Mam ogrzewanie podłogowe frezowane. Mieszkanie deweloperskie w trakcie wykańczania, 96 m2 w bloku (skrajne, z 3 stron powietrze). Podłoga: 4-5 cm styropianu, tyle samo jastrychu, rurki od góry są 2 mm pod powierzchnią posadzki. Zasilanie miejskie. Wyciąłem wszystkie grzejniki i zamieniłem na podłogówkę. Na razie goła posadzka, montaż podłogi dopiero za miesiąc. Na rozdzielaczu ustawiona temperatura wejścia ok 28°C i to przekłada się na 20°C w mieszkaniu. Martwi mnie duże zużycie energii. Około 5-6 GJ na miesiąc. Sąsiedzi twierdzą, że im 2 GJ wystarcza na pół roku (lipiec - grudzień). Niestety nie sprawdziłem ile kosztowało grzanie, gdy były jeszcze grzejniki, ale mam wrażenie, że ten koszt jest znacznie za wysoki.
Myślałem, że to dlatego, że nie ma termostatów i ciepła woda cały czas pobierana jest z sieci, więc kupiłem sterownik Salus 091FLRF *** i ustawiłem, żeby utrzymywał 20°C. Gdy temperatura przekracza 20,5°C pompa się wyłącza i załącza ponownie przy 19,5°C. Niestety nie wpłynęło to praktycznie na zużycie.
Czy jakieś jeszcze inne pomysły co mogę z tym zrobić? Czy jest szansa, że po założeniu podłogi *** wyniki się poprawią? Niby to sprzeczne z logiką, ale może więcej ciepła będzie się akumulować w posadzce?
Załączam zdjęcie rozdzielacza.