Witam wszystkich. Dołącze się do tematu. Mieszkam w domu z ok 1950 roku, na piętrze są 2 pokoje z drewnianym stropem (ok 1metr pod dachem /\ ), który był ocieplony trocinami z wapnem + przykryte czymś ala papa w płatach. Wziąłem się za wyremontowanie tych pokoi, łącznie z ogrzewaniem którego tam nie było przez ponad 10 lat. Niestety teraz nie idzie tych pokoi dogrzać(0 na dworze i dach ocieplony 15'wełny), temperatura max 15stopni, mimo że mocno się pali i kaloryfery mocniejsze niż ma być planowo. Dlatego chciałbym na początek docieplić strop.
I tutaj pytanie do Was:
I opcja: ściągnąć papę, trociny i ułożyć wełne 15 między legary + przykryć to folią paroizolacyjną, na to rożłożyć 2-3 dłuższe deski by można było w razie jakiś problemów po tym przejść
II opcja: ściągnąć papę i rozłożyć w poprzek legarów z trocinami wełne, to przykryć folią paroizolacyjną + 2-3 dłuższe deski które będą musiały przycisnąć trochę tą wełne...
Nie ukrywam że II opcja była by łatwiejsza, bo wyjście na ten strych po drabinie i wynoszenie tych trocin było by bardzo uciążliwe, ale wolałbym zrobić to prawidłowo z dobrym skutkiem. Proszę o jakąś radę, może ktoś miał podobne dylematy i podzieli się doświadczeniem