Skocz do zawartości

Heniek1234

Forumowicz
  • Postów

    34
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Heniek1234

  1. Co tam Panowie słychać w świecie hefa? Widzę, że kolega Fidel podtrzymuje temat walcząć z materią. Ja znalazłem trochę mniejszą rurkę (fi 10mm) - część układu wydechowego z motocykla. Przymierzam się do podobnego eksperymentu jak Fidel, ale pogoda nie mobilizuje do działania - brak potrzeby ciągłego grzania, tylko wieczorne przepalanie.Daj znać Fidel jakie są efekty rury wezyra w tym kotle i czy nie zmniejszy się stałopalność (wiem, że to mały przekrój, ale jednak..).
  2. Nie do końca zrozumiałem ten fragment o termometrze umieszczonym bliżej prawego krućca zasilania (chyba powrotu, skoro powrót masz po prawej stronie?). Miarkownik jest przecież w zupełnie innym miejscu i jedyne co ja zaobserwowałem, to szybsze działanie miarkownika niż fabrycznego termometru. Na termometrze jeszcze 60 stopni, a miarkownik już otwierał. Różnica z reguły wynosi około 2 minut, natomiast przy rozpalaniu (gdy pompę odpalam po rozgrzaniu) potrafi tak i 5 minut wskazówka stać w miejscu (wypycha gorącą wodę). Mnie to martwi coś innego, nie związanego z kotłem - non stop muszę dopuszczać wody. Codziennie to samo. Zamknąłem już odpowietrznik na bojlerze, (zakręciłem), ale to i tak nic nie dało. Po zamknięciu na noc bojlera rano i tak jest w nim powietrze - po odkręceniu zaworów słychać wyraźne przelewanie. Wtedy zamykam zawór za bojlerem, odkręcam odpowietrznik i coś tam powietrza wyleci. Ale nie wiem skąd zasysa powietrze.. I to nawet przy zamkniętym odpowietrzniku na bojlerze. Zostaje odpowietrznik na naczyniu wzbiorczym, ale chyba zasysanie stamtąd jest niemożliwe?
  3. Co powiecie o preparatach typu Fauch 200/300 ? Mam ochotę spróbować tego wynalazku, oczywiście opakowanie 1 kg/500 ml, bo w ciemno 300 złotych nie wydam. Pytanie tylko czy brać do sadzy szklistej czy do płatowej.. Nie mam pojęcia jaka jest na wymienniku. Niby płatowa, bo na wymienniku jest taka popękana skorupa. Ale z drugiej strony w ogóle nie da się tego usunąć, więc pod szklistą.. Ktoś próbował, wie co brać?
  4. Pytanie - na ile macie otwartą klapkę gdy piec ma utrzymać stałą temperaturę? U mnie przy 60 stopniach klapka gdzieś na 5-7 mm otwarta. Jak spojrzeć z boku, to pokrywa się z obudową klapki, ale to przecież i tak sporo - powinno być 1-2 mm.
  5. Nie mówię, że Twoje rozwiązanie jest złe. Jeżeli jest to konieczne, to ograniczaj komorę. U mnie nie ma mocno spiekającego się węgla. Palę węglem z KWK Chwałowice, typ. 32.2 bodajże, więc dobry do DS. Nie ma kopa jak 33 (np. Marcel), ale nie muszę przebijać siekierą spieków powstałych nad rusztem. Stąd wszystko mi jedno jaki jest kształt komory. Nic mi nie da zmiana konstrukcji komory polegająca na jej zmniejszeniu.
  6. Fajnie, że jesteśmy w temacie modyfikacji komory. Czy ktoś może mi powiedzieć jak przebiega płaszcz wodny w okolicach komory? Z tego co zaobserwowałem można spokojnie wyciągnąć izolację, szlifierką wyciąć pionowo od samych drzwiczek załadunkowych do dolnych drzwiczek czołową płytę stalową, następnie odgiąć ją na zewnątrz, dospawać po bokach dwa trójkąty i nową górę, w to wspawać konstrukcję drzwiczek i w ten oto magiczny sposób powiększyć komorę zasypową. Pytanie tylko, czy zwykłym migiem można to spawać czy raczej elektrodą? Miga mam, spawać w miarę umiem, za to elektroda to już problem (brak spawarki i umiejętności bliskie zeru). No i jak tam z płaszczem wodnym żebym nie przedobrzył. Oczywiście robota po sezonie w wolną sobotę (myślę, że dłużej to nie zajmie). Uprzedzam komentarze o zawieszającym się węglu - pewnie się będzie zawieszał, ale teraz też przecież tak jest. Zauważyłem natomiast, że płomień idzie w górę, więc w końcu i tak węgiel opada na ruszt. A że piec zdąży zejść z temperatury, trudno. Na pewno nie pójdę w stronę zmniejszania komory, bo to już życia bym w ogóle nie miał. Kurde, dopiero teraz zwróciłem uwagę na schemat hefa. Przy czołowej ścianie komory zasypowej jednak jest płaszcz wodny, dobrze widzę ??
  7. Może zainstaluj folię aluminiową za grzejnikami. Podobno odbija 95% ciepła. A subiektywne odczucia mogą być związane ze zmianą temperatury - piszesz, że dzieje się to wieczorem. A więc wtedy, gdy na zewnątrz temperatura spada.
  8. Jeżeli dobrze rozumiem, to możliwe jest pochylenie rusztu nawet o 4 cm przy nowym płaskowniku. Ciekawe czy wpłynie to na polepszenie pracy kotła. Jestem podjarany do tego pomysłu, bo może dzięki temu uda się wykorzystać cały ruszt, czyli również miejsce za pierwszym wymiennikiem.
  9. Czyli Ty arthi zrobiłeś dwustopniowy ruszt jeżeli dobrze rozumiem? Przyciąłeś krawędzie, co obnizyło boczne ruszta, zostawiając środkowe na fabrycznej wysokości ? Ja to w planach miałem zrobienie zgarniacza na ruszcie - pozostawić ruchome tylko boczne ruszta, przykręcić do nich kawałek blachy i niech zgarnia popiół ze środkowej części rusztu. W tym celu chciałem unieruchomić środkową część rusztu. Jest to do zrobienia, ale od miesiąca się za to nie wziąłem :) Wolę kupić kawałek płaskownika i szybko podmienić na wygaszonym kotle niż wyciągać oryginalny, przycinać, przymierzać, znów przycinać.. Tak więc dziś kupię płaskownik 3 cm i zrobię kilka wersji. Ten spadek na całej powierzchni rusztu może przynieść dobre efekty. Jak na razie tylko zeszlifowałem boki każdego rusztu żeliwnego szlifierką, co troszkę zwiększyło odstępy na ruszcie i ułatwiło odpopielanie. Ale nie chcę z tym przesadzić, żeby mi węgiel nie leciał do popielnika.
  10. Genialne w swej prostocie rozwiązanie pochylenia rusztu. Że też sam na to nie wpadłem :P Pamiętaj, że ruszt chowa się pod blachą na której znajduje się ruszt pionowy (blacha nad popielnikiem). Więc podniesienie przodu może nie być dobrym pomysłem. Lepiej powiedz o ile zmniejszyć tylny płaskownik (u mnie ciągle się pali, jutro podskocze po kawałek płaskownika i przy najbliższej okazji zmodyfikuję). Szczelina pomiędzy cegłami zdecydowanie za mała - żartem powiem, że przy obecnych temperaturach każdy kozaczy, zmniejsza, modyfikuje, robi ekstra mały płomień. A przyjdzie - 10 i w d@@ie będziecie z tymi modyfikacjami. W tym kotle musi się ruszać ruszt. I tak jest słaby, ale Twoje pomysły doprowadzą do jeszcze gorszej użyteczności tego kotła. To nie sztuka wprowadzić zmiany, które na dopiero co wyczyszczonym kotle popracują ładnie 2 dni. Problem zacznie się 3 dnia, bo ruszt nie do ruszenia (zarówno przy podniesieniu przodu, jak i cegle nad rusztem - dostanie się skała i prędzej cegłę rozwalisz niż poruszasz), albo przyjdzie - 10 i trzeba będzie wszystko wyrzucać. Pracuj nad ograniczaniem dymu, a nie akademickim poprawianiem sprawności HEFa, bo tak właśnie zrobiono badania z których wyszła ta mega sprawność kotła, której to jak widzę żaden użytkownik nie odczuwa. Dziś mam dobry humor, przyjdą mrozy, zmniejszy się stałopalność, ruszt znów nie będzie spełniał swojej funkcji, to znów będę ich wyzywał..
  11. Wiesz co, na buforach się nie znam, ale odnośnie ilości węgla jaką powinieneś spalać - bierz to z przymrużeniem oka. Każdy budynek jest inny. Większość z forumowiczów ma np. komin poprowadzony przez środek domu i nie ukrywa, że służy on za gigantyczny grzejnik. Ale tego się nie dowiesz gdy będą pisać o swoim spalaniu węgla.. Odnośnie miarkownika, to wygląda jakby za późno reagował albo moja teoria (ja się forumowiczów nie boję, wiem :P ), zgodnie z którą kocioł się napędza, potrzebne jest PW -> kocioł osiągnął zadaną, PW nadal otwarte -> PW wychładza kocioł, miarkownik reaguje -> kocioł się napędza, potrzebne jest PW.. W tym kotle otwory PW zamknięte są naprawdę tylko i wyłącznie wtedy, gdy dotykając czarnych "kapsli" są one bardzo gorące, a wyciągając taki kapsel oba końce płaskowników są czerwone. To jest zamknięte PW w HEF. A niby zamknięte to takie, gdzie klapka niby przylega, ale czarny kapsel jest jedynie ciepły. Ja u siebie zrobiłem mniejsze otwory PW z cegły szamotowej. Na razie jestem zadowolony. Odnośnie furczenia - moim zdaniem nie powinien furczeć. Aha, jeszcze moja najnowsza teoria - z kotłem jak z domem, nie wiedzieć czemu (w przypadku domów wiadomo) pierwszy sezon na nowym kotle jest najgorszy. Węgla idzie więcej, nic nie ustawisz. A potem nagle się wszystko uspokaja..
  12. Z tym rzucaniem szamotu gdzie popadnie masz rację. Z tego powodu staram się wybierać takie miejsca, gdzie dodatkowy szamot nie zmieni nic w obecnym procesie wymiany ciepła. Czyli póki co nic nie daję na wymiennik, choć korci mnie żeby spróbować. Ale jak wskazuje kolega def - każda drobna zmiana pociąga za sobą daleko idące skutki. Tak więc póki co tego unikam, koncentrując się na miejscach, które i tak musiałem modyfikować. Przykładowo temat wełny między pokrywą górnej wyczystki a znajdującą się pod nią stalową klapką przerabiałem w zeszłym sezonie. Niestety efekty były mizerne - po kilku dniach wełna wyglądała na przypaloną (zmieniła kolor na bardzo jasny). Ponadto tam niestety jest za mało miejsca, żeby ta centymetrowa warstwa wełny mogła zapobiec wychładzaniu. Przecież górna pokrywa ma ze 3 cm i (przynajmniej mam taką nadzieję) wypełniona jest wełną. No ale może u Ciebie to wystarczy. Ja póki co poza szamotem pod klapą zawsze kładę warstwę wełny nad pokrywę, która praktycznie znajduje się nad całą górą kotła. Co prawda na skutek mojego częstego otwierania tej pokrywy (przez modyfikacje) wełna jest styrana, ale to nie problem dać nową warstwę. Odnośnie mieszania spalinami - niestety dziś już zdjęć nie dam, ale rano wybrałem papieża. Kolor dymu bieluteńki. Przez to słońce po oczach raziło, naprawdę. W takie dni jak dzisiejszy pojawia się problem z odpowiednim ustawieniem kotła - jak mu przykręcam 4 D, to natychmiast dymi (wiadomo). No i dziś z uwagi na nasłonecznienie i dużą ilość okien od południa musiałem przykręcić zawór, Jeżeli jutro też będzie taka pogoda, to zmieniam strategię i tylko włączam obwód bojlera, niech te 120 litrów magazynuje ciepło. Cegła na ruszcie pionowym (nie wiedziałem, że taka nazwa tej klapki) zdecydowanie ograniczyła promieniowanie drzwiczek. Szczególnie w pierwszej fazie spalania, gdy węgiel najbliższy drzwiczek jeszcze się nie zapalił (u mnie to prędzej czy później następuje z uwagi na duże problemy z odpopielaniem). Jak zamontujecie tę cegłę, to z pewnością nabierze białego odcieniu - tam jest wysoka temperatura. Teraz szukam taniego wermikulitu żeby z drugiej strony dorobić prawdziwą izolację, z pewnością do minimum ograniczy ilośc ciepła. Nie myślę też nad dodatkowym uchwytem, bardziej nad izolację poziomej stalowej płyty, bo teraz ona się najbardziej nagrzewa (górna krawędź dolnych drzwiczek). Co do ruchomego rusztu, to właśnie w tym celu czytam o wierceniu w żeliwie, żeby trochę zmienić sposób ich działania. Zanim do tego dojdzie chcę jeszcze spróbować ograniczyć osiadanie sadzy za trzecim wymiennikiem, nad wyjściem do czopucha. Pomysł jest, realizacja przewidywana w najbliższy weekend.
  13. Na zdjęciach nie widać, ale cegła jest pod dużym kątem - prawie przylega krawędziami do wymienników. Na razie koniec z wypełnianiem kotła. Muszę się wziąć za elektryczny ruszt, bo to jest największa bolączka - to coś zwane ruchomym rusztem nie działa. Konieczne będzie wiercenie w żeliwie, a tego jeszcze nie przerabiałem (choć podobno różnicy nie ma). No i elektronika, na której się zupełnie nie znam.
  14. Ciężko jest robić modyfikacje na palącym się kotle. Połówka cegły nie chciała górą wejść. Moglem jednak aż tyle nie tluc tej cegły, ale tam jest mało miejsca między wymiennikami, bałbym się czy mi dym się nie cofnie - połówka cegły zajmuje praktycznie połowę przestrzeni między wymiennikami - jak dla mnie za mały margines bezpieczeństwa.
  15. Dziś kolejna modyfikacja - gdzieś na forum był link do przerobionego kotła GS na dolniaka. Autor na filmiku wskazał, że umieścił między wymiennikami dwie potłuczone cegiełki szamotu. Idąc tą drogą, jak również po przeczytaniu poradnika chyba Last Rico odnośnie umieszczania szamotu (że raczej nie powinien dolegać do wymiennika) zrobiłem na szybko coś takiego: Mam nadzieję, że będzie dopalało sadzę, w końcu znajduje się w najlepszym miejscu. Dodatkowo rozbija płomień (przynajmniej taką mam nadzieję), co jest lepszym rozwiązaniem niż jeden jęzor ognia jak dotychczas. Odnośnie sadzy szklistej - próbowałem to zedrzeć naostrzoną szpachelką, jednak efekt mizerny. Z pierszego wymiennika zawsze zejdzie, bo tam temperatura jest odpowiednia, natomiast z pozostałych chyba tylko za pomocą palnika, jak już ktoś w tym temacie podpowiedział. Nie wiem tylko jaki to ma sens, skoro czasami drewnem sosnowym palę.. Zdjęcia:
  16. Odnośnie rusztu - codziennie czyszczę. Z uwagi na niską stałopalność rano na dole jest żar - przegarniam, co się nie żarzy leci do popielnika, reszta zostaje i zabawa od nowa.
  17. W chwili obecnej moge jedynie powiedzieć, że szamot pod górną pokrywą wczoraj był czarny (sadza), dziś już jest czysty. Ciąg dalszy modyfikacji, a jaki ich wynik zobaczymy za kilka dni. Postanowiłem umieścić cegły szamotowe w wizjerach (tfu, w otworach PW o średnicy 3 cm). W tym celu złamałem cegłę szamotową, wywierciłem otwory pod śrubę i 3 otwory mające doprowadzać powietrze do paleniska. Otwory PW wykonane są pod dużym kątem - wlot powietrza mieści się akurat w wizjerze, natomiast wyloty są około 3-4 cm wyżej. Są to małe otwory, wiertło 4 i 6 mm. Zdjęcia:
  18. Zerknąłem w temat z linku i nawet nie musiałem przeczytać całości - "myślę że to cena palenia drewnem świerkowym i sosnowym" jak rzekł kolega w temacie - będę z tym walczył w weekend przy wygaszonym kotle - są takie placki, szczególnie na drugim wymienniku (tym po prawej na zdjęciu 12) - za niska temperatura by wypalić. edit: Widzę, że to ten sam temat :)
  19. Od strony czopucha zawsze miałem zarośnięty wymiennik, szczególnie właśnie u góry - z tego powodu dałem tam szamot, bo tam zawsze będzie sadza. Odnośnie czyszczenia - zdjęcia i przeróbki robione były na ropalonym kotle. Po potraktowaniu stalową szczotką zeszło sadzy na jedno zgarnięcie miotełką. Odnośnie szamotu na pionowym ruszcie - nie wiem o którym mówisz. Przykręcony jest szamot do drzwiczek (tych z otworami, bezpośrednio przy komorze zasypowej). Ograniczyło to temperaturę samych drzwiczek - tam co prawda jest metalowa wstawka, jednak z doświadczenia wiem, że jest to za mała izolacja, nawet gdy napchałem tam wełny. Natomiast szamot na pionowym wymienniku nie jest przykręcany, po prostu położyłem 4 sztuki cegiełek bezpośrednio do ostatniej ścianki kotła od strony czopucha. Uważam, że jest to jedyne miejsce o takiej szerokości - jak zerkniesz na wymienniki, to zobaczysz, że wszędzie jest odstęp kilku centymetrów, a akurat tam na dole jest duża przestrzeń. Zapewne w zamyśle miała być miejscem w którym osadza się popiół (sadza) - w końcu to już końcówka kotła, więc tam jej jest najwięcej. Jednak póki co nie było takiej sytuacji, by była zapełniona. Nawet podczas gruntownego czyszczenia na wygaszonym kotle nigdy nie miałem tyle sadzy, by zatkało ten otwór. Odnośnie efektów - na razie walczę z wiatrem, więc jakieś wnioski można będzie wyciągać dopiero za dwa dni. Na razie wszystko gra, choć ten wiatr dobija - raz za bardzo przymknięty czopuch, raz za mało (węgiel w znika w oczach).
  20. Witam kolegów. Zakupiłem termometr na instalację - przylgniowy. Wczoraj gdzieś na forum wyczytałem, że termometr w HEFie przekłamuje. I jestem w szoku - hefowy termometr pokazuje 60 stopni (wskazówka w idealnym pionie), natomiast termometr przylgniowy zamontowany na ocieplonej rurze z zaworu 4 D pokazuje mniej więcej 12 stopni mniej (!!!). Obniżyłem temperaturę na piecu do 50 stopni, to przylgniowy pokazywał niecałe 40 stopni. Czyli hefowski przekłamuje w pełnym zakresie. Oczywiście zawór 4D otwarty na 10 (maksymalnie), więc całe ciepło szło na instalację. Przylgniowy z boków ocieplony wełną, dodatkowo sam czujnik otoczony otuliną rury, więc raczej 12 stopni nie tracił.. No chyba że to przylgniowe są tak niedokładne.. Jeżeli jednak przekłamuje termometr na piecu, to nieźle się zdenerwuję - z tego co pamiętam na termometr i miarkownik był rok gwarancji, więc u mnie wymiana gwarancyjna odpada. Teraz się zastanawiam czy miarkownik będący w zestawie też jest wart tyle co termometr, czyli wielkie nic.. A najśmieszniejsze chyba to, że w HEFie dobrze wiedzą o wadach akcesoriów (przynajmniej z tego forum wynika, ze ktoś dzwonił i przyznali, że są przekłamania). Nie wiem więc czemu na stronie producenta nie napisano - "do kotła dołączony jest termometr, który przekłamuje o dobre 10 stopni i mamy tego pełną świadomość, jednak kupujcie nasze wyroby, bo HEF to synonim precyzji i wysokiej jakości ". Hue hue.. Odnośnie moich przeróbek, poniżej zdjęcia z wykonanej dziś przeróbki pokrywy wyczystki przy okazji czyszczenia kotła. A odnośnie temperatury na czopuchu - na pewno niższa niż temperatura dopiero co zalanej herbaty - nie parzy :) Za to pokrywka schowana pod wełną - parzy :) Poza wskazanymi niżej przeróbkami mam jeszcze 4 cegły szamotowe w otworze wyczystki - przy samym końcu pieca, za ostatnim wymiennikie. Cegły położone jedna na drugiej. Następna przeróbka do jakiej się przymierzam, to: - dalsze zeszlifowanie boków rusztu (żeby większe przerwy były, bo po nocy kocioł jest zapchany popiołem) - dorobienie automatycznego rusztu zgodnie z instrukcja z youtube (znaczy wiem z jakich elementów składa się system, więc jakoś to połączę - choć elektronika to nie moja działka) - dorobienie nadstawki (muszę znaleźć zdjęcia na forum, ktoś już to kiedyś w HEFie zrobił). Chyba w tej właśnie kolejności.
  21. @mac65 Forum nie opluwam. Ja również dzięki temu forum dowiedziałem się o tym, jak efektywnie palić. Efektywnie i w miarę bezdymnie. Poznałem w ogóle proces spalania - człowiek nie był świadom jaki to złożony proces. Natomiast w dotychczasowej dyskusji jesteś pierwszą osobą, która pali kotłem nieprzewymiarowanym i nie jest to kocioł traktowany jako awaryjne źródło ogrzewania. Cieszę się, że spalasz kilka ton węgla na sezon (choć nie wiem czy powinienem z tego powodu kupić kwiaty? Co to wnosi do tematu?). Konstrukcję kotła dobrze skomentował Przemysław w swoim temacie (strony nie pamiętam niestety). W pierwszym swoim poście dałem kilka wskazówek, które u mnie się sprawdziły. Napisałem, że jeżeli koledzy nie chcą, to niech nie stosują. Zresztą sam możesz przeczytać dwie strony wcześniej. Natomiast z mojej porady zrobiła się dyskusja o grzaniu komina i to dyskusja w której bierze udział osoba z przewymiarowanym kotłem, następnie osoba która kotła tego nie używa, a wreszcie dołączyła osoba z hefem jako zapasowym źródłem ogrzewania. Więc nie podoba mi się wyciąganie zupełnie nielogicznych wniosków - ze zdania "zaizolujcie górną pokrywę" koledzy wyczytali "grzeję komin, temperatura że sam skur...n, mało co mi komina nie rozerwie. Zaizolujcie pokrywę, więcej ciepła w komin pójdzie". Uważam, że zamiast od razu bagatelizować zagadnienie i szukać przyczyn izolowania w złym sposobie palenia (czy gdziekolwiek napisałem, jaką mam temperaturę na czopuchu ?) lepiej przemilczeć, albo spróbować i dopiero się wypowiadać. W końcu jak sam zauważyłeś, to forum ma pomagać. I ciekaw jestem jak pomogą przeciętnemu palaczowi hefa opinie kolegów o izolacji, której nawet nie spróbowali zastosować w swych przewymiarowanych i awaryjnych kotłach.
  22. @ arthi Co do rzeczowych argumentów - załaduj pełen zasyp, wajchę rusztu obróć od siebie w stronę komina, po 3 godzinach zejdź, otwórz jeden z 3 cm wizjerów (zwanych otworami PW) i spójrz na ruszt, skąd idzie płomień. Następnie obróć wajchę rusztu do siebie i znów zerknij przez wizjer. Zobacz jak przebiega płomień. Wszystko to oczywiście przy przyjęciu, że zgodnie z propaganda niektórych forumowiczów nie masz przewymiarowanego pieca. Ale z tego co piszecie wynika, że jednak nie idziecie za modą piecyków o mocy farelki (i bardzo dobrze!). Dziwne co piszesz - gdybym pisał na jakimś ogólnym temacie, to zrozumiałbym zdanie "wszystko można sobie nawymyślać, zwłaszcza gdy za tym nie idą żadne rzeczowe argumenty, a cała teoria, kłóci się z podstawowymi zasadami". Piszę w temacie kotła, który sam posiadasz w piwnicy. Więc rusz 4 litery, zejdź do kotłowni i za 10 minut będziesz wiedział. Chyba że znasz ten piec z opowieści, względnie odpalasz go raz na kilka dni, to wtedy szkoda czasu na eksperymenty. No chyba że jesteś studentem dorabiającym na opiniach (a są tacy na tym forum), to niech Cię producent podszkoli. @ gondoljerzy Oczywiście zgadzam sie z Tobą odnośnie przenikania ciepła przez ściany i sufit kotłowni. Dziwi mnie natomiast, czemu nie robisz w kotłowni ogniska - jeszcze więcej ciepła przejdzie przez ściany i sufit kotłowni. Odnośnie pokrywy - zgadza się, pokrywa jest ciepła. Jednak wynika to z tego, że ciepło grzeje ściany i sufit kotłowni (jak słusznie wskazał kolega gondoljerzy). Stąd właśnie nie wiecie ile tego ciepła tak naprawdę ucieka, więc albo zasłońcie i po kilku godzinach wsadźcie rękę pod wełnę, albo piszcie dalej teorie ogrzewania ścian kotłowni. @Gepardos Bardzo żałuję, że moje oczy nie zwróciły się w tę stronę, naprawdę. Zresztą prześledźcie forum (nawet chyba ten temat), to zobaczycie, że po fali hefomanii sprzed dwóch lat nagle pojawili się użytkownicy, których ten kocioł całkowicie zawiódł i zdesperowani szukali pomocy na tym forum (której nota bene raczej nie otrzymali). Uważam, że to prawidziwi użytkownicy tego pieca, którzy poszli w stronę tak propagowanej tutaj maksymalizacji efektywności poprzez zmniejszanie mocy kotła. Z tego co pisze kolega arthi wynika, że kocioł nie pracuje 24/7 w warunkach optymalnych. Jest przewymiarowany. Kolega gondoljerzy chyba ma inny kocioł, jednak już wiemy, że wszystko mu jedno czy kocioł grzeje kotłownię czy grzejniki (trochę uogólniłem, ale wiecie co mam na myśli). Natomiast kolega Gepardos przyznaje, że kotła używa sporadycznie, jako zapasowego źródła ogrzewania. No to ja się pytam czemu nie macie tych informacji w podpisie, co pozwoliłoby każdemu innemu użytkownikowi forum na lepszą ocenę waszych opinii odnośnie tego czegoś zwanego kotłem dolnego spalania hef (hue hue :) ).
  23. Mówię wam, spróbujcie i się sami przekonajcie. Jeżeli chodzi o powietrze, to zostawiłem ścianę drugiego wymiennika nienaruszoną. Żadnych szamotów i eksperymetów. Czemu? Bo przy przełożeniu wajchy do zewnątrz robi się tam przestrzeń. Teoretycy na tym forum pisali, że to przestrzeń przez którą dostaje się lewe powietrze, wychładzające wymiennik i najlepiej jest to zatkać. Ja tymczasem uważam, że to bardzo przemyślane rozwiązanie. Tamtędy ZAWSZE dostanie się powietrze niezbędne do procesu spalania. Czynnik zapalający ZAWSZE będzie obok (żar). W tym miejscu nigdy nie będzie żaru (no może w ekstremalnych sytucjach), bowiem co do zasady spadnie do popielnika. Mówię wam, zasłońcie te pseudo otwory. One mogą się sprawdzać tylko i wyłącznie w jednej sytuacji - gdy kocioł jest przewymiarowany. Wtedy owszem, nikt nie zauważy różnicy w temperaturze, bo kocioł przez przewymiarowanie zawsze będzie miał za dużo mocy. Zresztą to nie przekonuje mnie do tego forum - większość ludzi pisze "za waszą namową zdecydowałem się na firmę X, ale wziąłem o troszkę większej mocy. Jednak mieliście rację, mogłem brać mniejszy". I tak sobie gadają, ale kurde nikt nie kupuje tych mniejszych, wszyscy jednak zawsze troszkę większy, za to innym polecą kozę 2 KW.. Mniejsza z tym, wylewam żale :) Odnośnie dymu - co lepsze, szybkie podbicie kotła i utrzymanie temperatury czy taka zabawa w skoki temperatury? Dymu nie zlikwidujecie, choć nie wiem czemu narzekacie na dym w podtrzymaniu - właśnie wtedy dymu nie ma, przynajmniej u mnie. Aha, druga rada na to coś zwane kotłem - wełnę mineralną radzę umieścić od zewnątrz na górze, tam gdzie klapka do czyszczenia wymiennika. Nawet nie wiecie ile tamtędy ciepła ucieka (albo i wiecie :) Tyle moich "porad". Cieszę się, że mogłem to napisać, bo skoro już dałem się zrobić kryptoreklamom tego gów.na na tym forum, to przynajmniej coś ze świata mojej praktyki napiszę, nie świata pięknych teorii. Nigdy więcej HEFA !
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.