Witam wszystkich ponownie,
Nie uwierzycie ale miałem bardzo ciekawą historie - i to w sumie przez nią tak długo nie odpowiadałem na posty - miałem wypadek, czołowe zderzenie z autem znad przeciwka, ja jechałem 60-ąt on około 70-80km/h. Ale już wróciłem do zdrowia i chciałem napisać co wykonałem z moim zbiornikiem przed tym "zdarzeniem"
A więc nie mogłem zlokalizować w mojej okolicy podchlorynu sodu, wykonałem też kilka telefonów do MZWiK, do PSS-E, bo chciałem ustalić jeszcze więcej faktów a przede wszystkim dopytać o szczegóły ludzi, którzy mają z wodą większe doświadczenie. Swoją drogą muszę że wszyscy rozmówcy byli bardzo mili i wykazali duże zainteresowanie moim problemem.
Ale do meritum:
- ponieważ tak jak pisałem wcześniej nie mogłem zdobyć podchlorynu (a i tak się go troszkę bałem) postanowiłem użyć środka, który miałem pod ręką, preparat biobójczy do basenu " CHLOR SZOK" - pomyślałem tak, skoro stosuje go do basenu, w którym kąpie się moje dziecko i to dziecko nie raz bawiąc się w basenie łyknie wody z basenu i nic mu nie jest to chyba mogę spróbować.
I tak też zrobiłem.
- opróżniłem zbiornik, wsypałem nie całą zakrętkę chloru, nalałem świeżej wody z sieci (już z chlorem), i tak zostawiłem na jeden pełny dzień załączając co jakiś czas cyrkulacje, po takiej chemicznej dezynfekcji wypłukałem zbiornik 2 razy, a potem 3 razy dogrzewałem i wylewałem przez kran ciepłą wodę do momentu aż nie połyneła już tylko zimna.
Kiedy po trzeci razie woda nie miała już zapachu chloru, zacząłem korzystać z tej wody do kąpieli - na początku tylko ja- tak przez około 1,5 tygodnia, teraz koszysta już cała rodzina.
Martwi mnie tylko wpis " Adam Guitar" bo stara anoda poszła do kosza i całą akcje przeprowadzałem na nowej anodzie, która działa do nadal.
Czy mam ją wymienić, czy chlor ją zniszczył, czy np. bakterii bardziej ją lubią
Pozdrawiam wszystkich i dziękuje za rady