Witam wszystkich forumowiczów. Na tym forum jestem nowy, nie znalazłem podobnego tematu, więc postanowiłem napisać. Od 3 miesięcy jestem posiadaczem domku jednorodzinnego. wcześniej mieszkałem w bloku więc wszystko jest dla mnie nowe. dom ok 180 m². dobrze docieplony. piec 38kW. wodno - miałowy z programatorem i wentylatorem. Wszystko było ok. papier tektura troche drewna na podpałkę i wsypywałem trzy szufelki węgla - orzecha i miałem temperaturę ok 65 stopni na piecu. Po 8 godzinach miałem jeszcze ciepłe kaloryfery. przepustnica otwarta na maxa. Ostatnio zamówiłem sobie kominiarza. wyczyścił komin i tu zaczęły sie problemy. teraz spalane węgla wzrosło mi o 100%, a i tak ledwo co osiąga 60 stopni. kaloryfery zimne juz po 6 godzinach, węgiel się nie dopala. Próbowałem przymykac przepusnicę ale efekt żaden. Rozpalam już wszystkimi sposobami, wpierw mały węgiel , później duży i odwrotnie ale nic to nie daje ciągle to samo. Temperatura otoczenia tez nie miała wpływu na temp. pieca jedyniejak wiało to ciężko było go odpalić. piec czyszczony. poproszę o jakies sugestię w tym temacie i porady bo nie wiem czy wyrobie na węgiel przy takim paleniu ;)