waldibz
Forumowicz-
Postów
11 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Osiągnięcia waldibz
-
Witam! Jakby policzyć co niektórym bilans cieplny to ściany miałyby ze 50 cm styropianu lub wełny albo też ich opał posiada energię małej bombki atomowej. Istne reakcje termojądrowe. Tak na poważnie to bardzo proszę aby wszyscy zapamiętali iż kaloryczność opału podaje się w jednostce międznarodowej jaką jest Dżul tj. J lub caloria, przy czym J=0,2388 cal. Kaloryczność opału jaki my zużywamy zależnie od radzaju wacha się od ok. 10 MJ/kg do 26-28 MJ/kg, M=mega=1 milion, a na marginesie Wat=J/s. Niekiedy podają na tonę wtedy razy 1000 czyli giga dżul =GJ. Wyliczenie sobie zapotrzebowania cieplnego mieszkania i domu nie jest trudne zwłaszcza, że wszystkie potrzebne do tego dane b. łatwo można znaleźć w internecie.
-
Witam! Ważny jest skład ale także w warunki w jakich materiał ma pracować. Otóż sam wykonałem odlewy żaroodporne i użyłem do tego celu cementu glinowego, a jako wypełniacz pokruszoną i częściowo zmieloną ceramikę. Cement ten posiada odporność rzędu do ponad 1300 st. C choć są odmiany wytrzymujące do 1700 st. C. U mnie nie wystąpił problem z nadtopieniami lecz nierównomiernym rozkładem temperatur oraz popełniłem błąd sugerując się zaleceniami producenta cementu i do dolnej części urządzenia gdzie rozkład temperatur jest o dużo bradziej nieregularny, użyłem dodatkowo jako wypełniacza normalnego kruszywa budowlanego, zamiast np. bazaltu, szamotu itp. materiału o stosunkowo niskiej rozszerzalności pod wpływem ciepła. W górnej części gdzie jest tzw. gorące jądro i komora zasypowa rozkład temperatur jest równomierny i stopniowo maleje temp. proporcjonalnie do odległości od jądra, no i tam nie dodałem żadnego piasku. Odnośnie szamotu to nie jest do końca jak Pan pisze. Na ten przykład można użyć mączki szamotowej z dodatkiem wody szklanej, oczywiście w odpowiednich proporcjach i wtedy spokojnie wyrób potrafi wytrzymać powyżej 1300 st. C bowiem z tego co poamiętam powyżej 1200 st. C zwykłe wiązanie przechodzi w reakcję chemiczną jak przy wypalaniu ceramiki z tym, że w domowych warunkach jest to trudne do wykonania bowiem jak mnie pamięć nie myli trzeba odpowiednio zadawać temperaturę chyba coś ok. od 25 do 50 st.C na godzinę na różnych etapach wypalania. Co do jakości np. płytek i cegieł szamotowych dostępnych na naszym rynku to faktycznie żenada. Drzewiej używałem cegły szamotowej do osłonięcia nad rusztem dolnych drzwiczek i po paru dniach każda pękała, natomiast zwykła stal o b. niskiej zawartości węgla z jakichś poniemieckich prętów jeno lekko się wygięła i nie ma śladów nadtopień, czy też przyspieszonej korozji. Do tego dospawałem kawałek blachy 5 mm jako ekran i po sprawie. Oczywiście duży udział wodoru to może być problem, bowiem zwiększa on znacząco temp. płomienia. Nie jestem pewny czy dobrze pamiętam ale palinki wodorowe osiągają coś ok. 3500 st.C i topią metal jak masło. Do tego dochodzi reaktywność tego pierwiastka np. przy braku dostatecznej ilości tlenu.
-
Witam! Być może nieskromnie, ale wydaje się, że min. odnosi się to do mnie. Zatem dzięki choć mam świadomość, że moja wiedza w tym zakresie pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Wszystko co Pan napisał to "najprawdziwsza" prawda ;) Zgodnie z tym co obiecałem słów kilka o zakończonym przeze mnie dwa dni temu eksperymencie (analiza wyników zajęła tyle czasu). Niestety nie jestem zadowolony do końca z wyników. Okazało się że moje założenia dot. samoregulującego się procesu zgazowania najpierw drewna, a później węgla brunatnego nie wypaliły. W założeniu po inicjalizacji procesu miał się on dalej odbywać bez udziału wentylatorów i jedynie z początkową regulacją ilości powietrza. Niestety, a może stety tylko przez moment uzyskałem gaz, który po odpaleniu w specjalnej dyszy pociągnął samonapędzający się proces. Paliwem były odpady drewnopodobne, a konkretnie kawałki płyt pilśniowych, a wiec zawierające bardzo dużo substancji palnych jak kleje i lakiery. Trwało to do momentu wyżarzenia się tych substancji, a więc ok. 5-6 minut. Z różnej granulacji drewnem ta sztuka już się nie udała, a z węglem brunatnym nawet po dołożeniu wentylatora wcale. Stwierdziłem jednak, że ustrojstwo to praktycznie z niewielkimi poprawkami może służyć jako kociął tzn. nie to urządzenie tylko wersja już oryginalna zbudowana na tej podstawie. Z wentylatorem uzyskałem płomień praktycznie bezdymny o wysokiej temperaturze pracy mimo znacznej wilgotności węgla. Najważniejsze jest to, że nie było żadnego kondensatu pary wodnej w obrębie urządzenia, poza oczywiście komorą zasypową bo to jest nieuniknione, ale woda ta i tak musi przejść przez strefę spalania. Właściwie to był mój cel, ale podszedłem do zagadnienia ambitniej chcąc w jednym urządzeniu uzyskać zgazowarkę i po odjęciu pewnego elementu piec zgazujący. To drugie się udało, to pierwsze niestety nie. Po lekkich modyfikacjach piec zgazujący nawet do rozruchu nie będzie potrzebował wentylatora. Ideą również, która się powiodła było to że płomień miał pobierać sam tyle powietrza tzw. wtórnego ile potrzebuje. Kolejnym założeniem była samoregulująca się ilość spalanego paliwa: to okazało się możliwe dzięki specjalnemu kształtowi pierwszej komory spalania tj. tej z niedostatkiem tlenu, ściślej mówiąc nie tyle specjalnemu kształtowi tej komory co specjalnie ukształtowanym w niej dolotom powietrza. To jednak muszę dopracować i chyba bez automatyki się nie obejdzie no i bez doświadczalnego sposobu znalezienia włąściwych pkt. dolotu i przekrojów itp. Nazywam wyżej to urządzenie piecem ponieważ jako prototyp nie ma on płaszcza wodnego, a wiec jest tylko piecem. Myślę też, że warunki, w których to przeprowadziłem były nieodpowiednie. Z uwagi na ew. możliwość zatrucia CO wykonałem to na zewnętrznym w wietrze i zimnie, ale wydaje się, że zrobiłem dobrze bo mimo kliku kąpieli ciągle czuję dym czyli nieźle mnie podwędziło, głównie dlatego, że pchałem pacynę jak najbliżej aby jak najwięcej obaczyć. Reasumując poszło mi tak na 4. Ostatni wniosek jest taki, że należy bardzo krytycznie przyjrzeć się tym cudom, które nam oferują, a które to mają tak usprawnić proces spalania. Najpierw dobra konstrukcja, a później ew. wygoda z dodatkowymi urządzeniami. Teraz najpierw wychwalają gadżety, a później coś bąkają o kotłach czy piecach. Z uwagi na uzyskaną punktowo temperaturę element dolny na szczęście rozdzielny z resztą nie nadaje się bardzo do dalszych testów, muszę wykonać nowy izolowany lepiej termicznie choć ten był niby w całości żaroodporny do 1200 st. C. Nie pokonała go sama temp. co różnica temp. w poszczególnych jego pkt. Wziąłem to pod uwagę, ale niedostatecznie. Narazie tyle, pozdrawiam.
-
Witam! Właśnie!. W związku z tym, że na tym forum zostałem słusznie czy też nie do końca słusznie skarcony za używanie niewłaściwych jednostek czy też niewłaściwe zastosowanie otrzymanych przeliczeń czuję się w obowiązku zwrócić uwagę głównie innemu forumowiczowi ,że nie 10, 20, 26 itd. MJ/t tylko MJ/kg bowiem w przeciwnym przypadku kaloryczność byłaby śmiesznie niska. Jeśli energia jest podawana na 1 tonę to jednostką będzie GJ/t=wielokrotność MJ/kg. M=mega. G=giga. Uzasadnienie: W=J/s stąd kW=1000J/s i dalej kWh=3600000J czyli 3,6MJ. W związku z powyższym dla uproszczenia gdyby przyjąć, że 1 tona węgla posiada energię 20MJ to przy jednostkowym zapotrzebowaniu mieszkania/domu 10kW w ciągu godziny czyli tyle ile mniej więcej potrzebuje przeciętny 100 metrowy (m kw.) lub trochę większy dom niezbyt ocieplony to ta tona musiałaby się spalić w tempie 20/(10x3,6)= 0,555(5) godziny czyli trochę więcej niż w 30 minut. W tym co napisałem nie ma cienia złośliwości tylko jest to wynik przemyślenia krytyki z, której jedno jest całkowicie, absolutnie ważne, ano to, że ta podstawowa wiedza, którą dzielą się forumowicze z innymi musi być dość jasna i rzetelna. Nie jakieś skąplikowane teorie i wyliczenia zrozumiałe tylko dla fachowców lub całkowicie bzdurna paplinina. Chodzi o to, jak w przypadku naszego opału ważne jest aby w dużym przybliżeniu móc samemu wyliczyć sobie różne parametry jak np. zapotrzebowanie ilościowe, potrzebną do ogrzania siedliska domowego energię, potrzebną instalację itd. Głównym jednak zyskiem z posiadania tej podstawowej wiedzy jest możliwość zorientowania się kiedy nas próbują "nabijać w butelkę". Nie chodzi tylko o kopalnie, hurtowników, ale też np. sprzedawców, producentów kotłów, instalatorów (wykonawców) instalacji centralnego ogrzewania i różnej "maści" innych fachowców. Co do pozornej sprzeczności dot. czasu spalania węgla kamiennego, a brunatnego wynikającej z suchej informacji o kaloryczności tych opałów, otóż pomijając skąplikowane rekacje zachodzące w procesie spalania różniące się w obu przypadkach głównie ze względu na skład chemiczny tych opałów (celowo unikam słowa węgli) i pomijając kwestie zaniżania czy też zawyżania kaloryczności to główną przyczyną stanu rzeczy, iż węgiel brunatny wcale nie pali się 2 lub 2,5 krotnie szybciej jest moim zdaniem tzw. sprawność kotłów. Dla przykładu sprawność gazowych kotłów kondensacyjnych podają w zakresie powyżej 100% co jest oczywistą bzdurą bo o ile dobrze pamiętam kondensat pary wodnej z gazu powstaje przy temp ok. 50-55 stopni C (jeśli się mylę niech ktoś mnie poprawi) zatem część ciepła choćby minimalna i tak ucieka w komin. Niedawno gdzieś wyczytałem, że to wynika z PN-polskich norm, które nie uwzględniają czegoś tam-nieważne. Ważne, że sprawność kotłów jest wyliczana dla warunków idealnych lub zbliżonych do idealnych pomniejszona ew. o wyniki prowadzonych doświadczeń i badań na zlecenie zainteresowanych czyli producentów tych kotłów. Nadto oryginalne kotły (nie mówię o śmieciakach) są przystosowane do określonego rodzaju paliwa i jedne sprawują się lepiej przy paliwach zastępczych, a inne gorzej. Sam proces spalania jak już wspomniałem przebiega inaczej, głównie za sprawą wilgotności. Uważam na podstawie swoich obserwacji i doświadczeń także z prototypami, że zależnie od konstrukcji kotła dość znaczna część energi z węgla kamiennego ucieka w komin, a przy brunatnym mniej bo się (mówiąc najprościej) inaczej pali mimo tego, że więcej energi jest marnowane na odparowanie wody. Głównie mam tu na myśli lotne palne frakcje tych opałów szczególnie wtedy gdy kocioł osiągnie zadaną temperaturę i zaczyna się faza tłumienia. Dobrym rozwiązaniem są akumulatory ciepła, tzw. mieszacze itp. ale do tego trzeba miejsca i kasy. Chodzi o to, żeby moim zdaniem płomień nie zanikał i paliło się dokładnie tyle opału w jednostce czasu ile potrzeba. Nwet kotły na tzw. holzgas podobnie działają i też genrują straty i aby ich było jak najmniej musi być opał w określony sposób przygotowany. Ale się rozpisałem, więc dziękuję na dzisiaj i pozdrawiam. ;)
-
Witam! Panowie, brunatnym nie pali się po trochu bowiem z uwagi na jego wilgotność trzeba wytworzyć w miarę szybko dość wysoką temeperaturę w celu szybszego odparowania wody (jest to niestety nieunikniona strata energi) najlepiej za pomocą biomasy. Kociął zasypać do pełna i i jak już obeschnie to pięknie gazuje i można zaobserwować jak się ten gaz spala. W tzw. górniakach jest to trudne z uwagi na to, iż niezależnie z której kopalni węgiel jest, to i tak zawiera dość dużo popiołu i w efekcie pokrywa węgiel popiołem, który nie redukuje już dwutlenku węgla do tlenku i wodoru (w uproszczeniu), dlatego też najlepiej spalać ten węgiel od dołu. Na swoim czteroletnim przykładzie w swojej konstrukcji kotle zasypuję na początek trochę drewna dosłownie trzy, cztery polana rozpalam i jak już dobrze się pali zasypuję min. 40 dm sześc. węgla. Mój piec wg obliczeń własnych ma moc pomiędzy 16-18kWh a komora zasypowa pojemność max. 70 dm sześc. Przy max zasypie, że tak powiem z upchnięciem nogą spokojnie do 11 godzin palenia. Dwa dni temu zakupiłem węgiel z Bogatyni po 235 zł/t. Ten węgiel się trochę spieka i wykazuje objawy takie jak kamienny, ale gdy jest suchszy to pali się ok. Zauważyłem jednak, że jeśli brunatny jest całkiem suchy to się wyśmienicie pali lecz jak sterownik czy też zwykły miarkownik ciągu "zamknie dopływ tlenu to i tak cholernik długo gazuje i czysta energia w postaci gazu zwiewa do komina. Dlatego majstruję już chyba piąty prototyp zgazujący ten węgiel i cała trudność w tym, że chcę aby jego wilgotność była atutem, a nie wadą. Energię włożoną w odparowanie wody chce w znacznej części odzyskać poprzez redukcję w gorącym jądrze do postaci tlenku węgla i wodoru. W ten sposób straty będą dużo niższe i spalanie praktycznie całościowe. Problem w tym, żeby to osiągnąc odpowiednio duże musi być tzw. gorące jądro, a to ogromna moc. Przy redukcji wielkości do potrzeb okazuje się, że para z węgla sukcesywnie wygasza proces pirolizy. W końcu musi mi się udać uzyskać zadawalające efekty i jeśli nie będzie to jakieś zbyt skomplikowane ustrojstwo to podzielę się doświadczeniem za darmo :) Pozdrawiam.
-
Etyka Spalania Starego Pieczywa
waldibz odpowiedział(a) na tomek krakerss temat w Rozmowy na dowolny temat
Słowo do Szanownego Pana Administartora! Otóż na Pańskim formum w wielu miejscach nie tylko używa się wulgaryzmów, ale wręcz epitetów skierowanych do konkretnych osób. Proszę przeczytać mój post jeszcze raz to zapewne zorientuje się Pan, że krytyka jest skierowana głównie do osoby o nicku "automatyk" i założyciela tematu, natomiast prawdą jest, że wywołałem osobę o nicku "piotrek automatyk", ale nie w niecnych celach jak się to Panu wydaje. Miałem podejrzenie i obawę, że osoba mająca opinię na tym forum znakomitego fachowca popiera zachowania przywołane w tytule tematu. Udzielił odpowiedzi, że nie jest tą osobą więc mój zwrot "może" użyty w odniesieniu do Pana Piotra jest nieaktualny i stąd moje ok. z ulgą, że to nie on i nie mam problemu powiedzieć przepraszam jeśli czuje się urażony. Swoją drogą nie reaguje Pan na znacznie większe przewinienia forumowiczów, ale to nie moja sprawa dopóki, dopóty jestem traktowany jak inni. Usuwając mój post i udzielając mi reprymendy na forum sugeruje Pan, że mój post wunurzył się z odmętów czarnej breji-taki był wulgarny. Trochę latek na tym świecie żyję, chyba dość znacznie więcej niż Pan aby nie wiedzieć, że coś takiego jak obiektywizm nie istnieje, ale ja w odróżnieniu od wielu osób potrafię to przyznać i się przyznać, natomiast jak ognia unikam hipokrytów, złośliwców, mścicieli itp. Wybrałem to forum z wielu innych odpowiadających moim różnorakim zainteresowaniom jako jedno z ciekawszych i rzeczowych lecz chyba się zawodzę coraz bardziej, bo jak wszędzie jest grupa tzw. wszystkowiedzących, a pozostali dla nich to ciemna masa. Tak z ciekawości: dlaczego po pierwszej próbie udzielenia odpowiedzi ukazał się napis o braku uprawnień do odpowiedzi w tym temacie. Szanowny Panie Administratorze może Pan ten post zatrzymać, opublikować. Zrobi Pan z nim co się Panu będzie podobało. Mam ambiwalentny sosunek do tego. Wystarczy mi, że Pan go przeczyta. Wszystkich forumowiczów, którzy zdołali przeczytać mój przedmiotowy post, a poczuli się urażeni najpokorniej przepraszam, ale i tak nie zmienię zdania, że palenie chlebem w kotle to brak szacunku, pokory i bojaźni B....... (tak stało w usuniętym poście min.) Ukłony i wyrazy szacunku dla Szanowanego Pana Obrońcy Moralności. -
Etyka Spalania Starego Pieczywa
waldibz odpowiedział(a) na tomek krakerss temat w Rozmowy na dowolny temat
Jak nie ty to ok, ale gdzie mój post, czyżby cenzura? -
Witam! Kol. baliosia napewno taniej. W ubiegłym roku ściągnąłem sobie cennik z Kopalni Bogatynia i Kopalni Sieniawa. Różnice były niewielkie (pozornie) bo inaczej trochę określają gatunki i sorty, nie mniej jednak najtańszy niesortowany oscylował od 80 paru zł do prawie 100 zł za tonę, a sortowany o określonej kaloryczności i granulacji najdroższy od 130 do 146 zł za tonę. U mnie na składzie ten niesortowany z Bogatyni 220 zł. a z Sieniawy 225 zł. za tonę. Tego lepszego w ogóle nie przywożą. Nie kupisz u mnie również tego węgla jakiego kolwiek brunatnego latem i np. za węgiel z Bogatyni jak kupisz go odrazu po przywózce na skład to płacisz w 43 procentach za wodę tzn. do 43 procent bo taką wilgotność potrafi mieć. Jasne więc dlaczego nie sprowadzają latem. Do Sieniawy mam całkiem niedaleko, ale to trochę gorszy węgiel nie tak bardzo pod względem kaloryczności tylko pod takim względem, że jak wyschnie to duża jego część zamienia się w miał i pył zwłaszcza jak wrzucasz do piwnicy. Mam paru sąsiadów, którzy palą tym opałem lub próbują i latem za cholerę nie mogłem ich namówić, żeby wysłać wywrotkę po 25 t i to po 2 zł za kilometr. Wynika to z tego, że mimo iż posiadają kotły przystosowane np. do spalania miału to i tak palą w nich drewnem, które na moim terenie jest dość łatwo dostępne. Tyle tylko, że jak im braknie to kupują b. mokry węgiel lub bardzo mokre drewno. O ile węgiel będzie się palił to z drewnem tragedia co i mi raz się przydarzyło. W bieżącym roku znowu spróbuję jeśli ceny w kopalniach będą znacząco niższe niż na składach i będą w ogóle sprzedawać indywidualnym. Jak dopracuję technologię zgazowania i zbuduję pełnowymiarowy kocioł to lepiej abym przynajmniej na początku miał suchsze paliwo. Tak na marginesie nie uznaję wyższości węgla brynatnego nad kamiennym lub innymi paliwami i znam jego wady aż nadto, ale kieruję się rachunkiem ekonomicznym. Wcale nie zaczynałem od ogrzewania domu paliwami palnymi. Trzynaście lat temu zamontowałem nowoczesne ogrzewanie elektryczne o mocy 12 kW. Żaden tam kwadraciak z grzałkami tylko taki trochę większy podgrzewacz przepływowy wody (mebelek). Żonka pracowała w enegetyce i miała 2500 kWh za free i tylko 50 zł podatku od tego odprowadzałem i mimo to przy ówczesnym półrocznym systemie rozliczania na początku roku musiałem bulnąć 900 zł lub więcej. Był taki pomysł ówczesnych władz, że za ekologiczne ogrzewanie miały być zniżki i są ale tylko dla nielicznych przedsiębiorstw. Po trzech czy czterech latach zmuszony byłem wrócić do ogrzewania konwencjonalnego, ale wpiąłem się w dotychczasowy układ i teraz mogę wyjechać całą rodziną na dowolnie długi czas po przestawieniu dwóch zaworów i zaprogramowaniu pracy kotła elektrycznego w cyklu tygodniowym. Nie było jeszcze takiej okazji bo jak zasypię swój piec ok. 40 litrami węgla wespół z jakąś biomasą spokojnie wracam po 9 godzinach i na kotle mam conajmniej 50 st. C, a po 11 h to jeszcze mogę rozpalić od znajdującego się w nim żaru. Irytują mnie wypowiedzi kategoryczne na nie, poparte niczym lub jednostkowymi negatywnymi doświadczeniami, które są raczej wynikiem przypadku lub nieznajomości rzeczy. Byłoby ok. gdyby były wyrażane w formie wątpliwości lub sensownych argumentów przeciw, a nie w formie nie bo nie. Pozdrawiam. :)
-
Witam! Kol. ADIAS jesteś nie konsekwentny w swoich wypowiedziach bowiem najpierw jak to się wyraziłeś "walisz" węgiel brunatny, a następnie całkiem logicznie przedstawiasz jak trzeba postępować aby calkowity rachunek ekonomiczny był miarodajny. Skoro tak to napisz, czy przetestowałeś węgiel brunatny przynajmniej przez jeden cały sezon bo z tego co pamiętam wspominałeś też o jakiejś ilości, którą też można uznać za próbkę. Wcześniej wspominałem, że nie w każdym kotle można palić węglem brunatnym i nie każdym takim węglem. Kopalnie węgla brunatnego podobnie postępują z jego obróbką jak kopalnie węgla kamiennego tj. sortują go wg. granulacji i kaloryczności itd. Różnice pomiędzy opałem z jednej kopalni w tej samej klasie bywają duże, a co dopiero z różnych kopalni. Odnośnie węgla brunatnego różnice są o wiele większe. Masz rację, że hurtownicy jak tylko im pozwolisz nabijają nas w butelkę, ale to dzieje się często już w kopalni. Są na to dobitne dowody bo w ramach jakiegoś tam programu badawczego przebadali próbki dostarczone z jednej kopalni niejako na doczepkę. Nie były to jakieś wyrafinowane badania ale wyniki ledwie albo też nieznacznie nie mieściły się w widełkach tolerancji dla opisanych klas i sortów, a te widełki to jednak spore różnice. Ja opalam tym węglem już czwarty sezon i rachunek ekonimczny jest dla mnie sporo lepszy niż wtedy kiedy opalałem węglem kamiennym. Nie pamiętam teraz dokładnych danych ale zależnie od sortu wegiel brunatny nadający się do spalenia w kotle domowym może mieć kaloryczność oczywiście po przeliczeniu od 10MJ/kg do 20 lub ponad 20 MJ/kg zależnie od kopalni. Wegiel kamienny dobrej jakości (nie mówię tu o odmianach koksujących lub szczególnych postaciach tego węgla) jak podają mieści się mniej więcej w granicach 18-20MJ/kg do 26MJ/kg. Żeby uspokoić ew. oponentów piszę tu o towarze dostępnym dla szerokich mas opalaczy :) . Ja osobiście kupuję z Kopalni Bogatynia. Podają, że ma on kaloryczność ponad 11 MJ/kg. Jest on nie sortowany wg granulacji ale kaloryczność co roku jest przeze mnie sprawdzana i niestety nie do końca im wierzę bo np. w tym roku pali się nieco gorzej niż w ubiegłym ale znacznie lepiej niż trzy sezony temu, niby ten sam węgiel. W każdym bądź razie średnio mieszczę się mimo podwyżek w 2000 tys. zł.(łącznie z biomasą, sam węgiel do 1500 zł.) Gdy jednego roku byłem przy forsie to opalając kamiennym (nie byle jakimś groszkiem czy miałem) ledwie zmieściłem się 3 tys. zł. Najtaniej jest drewnem jeśli nawet nie posiadasz specjalnistycznego kotła, ale trzeba mieć czas i ochotę oraz zdrowie na odpowiednie przygotowanie opału. Z opałem jest jak z wszystkim tj. kupisz rolexa za parę stów, ale czy będzie to faktycznie rolex, ale możesz kupić inny zegarek nie znanej marki, który będzie lepszy niż rolex. Tak samo jak codziennie podejmujesz decyzje co do zakupu czego kolwiek i wręcz polujesz aby coś kupić tanio dobrej jakości i nie dać się oszwabić, tak samo trzeba z opałem. W związku z powyższym skoro tak kategorycznie jesteś przeciwny temu opałowi to podaj konkretne dowody i przykłady, aby w ogóle można było dyskutować. Najlepiej w zestawieniu wady-zalety aby końcowe wnioski były zasadne. Pozdrawiam.
-
Kol. j23 masz świętą rację, bowiem w swojej zarozumiałości posłużyłem się skrótem myślowym sądząc bezpodstawnie, że wiadomości z zakresu szkoły podstawowej (dawnej) są powszechnie znane. Nie mniej jednak użyłem sformułowania "moc kotła" i jak słusznie zauważyłeś moc cieplna kotła obecnie jest podawana w kW czy w W, a to jest jak wiadomo stosunek wykonanej pracy do czasu jej wykonania czyli W=J/s czyli kWh=3,6 MJ oczywiście oddanej energii w ciągu jednej h. Dżul jest jednostką międzynarodową i odpowiada J=0,2380 cal-jednostka energii ceplnej. Moc jak zapewne wiesz jest wielkością fizyczną cechującą się zależnościami jak wyżej. Co ci po wiedzy o energii danej substancji jeśli energia ta nie wykona żadnej pracy. Przecież przysłowiowa cegła posiada jakąś energię potencjalną i nie mówię tu o energii kinetycznej. Kaloryczność opału którą jak wyżej przytoczyłem można przeliczyć na dżule dla danej sybstancji, w tym wypadku opału, o którym mówimy i jest stała- no powiedzmy, że stała i zazwyczaj jej wartość podają na kg lub t i dalej w oczywisty sposób można przeliczyć ile kWh uzyskasz z tegoż opału o ile się w ciągu 1 h ta ilość spali. Masz rację mówiąc, że nie można napisać 4kW/kg, ale można napisać 4 kWh/kg czy też z kilograma. Skrót myślowy ale użyta jednostka kg, a później już bez błędu w wyliczeniach dla kol. tlon1 użyte "1,04 kg generuje 10,5 kWh" jednoznacznie wskazuje o co mi chodziło. Jako belfer wiesz albo słyszałeś, że 1 kg mąki można wysadzić dom w powietrze i co ten 1 kg mąki odda więcej energii w mikrosekundach trwania wybuchu niż spalając go w czasie 1 h - oczywiście pomijam straty wynikające z diametralnie rożnych procesów. Zasada zachowania energii jak narazie nie została podważona. Posłużę się znowu skrótem myślowym, a mianowicie gdyby 1kg opału o kaloryczności po przeliczeniu 3,6 MJ udało się spalić w ciągu 1 sekundy (na marginesie to niezły wybuch) to ile byś uzyskał?, ano tyle samo energi co w 1 h i to dalej będzie to samo równanie W=J/s. Teraz przelicz ile opału byś potrzebował na 1 h i jak byłaby moc w kWh. Może niezbyt naukowo to objaśniłem tzn. to o co mi chodziło bo jak zapewne wiesz moc kotła potrzebnego dla danego mieszkania czy też domu oblicza się albo wg zapotrzebowania na energię cieplną, ale powszechniej stosowaną jest wyrażoną w W na metr sześcienny. Niestety jak słusznie zauważyłeś nie przejmują się prawidłowością stosowania jednostek bo nie dodają, że chodzi o zapotrzebowanie w ciągu 1 h i jak zapewne wiesz dla "ciepłych mieszkań" przyjmuje się ok. 30 do 40 W na 1 metr sześcienny, a dla zimnych 50 do 70 W na metr sześcienny kubatury. Stąd prosta droga do dobrania grzejników o potrzebnej mocy przy oczywiście określonej temp. czynnika roboczego i dobrania pieca o potrzebnej mocy. To znowóż prowadzi do rozważenia innych parametrów kotła tj. ile opału i w jakim czasie potrafi spalić, ile się go mieści czy to w podajniku czy w komorze zasypowej jaka jest jego sprawnoć itd. Następnie trzeba mniej więcej przynajmniej zorientować się jaka jest sprawność całego układu c.o.- chodzi o straty min. w przesyle energii kocioł-grzejniki. To wszysto prowadzi do kaloryczności opału i jego potencjalnej mocy. Wróćmy do tej przysłowiowej cegły, ona ci nie da żadnej energii cieplnej bo się nie zapali, ona ci może jednynie ją oddać jak ją wcześniej nagrzejesz za pomocą innego źródła cepła i w tym kontekście jakie ma znaczenie czas? Istnieją substancje o b. wysokiej kaloryczności, ale za cholerę nie wydobędziesz jej szybciej niż pozwalają na to jej włąściwości chemiczne i fizyczne np hydrat gazowy. Oczywiście technologia pozwala przezwyciężyć te bariery, ale my tu rozmawiamy o węglu brunatnym stosowanym w mniej lub bardziej konwencjonalnych kotłach. Ww. koledze w wyliczeniach przyjąłem 30 W na metr sześcienny oczywiście na 1h i wg wzoru J=Wxs można wyliczyć energię jego opału. Nie chcę się wypowiadać co o tym myślę. Niech każdy kto chce sobie sam wyliczy i wyrobi sobie zdanie. Nie uwzględniałem w tym wyliczeniu żadnych strat tj. ani sprawności kotła, całego układu, przenikalności ścian itd. bo ich poprostu nie znam. Kol. j23 słusznie mi zarzucasz, jeśli to miałeś na myśli, że byłem nieprecyzyjny i czytelnicy mają mnie prawo wyśmiać, ale skoro już to robisz to też dokładnie opisuj bowiem jak wyżej wykazałem 1 kg opału o określonej kaloryczności zawsze odda tyle samo energii czy będzie się palił 1s czy 1 h, a zapotrzebowania mieszkania czy domu na ergię cieplną raczej nie liczy się w jednostce czasu wynoszącej 1 sekunda. Nie ulega jednakże wątpliwości, że zapotrzebowanie na energię liczy się w odniesieniu do czasu czyli? Jak zatem z powyższego trochę długiego wywodu wynika można sobie wyliczyć jakiego opału potrzebujesz lub jaki opał ile Ci enrgii odda i w jakim czasie i ile musisz go spalić, Tak na marginesie jeżeli 1kg gneruje 1kWh mocy to 1kg/3600 generuje 1kW/s czyli jak powiesz, że twoje zapotrzebowanie na energię wynosi 30W na 1 metr sześcienny na sekundę czyli 30J/s to odpowiednia ilość opału potrafiąca się spalić w ciągu sekundy musi oddać, wyprodukować 30J energii. No, chyba dość wyczerpująco wyjaśniłem o co mi chodzi starając się nie wnikać w naukowe, czy też pseudonaukowe rozważania jak to na innych forach zauważyłem.Gdzie popisują się wiedzą lub myślą, że wiedzą co skutecznie odstrasza inne osoby posiadające wiedzę ale nie koniecznie w tam poruszanych temat, a chcących jak najbardziej naturalnie uzyskać pomocy. Pozdrawiam!
-
Witam! Jestem nowy na tym forum i jeśli wolno chcę podzielić się swoim doświadczeniem dot. spalania węgla brunatnego. Palę nim już 4 sezon w skonstruowanym i zbudowanym przez siebie piecu CO. Wprawdzie piec ten nie był konstruowany pod wyłączne spalanie tego paliwa, ale sobie z nim wyśmienicie radzi. Zapoznałem się z opiniami w przedmiotowym temacie i oczywiście nie zamierzam nikogo ani niczego oceniać. Muszę jednak zauważyć, że jak zawsze aby mieć jakieś wyniki to trzeba z tematem się zapoznać choćby w dostatecznym stopniu, a następnie ew. się wypowiadać. Nie zamierzam się wdawać w teoretyczne rozważania, ale trzeba wiedzieć przed zakupem jakiegokolwiek paliwa, a szczególnie węgla brunatnego, że istnieje 5 podstawowych jego rodzajów(w rzeczywistości oczywiście więcej). Najlepszym węglem jest ten z kopalni Bogatynia, jednakże jego wilgotność sięga do 43 procent (i takim właśnie palę). Trzeba też wiedzieć, że jeden z tych podstawowych rodzajów (nie pamiętam jego nazwy) po wyschnięciu zamienia się w pył i do zasilania domowych kotłów tych o zwykłej konstrukcji się raczej nie nadaje. Najlepsze wyniki daje spalanie węgla w ogóle, a brunatnego w szczególe wespół z biomasą np drewnem. Chcodzi o to aby na początku procesu spalania wytworzyć możliwie wysoką temeperaturę w celu szybkiego odparowania wody z węgla co skutkuje równym i w miarę jednorodnym spalaniem tego drugiego. Oczywiście jest to strata jak by na to nie patrzeć. Ogrzewam dom o powierzchni ok. 100 m kw, nie ocieplony, ale stolarka okienna i drzwiowa jest nowa. Paliłem różnym paliwem od węgla kamiennego poprzez koks po odpady płyt pilśniowych włącznie, nie wspominając o trocinach. Również mieszaninami tych substancji w różnych konfiguracjach i proporcjach. Najlepsze wyniki obecny sezon przyniósł tj. od początku września ubiegłego roku do końca lutego bieżącego starczy mi węgla spalanego wespół z odpadami płyt pilśniowych tj. łączanie 5 ton węgla i 4 tony płyt. Przy temp. 70-75 stopni C roboczej czynnika czyli poprostu wody przy zewnętrznej temp. -10, -15 w domu było 22 - 23 stopnie. Przy temp. wody 55 - 63 stopni w domu mam 20 -21 stopni. Jasnym jest, że utrzymując niższą temperaturę na piecu bo np. mamy przewymiarowany piec, czyli mówiąc po ludzku ma zbyt duż moc doprowadzamy do spalania opału z niedostatkiem tlenu zatem osadza się smoła, sadza i wszelkie inne paskudztwo, które jest wynikiem samych reakcji zachodzących przy takim spalaniu bądź też jego skutkiem się wytrąca, nie wspominając o tlenku węgla. Ponadto kategorycznie odradzam palić tym opałem lub wspomnianą mieszaniną tym którzy mają konwencjonalny komin z cegły nie daj Boże przechodzący czy też graniczący z pomiesczeniami mieszkalnymi. Jednym słowem katastrofa. Muszą być szczelne kominy i najlepiej na zewnątrz. Ja spełniam te warunki, ale sąsiad chciał zaoszczędzić jak ja, a teraz mnie przeklina mimo moich przestróg. Na koniec odniosę się do cytatu, który niechcący za wcześnie kliknąłem, otóż kolego dream4you moc kotła podawana jest w kW zatem przeliczyć trzeba MJ na kW. Przyjmuje się średnio dla węgla brunatnego 4kW/kg i wg licz zapotrzebowanie lub jeśli węgiel trzyma parametry jak podajesz to przelicz dokładnie. Słowo jeszcze do kol. tlon1. Niesamowite paliwo bo wg moich obliczeń 1,04 kg generuje 10,5 kW/h bo takie przy swoim metrażu masz zabotrzebowanie na moc lub minimalnie mniejsze. Na zupełny koniec chcę stwierdzić, że rzeczywista oszczędność paliwa bierze się z wielu czynników, a jednym z nich jest właściwe spalanie, a zatem włąściwa konstrukcja. Osobiście zbudowałem mały eksperymentalny prototyp nowego pieca zgazowujący węgiel brunatny i to bez udziału innych substancji i przy dużej wilgotności. Mówię wam same schody i znajmość teorii nie pomaga. Sądziłem, że jeszcze tej zimy zbuduję pelnowymiarowy, ale jak zdążę na przyszłą to będę szczęśliwy. Aha napiszcie gdzie dokładnie sprzedają taki tani węgiel bo ja tu we wrześniu płaciłem 220 zł plus transport. ;) Pozdrawiam.
