Też tak sobie pomyślałem, kiedy to robił, ale jedyną opcją było się poddać i zamówić nowy palnik, co oczywiście wiązało, by się z kilku dniowym postojem kotła i marznięciem z farelkami. Poszerzony otwór nie zdewastował palnika. W resztę nie wnikam, choć lekko zachwiało to moim poglądem o perfekcji tego urządzenia. Analizując to teraz, myślę, że problemem był wadliwy montaż łoża grzałki podczas procesu produkcyjnego. Końcówka dyszy nie przylega dokładnie do blachy tylnej ścianki korpusu rusztu i część rozgrzanego powietrza prawdopodobnie wydostawała się bokiem. Teraz, po powiększeniu otworów, problem zniknął i to jest najważniejsze.
Trochę nie w temacie zapytam, czy bawił się ktoś z Was w "korektę paliwa" lub "korektę powietrza"? Czy ustawienie to, zmienia ilość paliwa (w pierwszym przypadku) podawaną do rusztu i można je zastosować w przypadku stwierdzenia np. niedopalania pelletu?