Skocz do zawartości

zibzib

Forumowicz
  • Liczba zawartości

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralny

O zibzib

  • Tytuł
    Bywa od czasu do czasu
  1. Tak patrze na ten schemat i chyba powrót z podłogówki też będę musiał wpiąć tam gdzie powrót z CWU. Inaczej pompa z podłogówki będzie miała ciężko, gdy zawór mieszający przy kotle będzie się docieplał zasilaniem. Mam rację?
  2. Zawór z siłownikiem służy tylko do odcinania obiegu podgrzewania zasobnika gdy woda osiągnie zadaną temp, i zdecydowanie ma sens.
  3. Witam, mam instalację +/- jak na rysunku poniżej. ZM - zawór mieszający ZS - zawór z siłownikiem zapobiegający wychładzaniu P (niebieska) - pompa na powrocie ze standardowym zaworem różnicowym W najbliższym czasie będę wymieniał piec (paliwo stałe - drewno) i chciałbym zastosować w miejscu A zawór mieszający termostatyczny w celu ochrony kotła (przerywaną linią narysowane nowe połaczenie). Czytam jednak sporo postów, gdzie zaleca się zastosowanie zaworu 4D. Czy w moim przypadku miałby on jakikolwiek sens? Przyznam, że nie mogę zbytnio zrozumieć jakie miałby on u mnie zastosowanie. Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
  4. W moim przypadku piec jest usytuowany ok. 4m od ściany zewnętrznej i myślałem o przeprowadzeniu kanału w okolice pieca żeby świeże powietrze nie wychładzało mi przy okazji całego pomieszczenia kotłowni. Czy takie kanały wchodzą w grę? Czy to jest zgodne ze "sztuką"? W przeciwnym wypadku najlepiej będzie umieścić jakiś duży wywietrznik w oknie kotłowni i tyle.
  5. Ok. Dzięki Panowie. Będę w miarę możliwości ulepszał to coś. Myślę, że w moim przypadku dym pojawia się także z powodu zbyt dużych drzwiczek (około 50x50) oraz podciśnienia w kotłowni wywołanego brakiem dopływu powietrza. Czy macie wiedzę jak najlepiej zrobić taki dopływ, jakie średnice jaki na jakiej wysokości zakończyć?
  6. Teraz mam już 3 kanały po ok 1,5cm szerokości. Jest lepiej niż przy dwóch. Poza tym podniosłem palenisko na wysokość cegły czyli 11,5 nad ruszt żeby mi się w nim nie gotowało. Popielnika nie mam zamurowanego. A z drzwiczkami to fajny pomysł. Jak zostanę przy dolnym spalaniu to pomyślę o takich drzwiczkach. Dzięki.
  7. Adamasz ten kanał spalania pirolitycznego jest od paleniska do rusztu, czy może w popielniku (w moim przypadku)? Wczoraj zrobiłem udziwnienie o którym pisałem. Dodatkowo zamiast dwóch otworów na razem ok. 8 cm, zrobiłem 3 o szerokości łącznej ok 5 cm. Rezultat: spala się bez gotowania wody w ruszcie. Przy całym załadunku, czyli szerokość (komory) ok 55 cm, wysokość 35-40 (niestety po podniesieniu paleniska już jest trochę nisko), głębokość tak jak długość drewna, czyli średnio 40 cm paliło się ok. 3,5 godziny (brzoza). Komin na pietrze lekko ciepły. Temp wody utrzymywała się 60-70 st. przez cały czas, czyli ideał. Wynik mógł być jeszcze lepszy ponieważ: 1. nie mam doprowadzonego powietrza z zewnątrz tylko piec zasysa z przyziemia każdą szparką tworząc jednocześnie spore podciśnienie w kotłowni 2. dopiero mniej więcej od połowy czasu ostatniego palenia podałem powietrze z dołu drzwiczek zasypowych, wcześniej z góry. Zresztą i tak mam bardzo nieszczelne drzwiczki po bokach. 3. Szamotowa podłoga paleniska po wczorajszych modyfikacjach nie była bardzo szczelna i część gazów uciekała bokiem zapewne bez dopalania. Nie wiem czy dobrze myślę ale zwężenie tych kanałów do ok 1,5 cm (każdy) i do tego 6,5 cm wysokości cegły szamotowej sprawia że gazy się zdecydowanie lepiej dopalają z uwagi na wyższą temperaturę. To co mnie martwi na tą chwilę to dużo większa ilość dymu i znacznie trudniejsze i dłuższe rozpalanie.
  8. Rozbiję, dokładnie taki mam plan. Deflektorem będzie też szamot. Zrobię przestrzeń powietrzną miedzy rusztem a paleniskiem 11,5 cm. Dam znać jutro jak mi się uda.
  9. Witam ponownie po paru dniach mądrzejszy o nowe doświadczenia. Wczoraj przerobiłem go na dolniaka. Oczywiście na próbę nie przesuwając pierwszej ścianki dalej. Zostawiłem jak jest (na razie z pustaków). Popielnika też nie chroniłem przed temperaturą tylko starałem się rozłożyć popiół jako izolator. Na zdjęciu poniżej przedstawiam jak w tej chwili wygląda moja komora załadowcza. I teraz tak: nasypałem parę garści wiór, położyłem drewno i podpaliłem. No i pali się.ognia nie widać ale słychać, że coś ciągnie. Piec dochodzi do temperatury ok. 50 st. ze 3x dłużej niż wcześniej. Niestety zaczyna mocno bulgotać i trzaskać w ruszcie wodnym. Zmniejszam ilość powietrza i jest już spokojniej. Czuć paloną farbą - popielnik się rozgrzał :) Zmniejszyłem jeszcze dopływ powietrza i już jest chłodniejszy. Moje spostrzeżenia na tym etapie: potrzeba dużo więcej powietrza do spalania niż wcześniej - musiałem otworzyć okno w kotłowni, nie wystarczało to z nieszczelności otworów. Później na żary położyłem parę kawałków i już paliło się 2h 10m czyli ok. 40% dłużej niż wcześniej. Następnie ok. 23 włożyłem pół komory i pozamykałem wszystkie dojścia powietrza (oczywiście dalekie to było od szczelności). O 6.20 rano było jeszcze dużo żarów także myślę że do piątej był jeszcze ogień. Na piecu było 33 i jeszcze pracowała "podłogówka". Komin na piętrze po 12h palenia był ciepły. Do tej pory po takim czasie był gorący. Jedynym mankamentem w porównaniu do poprzedniego rozwiązania jest to że "wali" dymem jak mocno otworzę drzwiczki. Kolejne rzeczy do zrobienia: 1. Podnieść palenisko szamotem, żeby obniżyć temp na ruszcie wodnym (do zrobienia dziś). 2. Uszczelnić drzwiczki do komory i do popielnika (tu już więcej pracy). 3. Wyłożyć popielnik szamotem. 4. Odzyskać więcej temperatury ze spalin wkładając może coś w rodzaju sześcianu za przegrodę komory załadowczej tak by zostawić parę cm od płaszcza, który byłby opływany przez spaliny. Dzięki temu spaliny nie gnałyby prosto do komina. Mam takie pytanka: 1. Czy powietrze lepiej podawać z jak najwyższego punktu komory czy może nie ma to większego znaczenia i można podawać z otworu na samym dole drzwiczek zasypowych? 2. Jak dobierać szerokość szczeliny w szamocie na dnie komory załadowczej? Czy można to jakoś w przybliżeniu obliczyć?
  10. Czy ten palnik, o którym wspominasz, jest tam niezbędny? Czy możesz mi coś więcej napisać jak ma wyglądać ten palnik?
  11. Myślisz że to mogłoby zadziałać? Przeciez jak dobrze kojarzę to w zgazowującym potrzeba jeszcze jakiegoś palnika żeby dopalał gazy. ale mówisz o ściance na moim rysunku czy kolegi przemyslaw2ar?
  12. Witam, mam w kotłowni odziedziczony piec, który wcześniej był przeznaczony do spalania trocin. Teraz palę w nim suchym drewnem. Chciałbym odebrać jak najwięcej ciepła ze spalin. Wymiar komory spalania to ok. 58x58x125cm (wys x szer x dl), czyli ogromny. Pierwszą modyfikacją (na próbę) było wstawienie ścianki ze zwykłych pustaków 12cm na długości 50cm komory i wysokości 5cm od płomieniówek. Efekt: duużo wyższa temp. spalania. W końcu zobaczyłem fioletowy płomień. I teraz już jest niby do wytrzymania ale chciałbym wyciśnąć z niego jak najwięcej. Poniżej przedstaiam rzut z boku z proponowanymi "ulepszeniami" w postaci ścianek z cegły szamotowej. Boję się jednak, czy zebrane gazy w 2-giej komorze w pewnych warunkach nie będą chciały wybuchnąć. Później mam w planach umieszczenie dodatkowo deflektora nad paleniskiem - wszystko żeby je obniżyć, teraz jest zdecydowanie za wysokie. Bardzo proszę o uwagi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Używając tej strony zgadzasz się na Polityka prywatności.