Skocz do zawartości

Andrzej74

Nowy Forumowicz
  • Postów

    3
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Andrzej74

  1. Witam Dzięki za zainteresowanie moim problemem. Chyba najprościej będzie zmniejszyć moc kotła tak, jak to zaproponował jarekr. Kiedyś położyłem na ruszt 3 płytki szamotowe i jakby smoły było mniej. Zastanawiałem się czy nie zmniejszyć pow. rusztu poprzez wstawienie blachy w pozycji pionowej. Dół blachy byłby w połowie rusztu, a góra kończyła by się na dole drzwiczek załadunkowych (w sumie to blacha byłaby w pozycji pionowo-skośnej) tak by spadające w dół drewno zajmowało tylko połowę rusztu od strony palnika. Musiałbym tylko pociąć drewno na krótkie kawałki i ładować w poprzek paleniska. Zmniejszyłbym w ten sposób ilość palącego się drewna. Co o tym sądzicie? pozdrawiam
  2. O buforze myślałem zanim kupiłem kocioł, ale niestety nie ma miejsca, za mała kotłownia. Nawet brałem pod uwagę montaż na zewnątrz ale nie do końca to widzę... A na szczelinie próbowałem kilka razy. Raz temperatura stała 80°, raz ponad 90° za pół godziny 70°. za duże wahania, strach jak nikogo nie ma w domu lub w nocy.
  3. Witam! Od jakiegoś czasu śledzę tematy związane z kotłem Kalvis. Sam jestem jego użytkownikiem. Czy szczęśliwym? Sam już nie wiem. Postanowiłem podzielić się więc swoimi doświadczeniami z tym kotłem. Posiadam K2-16 N w układzie bez bufora. (a czytając co piszecie NIESTETY bez bufora) Kocioł w okładzie zamkniętym, z zaworem 4D. Zbliżony do tego schematy co niedawno zamieścił Sambor. Tylko wydaje mi się że średnice na obiegu pieca mniejsze niż 38' przez co ciężko na grawitacji uzyskać 60°C na powrocie. Sam piec spisuje się super. Dobrze się rozpala, na jednym załadunku trzyma ok 10-12 godzin przy temperaturze ok. 0°C, a przy temp. -10°C ok 6-8 godzin. Pale tylko drzewem bukowym i dębowym. Do smoły w komorze załadunkowej przywykłem, choć nie polubiłem. Nie ukrywam, że i na wymienniku przy czyszczeniu trochę smoły skrobałem. To też jeszcze nie był wielki problem. Ale jak po czyszczeniu kotła rozpaliłem na krótkim obiegu i zapaliła się smoła w czopuchu (a rura jest dość długa) no i pewnie w kominie, to już się trochę przestraszyłem. Dym i smród spalenizny w nowym domu potrafi dać do myślenia. Po całym zajściu wlazłem na dach by wyczyścić komin (schiedel uniwersalny palone ok 3 mies.). Cały w smole. I tak teraz co tydzień - dwa czyszczę kocioł. Co dwa - trzy tygodnie robię "wypalanie kontrolowane" - wyciągam rury łączące kocioł z kominem, wlewam setkę benzyny, wypalam smołę , zakładam czyściutka rurę. Rozpalam w kotle na krótkim obiegu by duża temperatura poszła w komin i choć trochę zwęgliła smołę i przy najbliższym wypaleniu w kotle czyszczę komin, choć smoły i tak nie wyczyszczę. I takie właśnie hobby znalazłem sobie na wolne soboty. ;) Wiem, że to nie wina kotła, że jest za dużej mocy. (moja też nie do końca bo uparłem się na 16 KW choć i sprzedawca i instalatorzy wciskali mi 25 KW bo lepiej mieć z zapasem na dom 200 m2). Na razie ogrzewam sam dół domu ok 120 m2, w przyszłym roku dojdzie 80m2 poddasza więc może kocioł będzie lepiej wykorzystany. Palę na ok 80-85° na piecu, powrót na 60°, zasilanie grzejników w zależności od temperatury na zewnątrz od 45 do 70° , a podłogówka ok 38°. Używam miarkownika ciągu więc 10 minut się pali, a 15 kisi. Próbowałem na szczelinie stałej, ale też były duże wahania temperatury na piecu. Teraz trzeba będzie pośledzić posty o zmniejszeniu mocy kotła i coś pokombinować. Mam tylko nadzieję, że będę mógł pozbyć się kiedyś tej smoły z komina w bezpieczny sposób. Wiem, że nie o tym ten wątek, ale może ktoś coś mądrego i mnie podpowie. Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.