale chciał bym poruszyć temat nie uczciwych sprzedawców), wystarczyło na całą zimę ale już było ciepło, na wiosnę spróbowałem palić od góry, zużycie węgla spadło o ok 30% Na pełny zasyp wchodzi ok 60kg węgla (orzech) oczywiście tyle nigdy nie dawałem na taką małą ogrzewaną powierzchnię zazwyczaj wsypuję 10 - 15kg i wystarcza mi to na dobę gdy temp jest w granicach 0 w mrozy jeszcze nie paliłem od góry. Zastanawiam się nad zabudowaniem paleniska tak żeby została 1/3 - ok 20 kg węgla na pełny zasyp myślę że w zupełności wystarczy ? Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.