Skocz do zawartości
Wyświetl w aplikacji

Lepszy sposób przeglądania. Dowiedz się więcej.

Forum o ogrzewaniu

Aplikacja działająca w trybie pełnoekranowym na ekranie głównym, z powiadomieniami push, odznakami i wieloma innymi funkcjami.

Aby zainstalować tę aplikację na iOS i iPadOS
  1. Stuknij ikonę Udostępnij w Safari
  2. Przewiń menu i stuknij Dodaj do ekranu głównego.
  3. Stuknij Dodaj w prawym górnym rogu.
Aby zainstalować tę aplikację na urządzeniu z systemem Android
  1. Kliknij menu z trzema kropkami (⋮) w prawym górnym rogu przeglądarki.
  2. Kliknij Dodaj do ekranu głównego lub Zainstaluj aplikację.
  3. Potwierdź, klikając Zainstaluj.

exodus1983

Forumowicz
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez exodus1983

  1. Krótki update. Czujnik powrotu też przełożyłem na podkładkę termiczną i owinąłem folią aluminiową. Trochę pomogło, odczyt dokładniejszy o jakiś 1°C i mniejsze opóźnienie, ale różnica nie jest tak duża jak przy pozostałych czujnikach. Zawór przestawiłem z CO na ochronę powrotu. Teraz otwiera się i przymyka stopniowo. Typ zaworu było: CO jest: ochrona powrotu Przerwa pomiaru było: 5 min 30 s jest: 1 min 30 s Jednorazowy skok było: 2 jest: 7 Temperatura powrotu było: 50°C jest: 51°C Temperatura zadana kotła było: 65°C jest: 58°C Na razie wszystko chodzi ładnie. Podłogi i kaloryfery szybko się nagrzewają, kocioł pracuje na dużo mniejszej mocy i temperatury dużo mniej skaczą. Zobaczymy, jak to się sprawdzi przez najbliższy tydzień.
  2. Prześledziłem kable według schematu i czujnik powrotu jednak jest, tylko nie w kotle, a przypięty bezpośrednio do rury powrotu. Pozostałe czujniki już wcześniej przełożyłem na podkładki termiczne i owinąłem folią aluminiową, bo odczyty były opóźnione i przekłamane o kilka stopni, więc z tym pewnie zrobię to samo.
  3. U mnie jest Tech zPID w kotle Kamen. Zawór też 4D, tylko że ochrona powrotu bierze odczyt z czujnika powrotu, a nie z temperatury kotła. Czujnika nie widać na zewnątrz, więc pewnie siedzi w kotle. Zawór mam ustawiony jako mieszacz CO z włączoną ochroną powrotu i jak ta się załączy, to zamyka go całkowicie. Jak dalej będzie tak robić, to przestawię go na samą ochronę powrotu albo dołożę ESBE VTC511, a 4D zostawię tylko do CO.
  4. Funkcja ochrony powrotu jest źle zaprojektowana. Powinni przynajmniej pozwolić użytkownikowi ustawić temperaturę powrotu niezależnie od funkcji ochrony powrotu, tak żeby zawór zamykał się zgodnie z jego nastawami. Nie ma nic gorszego niż patrzeć, jak wszystko ładnie pracuje, a tu nagle zawór się zamyka. Nie tylko jest to nieefektywne, ale czuć to też w domu, bo kaloryfery się nagrzewają, a potem znowu stygną. Szkoda, że zmuszają nas do wyboru między dziurą w kieszeni przez dodatkowy pellet a dziurą w kieszeni przez skorodowany kocioł. U nas podłogi nagrzewają się dość długo, więc wyłączenie ochrony powrotu nie wchodzi w grę. Dodatkowo obniżyłem temperaturę ochrony powrotu do 50°C, co co prawda nie jest zalecane przez producenta, ale nadal mieści się w bezpiecznym zakresie.
  5. Aktualizacja. Przy powrocie 58°C, kiedy w zimne noce grzały się wszystkie piętra, ochrona powrotu załączała się za często i piec ciągle przeskakiwał między wysoką a niską mocą. Wróciliśmy do 55°C i problem zniknął.
  6. Aktualizacja. Podniosłem temperaturę powrotu do 58°C. Teraz piec rozgrzewa się na najniższej mocy PID, a zawór mieszający CO jest cały czas uchylony na 18%, więc instalacja powoli się dogrzewa. Dalej zawór zaczyna się otwierać dopiero przy 60°C, a że CO jest już wtedy lekko ciepłe, piec dochodzi do zadanej temperatury na niższej mocy PID. Zobaczymy, jak to się sprawdzi na dłuższą metę. Trzymam kciuki.
  7. Niestety zmiany ustawień zaworu mieszającego z mojego poprzedniego komentarza, które miały zmniejszyć zużycie pelletu, dały odwrotny efekt. W najzimniejsze noce pellet schodził trochę szybciej, a wszystko wolniej się nagrzewało. Razem poprawiliśmy ustawienia tak, żeby zawór CO szybciej dochodził do zadanej temperatury. Kocioł pracuje teraz krócej na wyższej mocy, a dłużej na niskiej w trybie PID. Aktualne ustawienia: maksymalna temperatura spalin: 128°C zawór mieszający: odczyt co 5 minut, 3 skoki siłownika
  8. Poprawka do mojego poprzedniego wpisu, bo nie mogę go już edytować. Przy tamtych ustawieniach zawór dalej za często wchodził w ochronę powrotu, kiedy wszystkie odbiorniki grzały na pełnym. Obecne ustawienia zaworu mieszającego: temperatura zadana 65°C, minimalne otwarcie 18, pomiar co 6 minut 30 sekund, skok 1. Ochrona kotła na 55°C. Teraz podłogówka i grzejniki nagrzewają się powoli, a kocioł chodzi cały czas na najniższej mocy PID.
  9. Jeszcze dopiszę, że poprawiłem ustawienia zaworu mieszającego przy ochronie powrotu: temperatura 58°C, minimalne otwarcie 18, pomiar co 5 minut, skok 1. Dzięki temu podłogówka i grzejniki nagrzewają się powoli, a kocioł chodzi cały czas na najniższej mocy PID. U mnie wychodzi na tym najlepiej, jeśli chodzi o sprawność.
  10. Zawór 4D z siłownikiem Afriso, sterowany ze sterownika kotła. ATV nie mam, ochronę powrotu robi sterownik przez ten zawór, ustawione minimum 55 stopni.
  11. Jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłem po podkręceniu pompy. Różnica między temperaturą na kotle a powrotem jest dużo mniejsza. U mnie to akurat na plus, bo powrót szybciej dochodzi do tych 55 stopni, zawór wcześniej zaczyna puszczać na CO, CO szybciej łapie swoją temperaturę i kocioł też szybciej dochodzi do zadanej.
  12. Jasne, wrzucam rysunek kotłowni od kotła do zaworu. Bufora nie mam. U mnie nie ma bufora, więc tego problemu nie mam. Przy buforze pewnie masz rację, bo szybsza pompa psuje warstwy, więc tam wolniejsze obroty mają sens.
  13. Poprawiłem ustawienia i zrobiłem jeszcze raz test. Ochrona powrotu na min 55, zawór na CO 48, kocioł 64. Pompa powrotu na wolnych obrotach: rozpalanie 12:15, CO na zadanej o 12:49. Pompa na średnich obrotach: rozpalanie 13:15, CO na zadanej o 13:25. Czyli 34 minuty kontra 10 minut. Szybsza pompa zostaje.
  14. Dzięki, nie wiedziałem że producent chce 55 na powrocie, miałem ustawione 48. Zaraz poprawię ochronę powrotu.
  15. Jasne, racja. Kocioł Kamen Pellet Kompakt 20 kW, palnik Venma Comfort samoczyszczący, bez obrotowego rusztu. Sterownik Tech, chodzi na PID z czujnikiem spalin PT1000 (opcja od producenta). Zadana na kotle 61 stopni. Grzeje CWU plus CO, czyli kaloryfery i podłogówkę. Na CO jest zawór mieszający ustawiony na 48 stopni, a podłogówka ma jeszcze swoją osobną regulację temperatury. Ochrona powrotu ustawiona na minimum 48 stopni. Pewnie że u każdego może wyjść inaczej. U mnie instalacja odbiera sporo ciepła, więc większy przepływ przez kocioł zrobił robotę. Przy innym układzie może nie być takiej różnicy.
  16. Cześć, wrzucam swoje doświadczenia, bo może komuś się przyda. Mam kocioł Kamen na pellet. Podkręciłem obroty pompy na powrocie, żeby zwiększyć przepływ przez kocioł. Efekt był widoczny od razu: temperatura spalin wyraźnie spadła, a zaraz potem kocioł zaczął oddawać więcej mocy i temperatura szła do zadanej dużo szybciej niż wcześniej. Z tego co rozumiem, woda szybciej odbiera ciepło z wymiennika, więc mniej ucieka kominem. Druga rzecz to sterowanie PID z czujnikiem spalin i ustawiona maksymalna temperatura spalin. Ustawiłem ją na 122°C, czyli tyle, ile wcześniej miałem przy pracy na pełnej mocy. Sterownik sam pilnuje, żeby spaliny tego nie przekraczały i dobiera moc pod to. W praktyce kocioł chodzi na zmniejszonej mocy, a grzeje lepiej niż przedtem, bo więcej ciepła zostaje w wodzie zamiast iść w komin. Obie zmiany razem dały dużo większy efekt niż każda z osobna. Dzięki temu zużycie spadło z jednego worka pelletu dziennie do mniej niż połowy worka. Pozdrawiam.
  17. --- Dokładnie tak — to jest w zasadzie ta sama filozofia, tylko osiągnięta od strony pogodówki. Sprytne rozwiązanie z termostatami +2°C — w praktyce strefy nigdy się nie zamykają, a pogodówka robi całą robotę. Efekt ten sam: podłogi pracują ciągle, kocioł jedzie równo. Mój pomysł ze sterownikiem to w zasadzie rozwinięcie tego podejścia — odczyt ze wszystkich pomieszczeń zamiast jednego czujnika i konfigurowalne kroki korekty. Ale dróg do celu jest wiele i Twoja wyraźnie działa. 👍 ---
  18. --- Rozumiem wątpliwość — na pierwszy rzut oka 0,1°C brzmi jak nic. Ale trzeba to rozpatrywać w kontekście tego, jak działa podłogówka. **0,1°C to krok, nie cel.** Korekta następuje co 4 godziny, więc w ciągu doby to potencjalnie 6 kroków, czyli 0,6°C zmiany temperatury zasilania. W ciągu dwóch-trzech dni system może się przesunąć o kilka stopni w górę lub w dół. To nie jest tak, że siedzi na jednej temperaturze i raz na 4 godziny drga o 0,1°C — on cały czas „podąża" za zapotrzebowaniem. **Dlaczego tak wolno?** Bo podłogówka jest wolna. Zmiana temperatury zasilania o 2-3°C naraz nie da natychmiastowego efektu w pomieszczeniu — wylewka ma ogromną bezwładność cieplną. Dopiero po kilku godzinach poczujesz różnicę. Jeśli zareagujesz zbyt agresywnie, przesterujesz — za dużo ciepła trafi w podłogę, potem musisz wracać w dół, i wracamy do tego samego problemu wahań, tyle że na innym poziomie. **Co z pogodą — wiatrem, słońcem, temperaturą za oknem?** Słuszna uwaga, ale właśnie tu działa bezwładność budynku na naszą korzyść. Dom nie reaguje na nagły podmuch wiatru w ciągu minut — ściany, wylewka, meble akumulują ciepło. Temperatura wewnętrzna zmienia się powoli, i system co 4 godziny sprawdza, jak wygląda bilans. Jeśli słońce nagrzało salon — sterownik widzi to w odczycie termostatu i nie podnosi zasilania. Jeśli przyszedł mróz — kolejne cykle powoli podnoszą temperaturę. System nie goni za pogodą minuta po minucie, bo nie musi — podłogówka i tak nie jest w stanie reagować tak szybko. **Kluczowa sprawa:** my to robimy ręcznie już od jakiegoś czasu i widzimy realne wyniki — spadek z 3-4 worków pelletu dziennie do 1,5-2,5. Wolne, małe korekty w praktyce działają, bo są dopasowane do charakterystyki systemu. Podłogówka to nie grzejnik — nie potrzebuje szybkich reakcji, potrzebuje stabilności. Czy 0,1°C co 4 godziny to optymalne ustawienie? Może nie — może okaże się, że lepiej 0,2°C co 3 godziny, albo 0,3°C co 6 godzin. Dlatego właśnie chcę zbudować sterownik, który pozwoli to testować i dostrajać, zamiast zgadywać. --- --- Rozumiem wątpliwość — na pierwszy rzut oka 0,1°C brzmi jak nic. Ale trzeba to rozpatrywać w kontekście tego, jak działa podłogówka. **0,1°C to krok, nie cel.** Korekta następuje co 4 godziny, więc w ciągu doby to potencjalnie 6 kroków, czyli 0,6°C zmiany temperatury zasilania. W ciągu dwóch-trzech dni system może się przesunąć o kilka stopni w górę lub w dół. To nie jest tak, że siedzi na jednej temperaturze i raz na 4 godziny drga o 0,1°C — on cały czas „podąża" za zapotrzebowaniem. **Dlaczego tak wolno?** Bo podłogówka jest wolna. Zmiana temperatury zasilania o 2-3°C naraz nie da natychmiastowego efektu w pomieszczeniu — wylewka ma ogromną bezwładność cieplną. Dopiero po kilku godzinach poczujesz różnicę. Jeśli zareagujesz zbyt agresywnie, przesterujesz — za dużo ciepła trafi w podłogę, potem musisz wracać w dół, i wracamy do tego samego problemu wahań, tyle że na innym poziomie. **Co z pogodą — wiatrem, słońcem, temperaturą za oknem?** Słuszna uwaga, ale właśnie tu działa bezwładność budynku na naszą korzyść. Dom nie reaguje na nagły podmuch wiatru w ciągu minut — ściany, wylewka, meble akumulują ciepło. Temperatura wewnętrzna zmienia się powoli, i system co 4 godziny sprawdza, jak wygląda bilans. Jeśli słońce nagrzało salon — sterownik widzi to w odczycie termostatu i nie podnosi zasilania. Jeśli przyszedł mróz — kolejne cykle powoli podnoszą temperaturę. System nie goni za pogodą minuta po minucie, bo nie musi — podłogówka i tak nie jest w stanie reagować tak szybko. **Kluczowa sprawa:** my to robimy ręcznie już od jakiegoś czasu i widzimy realne wyniki — spadek z 3-4 worków pelletu dziennie do 1,5-2,5. Wolne, małe korekty w praktyce działają, bo są dopasowane do charakterystyki systemu. Podłogówka to nie grzejnik — nie potrzebuje szybkich reakcji, potrzebuje stabilności. Czy 0,1°C co 4 godziny to optymalne ustawienie? Może nie — może okaże się, że lepiej 0,2°C co 3 godziny, albo 0,3°C co 6 godzin. Dlatego właśnie chcę zbudować sterownik, który pozwoli to testować i dostrajać, zamiast zgadywać. ---
  19. Dzięki za odpowiedź! Co do bufora — rozumiem logikę i wiem, że to standardowe podejście. Bufor na pewno łagodzi problem krótkich cykli kotła. Natomiast moim zdaniem to leczenie objawów, a nie przyczyny. Bufor magazynuje nadmiar ciepła, który w ogóle nie powinien powstać. Do tego dochodzą straty postojowe — nawet dobrze zaizolowany zbiornik 500-1000L traci energię 24/7. W skali sezonu grzewczego to nie jest mało. Co do siłowników on/off z odczytem analogowym i programem w sterowniku — właściwie zmierzamy w tym samym kierunku, tylko od drugiej strony. Pytanie brzmi: po co w ogóle zamykać i otwierać obwody, skoro można utrzymać je wszystkie otwarte i precyzyjnie sterować temperaturą zasilania? Przy podłogówce z jej bezwładnością (z czym się zgadzam w 100%) zamykanie obwodu to dość brutalne narzędzie. Nawet jeśli sterownik podejmuje decyzję na podstawie odczytu analogowego, efekt końcowy i tak jest binarny — leci albo nie leci. A kocioł musi się do tego dostosowywać, co oznacza wahania mocy. Mój pomysł to w zasadzie to, co opisujesz — program w sterowniku z odczytem analogowym — ale zamiast sterować siłownikami, steruję temperaturą zasilania w mikrokrokach (0,1°C co 4h). Wszystkie obwody pracują non-stop, kocioł jedzie równo na niskiej mocy, zero skoków. Podłoga z jej bezwładnością idealnie się do tego nadaje — te małe korekty temperatury rozkładają się równomiernie i powoli. Efekt: kocioł nie musi ani „nadrabiać" po zamknięciu strefy, ani magazynować nadmiaru w buforze. Po prostu produkuje dokładnie tyle, ile trzeba. A może się mylę — dlatego właśnie pytam. Jak myślisz, gdzie widzisz słabe strony takiego podejścia? Dobre pytanie — to w zasadzie sedno całego pomysłu. Nie reguluję temperatury w poszczególnych pętlach osobno. Zamiast tego reguluję temperaturę zasilania z kotła dla całej instalacji. Wszystkie pętle są cały czas otwarte, przepływ ciągły, a jedyne co się zmienia to temperatura wody, która do nich trafia. Jak to działa w praktyce: Sterownik co 4 godziny odczytuje temperatury ze wszystkich termostatów pokojowych (odczyt analogowy, nie on/off). Porównuje je z zadanymi wartościami i na tej podstawie koryguje temperaturę zasilania o 0,1°C w górę lub w dół. Podłogówka jest na tyle bezwładna, że te mikro-korekty rozkładają się powoli i równomiernie. Oczywiście ktoś powie — ale co jeśli jeden pokój potrzebuje więcej ciepła, a drugi mniej? I to jest słuszna uwaga. W praktyce jednak: Jeśli instalacja jest dobrze zaprojektowana (odpowiednia długość pętli, właściwy rozstaw rur), różnice między pokojami są niewielkie. Drobne różnice można kompensować hydraulicznie — rotametry na rozdzielaczu ustawione raz, na stałe, żeby wyrównać przepływy. Pokoje narożne czy z większymi stratami ciepła można uwzględnić w algorytmie jako strefę wymagającą nieco wyższej temperatury — sterownik bierze to pod uwagę przy wyliczaniu optymalnej temperatury zasilania. W skrócie: zamiast regulować każdą pętlę osobno (zamykając i otwierając), reguluję jedno — temperaturę źródła. Prostsze, mniej mechaniki, a kocioł pracuje równo bez skoków mocy. Czy to podejście ma ograniczenia? Na pewno — w domach gdzie różnice między strefami są bardzo duże (np. część domu słabo ocieplona), samo sterowanie temperaturą zasilania może nie wystarczyć. Ale w dobrze ocieplonym domu z prawidłowo zaprojektowaną podłogówką powinno działać bardzo dobrze. Jasne, z przyjemnością podzielę się konkretnymi liczbami — rozumiem, że bez nich to brzmi jak teoria. Wcześniej (sterowanie strefowe, termostaty on/off): Zużycie: 3–4 worki pelletu dziennie. Pompy i strefy cyklicznie włączane i wyłączane przez termostaty pokojowe. Kocioł non-stop w trybie start-stop, raz na pełnej mocy, raz w podtrzymaniu. Klasyka. Teraz (podłogi pracują ciągle, korekty temperatury zasilania): Typowe dni zimowe: ~1,5 worka dziennie Najzimniejsze okresy: ~2,5 worka dziennie To jest spadek o ponad 50% przy tych samych temperaturach w domu. Jedyna zmiana to sposób sterowania — żadnej wymiany kotła, żadnej dodatkowej izolacji (zresztą nasze ściany są słabo ocieplone, więc potencjał oszczędności jest jeszcze większy). Skąd taka różnica? Ktoś właśnie na tym forum poradził nam, żebyśmy przestali wyłączać pompy podłogówki i zamiast tego utrzymywali je w ciągłej pracy, korygując temperaturę zasilania w małych krokach w zależności od potrzeb. Zastosowaliśmy tę radę i efekt przeszedł nasze oczekiwania. Obecny sposób sterowania w skrócie: Wszystkie obwody podłogówki otwarte 24/7, pompy pracują ciągle Temperatura zasilania korygowana ręcznie co kilka godzin w małych krokach (~0,1°C) na podstawie odczytów z termostatów Kocioł pracuje ciągle na niskiej, stabilnej mocy — bez cykli start-stop Problem w tym, że ręczne korygowanie temperatury co kilka godzin jest uciążliwe. Dlatego właśnie myślę nad sterownikiem, który zrobi to automatycznie — odczyta temperatury z pokoi i sam skoryguje zasilanie o 0,1°C w górę lub w dół co 4 godziny. Nic rewolucyjnego, po prostu automatyzacja tego, co teraz robimy ręcznie i co realnie działa. Bajka o smoku? Rozumiem sceptycyzm — sam bym nie uwierzył, gdybym nie widział rachunków za pellet 😉 Ale liczby mówią same za siebie. Chętnie odpowiem na szczegółowe pytania — jaki kocioł, jakie parametry, metraż, temperatury zasilania — co chcecie wiedzieć.
  20. Efektywność pelletu a ogrzewanie podłogowe – czy sterowanie strefowe to pożeracz pelletu? Cześć wszystkim, Chciałbym podzielić się swoimi obserwacjami dotyczącymi zużycia pelletu w połączeniu z ogrzewaniem podłogowym i sterowania strefowego, bo wydaje mi się, że wielu z nas traci pellet przez sposób, w jaki standardowo zarządzamy strefami. Problem ze strefami Mam dom ~320 m² z ogrzewaniem podłogowym zasilanym kotłem na pellet. Jak pewnie większość z Was, stosuję sterowanie strefowe – termostaty pokojowe otwierają i zamykają poszczególne obwody podłogówki. I tutaj zaczyna się problem. Gdy termostat w danym pomieszczeniu osiąga zadaną temperaturę, strefa się zamyka. Przepływ przez kocioł spada, kocioł zaczyna modulować w dół albo wchodzi w podtrzymanie. Po jakimś czasie podłoga stygnie, termostat znów wywołuje grzanie – strefa się otwiera, kocioł musi znów narobić się na pełnych obrotach, żeby nadrobić stratę. I tak w kółko. Efekt? Kocioł pracuje w cyklach start-stop lub w dużych wahaniach mocy. Każde takie „kopnięcie" to: większe zużycie pelletu (rozpalanie / dochodzenie do mocy to najmniej efektywna faza pracy kotła), szybsze zużycie mechanizmów kotła (podajnik, palnik), nierównomierne temperatury w domu – raz za ciepło, raz za zimno. Podłogówka z natury jest systemem o dużej bezwładności. Zamykanie i otwieranie stref na zasadzie „0 albo 1" to trochę jak prowadzenie samochodu wyłącznie pełnym gazem i hamulcem – da się, ale paliwa zje dużo więcej. Pomysł na rozwiązanie Od jakiegoś czasu myślę nad urządzeniem (sterownikiem), które podchodziłoby do tego zupełnie inaczej. Zamiast zamykać i otwierać strefy, utrzymywałoby wszystkie obwody podłogówki cały czas otwarte, a regulację realizowałoby przez: Mikrokorekcje temperatury zasilania – zmiana temperatury w krokach po 0,1°C. Cykl korekty co 4 godziny – podłogówka jest powolna, więc nie ma sensu reagować co 5 minut. Sterownik co 4 godziny sprawdzałby odczyty z termostatów pokojowych i delikatnie korygował temperaturę zasilania w górę lub w dół. Ciągła praca kotła na niskiej, stabilnej mocy – bez gwałtownych skoków, bez cykli start-stop. Kocioł pracuje równomiernie, spalanie jest czyste i efektywne. Zasada działania w skrócie: Termostat pokojowy wskazuje np. 21,3°C, a zadane jest 21,5°C → sterownik podnosi temperaturę zasilania o 0,1°C. Po 4 godzinach ponowny odczyt – 21,6°C → temperatura zasilania zostaje lub spada o 0,1°C. Żadna strefa się nie zamyka – podłogi pracują non-stop, ale z minimalną, precyzyjnie dobraną mocą. Spodziewane korzyści Mniejsze zużycie pelletu – kocioł nie traci energii na rozpalanie i dochodzenie do mocy. Pracuje ciągle na optymalnym, niskim poziomie. Równomierne temperatury – koniec z „falowaniem" temperatur w pokojach. Podłoga utrzymuje stałe, komfortowe ciepło. Dłuższa żywotność kotła – mniej cykli, mniejsze obciążenie mechaniczne. Lepsza jakość spalania – ciągła praca na stabilnej mocy = mniej sadzy, mniej emisji. Dlaczego piszę? Rozważam zaprojektowanie i zbudowanie takiego sterownika. Zanim jednak włożę w to poważniejszą pracę, chciałbym poznać Wasze opinie: Czy macie podobne obserwacje? Czy widzicie, że sterowanie strefowe „na twardo" powoduje większe zużycie pelletu? Czy taki sterownik byłby dla Was interesujący? Czyli urządzenie, które automatycznie mikro-koryguje temperatury, utrzymując podłogi w ciągłej pracy? Jakie funkcje byłyby dla Was kluczowe? Np. integracja z istniejącymi termostatami, aplikacja mobilna, obsługa wielu obwodów niezależnie? Jakie macie obawy? Co mogłoby nie zadziałać, jakie widzicie ryzyka? Chętnie przedyskutuję temat. Może ktoś z Was już próbował czegoś podobnego? Pozdrawiam serdecznie i życzę niskiego zużycia
  21. Wypróbuj 2902 lub 2102 dla tech ekran producenta.
  22. Próbowaliśmy ustawić niższą temperaturę ogrzewania podłogowego, aby utrzymać pracę pomp, ale w rezultacie w domu robiło się za gorąco w ciągu dnia, a zużycie peletu było mniej więcej takie samo. Zdecydowaliśmy się na niższą temperaturę ogrzewania podłogowego, która ogrzewa podłogi na tyle, że pompy wyłączały się tylko sporadycznie na krótkie okresy, i zmieniliśmy współczynnik PID pieca ze 100% na 84%. Piec osiąga teraz nastawę bez żadnych problemów, a zużycie peletu nieznacznie spadło. Dziękujemy za sugestię!
  23. Błąd literowy w m2, dom ma powierzchnię około 320 m2 rozłożoną na 2 piętrach, przy czym najmniejsza powierzchnia znajduje się na parterze. Zobaczę, czy uda mi się zrobić więcej zdjęć instalacji później. Na razie monitoruję, ile pelletu zużywamy dziennie. Wcześniej zużywaliśmy około 2 worków lub więcej, co wydaje się zbyt dużą ilością. Mamy tę samą nastawę centralnego ogrzewania, 48°C z histerezą 2°C, a następnie 62°C dla pieca z histerezą 6°C. Podczas ogrzewania tylko na górze z zaworem mieszającym ogrzewania podłogowego ustawionym na 3,6 (z zakresem od 1 do 5, 23°C do 43,5°C), piec osiąga nastawę stosunkowo szybko, ale podczas ogrzewania również na dole z zaworem mieszającym ogrzewania podłogowego ustawionym na 3,5, prawie nigdy nie osiąga nastawy. Uciekliśmy się do ogrzewania tylko jednego piętra na raz za pomocą przekaźnika z zaworem mieszającym ogrzewania podłogowego na dole ustawionym na 4,6, który nadal rzadko osiąga nastawę, ale potrzebuje mniej niż godzinę, aby ogrzać podłogę na tyle, aby osiągnąć temperaturę termostatu pokojowego przed przełączeniem na górę. Na górze potrzeba około 3 godzin, aby osiągnąć temperaturę ustawioną przez termostat pokojowy, ale w ciągu niecałej godziny piec osiąga nastawę, po czym PID zmniejsza moc, co skutkuje znacznie niższym zużyciem peletu.
  24. Nie tylko nasz kocioł osiąga teraz punkt nastawiony po ostatniej modyfikacji, ale włącza się również tryb PID, w wyniku którego spalana jest mniejsza ilość peletu.
  25. Ogrzewanie podłogowe ma powierzchnię około 50 m², rozłożoną na dwóch piętrach. Obecnie spalamy około 2,5 kg/godzinę, czyli 10 kW. Znalazłem rozwiązanie, które wydaje się działać dobrze. Na dole mamy płytki i mniejszą powierzchnię do ogrzania, dzięki czemu możemy ustawić wyższą temperaturę na podłogach, co znacznie szybciej nagrzewa termostat do temperatury w strefie na dole. Na górze mamy podłogi laminowane i większą powierzchnię do ogrzania, dzięki czemu mamy niższą temperaturę na podłogach, co powoduje wolniejsze nagrzewanie strefy na górze. Za pomocą przekaźnika 240 V sterujemy pompą na górze tak, aby włączała się tylko wtedy, gdy pompa na dole jest wyłączona. Dzięki temu kocioł bez problemu osiąga zadaną temperaturę przy obecnych ustawieniach.

Konto

Nawigacja

Szukaj

Szukaj

Skonfiguruj powiadomienia push w przeglądarce

Chrome (Android)
  1. Stuknij ikonę kłódki obok paska adresu.
  2. Stuknij Uprawnienia → Powiadomienia.
  3. Dostosuj swoje ustawienie.
Chrome (Komputer)
  1. Kliknij ikonę kłódki na pasku adresu.
  2. Wybierz Ustawienia witryny.
  3. Znajdź Powiadomienia i dostosuj swoje ustawienie.