Jeżeli chodzi o refleksje nad tak "ekonomicznym" podejsciem do tematu to jest ona taka: Owies nie jest tak tanim paliwem jakby mogło sie to wydawać. Koszt wyprodukowania jednej tony wynosi ok 450 zł. Nasiona, paliwo, chemia, nawozy, podatki, amortyzacja sprzętu, koszty zbioru, nie mówiąc juz o własnym wkładzie pracy. Przy cenie ok 500 zł za tonę jedyne co rolnikowi zostaje to tzw dopłaty obszarowe, czyli jałomóżna którą dostaje od państwa rolnik aby jakoś przeżyć. Jeżeli ja decyduję się na używanie tego zboża jako opału to nie dlatego ze jego rynkowa cena wynosi teraz ok 150- 200 zł a tonę. Spalając je podwyższam jego wartość do 400-500 zł za tone. Bo taka jest jego wartość w przeliczeniu na energie. Więc spalam je poniewaz jeżeli miał bym go sprzedać jakiemuś "ekonomiście" po 200 zł za tonę, i kupic za to węgiel, to nawet nie patrząc na ekonomie, lecz na "głupi chłopski rozum" nie miało by to sensu. I tak robi większość rolników. Niektórzy nie mając innego wyjcia, bo przeciez z owsa zupy dzieciom sie nie ugotuje sprzedają je w zamian otrzymując 200 zł za tonę na chleb i ćwiare na otarcie łez.