Witam, przeglądam wątek o paleniu od góry już od kilku miesięcy, sam próbowałem tak palić ale nie wiem czemu ale zużycie węgla wychodziło mi większe niż w przypadku tradycyjnej metodoy. Pale w piecu camino sześcioczłonowym(żeberka w środku) z miarkownikiem, pompą wspomagającą obieg, powierzchnia ogrzewania to dwa piętra łącznie 120m, z czego połowa to stare grzejniki żeliwne a druga połowa nowa instalacja z aluminiowymi żeberkami, dom jest ocieplony od zewnątrz styropianem 10cm, plus granulat w szczelinach między ścianami dwuwarstwowymi, strop cienka warstwa kramzytu i styropian 6cm. Na maksymalnej ilości węgla jaka mieści się w piecu razem z drzewem na rozpałke przy temperaturze 60 stopni na piecu i ok minus 5 na zewnątrz, zasyp wytrzymuje ok 7h później temperatura zaczyna spadać, testowałem już węgiel z różnych składów, w tym podobno jeden z kopalni Wieczorek, o różnej grubości z kostką włacznie i zawsze dzieje sie tak samo najpierw piec wolno nagrzewa wodę w obiegu a jak zapala sie węgiel to od razu cały zasyp, testowałem też różne ustawienie klapki od powietrza wtórnego, od początku tej zimy w komin poszło już prawie 3 tony węgla, 1 tona miału, 1 tona brunatnego, 250kg koksu i ok 7m drzewa sezonowanej osiki więc raczej to nie jest najleprzy wynik, nie wiem co dalej robic i czy coś robie źle, pomocy