EKO CENTR 25 kW, minęło dokładnie 4 lata eksploatacji:
1. ślimak - 3 szt. (bardzo szybka korozja w 2/3 odległości od motoreduktora, suchy węgiel, dziwne).
2. przerdzewiały zbiornik na paliwo ( dosłownie sito w dolnej części od strony pieca).
3. wymieniony kondensator silnika ( raczej zapobiegawczo ).
4. niestety widoczna korozja lokalna na ściankach bocznych w palenisku i na płytach w strefie odpływu spalin).
daje się usunąć po SADPALU i porządnym rozgrzaniu pieca przed czyszczeniem, teraz mam gołą blachę, bez przypalonej sadzy, piec od razu zaczął inaczej pracować
5. i teraz najlepsze !!!! całkowicie skorodowana rura podajnika w strefie od retorty na długości ok 30 cm , po prostu cały zasobnik węgla z motoreduktorem i silnikiem położył się na posadzce !!! rura miała grubość kartki papieru, całe szczęście że byliśmy w domu :-) ).
6. korozja ścian bocznych przy drzwiczkach rewizyjnych .
7. odradzam działania siłowe przy ewentulanym zaklinowaniu ślimaka w reduktorze ( odlew, pękł przy przypadkowym uderzeniu młotkiem :-).
korozja zbiornika - wydaje mi się, iż to wina SADPALU, kilka razy wrzuciłem do zasobnika.
korozja ślimaka - chyba w tej strefie wydziela się największa ilośc pary, tasma na ślimaku zawija się na wałku :-)
korozja ścian - pewnie niskotemperaturowa , nie wiem jaka temperatura jest na powrocie, na piecu 55 C.
wentylator - bez zarzutu, łożyska w stanie idealnym;
deflektor - OK nie wypalony, choć u kolegi już się przechyla na jedną stronę ( ten sam okres eksploatacji)
sterownik GECO- bez zarzutu;
rury wymiennika - czyszczone szczotką na wiertarce, ale w strefie nad paleniskiem już wyczuwa się nagar, który cieżko usunąć. choć po SADPALU jakby się zmniejszał.
Cóż mogę dodać ? za żadne skarby nie zakładajcie kwasówki jako kawałka komina przy piecu na węgiel ( u mnie łaczy piec z kominem z cegły), ja dodatkowo miałem "zimny komin" , a co najciekawsze kominiarz odebrał wszystko bez jąknięcia, choć zależało mi na tym aby potiwerdził czy wszysto jest OK. Po około pół roku zaczęły się na kwasówce pojawiać czarne kropki, a po 8 miesiącach cały syf z komina, taki mokry czarny żużel wylądował mi na ścianach i meblach w garażu. Każde metalowe narządzie na które spadł ten syf natychmiast skorodowało.
Kwasówka - dosłownie sito, tysiące dziur jakby zrobionych igłą, w jednym miejscu korozja była tak duża, że wyrwało po prostu kawałek blachy.
To chyba tyle. Coraz częściej myślę o gazie, mam już dosyć tego wszędobylskiego pyłu i brudu.
160 m2 ogrzewam średnio 4-5 t. ( na rok kalendarzowy) - wydaje mi się, że piec jest zbyt duży do tej powierzchni, nie pamiętam abym kiedykolwiek miał ustawione zawory termostatyczne na więcej niż 3.