Treść opublikowana przez nowalijka
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Czy akumulator może być ok 70 cm za kotłem (z tyłu) i 60 cm od rury odprowadzajacej dym do komina? Co do pozostałych warunków, w łazienko-kotłowni jest raczej ciepło (akumulator woli niższe temperatury), a podczas kąpieli jest sporo pary (jak to w łazience), ale tego nie przeskoczę. Nad groszkiem pomyślimy, wasze argumenty są kuszące, ale zależy nam na możliwie szybkim rozpaleniu, może przekonam męża, żeby kupić wcześniej trochę na próbę, jak radzi emus. Pozdrawiam - nowalijka
- Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
- Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Piękne dzięki Panowie :) . Co ja bym bez Was zrobiła? W przyszłym tygodniu kupujemy węgiel według zgodnej rady :). A dziś kurier dostarczył zasilacz i akumulator. Trzeba tylko pomyśleć, gdzie ustrojstwo umieścić. No i nie wiem, co lepsze dla urządzeń, czy lepiej podłączyć pompkę "na stałe" przez zasilacz, czy puszczać przez zasilacz tylko, gdy nas nie ma w domu, ewentualnie na noc. Myslałam o tym, bo na wspomnianym składzie mają też groszek z Chwałowic, ale trochę się boję, że będzie się trudniej rozpalało. No i w instrukcji kotła piszą, że zalecany orzech. Choć z drugiej strony... piszą też, żeby rozpalać od dołu, które to zalecenie skutkowało kłębami dymu w całym mieszkaniu :angry: . Pozdrawiam - nowalijka
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam, mam jeszcze pytanie odnośnie węgla. Obecnie palimy węglem typ 33, bardzo kaloryczny, przy rozpalaniu od góry pali się długo, nie spieka się, nie dymi i nie smoli. Popiołu jest niezbyt dużo, koksików jedna łopatka. Czyli ok, tylko... trudno go przekonać, by zaczął się palić. Jeśli chcę mieć gwarancję, że się rozpali za pierwszym podejściem i w miarę szybko - dajemy ok pół komory węgla i pół rozpałki (gruba warstwa papieru i z 8-10 kawałków suchego drzewa, nie zawadzi też kawałek tektury, jeśli mamy). Na tak mały kociołek to sporo. Ale wszelkie "oszczędności" na rozpałce kończą się albo powtórnym rozpalaniem albo oczekiwaniem 3 godziny, aż od tych 3 rozżarzonych węgielków zapali się w końcu reszta :unsure: . Ten węgiel mamy jeszcze z zeszłej zimy i nawet w poprzednim kociołku, (w którym prawdopodobnie można by palić nawet azbestem :) ), palił się dośc opornie, a niemrawy ogień można nim było przy dokładaniu zagasić. W przyszłym tygodniu chcemy kupić węgiel na tą zimę, a jako że to sprawa życiowa - mam wątpliwości. Opcje na pobliskim składzie (autoryzowany sprzedawca Kompanii Węglowej) są takie (biorę pod uwagę tylko orzech): - Bobrek, Chwałowice 28-30 Kcal - 720,00 - Piast, Ziemowit, Bielszowice - 26-28 Kcal - 700,00 - Sobieski, Janina - 22-23Kcal - 670,00 Poczytałam tu troche o węglu, wiem już, że ostatnia pozycja odpada, Piast też ma nie najlepszą prasę ;) , więc stawiałabym na poz. 1 , ale ktoś w zeszłym roku pisał, że Chwałowice fedrują z nowej ściany i teraz się spieka. W takim małym kotle skorupiejący opał to katastrofa. Chyba kupimy worek na próbę. Można też szukac innych składów, ale na ogół nie chwalą się skąd mają węgiel, albo po prostu oszukują. Chciałabym, żeby węgiel lepiej się rozpalał, nie spiekał, wypalał do końca, ale tez był możliwie kaloryczny. Może ktoś mógłby coś doradzić? Pozdrawiam - nowalijka
- Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Heh, musiałam sobie to wszystko 3 razy przeczytać, żeby z grubsza zrozumieć dyskusję. :D Nie wiem, po co mi taka duża moc przetwornicy, po prawdzie taką przetwornicę znalazłam i z opisu wynikało, że się nadaje. Wydaje się też, że w naszym przypadku pełny sinus nie jest konieczny, w końcu ma to być zasilanie awaryjne (zeszłej zimy wyłączyli nam prąd 3 razy na ok. 1h), chyba że akurat nasza pompka ma szczególne wymagania,bo automatyki nie mamy. Korzystając z Waszej uprzejmości i szybkich korepetycji z fizyki wyliczyłam, że ustawiając pompkę na pierwszy bieg (30W) akumulator powinien wytrzymać ponad 10h. To w zupełności wystarczy. Biorąc pod uwagę moje zaawansowane umiejętności elektryka, nie będę eksperymentować. ;) Życzę dobrej nocy.
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam ponownie, z pompką to ja trochę namieszałam, pompka Grundfos typ 25-40, standardowo chodzi na 2 biegu, tj. 50W ( a nie 45W, jak napisałam z pamięci-zawodnej zresztą) i to jest faktycznie 0,21 A. Tak pisze na pompce. Dużo róznych cyferek tam jest, z czego jak dotąd rozumiałam tylko waty, bo to jak w żarówce ^_^ . No, ale już dzięki Wam wiem co i jak, powinno wystarczyć nawet te 6 godzin, a braki prądu nie zdarzają się często, zresztą to chodzi właśnie o sytuacje awaryjne. A wychodząc i zostawiając pełny kocioł pod opieką zasilacza, można przełączyc pompkę na 1 bieg, też wystarcza, a pobór 30W, (0,13A). W każdym razie bardzo Wam dziękuję, jesteście niezawodni. Pozdrawiam raz jeszcze
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam, zdecydowaliśmy się na zasilacz http://www.volton.pl/pl/p/Zasilacz-awaryjny-UPS600-MPL-TRAPEZ/74 + akumulator żelowy 40 Ah. Myślicie, że to dobry wybór? Szukam optymalnego połączenia ceny i jakości, tak by układ był możliwie bezawaryjny. Nim zamówię chciałam się jednak upewnić, czy dobrze rozumiem (z fizyki miałam "dostateczny", a ten prąd płynący pod prąd zawsze mnie przerastał :wacko: ). Jak podłączymy pompkę do tego zasilacza z akumulatorem, to on sam będzie pilnował i kiedy wyłączą prąd, przełączy pompkę na zasilanie z akumulatora? A jak prąd włączą, to przełączy pompkę na prąd z sieci i naładuje akumulator? I zrobi to wszystko sam, bez naszego udziału i obecności? I jeszcze jedna prośba, o ile to nie jest problem, czy ktoś mógły mi wyliczyć na jak długo wystarczy takie zasilanie awaryjne przy akumulatorze 40Ah i pompce o mocy 45W? Pozdrawiam.
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam, a... zastanawiałam się ;) . Nawet parę lat temu szperałam po necie rozpaczliwie szukając jakiegoś zabezpieczenia tego naszego nieszczęsnego układu, na wypadek braku prądu i domowników... Ale wtedy nic mądrego nie znalazłam. Myślałam o UPS do komputera, ale się nie nadaje. Było też o przetwornicach na benzynę, ale w naszych warunkach to nie wchodziło w grę. W końcu pogodziłam się, że trzeba pilnować kociołka i już. Twój post jest jak gwiazdka z nieba :P . Już znalazłam stronę, będziemy oczywiście kupować zasilacz ( nie wiem czy kilka lat temu jeszcze takich patentów nie było czy ja tak kiepsko szukałam. ) Czy taki akumulator może stac koło kotła, czy to niebezpieczne? Gorące podziękowania albodek za tą informację w imieniu moim i mojej, udręczonej dyżurami przy piecu, rodziny :D. Pozdrów żonę :)
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Dzięki darecki2308, Twoje rady odnośnie powtórnego załadowania w nocy na pewno wykorzystamy w zimie, jak będą mrozy. Wtedy faktycznie już rano jest chłodno w mieszkaniu, a po powrocie z pracy to już nie wiadomo czy najpierw kurtkę zdejmować czy najpierw rozpalać w piecu ;). Póki co, takie nasze palenie wystarcza, bo na dworze jest ciepło. Jesli chodzi o rozpalanie z rozetką, to nie wiem w czym jest problem, ale jak ustawiamy tak jak Ty, to ciąg jest trochę mniejszy, a więc i czas rozpalenia dłuższy. Tzn. pali się, ale tak bez przekonania i temperatura rośnie baaaaaardzo powoli. Może to nasze rozpalanie z otwartym popielnikiem jest mniej ekonomiczne, ale najszybsze. Myślę jednak, że jak dojdziemy do wprawy, będziemy stosować różne warianty w zależności od potrzeb i warunków. Miło byłoby w mrozy budzić się rano w ciepłym mieszkaniu :P
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam i jeszcze raz dziękuję za poświęcony mi czas i wsparcie. Ale... są pewne uwarunkowania, które powodują, że nie wszystko możemy zastosować. Po pierwsze - wracamy późno do domu, czasem o 16-tej, częściej po 18 - tej. Czasem ktoś jest w domu z rana, ale nie może rozpalić w piecu i zostawić pełnego kotła bez dozoru ze względu na układ zamknięty. Tak więc mieszkanie jest wychłodzone, gdy wracamy (zależnie od temperatur na dworze w mieszkaniu mamy czasem 18 a czasem 15 stopni) i nic się na to nie poradzi. Ale w tej sytuacji rozpalający jest zainteresowany, żeby temperatura grzejników i powietrza w mieszkaniu szybko rosła. Przy rozpalaniu jak w powyższej instrukcji do 60 st na kotle dochodziliśmy po 2 godzinach od rozpalenia, może częściowo przez brak wprawy. Ciepło w mieszkaniu robiło się koło 22-giej, czyli akurat wtedy, gdy należałoby przewietrzyć mieszkanie przed snem. Jeśli chodzi o samo układanie rozpałki przy paleniu od góry, to znalazłam kilka różnych instrukcji, To zależy pewnie od kotła, ciągu i paliwa podstawowego. No i od tego, czym kto dysponuje. W naszych warunkach na przykład rozpalanie jedną zwykłą gazetą + 8 kawałków drzewa zupełnie się nie udawało. I to niezależnie od tego, co gdzie było otwarte. Teraz dajemy więcej papieru i drzewa i rozpala się dość szybko pod warunkiem otwarcia popielnika. Przy zapalaniu przy otwartych drzwiczkach zasypowych - taka ilość wystarczała, aby w końcu rozpalić węgiel, ale trwało to strasznie długo. Dla nas-za długo. Ale dobrze wiedzieć jakie są możliwości, wiemy do czego dążyć, gdy np. będziemy w zimie cały dzień w domu. Życzę spokojnej niedzieli :)
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Póki co ustawiamy tak (patent mojego męża ;) ) - od rozpalenia do uzyskania 60 st.- drzwiczki popielnika mamy całkiem otwarte, rozetka zamknięta - po osiągnięciu 60 -tki drzwiczki popielnika zamykamy, zostaje miarkownik, (szczelina ustawiona na 2mm) i uchylamy lekko rozetkę, tak jest ustawione praktycznie do końca, jeśli dokładamy węgla - otwieramy szerzej rozetkę - teraz próbujemy palić bez rozetki tzn. otwierać ją dopiero do dopalenia, różnie to wychodzi, zależy chyba od dnia i ciągu, ale się uczymy :rolleyes: Pozdrawiam
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam, no, no, super !, nawet nie przypuszczałam, że taki mały kociołek ma takie duże możliwości :) . My nie mamy sterownika, rozetka w drzwiczkach zasypowych jest uchylona cały czas, dół reguluje miarkownik. Jak pisłam na początku tematu - kocioł mamy od lata, a użytkujemy od miesiąca. Na razie jesteśmy w fazie testów ;) , póki co zachwyceni, że się w ogóle pali i nie dymi, bo początkowo różnie z tym bywało... Węgiel mamy (jak tu Specjaliści orzekli) gazowy, więc kaloryczny. Dobrze wiedzieć, że można z tego kociołka wykręcić jeszcze więcej, popróbujemy, w zimie się przyda. Każda porada mile widziana, bo my palimy w CO już kilkanaście lat, a teraz widzę, że dotąd byliśmy "jak dzieci we mgle" ;) Pozdrawiam
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Hej, nasz kociołek jak żywy :D . Nie zasypujemy do pełna, musi się jeszcze zmieścić rozpałka, a kocioł (jak wiesz) nie jest przepastny. Po 4 godzinach zostaje trochę żaru na dnie i temperatura powoli zaczyna spadać. Wtedy właśnie robimy "dokładkę". Inna sprawa, że nauczyliśmy się palić bez rozmachu, bo kocioł jest podłączony w układzie zamkniętym. Na wypadek braku prądu lepiej nie mieć pełnego kotła rozżarzonych węgli. :unsure: Uważam, że 4 godziny to nie jest źle, a ile Ty "wyciągasz". Pozdrawiam cieplutko ;)
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam, opanowaliśmy palenie w naszym Ogniwie, (no właściwie to mąż opanował). Dałam mu do przeczytania kilka tematów z tego forum, spróbował, wprowadził pewne drobne modyfikacje w ustawieniu powietrza i .... sukces. Rozpala się do 60 stopni w ciągu niecałej godziny, nic nie dymi, trzyma temperaturę jakieś 4 godziny. Niestety potem musimy trochę węgla dokładać od góry, bo komora jest za mała, żeby na raz dało się załadować na cały wieczór, a trudno o 20-tej wygaszac piec i rozpalać od nowa. Ale dokładamy niewiele i nie ma z tym problemów. Zauważyłam przy rozpalaniu od góry, że faktycznie komora spalania i wloty do komina nie oblepiają się sadzami, węgiel ładnie się wypala, w łazience jest czyściej i nie ma "wybuchów", które czasem się zdarzały i w starym kotle, gdy od góry zrobiła się skorupa, pod którą gromadziły się gazy. Jedyna wada - wychodzi więcej drewna na rozpałkę. Serdeczne dzięki. Pozdrawiam.
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam ponownie. Wczoraj pierwsza próba i... czapa. Ale też warunki nie sprzyjały eksperymentom. Wróciliśmy wieczorem do zimnego mieszkania, nałożyłam ok. pół komory węgla, gazeta, kawałki kartonu, drzewo. Rozpałka ładnie się zapaliła, gdy drzewo zaczęło się palić - wrzuciłam na nie 5 kawałeczków węgla i ...po minucie wszystko przygasło. W końcu zostały na nienaruszonym węglu 2 kawałki rozżarzonego drewna i reszta okopconych, i na tym etapie dałam za wygraną. Ale chyba coś namieszałam z tymi drzwiczkami. Czytam i czytam, ale chyba wyjątkowo ciężki przypadek jestem :unsure: bo nadal nie jestem pewna, jak to ma być z tym powietrzem na etapie rozpalania. Najpierw tylko dół na maksa, a góra zamknięta, jak się zacznie palić drewno, to rozetkę w drzwiczkach zasypowych otwieram + dół zostawiam na maksa, jak się zacznie palić węgiel -rozetkę zostawiam otwartą, a drzwiczki dolne zamykam i niech sobie radzi miarkownik, tak? Dmuchawy nie mam.
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Dziękuję wszystkim za szybką odpowiedź. Teraz wyjeżdżamy na parę dni, a po powrocie spróbuję palenia od góry. (oczywiście w instrukcji kotła jest tylko opis tradycyjnego rozpalania :( ). Czytałam gdzieś (już nie wiem gdzie, bo od paru dni wieczorami przetrząsam zasoby netu ;) ), że przy rozpalaniu od góry nie powinno się stosować gazet, tylko tekturę, ale może to dotyczyło kolorowych pism. Serdeczne dzięki Miałowiec za przybliżenie rodzajów węgla, nawet nie wiedziałam, że węgiel ma jakieś typy. Czy kupując węgiel ze składu dowiem się, z jakiej kopalni pochodzi? Dotąd po prostu jechałam na skład i jak węgiel "wyglądał" dobrze, to kupowałam. Wiedziałam tylko, że do naszego pieca potrzebny jest orzech. Jeszcze raz dziękuję Forumowiczom, którzy dzielą się tutaj swoim czasem i wiedzą. Oczywiście opiszę tutaj efekty nowej techniki grzewczej. Pozdrawiam cieplutko :)
-
Nowy Kocioł -Nowe Problemy, Proszę O Pomoc
Witam forumowiczów! Mieszkam w starej, dwupiętrowej kamienicy na drugim piętrze. Mieszkanie zostało "zaadaptowane" przez poprzednich właścicieli z pomieszczeń gospodarczych, niestety bardzo niedbale. Większość niedogodności udało się poprawić, została kwestia ogrzewania. Mieszkanie (60 m kw.) jest ogrzewane tzw. etażowym CO na węgiel. Kocioł jest usytuowany w łazience, podłączony do kanału, do którego podłączony jest jeszcze jeden lokator (też kocioł CO, ale w piwnicy - trzy kondygnacje niżej). Kiedyś podobno można było tak robić, teraz już nie, ale nie mam wyjścia... W łazience są tylko 3 kanały - dwa zajmuje drugi lokator (na kocioł gazowy i wentylację). Zostaje ten trzeci, wspólny kanał. Dodatkowo w naszej łazience nie ma wentylacji, ale jest okno, praktycznie cały czas uchylone. Obieg CO zamknięty (niestety) z pompką. Do tej zimy mieliśmy prościutki kociołek (chyba "rękodzieło") i pomimo tych nieprawidłowości wszystko działało bez problemu. Wracamy do domu dośc późno. Rozpalałam w 10 min, po nastepnych 15 min. dokładałam "do pełna", tzn. jakieś pół wiaderka węgla ;), zamykałam dolne drzwiczki i po ok. 40 min. od rozpalenia miałam na kotle stabilne 60 stopni. Jedyny problem - trzeba było pilnować na wypadek braku prądu, żeby temperatura nie podskoczyła. W tym roku stary kocioł zakończył żywot, zakupiliśmy kociołek "Ogniwo Biecz S7WC-8". I się zaczęło... Każde rozpalanie to prawdziwa walka. Pali się słabo, jakby nie było ciągu, dusi, dymi, przygasa, juz dwa razy udało mi się tak zadymić mieszkanie, że parę dni nie mogłam pozbyć się smrodu. Po 2 godzinach (przy dobrych układach) na kotle wreszcie mam 50 stopni. Od tego momentu właściwie jest ok, tylko przy dokładaniu czasem dymi a czasem nie, nie wiem od czego to zależy. (wiem jak należy otwierać drzwiczki zasypowe). Komin świeżo wyczyszony, te śmieszne szczelinki odprowadzające dym też. Nie sprawdzałam czopucha, ale palimy dopiero 3 tygodnie (a raczej usiłujemy i to nie codziennie), więc chyba jeszcze nie zdążył się zapchać. Najłatwiej powiedzieć, że to wina wspólnego komina, albo komin za wąski, za niski itd. Ale korzystaliśmy z tego samego rozwiązania 16 lat i nie było najmniejszego problemu z ciągiem... Albo więc kocioł się do nas nie nadaje, albo nie potrafimy w nim rozpalić. Mam nadzieję, że to drugie... Trochę juz poczytałam na tym forum, ale mam masę pytań: - czy w takim kotle można spróbować palić od góry, wydaje się że tak, ale dotąd (przy tradycyjnym rozpalaniu) otwarcie okienka w drzwiczkach zasypowych powodowało, że się przez nie dymiło, boję się też, że będzie to trwało jeszcze dłużej... - skąd brać karton i szczapki na rozpałkę (w starym kotle rozpalało się 1 gazetą i 4 kawałkami drewna) - węgiel -orzech - mamy jeszcze z zeszłego roku, jest kaloryczny, ale faktycznie ciężko się palił, musimy dokupić - jak znaleźć dobry - tzn. "łatwopalny" Nie chodzi mi o najtańsze rozwiązanie. Gdyby to było możliwe, zastosowalibyśmy kocioł gazowy. Rozpałka i paliwo może być droższe, byle się dobrze i możliwie szybko rozpaliło. Ewentulanie może ktos wie, czy da się coś rozwiązać w kwestii komina (dobudować?) nie przerabiając całej kamienicy i nie ciągnąc komina od piwnicy nad dach (nad nami jest jeszcze strych). Starałam się najpierw poczytać, żeby nie było, że idę na łatwiznę, ale to temat rzeka, a zima się zbliża, więc za każdą radę będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam