Witam,
w pierwszej kolejności podam co ogrzewam.
Dom z 1960r. powierzchnia ogrzewana: 130m2 plus piwnica ok 30m2. Trzy ściany ocieplone styropianem grafitowym o grubości 15cm (nie mam dostępu do 4 ściany, dom postawiony w granicy), poddasze 2x15cm wełny, okna dwuszybowe. Na podłogach bez podpiwniczenia brak styropianu, będzie dołożony w tym roku.
Czym ogrzewam: Vaillant 21kW + instalacja grzejnikowa+pogodówka. CWU 120L. Temperatura maks ustawiona na 40C, moc kotła ograniczona do 10kW. Temperatura 21C w dzień w nocy od 23:30 do 4:00 to 20,5C.
W czym rzecz.
Jest to nasz 1 sezon grzewczy kiedy ogrzewamy gazem. I zastanawiam się jak to jest, że bez względu na temp. zewnętrzną, rachunki za 4 miesiące (listopad, grudzień, styczeń, luty) były praktycznie takie same. Kwota 500zł plus minus kilka złotych. Zużycie energii wg PGNiG ok. 2750kwh na miesiąc.
Trochę mnie to dziwi, bo kiedy ogrzewaliśmy węglem i miesiąc był cieplejszy, to i opału szło mniej. Teraz czy to minus 5 czy plus 5 rachunek miesięczny taki sam :)
Na rachunki nie narzekam, ale ciekawi mnie skąd ta stała wartość zużycia energii.
Pozdrawiam.